Gość: Małgorzata
IP: 193.111.144.*
09.01.04, 14:32
...utrzymuję cały czas kontakt z moją koleżanką ze szkoły średniej. Od czasu
do czasu umawiałyśmy się na piwko, wspólne imprezy ,itp. Poznałam jej
faceta, o którym mi zawsze dużo opowiadała, a ja jej o swoim. Wymieniłyśmy
się nr gg i tak sobie pisałyśmy. Jej facet mieszka z nią i napisała mi, że
bardzo chciałby moje zdjęcie i poflirtować ze mną. .... więc tak
spontanicznie zaczęłam z nim pisać. Wysłałam mu zdjęcie, itp. Ale nie
zrobił na mnie wrażenia. Ona pisała mi smsy, np. że jej facet jest dziś w
dobrym nastroju.... Potem długo nic, a narzucać się też nie chciałam.
Po Sylwku od razu napisał do mnie jej facet, co u mnie i czy możemy sobie
pogadać. Napisał mi, że od dawna podobam się mu i czy mam ochotę na
cybersex. Na początku kręciłam nosem, ale zgodziłam się. W tej chwili,
czego się obawiałam zaczęliśmy tęsknić za sobą, wymieniamy się fotkami. Mamy
aparaty cyfrowe i wysyłamy sobie zdjęcia miejsc intymnych, nasze podniecenie
jest tak wielkie, że aż mózg się lasuje!!! Chyba zwariowałam!!! Nie
spotkałam się z nim od czasu tych rozmów, ale mało brakuje. Obydwoje
jesteśmy w stałych związkach (kilkuletnich), a chcemy zrobić skok w bok. O
naszych rozmowach teraz tylko my wiemy.