23.11.07, 00:13
Jak dobrze, że Pan Jerzy nie każe juz wyburzać nowych biurowych
wysokościowców, tylko powrócił do tego, co potrafi najlepiej, czyli grzebania
się w przyszłości. Też uważam, że to skandal z kamienicami na Foksalu i coś,
ktoś, jakoś, nie wiadomo co, kto i jak, powinien z tym zrobić :).
Obserwuj wątek
    • flemming Re: Foksal 13 26.11.07, 21:31
      Pan Jerzy pisze bardzo pięknie,ale za mądrze dla stołecznej
      konserwatorki zabytków Nekandy Trepki.Jak baba z Białej Podlaskiej
      może zrozumieć takie detale. Nie rozumie i efekt jest taki, że choć
      ma biuro w kamienicy obok, na Foksal 11, nie kiwnęła palcem żeby
      zabytek ratować.
      • andrzej_b2 Utalentowany Karol 27.11.07, 10:54
        Cała rodzina Spitzbarthów była utalentowana artystycznie. Karol, drugi syn
        Artura Ottona warszawskiego architekta i Aleksandry z Dunin-Borkowskich był
        bardziej znany jako Karol BENDA – aktor, reżyser i dyrektor teatrów. W latach
        (1919-24) należał do zespołu teatrów warszawskich i występował w Rozmaitościach,
        Reducie Osterwy i w Dramatycznym. Po angażach krajowych i zagranicznych w 1932
        osiadł w Warszawie (Puławska 28) i pracował kolejno w Teatrze im. Żeromskiego,
        Teatrze im. Zapolskiej, Rozmaitościach, Kameralnym, Malickiej i w Operetce
        „8:15”: W sezonie 1934/35 grywał w teatrze Aktora, którym także kierował,
        wspólnie z Jaraczem i Zimińską. Reżyserował też wiele oper w Teatrze Wielkim.
        Podczas okupacji grał w (jawnym) Teatrze Komedia przy Kredytowej. Zmarł w 1942
        na atak serca, podczas premierowego spektaklu komedii „Kochanek to ja”. Obydwaj,
        (z ojcem) są pochowani na Cm. Ewangelicko-Augsburskim w kw. A-11.
        • andrzej_b2 Lucynka 28.11.07, 13:37
          Podczas okupacji, w kamienicy Spitzbarthów (Nowy Świat 30 róg Foksal) Lucyna
          Szczepańska - przedwojenny „słowik Warszawy” - prowadziła „Cafe Lucyna”. Nad
          lokalem była skrytka, w której ukrywali się Żydzi, a wejście do niej wiodło
          przez mieszkanie Karola Bendy (Spitzbartha). Kim była właścicielka kawiarni, o
          której po wojnie zrobiło się głucho? Urodziła się w Warszawie, była rówieśnicą
          moich rodziców i ich koleżanką ze szkoły przy ul. Zagórnej. Od najmłodszych
          marzyła o karierze śpiewaczej. Miała ciepły sopran koloraturowy. Dostanie się do
          chóru Opery zawdzięczała starszemu bratu - Feliksowi Szczepańskiemu, skrzypkowi
          w Teatrze Wielkim. Pragnęła jednak śpiewać wielkie partie operowe, i tak też się
          stało. W roku 1932 zadebiutowała partią Gildy w operze "Rigoletto". Od tej
          chwili rozpoczęła się jej błyskawiczna kariera. Śpiewała również w operetkach,
          nagrywała wiele arii dla Polskiego Radia i na płytach. To wówczas przylgnęło do
          niej miano „słowika Warszawy”, tym łatwiej, że Kawecka i Messalka były już u
          kresu popularności. Wtedy była już na tyle majętna, że mogła zamieszkać na
          Saskiej Kępie przy ul. Dąbrowieckiej. W latach 1937-39 związała się z Operetką
          "8:15" przy ul. Śniadeckich 5, kierowanym przez Karola Bendę. Odtąd
          prawdopodobnie zaczęła się ich znajomość. Kiedy wybuchła wojna, część aktorów
          imała się różnych zajęć, a mniejszość ich występowała w teatrzykach, które za
          zgodą Niemców zostały otwarte. Lucynka (w moim domu zawsze tak się o niej
          mówiło) początkowo śpiewała w kawiarniach i w swojej „Cafe Lucyna”, gdzie gośćmi
          byli też i Niemcy, potem występowała w Theater der Stadt Warschau (w gmachu
          Teatru Polskiego). Miano jej to za złe, wtedy bowiem uważano, że przed takim
          audytorium nie powinno się występować. Po wojnie środowisko ją jednoznacznie
          odrzuciło. W 1945 nielegalnie wyjechała z Polski. Nie mogła żyć bez Warszawy, w
          połowie lat 70-tych wróciła. Zmarła w 1999 r.
          • fima Lucynka-"jednoznacznie odrzucona przez środowisko" 28.11.07, 14:50
            Jak zawsze u B2: doskonala ciekawostka warsawianistyczna. Kiedy
            Autor utrwali ją - i inne, których nam tu nie żałuje - w formie
            drukowanej, z rycinami, fotografiami? W internecie to się marnuje,
            dziś jest jutro nie ma.
            A "Lucynka" szkoda że nie przetrzymała paru lat powojennych. Inni,
            nawet "uhonorowani" przez władze podziemne imiennymi ostrzeżeniami
            (Dymsza, Malicka, Perzanowska) po paru latach grania na prowincji
            pod pseudonimami lub w radiu wrócili do "środowiska" już bez żadnych
            urzędowych przykrości. "Środowisko" z czasem przestało już być tak
            nudnie pryncypialne, teraz to już w ogóle nie do pomyślenia taki
            tępy ostracyzm...
            • andrzej_b2 Re: Lucynka-"jednoznacznie odrzucona przez środow 30.11.07, 15:10
              fima napisała:
              >
              > A "Lucynka" szkoda że nie przetrzymała paru lat powojennych. Inni,
              > nawet "uhonorowani" przez władze podziemne imiennymi ostrzeżeniami
              > (Dymsza, Malicka, Perzanowska) po paru latach grania na prowincji
              > pod pseudonimami lub w radiu wrócili do "środowiska" już bez > żadnych
              urzędowych przykrości. "Środowisko" z czasem przestało już > być tak nudnie
              pryncypialne, teraz to już w ogóle nie do pomyślenia > taki tępy ostracyzm...

              No właśnie. Dziwne, komu zależało na wymazaniu „Lucynki” z pamięci Warszawy? Tak
              mocno związana z PR, a przez kilka powojennych dziesięcioleci w ogóle jej
              nazwisko nie „padło z anteny”. Chyba po raz pierwszy usłyszałem je w na pocz.
              lat 70-tych w audycji Danuty Żelichowskiej „Mijają lata, mijają piosenki”, w
              arii z „Krysi Leśniczanki”. Później już częściej w podobnym programie spółki
              Danuty Żelichowskiej i Jana Zagozdy „Mijają lata, zostają piosenki”. Dość długo
              obie audycje były nadawane w niedzielę o godz. 8:10, ostatnio nawet z udziałem
              Tadeusza Sznuka, ale już o innej porze. Trochę żal, że od około roku audycja
              znikła. Zawsze czekałem na nią z utęsknieniem i na spotkanie z dźwiękiem mowy
              ludzi minionej Warszawy.
              Pozdrawiam :-(
              • andrzej_b2 Re: Lucynka-"jednoznacznie odrzucona przez środow 30.08.08, 15:40
                Jak wyglądała Lucyna Szczepańska?
                Z lat szczytu jej kariery nie zachowało się wiele zdjęć. Jedno publikuje Witold Filler w książce „Rendez-vous z Warszawską Operetką”:
                foto0.m.onet.p/_m/d7cf7f9a27addcc02c969013fb34038c,21,19,0.jpg
                Widać na nim artystkę w arii „Cesarzu, ach cesarzu...” z operetki „Krysia leśniczanka” Georga Jarno, wystawianej w teatrze „8:15” (Śniadeckich 5). W arii tej popisywała się „nieskazitelnie czystą frazą” - jak pisze W. Filler. Rekwizytami były tresowane żywe sarenki, tak charakterystyczny element reżyserii Witolda Zdzitowieckiego (w innej operetce znów występował tresowany słowik, który w odpowiednim momencie wyśpiewywał trele).
                A głos Lucyny możemy usłyszeć w słynnej „Prząśniczce” St. Moniuszki (błędnie tu zatytułowanej jako „Kręć się”).
                pl.youtube.com/watch?v=CTQUWjrml-U
                A tu w piosence J. Petersburskiego „Ta jedna noc”:
                pl.youtube.com/watch?v=F2qIc41eS50
                Pozdrawiam
                • andrzej_b2 Teraz poprawny link do zdjęcia Lucynki: 30.08.08, 15:59
                  foto0.m.onet.pl/_m/d7cf7f9a27addcc02c969013fb34038c,21,19,0.jpg
                  • andrzej_b2 Lato 1939 Roku 31.08.08, 18:11
                    Zbliżało się lato 1939 r. W powietrzu słychać było coraz wyraźniej pomruki wojny. Dyrekcja teatru „8:15” postanowiła nie grać już operetek niemieckich i wiedeńskich. Podjęła więc decyzję, by 2 sierpnia wystawić prapremierę „Panny Wodnej” Jerzego Lawiny-Świętochowskiego z librettem Karola Bendy i Juliana Krzewińskiego.
                    pl.youtube.com/watch?v=AYuyGu0pLoE
                    W pierwszych dniach września w pustawej sali teatru siedziały już prawie same mundury. 5 września bomba hitlerowska zmiotła z powierzchni ziemi dom przy Śniadeckich 5, tylko przez całą okupację na rogu Marszałkowskiej wisiał kolorowy drogowskaz „Tędy do 8:15”.
                    Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka