Gość: iwona
IP: *.range86-163.btcentralplus.com
01.05.08, 16:09
Urazilo mnie stwierdzenie, ze wyspiarscy kucharze sa do niczego a
polscy podbijaja wyspe. Po pierwsze nie podbijaja, po drugie takiej
roznorodnosci jadla i talentu nie widzialam nigdzie na swiecie. W
Polsce bywam i moze mialam wyjatkowego pecha co do wyboru
restauracji, ale niczego bardziej obrzydliwego nie jadlam w zyciu
niz w jakiejs ponoc znanej restauracji przy trasie Lazienkowskiej,
niby artystyczna i znana ponoc (ponoc bo nie nie mieszkam od 30 lat
i nie wiem kto jest kto)restauracja a jedzenie paskudne wrecz.
Zamowilam cielecine i dostalam podeszwe, cuchnaca octem ( jakas
artystyczna zalewa ponoc)rachunek (spory) ukryty w cukierniczce
(taki artystyczny wybryk) Wyszlam nie tylko zdegustowana, ale i
glodna, pojechlam na starowke na piwo i tma dostalam z grilla
(spytano mnie jak sobie zycze) steka i salatke swieza, wspaniale,
proste jedzenie i niedrogie do tego. Ciekawa jestem w jakich
restauracjach na wyspach pan jadal, chetnie podyskutuje na ten temat.