Dodaj do ulubionych

Starutki jako pasażer...

02.05.08, 23:09
Nienawidzę, gdy ładuje sie obok mnie i od pierwszego kilometra zabawia w
instruktora jazdy. Dziś mu poradziłam, zeby poszedł na kurs dla takowych i po
pracy wyżywał sie na kierowcach in spe... Powiedział, że sie zastanowi, wiec
może to jakas szansa dla mnie?
Obserwuj wątek
    • buka007 Re: Starutki jako pasażer... 03.05.08, 07:42
      nie rob sobie nadzieji ;(((
      mialysmy juz podobna dyskusje, tylko w drugą stronę:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51097&w=78521845
      :))
    • pierwahrabini Re: Starutki jako pasażer... 03.05.08, 10:22
      to ja tak w stosunku do starutkiego sie zachowuje. w odroznieniu od
      Twojego starutkiego - mam racje, niestety. Cala rodzina boi sie
      jezdzic z moim starutki. na co dzien normalny chlop, a za kierownica
      diabel w niego wstepuje, no istny demon za kolkiem
      • buka007 Re: Starutki jako pasażer... 03.05.08, 12:59
        demon prędkosci? czy czego??? :))
        • pierwahrabini Re: Starutki jako pasażer... 03.05.08, 19:25
          tych demonów jest kilka, demon prędkości też. Inny każe mu dojechac
          do celu bez chwili przerwy, bez zatrzymywania sie na światłach
          (jeśli się da), jeszcze inny mu wmawia, że jest najlepszym kierowcą
          na świecie, inni kierowcy powinni jeździc na koniach, nie za
          kółkiem. Tych demonów jest wiele i przejmują nad nim kontrolę, gdy
          wsiada do auta
    • nullik Re: Starutki jako pasażer... 06.05.08, 14:38
      Moje słonko najukochańsze właśnie robi kurs na egzaminatora prawa
      jazdy... No zatłuc takiego kapciem...
      • aga-kosa Re: Starutki jako pasażer... 06.05.08, 16:00
        współczuję
        • scrivo Re: Starutki jako pasażer... 06.05.08, 17:54
          Mój Starutki jest kochany i pomocny, choć nie musi bo ćwierć wieku już robię za kierowcę. No, ale on troszke musi się poczuć szefem stada wiec pozwalam mu na uwagi i nawet zachęcam kokieteryjnie pytając czy aby dobrze wykonuję parkowanie. A potem pozwalam sie pochwalić, rumieniąc się ze skromności niewieściej. I dobrze jest.
          • pierwahrabini Re: Starutki jako pasażer... 07.05.08, 18:56
            ale z Ciebie, Scrivo, madra starutka. To jest wlasnie esencja
            starutkosci. mnie nie starcza cierpliwosci.
            A co do Nullika. Powiedz swojemu starutkiemu, zeby byl litosciwy dla
            egzaminowanych. Moje dziecko wlasnie zdaje egzamin
            • jolkaaa2 Re: Starutki jako pasażer... 08.05.08, 08:49
              Okazuje się, że samodzielnie potrafię jeździć tylko wtedy, gdy
              starutki jest wstawiony. Wtedy wszystko jest ok, o dziwo sama wiem
              kiedy zmienić bieg, gazu jest tyle ile trzeba, drogę znam. Czasami
              wysiadając z samochodu jest pełen podziwu dla moich umiejętności (ty
              całkiem dobrze jeździsz :)... oczywiście dopóki cały alkohol nie
              wywietrzeje mu z głowy.
    • buka007 Re: Starutki jako pasażer... 20.05.08, 20:38
      starutki jako pasazer jest lepszy od GPSu. Skręc w lewo, skręc w
      prawo, jedź prosto, Boze, jak ty jedziesz, skręc w lewo, skręć w
      prawo..... :)
    • violka30 Re: Starutki jako pasażer... 24.05.08, 14:50
      mój milczy, nie komentuje, kiedy wysiada podsumowuje mój styl jazdy jako
      nerwowy, brawurowy etc
    • buka007 Re: Starutki jako pasażer... 24.05.08, 21:33
      dzisiaj starutki wiózł mnie na spotkanie z koleżanką.
      tak się rozjazgotał na temat stylu jazdy jednego pana, ktory jechał
      przed nami, że przegapił zjazd z autostrady :))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka