chaladia
28.12.03, 22:13
Nawiedziłem ostatnio Carrefour Targówek i poczułem się tam nie całkiem
bezpiecznie. Sprzedaż materiałów pierotechnicznych odbywa się tam w hali
głównej zaraz przy wejściu. Na oko leży tego "dobra" kilkaset kg prochu.
Ludzie podchodzą, przewracają, dotykają... ani śladu strażaka z gaśnicą na
wypadek zapruszenia ognia. Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby to
wybuchło.
Nie kocham fajerwerków, zawsze po Sylwestrze mamy w Polsce parę ofiar
ociemniałych albo z pourywanymi palcami, ale sprzedaż materiałów
pirotechnicznych pod dachem w hali pełnej ludzi to chyba dowód zupełnego
nieliczenia się z bezpieczeństwem klientów (i pracowników też).
Czy to byłby taki wielki problem urządzić sprzedaż tego rodzaju towarów
szczególnej troski pod gołym niebem, nawet pod wiatą przy wejściu. Gdyby (co
nie daj Boże, ale zawsze trzeba się z tym liczyć) wybuchły tam, szkody byłyby
o wiele mniejsze, okopciłoby się elewację, może także parę samochodów w
pobliżu, ale nie spodziewałbym się ofiar w ludziach - a w wypadku eksplozji w
środku supermarketu zapewne kilkunastu zabitych i setka rannych to byłoby
minimum nie do uniknięcia.