Gość: merci
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
28.03.05, 00:20
Ostatnio usłuszalam od mojego narzeczonego (tak, narzeczonego) "Spierd***aj
nie chcę patrzeć na Twoją gębę..." Po prawie 15 miesiącach bycia razem, tak
wyładował na mnie swoją frustrację i złość związanę z pracą :( Co najgorsze,
zbliżały sie Święta, miałam tyle pozytywnych planów, w Wielkanoc wypadły Jego
urodziny. Nie mogłam się przełamac i wrócić do "naszego gniazdka" świętować
Jego urodziny. Po tym wszystkim wyjechałam do rodziców. Czułam się jak zbity
pies, nie mający się gdzie podzieć. W między czasie usłyszałam, że nie nadaję
się na matkę, nie potrafię wykonać podstawowych czynności w domu, że moje
zachowanie odbiegają od jego wyidealizowanego obrazu żony. Czuję się
strasznie podle, tym bardziej, że mam poczucie własnej wartości na tyle, żeby
wiedzieć, że to nie prawda. Coś we mnie umarło i boje się, że nie prędko sie
odrodzi o ile w ogóle... :(