Dodaj do ulubionych

Wyprzedzanie

IP: *.isp.tvkg.net 03.12.05, 11:17
Witam.
Jak reagujecie na "kierowców" kórzy Was wyprzedają niemal ocierając śię o
Wasze auto i po wyprzedzeniu zajeżdżają Wam drogę.Niedawno spotkałem
takiego.Niestety człowiekowi ręce opadają.
Obserwuj wątek
    • okrutny_mariuszek Re: Wyprzedzanie 03.12.05, 12:18
      reaguję spokojem - nerwy mi nie pomogą
    • b-beagle Re: Wyprzedzanie 03.12.05, 15:50
      Co moćna zrobić w takiej sytuacji? Zakląć szpetnie i to wszystko
    • dorsik00 Re: Wyprzedzanie 03.12.05, 19:25
      A dlaczego Ciebie wyprzedaja w ten sposób?
      Może jeździsz 60km/h lewym pasem, podczas gdy prawy, ewentualnie środkowy (o
      ile takie są) pozostają wolne???
      • nunia01 Re: Wyprzedzanie 03.12.05, 20:37
        obawiam się, że po prostu jest pewna grupa kierowców, którzy właśnie tak
        wyprzedzają - niiezależnie od tego jak jadą - fajnie jak Cię taki wyprzedzi
        ciągnąc przyczepką i nie pamiętając, że coś mu się tam majta z tyłu.
        Ja w takich sytuacjach zachowuję spokój totalny, czasem tylko popukam się w
        czoło - ja usatysfakcjonowana, a pasażerom uszy nie więdną:))))
      • stefan4 Re: Wyprzedzanie 04.12.05, 11:14
        dorsik00:
        > Może jeździsz 60km/h lewym pasem, podczas gdy prawy, ewentualnie środkowy (o
        > ile takie są) pozostają wolne???

        Jeśli prawy i środkowy sa wolne, to nie ma powodu wyprzedzać na grubość lakieru
        i zajeżdżać drogi na lewym. Więc to nie o to chodzi. Po prostu są ludkowie,
        którzy tak jeżdżą.

        Mnie to się przytrafia najczęściej w jakiejś wsi, w której, ponieważ to obszar
        zabudowany, znacznie zwalniam, w miejscu, gdzie w ogóle nie ma warunków do
        wyprzedzania. Wtedy jakiś miszcz/ożeł/dynamiczny kierowca (niepotrzebne
        skreślić) nie mogąc wyprzedzić normalnie (bo jest wąsko a z przeciwka coś
        nadjeżdża) przy pierwszej sposobności wpycha się w lukę na tyle szeroką, że
        przechodzą jego ramiona nadwątlone ciagłym używaniem spalinowca zamiast własnych
        mięśni i głowy. On liczy na to, że ja na czas przyhamuję i ja to istotnie
        czynię. Potem on dodaje gazu o włos unikając rozjechania jakiegoś psa i
        rozpędza staruszki na przejściu a ja nadal jadę powoli.

        Nie da się na to nic zrobić na drodze bez dalszego zwiększenia ryzyka wypadku.
        Oburzenie i stres należy przywieźć spokojnie do domu a następnie rozładować je
        na tym forum.

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
      • souls_hunter Re: Wyprzedzanie 04.12.05, 18:25
        A jaki problem wyprzedzic w takim wypadku prawym lub srodkowym pasem skoro jest
        wolny? Czy trzeba koniecznie mrugac swiatlami, wlaczac lewy kierunkowskaz bedac
        na lewym pasie i majac barierke rozdzielajaca z lewej strony (jak widze takich
        to nie moge wytrzymac ze smiechu). Mozgu 3 uzywac czesciej, to wystarczy.
      • balandis Re: Wyprzedzanie 04.12.05, 22:24
        > Może jeździsz 60km/h lewym pasem, podczas gdy prawy, ewentualnie środkowy (o
        > ile takie są) pozostają wolne???
        Chyba może tak jeździć w mieście, o ile rzecz jasna prędkość jest ograniczona
        właśnie do 60kmph...

        W końcu mogą go wyprzedzić prawym, albo środkowym - skoro jest wolny.
        • Gość: Berserker Re: Wyprzedzanie IP: *.de.ibm.com 14.12.05, 17:24
          Coz moze tak jezdzic nawet jesli ograniczenia do 60 km/h nie ma (tzn. dozwolona
          jest wieksza predkosc). Ale to ze jest to dozwolone przez polski radosny kodeks
          (przynajmniej na tzw. terenie zabudowanym) nie zmienia fakt, ze jest to czyste
          sqr*** (o ile oczywiscie nie jest to przygotowanie do skretu w lewo ale wowczas
          klaniaja sie kierunkowskazy i sytuacja jest jasna) zwlaszcza jesli na prawym
          pasie odbywa sie ruch ze zblizona predkoscia (co czesto dodatkowo utrudnia
          wyprzedzanie). Mysle, ze wlasnie wspomniana zlosliwosc sytuacji jest w znacznym
          stopniu przyczyna takiego wyprzedzania. Sam tak staram sie nie wyprzedzc (no
          sporadycznie w wyjatkowo irytujacych sytuacjach mi sie zdarza) ale tez jesli mam
          zamiar sie wlec/jechac wolniej to zjezdzam na pas gdzie ruch odbywa sie z
          bardziej odpowiednia predkoscia. Jeszcze raz - przepisy jedno a zwykla
          uprzejmosc drugie. Oczywiscie niektorzy tak poprostu "a priori" wyprzedzaja...
    • mejson.e Re: Wyprzedzanie 04.12.05, 13:31
      Zjeżdżam w prawo i zwalniam.

      Jak jestem sam, to powiem w ciszy kabiny cos niecenzuralnego.

      I jadę dalej...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: t Re: Wyprzedzanie IP: *.mcnet.pl / *.mcnet.pl 04.12.05, 14:52
        a może popełniamy wszyscy błąd polegający na tym, że nie reagujemy?
        Gdzieś w innym wątku ktoś pisał, że w Niemczech kierowca wyprzedzający na
        wąskiej drodze, czy w inny sposób jadący agresywnie i niebezpiecznie jest przez
        wszystkich "odbtrąbiony" i "wypukany w czoło" (od razu powiem - nie wiem czy
        tak jest naprawdę, nie jeździłem w Niemczech).
        Być może powinniśmy tak robić - dawać do zrozumienia debilom, że w naszym
        odczuciu narażają siebie i innych na wypadek. Jeśli każdy jedzie sobie dalej
        cichutko, to może oni nie wiedzą, że robią coś źle?

        Ostatnio sam miałem taki przypadek - wąska droga, ciemno, ulewa. Jedzie PKS 50
        km/h, za nim 6 - 8 samochodów, ja chyba 4 w kolumnie. W miarę możliwości
        samochody po kolei wyprzedzają pks, idzie to w sprawnie, ale oczywiscie musi
        się znaleźć jeden delikwent, który musi szybciej niż inni, więc sie przebija o
        kilka samochodów naraz, uciekając w ostatnim momencie przed nadjeżdżającym z
        przeciwka i na chama wciskając się przede mnie prawie sie nie ocierając.
        Nie wytrzymałem i go potraktowałem klaksonem i długimi światłami - może to nie
        było elegancko, ale jak za każdym razem ktoś by reagował, to może by zrozumiał,
        że coś jednak robi nie tak...
        • kozak-na-koniu Re: Wyprzedzanie 04.12.05, 15:06
          ...A może to Ty zachowałeś się jak cham nie utrzymując bezpiecznej i wygodnej
          odległości za poprzedzającym w kolumnie oraz pouczając wszystkich razem oraz
          każdego z osobna że to Ty, kurna, wiesz najlepiej jak się powinno jeździć?...
          • Gość: t Re: Wyprzedzanie IP: *.mcnet.pl / *.mcnet.pl 04.12.05, 15:33

            szczerze mówiąc - nadal mam wątpliwości, czy dobrze zrobiłem i pewnie można
            interpretować moje zachowanie tak jak ty.
            Inna sprawa, że nie pouczam "wszystkich dookoła" - tak zareagowałem po raz
            pierwszy, ponieważ uznałem, że kierowca innego samochodu wyprzedzając mnie
            zachował się niebezpiecznie, i to w sytuacji, w której ten manewr nie był
            absolutnie konieczny, a wręcz był idiotyczny biorąc pod uwagę panujące warunki.
            Reasumując - może zachowałem sie jak cham, ale moim zachowaniem nie stworzyłem
            zagrożenia na drodze.
            Ponadto, sytuacja była taka: kolumna i samochody w kolumnie nie jechały wolno,
            bo takie miały widzimisię - na drodze była obiektywna pzeszkoda w postaci wolno
            jadącego autobusu, w miarę możliwości kolejne samochody wyprzedzały autobus,
            niemniej jednak było: WĄSKO, CIEMNO, PADAŁ DESZCZ, więc trzeba było chwilę
            odczekać.
            Każdy jadący w kolumnie, bądź dojeżdżajacy do kolumny po chwili jazdy mógł sie
            zorientować, jak wygląda sytuacja i spokojnie czekać na swoją kolej do
            wyprzedzania.
            Przecież jeśli samochody jadące przede mną nie wyprzedzają autobusu jadącego 50
            km/h, to chyba musi być jakiś powód: inne pojazdy jadące z przeciwka, zakręty,
            wzniesienia itd. Czy muszę zawsze zakładać, że kierowcy którzy jadą przede mną
            to melepety, i ja napewno dam radę wyprzedzić ten autobus szybciej? A nawet
            jeśli, to czy nie mogę odczekać tej minuty - dwóch? I muszę za wszelką cenę
            wyprzedzać na chama, spychając inne samochody do pobocza - to nie była kwestia
            odstępu przede mną - facet jeszcze mnie nie minał, i już się wciskał, bo jechał
            ktoś z przeciwka - musiałem przyhamować, żeby go wpuścić...
            Najlepsze było jednak to, że tuż po tym jak mnie wyprzedził, autobus zjechał na
            przystanek, i droga była wolna...

            • kozak-na-koniu Re: Wyprzedzanie 04.12.05, 20:25
              Moim zdaniem, sprawa nie jest prosta. Na wariatów i samobójców niestety nie ma
              rady (chyba że policja ale w naszych warunkach - tylko teoretycznie), najlepiej
              takiego puścić i trzymać się z daleka. Z drugiej jednak strony zauważyłem, że
              bardzo dużo ludzi nie umie i boi się wyprzedzać, nie potrafi ocenić odległości
              do najbliższego zakrętu lub przeszkody ani prędkości, z jaką nadjeżdża pojazd
              jadący w przeciwnym kierunku. W praktyce wygląda to tak, że nawet w dobrych
              warunkach często spotyka się jakiś wolno przemieszczający się obiekt ciągnik,
              maszyna rolnicza, PKS...), za którym "zderzak w zderzak", z włączonymi
              kierunkowskazami posuwa się cały "pociąg", każdy następny "wagonik" oczywiście
              jakieś 10 - 20 cm bardziej w lewo, skutecznie zasłaniając innym widoczność
              oraz "zwężając" użyteczną szerokość jezdni. Wystarczy że za takim "zawalidrogą"
              znajdzie się 1-2 "bojących", którzy czekają aż droga zwolni się po sam
              horyzont, po czym powoli, dostojnie, nie redukując nawet biegu ani nie
              przyciskając mocniej pedału gazu wyjeżdżają na przeciwny pas i zaczynają się
              rozpędzać. Czas i droga wyprzedzania w takich warunkach są oczywiście
              wielokrotnie dłuższe a i ryzyko takiego, zawsze niebezpiecznego manewru również
              wzrasta (nie mówiąc już o zmęczeniu taką jazdą). Jeśli ma się do przejechania
              kilkaset kilometrów, czasem może po prostu szlag trafić...
              • stefan4 Re: Wyprzedzanie 05.12.05, 00:16
                kozak-na-koniu:
                > Z drugiej jednak strony zauważyłem, że bardzo dużo ludzi nie umie i boi się
                > wyprzedzać
                [...]
                > Jeśli ma się do przejechania kilkaset kilometrów, czasem może po prostu szlag
                > trafić...

                No to ostrożność i bojaźń innych kierowców powinieneś wliczyć w koszty podróży.
                Kogo szlag zbyt łatwo trafia, ten nie nadaje się do prowadzenia pojazdów po
                drogach publicznych.

                Jeśli ktoś wpycha się na centymetry między mój przedni zderzak a tylny zderzak
                jadącego przede mną TIRa dlatego, że według niego ja powinienem tego TIRa już
                wcześniej wyprzedzić, to ja uważam, że stwarza zagrożenie dla mojego
                bezpieczeństwa. Jeśli robi to co chwila w trakcie kilkusetkilometrowej podróży
                przez Polskę, to powinien zostać odprowadzony w kajdankach na komendę i
                potrzymany tam przynajmniej do momentu, aż mu szlag przejdzie bez śladu.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                • prawdziwy.tebe Re: Wyprzedzanie 05.12.05, 09:32

                  > No to ostrożność i bojaźń innych kierowców powinieneś wliczyć w koszty
                  > podróży.
                  > Kogo szlag zbyt łatwo trafia, ten nie nadaje się do prowadzenia pojazdów po
                  > drogach publicznych.

                  a ja mysle, ze to raczej ten, kto nie umie wyprzedzac, albo wlecze sie 30 km/h
                  jak spadnie 0,5 mm sniegu nie nadaje sie do prowadzenia pojazdow.
                • kozak-na-koniu Re: Wyprzedzanie 05.12.05, 09:59
                  Więc mnie aresztuj, kretynie. Bardzo stara zasada mówi, że odległość w metrach
                  od poprzedzającego w kolumnie powinna wynosić tyle, ile wynosi prędkość w
                  km/godz. Oczywiście, w dzisiejszych warunkach jest to bzdurą, jednak wydaje mi
                  się, że należysz do tej grupy kierowców, którzy zapominają że nie są sami na
                  drodze, że oprócz zasad przewidzianych przepisami (a przepisy niestety nie są w
                  stanie przewidzieć wszystkiego) są jeszcze inne zasady, określane po prostu
                  przez ogóline rozumianą kulturę, doświadczenie itd. Przyjemnych snów!
                  • stefan4 Re: Wyprzedzanie 05.12.05, 17:42
                    kozak-na-koniu:
                    > Więc mnie aresztuj, kretynie.

                    Nie mam takiej możliwości. A czy Ty nie potrafisz zdobyć się na jakieś
                    oryginalniejsze wyzwisko? Ziewać się chce od tych ciągłych kretynów, debili i
                    idiotów na forach motoryzacyjnych. Kierowanie samochodem strasznie upośledza
                    fantazję.

                    kozak-na-koniu:
                    > wydaje mi się, że należysz do tej grupy kierowców, którzy zapominają że nie są
                    > sami na drodze

                    Czy często kierujesz się tym, co Ci się wydaje?

                    kozak-na-koniu:
                    > oprócz zasad przewidzianych przepisami (a przepisy niestety nie są w stanie
                    > przewidzieć wszystkiego) są jeszcze inne zasady, określane po
                    > prostu przez ogóline rozumianą kulturę

                    No, to się cieszę, że żmudny proces pisania tego posta na tyle Cie odprężył, że
                    na koniec napisałeś do rzeczy. Właśnie: kulturę. Więc jedź już, synu, nie
                    grzesz więcej a w szczególności nie wpychaj się niekulturalnie przed kierowców,
                    którzy wyprzedzają po swojemu a nie według Twoich marzeń.

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                    • kozak-na-koniu Re: Wyprzedzanie 05.12.05, 18:23
                      "Kogo szlag zbyt łatwo trafia, ten nie nadaje się do prowadzenia pojazdów po
                      drogach publicznych."

                      "Jeśli robi to co chwila w trakcie kilkusetkilometrowej podróży
                      przez Polskę, to powinien zostać odprowadzony w kajdankach na komendę i
                      potrzymany tam przynajmniej do momentu, aż mu szlag przejdzie bez śladu."

                      Mnie natomiast już się nie chce nawet ziewać, gdy czytam takie "argumenty".
                      Oglądanie telewizji, czytanie brukowych gazet i przenoszenie tego wszystkiego
                      na fora internetowe strasznie upośledza wyobraźnię, jak widać na załączonym
                      obrazku, więc już się więcej nie wsilaj. Jeśli "twoje" koniecznie musi być na
                      wierzchu - niech już sobie będzie. Masz rację, ja natomiast dalej będę "robił
                      swoje". Adieu!
    • Gość: opona balonowa Re: Wyprzedzanie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.05, 18:25
      Jest to przykład zachowania porównywalnego co do żródeł z chamstwem
      pseudokibiców, elegancją dresiarzy, kulturą łysych pał i krótkich karków.

      A to nasze społeczeństwo w całej okazałości właśnie.
      Bo jest to zjawisko codzienne.
      Nic dodać nic ująć.
      Można tylko obserwować, chyba, że sam jesteś policjantem i możesz
      coś zrobić w tym indywidualnym przypadku.


    • meps3 Re: Wyprzedzanie 04.12.05, 18:56
      Kolego
      Zupełnie niepotrebnie się tłumaczysz z otrąbienia takiego kretyna!!Ja co do
      stanu umysłu takiego człowieka nie mam najmniejszych wątpliwości .Otrąbienie i
      omruganie to jedyne w miarę cywilizowane metody ,by dać takiemu jegomościowi do
      zrozumienia ,że coś jest nie tak.Musisz jednak zdawać sobie sprawę z tego ,że
      on w swojej tępocie i prymitywiźmie nie wie i nigdy nie będzie wiedział o co Ci
      chdziło.Ja niestety codziennie spotykam sie z takimi niby kierowcami i
      niestety jedyne lekarstwo to nie zwracać na nich uwagi.Niech robią co chcą
      a i tak -w co mam nadzieję - wylądują na jakimś słupie.Taka jazda nie
      pozostaje bezkarna.
      • Gość: Łukasz Re: Wyprzedzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 20:05
        > omruganie to jedyne w miarę cywilizowane metody ,by dać takiemu

        Oczywiście, że nie musi się tłumaczyć z obtrąbienia, ale obtrąbienie to za
        mało - deliwent zagrażający bezpieczeństu powinien wiedzieć, że może być
        wezwany przez policję po dobiór lub nie mandatu na podstawie zeznań świadków -
        tak jest w DE i to działa. U nas mamy znieczylicę obywatelską.
        • mejson.e Znieczulica obywatelska 04.12.05, 20:28
          Gość portalu: Łukasz napisał(a):

          "Oczywiście, że nie musi się tłumaczyć z obtrąbienia, ale obtrąbienie to za
          mało - deliwent zagrażający bezpieczeństu powinien wiedzieć, że może być
          wezwany przez policję po dobiór lub nie mandatu na podstawie zeznań świadków -
          tak jest w DE i to działa. U nas mamy znieczylicę obywatelską."

          Obtrąbianie takich rzezimieszków nic nie da, bo oni doskonale zdają sobie
          sprawę, co zrobili i nie zdziwią się gdy ktoś im mrugnie czy trąbnie.

          A co do znieczulicy obywatelskiej, to waż słowa, bo tu nie o znieczulicę
          kierowców chodzi a o brak reakcji policji, która nie chce interweniować w
          sytuacji gdy jedynym dowodem wykroczenie jest zeznanie jakiegoś kierowcy, który
          zresztą nie ma z reguły ochoty na przerwę w podróży celem złożenia zeznań.

          Policja często jest bezradna nawet zatrzymując pirata jadącego wyraźnie zbyt
          szybko, ale bez radaru czy wideorejestratora nie ma dowodu na poparcie zarzutu.
          Zatrzymany delikwent potrafi rzucić bezczelnie "Proszę mi to udowodnić!" i wie,
          że jest bezkarny.

          To że w Niemczech policjanci reagują na skargi obywateli, nie uprawnia Cię do
          niesprawiedliwej krytyki ogółu polskich kierowców, których zdecydowana
          większość jeździ rozsądnie i zachowuje się nie tak, by wyładować frustrację,
          tylko by dojechać bezpiecznie do celu.

          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          Automobil
          Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
          • stefan4 Re: Znieczulica obywatelska 05.12.05, 00:02
            mejson.e:
            > ogółu polskich kierowców, których zdecydowana większość jeździ rozsądnie i
            > zachowuje się nie tak, by wyładować frustrację, tylko by dojechać bezpiecznie
            > do celu.

            To ja chciałbym kiedyś zobaczyc ten ogół rozsądnych na siódemce między Warszawą
            a Gdańskiem. Na razie widuję tylko pojedynczych rozsądnych i ogół fspanialców.

            - Stefan

            www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
            • prawdziwy.tebe Re: Znieczulica obywatelska 05.12.05, 09:36

              > To ja chciałbym kiedyś zobaczyc ten ogół rozsądnych na siódemce między
              > Warszawą a Gdańskiem. Na razie widuję tylko pojedynczych rozsądnych i ogół
              > fspanialców.

              a ty nadal jezdzisz srodkiem drogi, jak sie kiedys chwalles? bo jesli tak, to
              sie nigdy nie doczekasz.
              • stefan4 Re: Znieczulica obywatelska 05.12.05, 17:34
                prawdziwy.tebe:
                > a ty nadal jezdzisz srodkiem drogi, jak sie kiedys chwalles?

                Pomyliło Ci się już wtedy, ale nie chciało mi się prostować. Nie chce mi się
                tłumaczyć się z każdej bzdury, którą piszą kierowcy na forach dyskusyjnych,
                takich jak to, bardzo Cię za to przepraszam.

                Nie jeżdżę rutynowo środkiem drogi i jeśli się da, ułatwiam Wam, Cudownym
                Kierofcom, wyprzedzanie i inne manewry. A czasem się nie da, na przykład gdy
                pobocze jest zajęte albo go nie ma. Wtedy jadę tak, jak się da.

                Jeśli przynosi Ci ujmę sugestia, że mógłbyś podróżować z maksymalną prędkością
                90km/h i nie wpychać się w każdą pozostawioną dla bezpieczeństwa lukę, to ja
                nadal będę starał się ułatwiać Ci nieprawidłową jazdę ale pozostaniemy przy
                własnych zdaniach do czasu, aż polska policja zacznie w końcu wypełniać swoje
                pieprzone obowiązki.

                - Stefan

                www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • balandis Re: Znieczulica obywatelska 05.12.05, 10:00
            To ja zapraszam do Warszawy, na skrzyżowanie Stalowej, Wileńskiej i
            Solidarności. Weź wolny dzień, przyjedź o 6:00 i postój do 10:00. Policz
            cwaniaków zawijających tam "w lewo": jadących od Marek i skręcających za tory.
            Zwróć uwagę na pomysłowość z jaką można złamać zwykły nakaz jazdy na wprost.

            A jednocześnie zapamiętaj ilu cwaniaków zostało otrąbionych. Stawiam, że
            wystarcy ci palcy jednej dłoni.
            Masz jakiś termin inny niż "znieczulica obywatelska", by to określić?
            • mejson.e Pomysłowość 05.12.05, 10:43
              balandis napisał:

              "To ja zapraszam do Warszawy, na skrzyżowanie Stalowej, Wileńskiej i
              Solidarności. Weź wolny dzień, przyjedź o 6:00 i postój do 10:00. Policz
              cwaniaków zawijających tam "w lewo": jadących od Marek i skręcających za tory.
              Zwróć uwagę na pomysłowość z jaką można złamać zwykły nakaz jazdy na wprost.

              A jednocześnie zapamiętaj ilu cwaniaków zostało otrąbionych. Stawiam, że
              wystarcy ci palcy jednej dłoni.
              Masz jakiś termin inny niż "znieczulica obywatelska", by to określić?"

              Miałem wątpliwą przyjemność przejeżdżać to miejsce w godzinach porannego
              szczytu.
              Ugrzązłem tam na dłużej właśnie z powodu cwaniaków łamiących kilka zakazów w
              jednym miejscu, zarabiając po kilkanaście karnych naraz.

              Nie moją rolą jest wymierzanie sprawiedliwości klaksonem czy rysując lakier
              zderzakiem, co także byłoby łamaniem przepisów.
              To rola policji, a jeśli nie jest w stanie tego opanować, to nie z powodu
              znieczulicy obywatelskiej.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • callafior Re: Wyprzedzanie 04.12.05, 21:02
      Tacy "kierowcy" to zwyczajne bałwany. W takich przypadkach oddalam się (o ile to
      moliwe) od takiego delikwenta i przyhamowuję. Niestety, ale nie omieszkam trąbić
      na takiego matoła.
    • Gość: czarnaprzyszłość Wyprzedzanie analiza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 21:11
      W Polskich warunkach wyprzedzanie to główny manewr śmiercionośny.
      Przyczyniają się do tego drogowcy:
      - brak dodatkowych pasów ruchu umożliwiających bezpieczne wyprzedzanie przy
      dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia (norma w krajach ościennych), na drogach
      po wyjeździe z obszaru zabudowanego (gdzie wyprzedzanie zgodne z przepisami
      jest z natury niemożliwe), na skrzyżowaniach ....
      Postawiony znak zakazu lub znak czarny punkt problemu nie rozwiązuje.

      Przyczyniają się do tego ustawodawcy:
      - brak zapisanych jasnych reguł wyprzedzania.
      Jestem zwolennikiem zapisu o kolejce do wyprzedzania, o obowiązku pozostawienia
      odstępu umożliwiającego innym wyprzedzanie przy rezygnacji z tego zamiaru w
      każdym przypadku, o obowiązku organizowania miejsca dla niefortunnie
      wyprzedzających.

      Przyczyniają się do tego kierowcy podejmując czasami bezzasadne ryzyko z
      zagrożeniem dla życia i mienia innych uczestników ruchu drogowego -
      a "kablowanie" u nas nie działa;
      brak wiedzy , umiejętności i doświadczenia - przecież L-ką można tylko rower
      lub ciągnik wyprzedzić;
      Chora psychika, zwierzęce lub pseudosportowe zachowania - wymagają leczenia i
      też tego się u nas nie robi.

      Czarna przyszłość. pozdr
    • jaro_ss Re: Wyprzedzanie 05.12.05, 08:06
      Wyrosłem już z tego, że muszębyć zawsze pierwszy i jak ktoś mnie wyprzedza, to
      mu nie utrudniam i zjadę ,zrobię miejsce itp...

      Ale w wielu przypadkach czekam i patrzę: jak ktoś nie wykazuje chęci do
      wyprzedzania, to do wyprzedzę i wpakuję sie przed niego, z reguły w następnym
      ruchu już wyprzedzam ten pojad, który jest przede mną...

      Poza tym: przypdadek kolumny za jkimś PKSem, to w przypadku zwykłych autek z
      silnikami 1.2-1.6, nie mają nadmiaru mocy, aby "z miejsca" wyprzedzać, i tak
      wiedząc, że jest to manewr bardzo niebezpieczny z zachowaniem ostrożności,
      pojezdżając z tyłu z większą energią i nie widąc determinacji do
      wyprzedzania "po kolei" korystam z tego, że mam więksżą prędkość i dobrą ocenę
      odległości i przeskoczę..... korzystając z przepisu, że przed wyprzedzaniem
      każdy musi sprawdzić, czy sam nie jest wyprzedzany.....
      WIęc: rzadko i nie na wariata.....

    • emes-nju Re: Wyprzedzanie 05.12.05, 11:10
      Gość portalu: Czesław napisał(a):

      > Witam.
      > Jak reagujecie na "kierowców" kórzy Was wyprzedają niemal ocierając śię o
      > Wasze auto i po wyprzedzeniu zajeżdżają Wam drogę.Niedawno spotkałem
      > takiego.Niestety człowiekowi ręce opadają.


      Zwalniam/hamuje i niech se jedzie w swiat szeroki, byle dalej ode mnie. Czasem zaklne, ale zwykle nie trabie. Chamki bardzo to lubia, wiec nie daje im satysfakcji. Nie chce tez byc uczony (ich) kultury jazdy poprzez nauke awaryjnego hamowania.
    • Gość: na zimno Niestety, z tym moze walczyc tylko policja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.12.05, 15:59
      wyposazona w kamere i gruby bloczek z mandatami.
      Innego wariantu nie ma.

      A co bedzie jak jeden "gruby kark" zrobi taki numer drugiemu "grubemu karkowi",
      i dodatkowo oba "karki" beda "spod innych szefow" ?


    • derwisz911 Re: Wyprzedzanie 11.12.05, 03:57
      To Twoja wina! Dlaczego dajesz się wyprzedzać!? ;-))))

      A tak poważnie, zdarza mi się to nagminnie. Buraczków jest masa. Jak byłem
      młody i gniewny to trąbiłem.
      Obecnie jak koleś mnie widzi w lusterku, to tylko kiwam głową i śmieję się z
      niego z politowaniem. To działa lepiej niż najgłośniejszy klakson. Jak ma choć
      iq=10 to mu się głupio zrobi. Jeżeli to dresik, to się wkurzy. Ale jak się
      zaczyna droga, gdzie wyprzedzić idiotę jest bezpiecznie, to można mu zawsze
      pokazać, że wyścigowiec z niego żaden (zakładam, że kierowca który tak się
      zachowuje, to choćby miał nawet więcej niż 300 koni pod maską i tak nie będzie
      umiał z tego mądrze - a i bezpiecznie - skorzystać).

      pozdrawiam
    • jang Re: Wyprzedzanie 15.12.05, 20:41
      Bardzo wskazany jest przeciągły, hałaśliwy, ordynarny klakson.
      Bo ten osobnik tak by pewnie zareagował, gdyby jego ktoś w ten sposób
      wyprzedził.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka