Lęk przed samotnoscia..

13.11.05, 14:25
Od dosc dawna już mam lek przed samotnoscia..przez ta platam się w jakies
beznadziejne sytuacje z facetami... nigdy nie bylam w zadnym zwiazku..ale ,
zawsze gdy jakis facet się mna zainteresuje to konczy się to po paru
spotkaniach, albo on przestaje się odzywac, albo mi cos nie pasuje i ja to
koncze,co prawda mam dopiero 21 lat, ale przewalkowalam już w ten sposób
gdzies tak 7 facetow! Teraz stalo się cos podobnego znowu..mój kolega
najpierw cos zaczal do mnie, spotkalismy się raz sama na sam, dwa tygodnie
puszczal syganlki, a teraz sluch po nim zaginal..To jest straszne, boje się
ze zostane stara panna, generalnie mysle caly czas o swojej samotnosci, nie
mogę tego powstrzymac, gdy przebywam z kobietami ,które nie wyszly za maz
dostaje drgawek!brak mi cieprliwosci..wszedzie widze szanse na wielkie
uczucie..tak bardzo chce z kims być, a jednoczesnie ciagle mi wszystko nie
wychodzi
Nie wiem czy cos może mi pomoc
Pozdrawiam
    • czekoladka_84 Re: Lęk przed samotnoscia.. 13.11.05, 16:01
      Też tak mam, tylko, że ja nie akurat nie mam ochoty wychodzić za mąż.
    • b-beagle Re: Lęk przed samotnoscia.. 13.11.05, 16:09
      Jak mozna wwieku 21 lat martwić się ,że zostanie się starą panną )))))
      • czekoladka_84 Re: Lęk przed samotnoscia.. 13.11.05, 16:11
        Nie wiesz jak to jest czasami :) szczególnie w małych miastach.
        • Gość: michas Re: Lęk przed samotnoscia.. IP: 81.210.121.* 14.11.05, 08:52
          no wiecie jak sie wazy po 120 kg to tak juz to jest ze sie powdzenia nie ma i
          stara panna sie zostaje
    • waldek1610 kochac........czy chciec byc kochanym? 14.11.05, 10:02
      Marita,
      Kazda dorastajaca osoba chce byc kochana przez kogos, problem w tym ze jako
      dorosla osoba nie mozesz juz liczyc na bezinteresowna milosc taka jaka dostaje
      sie od rodzicow. Niestety na milosc trzeba sobie zasluzyc, chociaz jest to
      brutalna prawda nic na to nie poradzisz, zastanow sie co jest w Tobie takiego
      co odstrasza potencjalnych partnerow?

      Ja mialem podobny problem, ale dlatego ze zawsze bylem wrazliwym typem artysty-
      niepoprawnego romantyka, choc bylem ogolnie lubianym w szkole, podobalem sie
      dziewczynom lecz zawsze jakos nie potrafilem skorzystac z wielu szans.

      Dopiero jak poszedlem do wojska w USA, sytulacja sama zmusila mnie do zmiany
      mojego charakteru, zaczalem byc bardziej stanowczy i smialy, do tego stopnia ze
      nagle nie mialem zadnych problemow z kobietami wrecz przeciwnie nagle jedna
      dziewczyny same zdawaly sie pokazywac na horyzoncie. Choc ozenilem sie w wieku
      prawie 30 lat to wydaje sie ze warto bylo czekac bo nasza milosc wydaje sie byc
      romansem stulecia, pomimo moich rozwazan o innych damskich tyleczkach (to
      normalne u artystow malarzy) jestem wierny i kocham moja zone.

      Nie martw sie Marita, miej wiare w siebie, ja wiem ze sobie poradzisz!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja