pan_pndzelek
29.10.03, 22:52
Tu będzie poważnie o tym co sądzę o sprawie kas i protestów. Pojawiło się tu
grono jakichś frustratów (t.killerów, kałbojów i kollegów - nie wiadomo
czyich) oraz towarzyszących im głupich cip (julki, monisie)... Do nich TO NIE
JEST!!! Niech sp... na szczaw... Tu DO PRZYJACIÓŁ JEST!
Ale ad rem. Wkurzają mnie jak każdego Warszawiaka wszelkie protesty
powodujące utrudnienia naszego życia. Z tego punktu widzenia zirytowała mnie
i ta demonstracja. Mój wybuch agresji wobec wspomnianych w pierwszym akapicie
(frustraci i cipy) nie był spowodowany jakąś szczególną miłością do tej grupy
zawodowej. Taryfiarze są tacy jacy są, podobnie jak kelnerzy, murarze,
urzędniczki (również te płci męskiej), kurwy, klawisze, nauczyciele i inni.
Każda grupa zawodowa ściąga jakiś określony typ osobowości. Nie w tym rzecz...
Jak to drzewiej mawiano jednak "znaj proporcje mociumpanie"... Ten protest
różni się zasadniczo od protestów brudnej hołoty górniczej,
rolniczej, "Kablowej" czy innej... Ci pogardzani przez
niektórych "cierpiarze" nie chcą NIC OD NAS, nie żądają dopłat, pożyczek z
budżetu, krusów, gwarancji Skarbu Państwa jak tamci, za które
to "przyjemności" PŁACIMY WSZYSCY tylko nie te grupy zawodowe. Oni chcą jeno
by rzeczony Skarb się od nich ODPIERDOLIŁ!!! I słusznie... Pomijam inne
różnice: nie podpalili policjanta, nie walnęli go cegłówką, nie obsrali
Łazienek ani żadnej elewacji ministerialnej...
Taksówkami jeździ kto chce, lub kto musi. Ja korzystam z taxi trzy do sześciu
razy dziennie. Nie mam problemów z nimi, są grzeczni, nienachalni, nie
usiłują rozmawiać (tego nie lubię), a kiedy jestem sztywny z przepicia i tak
wiedzą gdzie mnie zawieźć i są na tyle przytomni by oddać mnie w ręce ochrony
apartamentowca. Zawsze bezpiecznie wracam do domu. Kiedy jeden jedyny raz
podpadł mi taksówkarz z firmy [...] natychmiast zmieniłem korporację. Do dziś
dzwonią do mnie z przeprosinami i pytaniem czy nie wrócę...
Jednakże pomysły złodziei ze skarbówy odbiją się czkawką nie na kieszeni
taksówkarzy a NA NASZEJ!!! Przecież ostatecznie to my zapłacimy... Pani
zapłaci, Pan zapłaci, ja kurwa zapłacę...
W skrócie: chodzi o zupełnie inny rodzaj protestu, nie złodziejski jak
protesty parobasów wszelkiej maści, to protest przeciw opresyjnemu
(opresywnemu?) złodziejskiemu państwu. To protest niejako w imieniu
wszystkich, którzy na resztę "społeczeństwa roszczeniowego" pracują...
Pozdrawiam PRZYJACIÓŁ!!!