gourmet76
05.05.08, 13:33
Witam!
Mialem ostatnio niperzyjemnosc odwiedzic restauracje Banja Luka przy
ul. Pulawskiej. Oto krotki opis. Po zrobieniu uprzedniej rezerwacji
dotarlismy do restauracji we wtorek (29 kwietnia) ok. 21 i
zostalismy do ok. 23:15. Po zajeciu miejsc, wsunelismy pod stolik
(dosc gleboko, tak, ze z sali raczej nie bylo widac) plecak z
laptopem. Wychodzac ok. 23:15 (praktycznie trzezwi, butelka wina na
pol) zostawilismy, niestety, komputer. Po wyjsciu z restauracji
poszlismy prosto do domu. Komputer tego wieczoru nie byl nam
potrzebny wiec jego brak zauwazylismy ok 6 rano. W dobrej wierze
zalozylismy, ze obsluga znalazla komputer i bez wiekszych problemow
go odzyskamy. Nasz optymizm potegowal fakt, ze w restauracji
siedzielismy w sali dla niepalacych (slepej) przy ostatnim stoliku
oraz to, ze wychodzilismy jako ostatni goscie z tej sali (ok.
23:15). Jak sie okazuje bylismy w bledzie. Po dodzwonieniu sie do
restaturacji (ok 11 nastepnego dnia) okazalo sie, ze "nic nie
znaleziono". Po dlugich rozmowach pan z restauracji (nikt sie tam
nie przedstawia) stwierdzil, ze przejrza w czwartek (ponoc musi to
robic firma zewnetrzna, ktora zupelnie w srode nie miala czasu)
zapis z monitoringu i poinformuja nas o wyniku . Zaproponowalem by
obejrzec ten zapis wspolnie, na co uslyszalem, ze jest to absolutnie
niemozliwe. Na pytanie dlaczego nie doczekalem sie odpowiedzi.
Rozmowca zapewnil mnie, ze najpozniej w piatek o wszystkim mnie
poinformuja. Do dzis milcza.
Konkludujac, jestem bliski pewnosci, ze laptopa ukradl ktos z
obslugi gdyz:
-wychodzilismy z pustej koncowej sali o 23:15, malo prawdopodobne by
przyszli tam pozniej kolejni goscie.
-osoba, ktora weszla by tam z sali dla palacych raczej nie
zauwazylaby lezacego gleboko pod stolem laptopa.
Za jeszcze bardziej skandaliczne uwazam podejscie obslugi do
rozwiazania zaistnialej sytuacji. Fakt uniemozliwienia przejrzenia
monioringu oraz brak, mimo zapewnien, informacji co sie na nim
znajdowalo rowniez zdaje sie potwierdzac fakt zaangazowania kogos z
zalogi w kradziez. Nawet jesli komputer ukradl ktos inny (bardzo
malo prawdopodobne ale calkowicie wykluczyc sie nie da) podejscie
zalogi Banja Luki do calej sytuacji jest skandaliczne.
Zglosilem kradziez na Policje, na cud nie licze i kupilem sobie
nowego laptopa. Na szczescie wydatek 4 tysiecy nie jest dla mojego
budzetu trzesieniem ziemi, w przeciwnym razie bylaby to totalna
zalamka.
Pozdrawiam G.
Ps. Jedzenie bylo przecietne ani bardzo dobre ani bardzo zle.