fmp2
09.06.08, 21:08
Już kiedyś o tym miejscu tu było. Ale po długim dochodzeniu -
wiecie jak to czasem jest - udało mi się dziś tam wpaść. Lokal ma
zabawne położenie, bo na antresoli stacji Metra Centrum tak więc co
pewien czas szum pociągu zagłusza dźwięki barowe, a za oknem w dole
widać dachy pędzących wagonów. Ale nie to jest najważniejsze w tym
miejscu. Sałatki, dania wegetariańskie i nie, i cudowne wręcz
kanapki klubowe - tostowe pieczywo przekładane różnościami na
patyczkach od szaszłyków, sandwicze też całkiem, a wszystko w
zielonym wnętrzu małego baru na styku kultur NSC - Na Styku Cooltur.
A to co ujmuje, to fakt, że za ścianą jest kuchnia , a kanapki w
przeciwieństwie do większości dostępnych w barach kawowych, itd nie
są radosną mutacja styropianu przyozdobionego folią PCV tylko są
prawdziwe i na świeżo robione. Dziś tylko je widziałem jutro
próbuję.
A dziś jadłem wegetariańskiego szaszłyka i było o dziwo (dla
mięsożercy) rewelacyjny. Nie przepieczony, nie zatłuszczony podłym
tłuszczem, był pachnący przyprawami i warzywami.
Powrócę pewno wkrótce na kanapki klubowe i inne dania zielone, i nie
tylko.
Ale - każde miejsce ma swoje ALE. plastikowe miseczki i widelce - to
koszmarek, który zgrzyta niczym wjazd rosyjskich wagonów metra na
dole pomiędzy składami Alstoma.
To do zmiany, ale mam nadzieję, że właściciel, który dba bardzo o
klientów zadba i w tym względzie i upora się z oporem pewno sanepidu.
Tanio i nie styropian, tylko lekkie i dobre jedzenie.