Dodaj do ulubionych

Ciekawy tekst przeczytałam

28.12.01, 11:21
tygodnik.wprost.pl/index.php3?dzial=4&art=9749&numer=966

Trochę długi, ale warto wyłowić przynajmniej główne założenia. Poza tym, że
absolutnie nie wolno dopuścic do zubozenia naszego pięknego języka, proponuję,
zeby red. Mac, jeżeli koniecznie musi być kontrowersyjny zaczął chodzić po
Marszałkowskiej nago w godzinach szczytu. Może przynajmniej byłoby sie z czego
pośmiać.
Obserwuj wątek
    • d.z. Re: Ciekawy tekst przeczytałam 28.12.01, 11:33
      Światowe porządki w pisowni, hmm ciekawe zaiste.
      Sądzę jednak, iż my Polacy niewiele mamy tu do zrobienia. Światowy porządek
      ortograficzno - pisaninowy powinien się zacząć (moim skromnym zdaniem) od tych
      wszystkich nacji, które do pisania używają, "krzaków", "krzesełek" i "inszych
      obrazków" tam to dopiero pole do popisu jest wielkie ;))).
      U nas cóż niezbyt dużo można "zlikwidować", a poza tym po co? Jakoś nie jestem
      pewien, czy brak kropek i kresek nad literkami lub likwidacja podwójnych typu
      sz, cz, rz... spowoduje masową chęć nauki naszego języka przez obcokrajowców.
      • fufek Re: Ciekawy tekst przeczytałam 28.12.01, 12:24
        Uważam, że tekst Sławomira Maca trąci prowokacją. Owszem, każdy żywy język, w
        tym polski, ulega ewolucjom. Autor proponuje jednak coś w rodzaju rewolucji
        językowej, negując obowiązujące prawidła (głównie w pisowni), nie biorąc pod
        uwagę tego, iż rewolucja taka po prostu nie jest możliwa. I to nie tylko
        dlatego, że spotkałaby się z oporem większości Polaków, ale także z czysto
        pragmatycznego punktu widzenia. Nie wyobrażam sobie przejścia z
        pisowni "krzsło" na "kszesło"; "mrówka" na "mrufka"; "kartkówka" na "kartkufka"
        itd. Ponadto sztywne, polskie zasady pisowni, determinują w bardzo wielu
        przypadkach znaczenie słów. Dlatego rezygnacja z tych zasad może doprowadzić do
        przypadków nieprawidłowej interpretacji tekstu. To a'propos cytatu: "A przecież
        rozumienie tekstu napisanego bez tych znaczków nie przysparza żadnych
        trudności. Każdy wie, że "tesc" to "teść", "ziec’ to "zięć’, a "swiekra"
        to "świekra", by poprzestać na terminologii rodzinnej" (koniec cyt.). No
        dobrze, a czy "paczki" to paczki, czy może pączki? A "kat" to kat, czy kąt?
        Itd. Z pewnych znaków diakrytycznych po prostu nie można zrezygnować.
        Oczywiście, w języku polskim jest także mnóstwo nielogicznych prawideł, czesto
        przeczących sobie nawzajem (patrz: pisownia razem czy osobno).
    • Gość: maciek Re: Ciekawy tekst przeczytałam IP: 217.11.134.* 28.12.01, 11:57
      Artykuł jest rzeczywiście ciekawy. Jakiś czas temu udzielałem p. Macowi wywiadu
      na temat zawodowy. Nie interesowało go co mówię tylko jak mówię i potem w
      końcowym tekście były same głupoty tak że nie wyraziłem zgody na jego
      publikację. Nie dziwię się, że wyszedł on z takim pomysłem. Prawdopodobnie
      ułatwiło by mu to wykonywanie zawodu. Pomysł jednak nie jest nowy. W Anglii
      krąży na temat uproszczenia języka angielskiego świetny dowcip. Mam go gdzieś,
      jak znajdę to go puszczę.
    • eela Re: Ciekawy tekst przeczytałam 28.12.01, 13:44
      Też przeczytałam ten tekst, ale nie sadzę, zeby była to prowokacja, to raczej
      cięzkie przemyślenia red. Maca. Mac podaje zależność między uproszczeniem
      języka a rozwojem kraju, ale podaje tylko przykłady zbiezne z założoną tezą. A
      np. Japonia pozostała przy krzaczkach, jak równiez w Niemczech istnieje
      Hochdeutsch, po którym zresztą poznaje się wykształconych Niemców i jakoś obu
      krajom to nie szkodzi. W języku polskim stosowanie znaków diakrytycznych jest
      koniecznością, bo wiele słów było by niezrozumiałymi: zeby - mogą byc zęby, ale
      i żeby itede. Owszem można by ujednolicić np. pisanie imiesłowów i form
      odczasownikowych z "nie". Umówić się, że albo razem, albo oddzielnie. Ale co to
      ma wspólnego z nauką naszego języka przez cudzoziemców, nie uczy się ich az tak
      wielu?. Poza tym język mamy dla siebie a nie dla obcych. Zupełnie też nie
      rozumiem, dlaczego polska ortografia ma nam przeszkadzać w nauce języków
      obcych. redaktor Mac chyba jeszcze niezupełnie wrócił ze sławnego porwania -
      tym razem umysłowo
      • Gość: zdzicha Re: Ciekawy tekst przeczytałam IP: *.acn.waw.pl 28.12.01, 15:00
        Ja też nie uważam, zeby tekst był prowokacyjny, jest tylko kontrowersyjny. Nie da
        się zrobic rewolucji jezykowej, poniewaz język jest tworem żywym, ulegającym
        powolnym acz ciągłym przemianom, czyli ewolucji od poczatków swego istnienia. Ten
        proces odbywa się na przestrzeni dziejów. Nikt już nie mówi tak jak pisali
        Krasicki czy Fredro. Za kilkadziesiąt/set lat nasi potomkowie bedą uwazali nasz
        sposób mówienia za przestarzały(ciekawe zresztą, jaką nazwę dla niego zastosują).
        Może językiem urzedowym będzie jakiś rodzaj zunifikowanego angielskiego albo w
        ogóle powstanie nowy język europejski albo cholera wie co jeszcze. Ale tego nie
        da się zrobić ad hoc. Uzusy niejednokrotnie wypierają normy językowe i stają się
        poprawną polszczyzną zaaprobowane przez wybitnych językoznawców.
        Nalezy tez rozróżnić język mówiony i pisany, potoczny i literacki. Nieraz nie
        mówi się gramatycznie ani tym bardziej ortograficznie - nie słychac przecież
        przez jakie "u" czy "rz" wymawia sie jakis wyraz. Nie oznacza to jednak, ze nie
        nalezy pisać poprawnie. Wyobraźmy sobie, ze nagle znika cyrylica i zostaje
        zastąpiona przez alfabet łaciński. Fakt, ze gwałtownie wzrósłby odsetek ludzi
        potrafiacych przeczytać tak zapisany tekst, ale to już nie byłoby to samo, to nie
        byłby rosyjski czy ukraiński.
        Język jest jednym z głównych czynników wyodrębniających dany naród spośród
        innych. Mozna być liberalnym w kwestii języka lecz nie mozna pozwolić na jego
        niszczenie i zasmiecanie, bo to prowadzi do zaniku odrębności narodowej.
        Każdym językiem mozna władać mniej lub bardziej sprawnie, tak jak innymi
        narzedziami. Ale nie można w związku z tym wymagac, zeby wszystkie noże miały
        zielone trzonki.
        Niemcom było łatwo zamienić scharfes "s" na "ss" i umlauty na "ae", "oe", "ue" -
        to tylko 2 zasady pisowni i w dodatku zostały zastąpione zasadami równowaznymi. W
        polskim nie da się jednoznacznie zdefiniować znaczenia liter bez ogonków. Prosty
        przyklad, który wczoraj rozbawił forum praskie - robienie komuś łaski (bez
        polskich znaków "łaska" całkowicie zmienia znaczenie).
        Nie jestem purystką językową, raczej podchodze do sprawy liberalnie, ale bez
        zbednej przesady. Kto będzie miał robić błędy ortograficzne to i tak będzie
        robił, niezaleznie od normy. Chyba, że tak zliberalizujemy normę, że będzie nią
        każdy uzus.
        • eela Re: Ciekawy tekst przeczytałam 28.12.01, 15:12
          Ja z "łaską" też miałam wpadkę na liście, gdzie nie stosuje sie z pewnych
          względów polskich liter. Oczywiście, ze jezyk samoistnie ulega przeobrażeniom i
          nie ma co na siłę sztucznie go kształtować. Przeciez wiele słów obcego
          pochodzenia weszło na stałe, nawet komputer, wypierajac dawną maszynę
          elektronową. Gdyby wprowadzić wszystkie zmiany proponowane przez Maca to chyba
          nikt z nikim by się nie dogadał, nie mówiąc już o pisaniu.

          PS. Zdzicha, dlaczego nie studiujesz polonistyki :-))
          • zdzicha Re: Ciekawy tekst przeczytałam 28.12.01, 15:20
            eela napisał(a):

            > PS. Zdzicha, dlaczego nie studiujesz polonistyki :-))

            To mogłoby mi tylko zaszkodzić. Piszac poprzedniego posta podpierałam się
            notatkami z językoznawstwa, żeby użyć własciwych terminów, reszta przyszła mi
            samoistnie, jak każdemu oświeconemu i dbajacemu o swój język Polakowi. Znajomość
            i umiejętność posługiwania się językiem ojczystym jest dla mnie czymś oczywistym.
            • eela Re: Ciekawy tekst przeczytałam 28.12.01, 15:31
              zdzicha napisał(a):

              > eela napisał(a):
              >
              > > PS. Zdzicha, dlaczego nie studiujesz polonistyki :-))
              >
              > To mogłoby mi tylko zaszkodzić. Piszac poprzedniego posta podpierałam się
              > notatkami z językoznawstwa, żeby użyć własciwych terminów, reszta przyszła mi
              > samoistnie, jak każdemu oświeconemu i dbajacemu o swój język Polakowi. Znajomoś
              > ć
              > i umiejętność posługiwania się językiem ojczystym jest dla mnie czymś oczywisty
              > m.

              Teraz rozumiem maila :-)))))))))))))))))))))))))))))))))
            • Gość: beata_ Re: Ciekawy tekst przeczytałam IP: *.acn.waw.pl 28.12.01, 15:34
              I opanowanie go nie jest aż tak trudne, jak usiłuje nam to wmówić p. Mac.
              Wiecie, ja ten tekst czytałam z przerażeniem...To jakaś chora próba
              usprawiedliwienia bylejakości, absolutnego lenistwa i Bóg wie czego jeszcze.
              Odpuszczę, bo mnie trzęsie...
              • eela Re: Ciekawy tekst przeczytałam 28.12.01, 15:39
                Oczywiście. Tym bardziej, ze red. Mac nie jest z branży polonistycznej. Pełne
                poparcie dla łatwizny i bylejakości, jak to okresliłaś.
    • Gość: Dżordż Re: Ciekawy tekst przeczytałam IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 18:25
      Uważam,ze p.Mac ma sporo racji.W szkolnych czasach ortografia byla dla mnie
      koszmarem,ponieważ jestem 'skrajnym słuchowcem' :))). Słowem mówionym trudno
      wpoić sobie zasady ort.,do dzisiaj zdarza mi sie popełniać błędy i sprawdzać
      pisownie ze słownikiem ort. Jestem baaaaaaaardzo za fonetyzacją pisowni, nie
      widzę sensu istnienia ż,rz,ó itp.,jeśli wymawia się je identycznie.


      pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka