Dodaj do ulubionych

Jak to jest z grzeszeniem?

23.06.07, 08:35
Czytam wątek "sex a spowiedź"

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=520&w=64687807&v=2&s=0

i zastanawiam się jak to jest. W religii katolickiej seks można uprawiać po
ślubie i w celach prokreacji. Nie jest to żadną tajemnicą, powszechnie to
wiadomo, a jednak ludzie uprawiają sex bez ślubu, a chociażby ze swoją
miłością życia to i tak grzeszą i spowiadają się, a potem robią znów to samo
chociaż już mieli raz nauczkę, że to jest złe. Dla mnie wynika z tego, że robi
się to na zasadzie "zgrzeszę, ale... potem się przecież z tego wyspowiadam".
To dla mnie trochę upraktycznianie sobie zasad religii, tłumaczenie sobie, że
tak naprawdę nic złego się nie zrobiło (nie zabiłem, nie ukradłem). Ale wiara
to przecież poważna sprawa i zasady to zasady - nie ma zadnego naginania. Więc
po co upierać się w tej wierze i oszukiwać siebie samego i swojego Boga?

PS. Oczywiście seks jest tylko takim oczywistym przykładem, który można
zastąpić wieloma innymi rzeczami.
Obserwuj wątek
    • ewa_err Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 10:08
      Moja wierzącą przyjaciołka która chwilę temu brała ślub zataiła na spowiedzi
      fakt, że uprawiała seks przedmałżenski. A to dlatego, że kiedyś jak sie
      przyznała to ksiądz nie chciał jej dać rozgrzeszenia skoro ona zamierza to
      powtarzać. I że to grzech ciężki. To ja się pytam, jak można po takim zatajeniu
      i z ciężkim grzechem przystąpić do komuni i sakramentu małżenstwa? Czy to jest w
      ogóle ważne wtedy? Ja się tylko pytam bo specjalistką w temacie zdecydowanie nie
      jestem ale wydaje mi sie to wszystko mocno niefajne...
      I spiesze tez doniesc ze grzeszylam bardzo wczoraj, wlasciwie to dzis ale do
      spowiedzi nie chodzę wiec mnie ten problem nie dotyczy:P
      • Gość: Pan Dobra Rada Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 10:24
        Że co..?! :D "Grzech ciężki"..?! :D A potem dziwić się, że Kościół jest
        organizacją rozrywkową o profilu satyrycznym.. :]
      • summerlove Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 11:55
        grzech ciężki?? cholera, grzech ciężki to na przykład zabójstwo. ale seks??
    • Gość: nietykalna123 Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.mlynary.net 23.06.07, 10:13
      Niepoważne traktowanie tych spraw nie ma żadnego sensu. Tu nie ma miejsca na kompromisy. Trzeba przyjąć całą naukę kościoła albo w całości ją odrzucić.
      Katolicy miotają się między tą nauką a własnym sumieniem, które niczego im nie wyrzuca (nie mają poczucia, że robią coś złego np. kochając się z osobą kochaną).
      U mnie też to trwało jakiś czas i doszło do odrzucenia- chyba bezpowrotnie,
      ale nie tylko z powodu dylematów moralnych.
      • Gość: Pan Dobra Rada Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 10:49
        > Niepoważne traktowanie tych spraw nie ma żadnego sensu. Tu nie ma miejsca na ko
        > mpromisy. Trzeba przyjąć całą naukę kościoła albo w całości ją odrzucić.

        Nigdy się z tym nie zgodzę.. :) KOŚCIÓŁ TO NIE BÓG, NALEŻY O TYM PAMIĘTAĆ I
        SZUKAĆ WŁASNEJ DROGI DO BOGA.. :) To nie Kościół ma się z Bogiem porozumiewać w
        Naszej sprawie, a MY SAMI! Skoro tak, należy robić to OSOBIŚCIE, a nie przez
        pośredników, klepiąc zdrowaśki na okrągło! Zrozumcie wreszcie, Kościół to TYLKO
        I WYŁĄCZNIE INSTYTUCJA ZRZESZAJĄCA KSIĘŻY I SIOSTRY ZAKONNE, TUDZIEŻ
        POMNIEJSZYCH POMOCNIKÓW! TO WSZYSTKO! Fakt, że ludzi "uczy" się, że Kościół to
        wspólnota wiernych WCALE nie oznacza, że tak jest na prawdę.. To jest TYLKO I
        WYŁĄCZNIE sprytny zabieg socjotechniczny (?), który ma za zadanie NARZUCIĆ
        ludziom myślenie w stylu: "Co dobre dla Kościół - dobre i dla mnie, bo JA to
        Kościół".. :/ W ten sposób niejako daje się do zrozumienia, że to co postanowi
        Kościół powinno być dla Nas dobre, a że to Kościół A NIE MY mamy władzę, to
        Kościół A NI MY decydowałby o tym w jakiej rzeczywistości przyjdzie nam żyć! I
        nie łudźmy się.. INTERES KOŚCIOŁA TO NIE INTERES "LUDU"! W interesie Kościoła
        leży posiadać WŁADZĘ nad "ludem", a nie dawać "ludowi" swobodę działania! Tak
        było ( inkwizycja ), jest ( zawłaszczanie NIEBANALNYCH sum z państwowej, czyli
        NASZEJ kasy, a NIE, jak to rozumują NIEPRZECIĘTNIE NAIWNI Polacy - "z tacy",
        która jest NIKŁYM procentem w skali rocznych dochodów Kościoła ) i będzie! Taki
        "tekst" był dobry w średniowieczu, dzisiaj iloraz inteligencji przeciętnego
        obywatela poszybował nico w górę i należałoby wreszcie zacząć wyciągać z tego co
        się robi WNIOSKI! "KOŚCIÓŁ" TO NIE "BÓG", A "RELIGIA KATOLICKA" TO NIE "WIARA
        CHRZEŚCIJAŃSKA"! Dlatego właśnie należy SZUKAĆ Boga NEGUJĄC istniejące zasady, a
        nie przyjmować te zasady "na pałę", tylko dlatego, że TAK JEST WYGODNIEJ!

        > Katolicy miotają się między tą nauką a własnym sumieniem, które niczego im nie
        > wyrzuca (nie mają poczucia, że robią coś złego np. kochając się z osobą kochaną
        > ).

        Zgadza się.. A dlaczego..? :] Bo INTUICJA podpowiada im, że to, co robią JEST
        DOBRE, WIĘC DLACZEGO MIELIBY SIĘ SPOWIADAĆ Z RZECZY DOBRYCH! :] Niedorzeczne..?
        :] Hahaha.. :] Niedorzeczna jest "pseudoświadomość" przeciętnego "Katolika".. :]
        Proponuję Wam mały test.. :] Od małego wpaja się ludziom, że "niektóre rzeczy"
        są złe.. :] To "zło" od zawsze kojarzy się z Szatanem.. :] I znowu jest tu jeden
        problem.. :] Jaki..? :] Ano POTĘŻNY! :] Szatan, według nomenklatury Katolickiej
        NIE MÓGŁ STWORZYĆ ZŁA, PONIEWAŻ NIE POSIADA INSTRUMENTÓW DO TWORZENIA
        CZEGOKOLWIEK! :D :] Paradoks..? :] Czyżby więc sam Bóg stworzył zło..? :]
        Zapytajcie Księdza, ciekawe co Wam na to odpowie.. :] Jeżeli w ogóle odpowie,
        będą to koszmarne i siermiężne głupoty.. :] Dlaczego..? :] Bo "Religia
        Katolicka" przepełniona jest głupotami narosłymi przez wieki.. :] Została
        stworzona przez wielu "bajkopisarzy" ( z krwi i kości, tak jak i My ), i jak
        można się domyśleć, dzieło wielu autorów do spójnych, nawet MIMO skrupulatnych
        zabiegów kosmetycznych ze strony Kościoła, nie na leży.. :)

        > U mnie też to trwało jakiś czas i doszło do odrzucenia- chyba bezpowrotnie,
        > ale nie tylko z powodu dylematów moralnych.

        No i dobrze.. :) Odrzuciłaś Kościół.. :) I co z tego..? :] Czy kiedykolwiek
        odrzuciłaś samego Boga..? :) Albo "wierzysz", albo "bawisz się w teatrzyk dla
        dzieci".. :) A Ty wierzysz ( jeżeli dobrze Cię rozumiem ), tak więc CO W TYM
        ZŁEGO I DLACZEGO MASZ POCZUCIE WINY..? :) Skrzywdziłaś Boga..? :) Czym..? :)
        Tym, że rozumiesz go LEPIEJ niż banda mistyków w sutannach..? :D Fakt.. TO JEST
        GRZECH CIĘŻKI I CZEKA CIĘ WIZYTA NA STOSIE! :D
        • agatka_to_ja Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 10:57
          jasne.. i wedlug ciebie kazdy powinien sobie interpretowac Boga po swojemu :)))
          super!

          hehe... w ZADNEJ religii tak nie ma!!


          idz szerzyc swoje sekciarskie bzdury na innym forum!
          • Gość: Pan Dobra Rada Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:05
            "Sekciarskie bzdury".. :] Wiesz.. Ja Ci nie każe dawać na tacę..
            :)))))))))))))))))))))))

            PS: Jeżeli masz coś sensownego do powiedzenia, oprócz "KOSZ", chętnie
            przeczytam.. Jeżeli nie, to daruj sobie komentarze, albo chociaż uargumentuj
            swoje stanowisko "demaskując" swój sposób myślenia.. AHA.. Nie zrobisz tego.. :]
            Dlaczego..? :] Ano dlatego, że jesteś świadoma, że Twoja "wiara" ma kruche
            nogi.. :] Dlatego, zamiast wdać się ze mną w konstruktywną dyskusję, w której
            ZMIAŻDŻYSZ mnie gradem potężnych argumentów, "rzucasz we mnie mięsem".. :]
            Udajesz odważną i zdecydowaną, a jesteś pospolitym tchórzem.. :]
            • agatka_to_ja Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 11:17
              moja wiara ma kruche nogi? nie, nie uwazam tak :)
              Ale ja przynajmniej MAM wiare..

              a ty masz siebie jako boga.. "sam sobie sterem, zeglarzem, okretem"... ok...
              ale od wierzacych - WARA!
              • ewa_err agata 23.06.07, 11:25
                przepraszam ze się Panstwu wtrącę ale pytanie mam do Agaty-czy Ty Agata jestes
                za seksem przedmalzenskim?
                • agatka_to_ja Re: agata 23.06.07, 11:32
                  Za seksem przedmalzenskim? a czy to glosowanie?
                  Uwazam, ze to sprawa kazdej osoby.. Jesli daa osoba jest katolikiem - nie
                  powinna tego robic przed slubem. Proste.
                  Jesli to zrobi - powinna sie wyspowiadac.
                  To jest prywatna i indywidualna sprawa kazdej osoby.
                  I nie jestem ani "za" ani "przeciw"... Bo zarowno "wyprobowywanie sie" przed
                  slubem nie gwarantuje sukcesu w zwiazku, jak i zachowywanie czystosci nie
                  powoduje, ze malzenstwo bedzie idealne...
                  Bog nie oczekuje, ze ludzie beda idealni i swieci...dlatego dal ludziom wolna
                  wole.. Bog oczekuje, ze bedziemy sie starac byc jak najlepsi... a ze czasem nie
                  wychodzi - dlatego jest sumienie, spowiedz, zal za grzechy...
                  • Gość: Pan Dobra Rada Re: agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:38
                    Nie odpowiedziałaś na pytanie.. :] Ciekawe dlaczego..? :] Bo odpowiedź była by
                    przeciwko Tobie..? :] Ech.. Ależ to jest dziecinne.. :]
                    • agatka_to_ja Re: agata 23.06.07, 12:27
                      Odpowiedzialam na pytanie.
                      Jek nie umiesz czytac - to juz twoj problem.
                  • ewa_err Re: agata 23.06.07, 11:43
                    Bo ja sobie myslę tak-jak juz sie tak mowi do kogos 'wara od wierzących' to
                    wypadaloby byc naprawdę dobrym i prawdziwym katolikiem. Takim co to sobie nic
                    zarzucic nie moze. A z drugiej strony gdybys taka byla to tym bardziej nie
                    powiedzialabys tak do nikogo. Ja bym Cie teraz mogla zapytac kto dał Ci prawo
                    tak sie odzywac do osoby wierzącej w Boga, poszukującej i majacej watpliwosci? I
                    czy Ty na przyklad uprawialas seks przedmalzenski ale wiem ze to jest twoja
                    prywatna sprawa-chociaz wydaje mi sie ze pisalas kiedys tutaj o tym, ze tak. I w
                    czym w takim wypadku jestes lepsza od P.D.R?

                    Btw. Jan Pawel II odwiedzil w wiezieniu czlowieka ktory chcial go zabic,
                    wiesz...Rekę mu podal, wiesz. A Ty mowisz wara do drugiego czlowieka tylko
                    dlatego ze nie łyka gładko wszystkiego co mozna uslyszec z ambony...
                    Ot, katolicy...
                    • agatka_to_ja Re: agata 23.06.07, 12:29
                      Nigdy nie pisalam, czy uprawialam seks przedmalzenski, czy nie..
                      A czy gdziekolwiek pisalam, ze jestem lepsza od PDR? nie.. nie wmawiaj mi ...
                      Po prostu, w przeciwienstwie do niego, nie opluwam wiary katolickiej i nie
                      drwie z niej... i nie przekrecaj moich zdan ewa....
                      • ewa_err Re: agata 23.06.07, 13:19
                        To Ty mowiąc 'wara od wierzacych' mowisz z pozycji katoliczki czy z pozycji
                        nie-katoliczki ale adwokata katolikow? bo sie pogubilam
                        ja nie wiem gdzie P.D.R. opluwal wiare katolicką ale powiedzenie komus wara to
                        chyba z lekka opluciem drugiego czlowieka jest. albo tylko mi sie tak przy
                        sobocie wydaje.
                        a Twoich zdan nie przekrecam, jesli przekrecilam to niechcacy i przepraszam.
                        mam po prostu wrazenie ze P.D.R. mowi w tym wypadku glosno o tym o czym inni
                        milcza. (i nie jestem stronnicza bo mnie sie zdarza z owym Panem nie zgadzac)
                        • agatka_to_ja Re: agata 23.06.07, 13:33
                          A o czym ewo mowi PDR? W skrocie: kazdy, kto wyznaje zasady wiaryu katolickiej
                          i kto sie zgadza z Kosciolem - jest idiotą.
                          Kosciol klamie i manipuluje ludzmi.
                          Kazdy powinien sam sobie interpretowac Boga i przykazania i to jest OK..

                          I to mowi typowy ateista, ktoremu "nie na reke" zasady kosciola katolickiego i
                          zamiast po prostu je olac - to jeszcze wojuje z tymi, ktorzy w Boga wierzą...

                          Czy ja kaze komukolwiek wierzyc w Boga i sklaniam go do przestrzegania
                          przykazan? nie.. bo to decyzja kazdego.

                          Ale wkurza mnie, gdy ktos drwi z mojej wiary i wyzywa od ciemnogrodu i glupoli
                          ludzi wierzacych..
                          • ewa_err Re: agata 23.06.07, 13:42
                            No wiesz, on ma po czesci racje.
                            Wystarczy rozejrzec sie dookola i zobaczyc emerytkę ktora zamiast kupic sobie
                            lepsze jedzenie wplaca kase na radio maryja, ludzi ktorzy przez rok bronili
                            ksiedza ze swojej parafii ktory molestowal ich dzieci(a bronili go tak dlatego
                            bo mają tak w glowie zakodowane ze ksiadz zawsze ma racje ze byli gotowi za tę
                            wiarę dzieci swoje poswiecic i poswiecali), ludzi ktorzy daja na tacę a potem
                            jak sami potrzebują pomocy to jej nie otrzymują, parę nastolatkow ktora w malym
                            miasteczku popelnila samobojstwo bo dziewczyna zaszla w ciaze i bali sie
                            'linczu'(mlodziez oazowa-co za wstyd)...
                            No mozna by wymieniac i wymieniac. Tak jak wladze nasze tak i Kosciol woli miec
                            prosty lud pod sobą. Ludzi ktorzy nie rozumieją, nie zadają pytan, nie mają
                            watpliowsci. Takim ludem latwiej sie kieruje i manipuluje. To sa podobne metody
                            do tych sekciarskich niestety.
                            Wiara to jest piekna sprawa. Ale trzeba byc mądrym, czujnym, wyciagac wnioski.
                            Ale ja oczywiscie daleka jestem od tego zeby jakąkolwiek wiare opluwac. To jest
                            zupelnie bez sensu. No ale swoje zdanie mam i nie zamierzam sie z nim kryc.
                            • agatka_to_ja Re: agata 23.06.07, 14:03

                              ewa_err napisała:

                              > No wiesz, on ma po czesci racje.

                              ja tak nie uwazam..

                              A patologie wszedzie sie zdarzaja. I na pewno nie jest to argumentem, zeby
                              podwazac i odrzucac cala wiare !
                              • ewa_err Re: agata 23.06.07, 14:07
                                no ale on ma chyba prawo uwazac, czy nie?
                                a jesli te patologie sie zdarzają a wierzacy tego nie widzą to to jest slepa
                                wiara. srednio dobra, mam wrazenie. i argumentem jest o tyle ze mozna by zaczac
                                dyskusje czy wszystko to co nam mowią ksieza jest prawdą do ktorej
                                niezaprzeczalnie trzeba sie stosowac.
                                • agatka_to_ja Re: agata 23.06.07, 14:10
                                  tak, ma prawo tak uwazac.. tak jak ja mam prawo uwazac, ze obraza katolikow i
                                  opluwa ich...

                                  a ksieza sa TEZ TYLKO LUDZMI! i tez potrafia sie mylic.. w zwiazku z czym -
                                  nie sa nieomylni.
                            • Gość: Pan Dobra Rada Re: agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 16:40
                              No właśnie.. :] Pokażcie mi choćby JEDNO zdanie, w którym opluwam "WIARĘ
                              CHRZEŚCIJAŃSKĄ".. :] Nie zajdziecie takie zdania.. :] A dlaczego..? :] To bardzo
                              proste.. :] "Wiara chrześcijańska" to zbiór pewnych pięknych ideałów, które w
                              większości, MIMO, że jestem osobą, która PUBLICZNIE i ŚWIADOMIE wyraża BRAK
                              zainteresowania FAKTEM ISTNIENIA BĄDŹ NIEISTNIENIA BOGA, to w większość
                              przekazanych tam prawdy przyjąłem za własne.. :] Przyjąłem świadomie, a nie "bo
                              tak mi rodzice kazali".. :] I teraz pojawia się pytanie.. :] Wyobraźcie sobie
                              osobę niewierzącą, która "przypadkiem" żyje wedle nauk Chrystusa.. :] Jak
                              myślicie, czy Bóg jest na tyle naiwny i głupi, żeby taką osobę potępić za "nie
                              wyznawanie religii"..? :] Dogmaty o "wspaniałości Boga" na to nie pozwalają.. :]
                              To LUDZIE robią z Boga postać nie tyle straszną, co wręcz głupią.. :] Ciekaw
                              jestem, jak wielki jest TO grzech z pozycji Boga.. :] Być może to jest właśnie
                              to, co pozwala mi i żyć i spać spokojnie.. :] Jedyny Bóg, którego uznaję to
                              "dobro".. :] Jemu oddaję cześć, ale BEZ nadziei na nagrodę, za to dla własnej,
                              niekrytej satysfakcji.. :] I teraz rodzi się następne pytanie..? :] Kto z Nas
                              jest większym egoistą..? :] Ja, który otwarcie robię wszystko dla siebie, czy
                              ten, kto robi wszystko dla siebie, wmawiając innym, że robi to, bo jest
                              pobożny..? :] Jak dla mnie to ten rodzaj egoizmu, z jedną tylko różnicą.. :] Ja
                              się przynajmniej do tego przyznaję.. :]
                      • Gość: n76 Do Agaty IP: *.centertel.pl 23.06.07, 14:38
                        agatka_to_ja napisała:
                        > Nigdy nie pisalam, czy uprawialam seks przedmalzenski, czy nie..
                        > A czy gdziekolwiek pisalam, ze jestem lepsza od PDR? nie.. nie wmawiaj mi ...
                        > Po prostu, w przeciwienstwie do niego, nie opluwam wiary katolickiej i nie
                        > drwie z niej... i nie przekrecaj moich zdan ewa....

                        1. Dlaczego PDR ma nie opluwać katolików? Jeżeli nie jest katolikiem, zatem
                        niestanowi to dla niego niczego szczególnego może opluwać. Może opluwać tak jak
                        Ty opluwasz tutaj tych, co nie wiedzą jak wygląda orgazm, czy przez sex oralny
                        można zajść w ciążę i tych co nie wiedzą kiedy wychodzi nowe cosmo. Chociaż oba
                        'opluwania' uważam za niekulturalny wyraz braku szacunku.

                        2. Seks przed ślubem. I tu jest Twój problem. Nie piszesz czy uprawiałaś czy
                        nie, bo czego byś nie napisała - okaże się, że robisz inaczej niż piszesz:
                        A) uprawiałaś - jesteś katoliczką, więc robiłaś coś wbrew zasadom Twojej religii
                        - bez wątpienia świadomie.
                        B) nie uprawiałaś - wiele osób (ja też) uznałoby, że kłamiesz biorąc pod uwagę
                        Twoje gorliwe nawoływania innych do "sprawdzania" się przed ślubem.

                        I poza tym nie masz "jaj", żeby napisać jak było naprawdę, zasłaniając się tym,
                        że to Twoja prywatna sprawa i nikogo nie powinno to interesować, że nie masz
                        obowiązku pisania tu o tym, itd, itp.
                        • agatka_to_ja Re: Do Agaty 23.06.07, 15:44
                          Gość portalu: n76 napisał(a):

                          > 2. Seks przed ślubem. I tu jest Twój problem. Nie piszesz czy uprawiałaś czy
                          > nie, bo czego byś nie napisała - okaże się, że robisz inaczej niż piszesz:
                          > A) uprawiałaś - jesteś katoliczką, więc robiłaś coś wbrew zasadom Twojej
                          religi i - bez wątpienia świadomie.
                          > B) nie uprawiałaś - wiele osób (ja też) uznałoby, że kłamiesz biorąc pod uwagę
                          > Twoje gorliwe nawoływania innych do "sprawdzania" się przed ślubem.

                          Ja gorliwie nawoluje do sprawdzania sie przed slubem????????? hahahaha..
                          gdzie????????????????

                          Nie nawoluje! Nawoluje do POZNAWANIA sie przed slubem! ale nie mowie tu o
                          seksie!!!! tylko o poznawaniu swoich pragnien, wizji przyszlosci, podejscia do
                          zycia!!!!!Czy "poznawanie sie" oznacza seks?????????? NIE!


                          > I poza tym nie masz "jaj", żeby napisać jak było naprawdę, zasłaniając się
                          tym,
                          > że to Twoja prywatna sprawa i nikogo nie powinno to interesować, że nie masz
                          > obowiązku pisania tu o tym, itd, itp.


                          a co ma wspolnego posiadanie jaj z wyznaniami na tematy intymne??????????
                          jakos nie widze twoich watkow, w ktorych spowiadalbys sie ze swoich spraw
                          lozkowych...

                          a ja nie mam tendencji do obnazania sie :)
              • Gość: nietykalna123 Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.mlynary.net 23.06.07, 21:22
                A nie mówiłam, że to drażliwy temat?

                Agatka, ale o taki fanatyzm nie podejrzewałam Ciebie.
                Naprawdę sądzisz, że Bóg potrzebuje interpretacji?
                Skoro tak, to mamy tylu Bogów ilu interpretatorów.:)
            • agatka_to_ja Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 11:18
              rzucam miesem ? gdzie???????

              ty za to nie masz zadnych argumentow poza belkotem opluwajacym wiare katolicka..
        • agatka_to_ja Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 10:59
          "Dlatego właśnie należy SZUKAĆ Boga NEGUJĄC istniejące zasady, a
          nie przyjmować te zasady "na pałę", tylko dlatego, że TAK JEST WYGODNIEJ!"


          ja pierdziele.. ale bzdura....

          Łatwo niby jest przestrzegac zasad, ktore dyktuje wiara i kosciol??????
          hehe.. po tym watku widac, jak latwo....


          bzdury piszesz i to okrutne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • Gość: Pan Dobra Rada Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:13
            > "Dlatego właśnie należy SZUKAĆ Boga NEGUJĄC istniejące zasady, a
            > nie przyjmować te zasady "na pałę", tylko dlatego, że TAK JEST WYGODNIEJ!"
            >
            >
            > ja pierdziele.. ale bzdura....
            >
            > Łatwo niby jest przestrzegac zasad, ktore dyktuje wiara i kosciol??????
            > hehe.. po tym watku widac, jak latwo....

            Nie przypuszczałem, że tak płytko rozumujesz.. :] Trochę się na Tobie zawiodłem,
            ale cóż.. :] A według Ciebie tak jest łatwiej..? :] To jedź do Paryża bez mapy..
            :] Zobaczymy.. :]
            • agatka_to_ja Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 11:20
              Ty rozumujesz jeszcze plycej chlopaczku...
              Negowac zasady moze KAZDY GLUPI!!! KAzdy moze powiedziec, ze ma w dupie zakaz
              zabijania, zakaz seksu przedmalzenskiego, zakaz kradziezy.. dlaczego bo tak mu
              wygodnie!

              Bo przestrzega zasad nie potrafi kazdy!

              ale KAZDY moze powiedziec, ze ma je w dupie - tak jak ty to robisz!
              • Gość: Pan Dobra Rada Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:29
                > Negowac zasady moze KAZDY GLUPI!!!

                Hahahahahahahaha.. :))))))))))))))))))))))))))))) To się dopiero nazywa głupia
                wypowiedź.. :] Co innego jest "ignorant", a co innego jest "człowiek, który
                neguje zasady".. :]
                • agatka_to_ja Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 12:24
                  a ty jestes zarowno ignorantem, jak i czlowiekiem, ktory wszystkich i wszystko
                  poza soba ma gdzies.
        • Gość: maks Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:19
          I co? Doszedłeś do tego skąd zsie wzieło zło? To gratuluje, chcoiaz Tomasz z
          Akwinu wyprzedłi Cie o kilka wieków
        • Gość: nietykalna123 Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.mlynary.net 23.06.07, 11:29
          PDR, napiszę Ci w czym problem. Mam jeszcze w sobie dość pokory,
          by się do tego przyznać. :) No i chwilę czasu.

          Najpierw odrzucałam tylko to, co było mi niewygodne w KK,
          później przestałam chodzić na Mszę i nawet nie zauważyłam kiedy
          przestałam umieć rozmawiać z Bogiem, następnie
          stworzyłam sobie swój własny dekalog, być może nawet dobro
          pomieszałam ze złem, bo skąd wiemy co jest dobre a co złe?
          Sumienie? Morderca też jakieś tam ma….

          Kościół uczy nie tylko „Zdrowasiek”- ma cała gamę
          przepięknych modlitw, już choćby niezwykle radosne "Chwała na
          wysokości..", które śpiewa się podczas każdej Mszy poza Wielkim Postem.
          Był czas, że chodziłam na Mszę tylko po to, by to odśpiewać, bo nie
          potrafiłam tak wdzięcznie wielbić Boga w żaden inny sposób . :)

          Żal mi- że odrzucając katolicyzm musiałam odrzucić także to, co jest w
          nim dobre, a nawet piękne (być może wylałam dziecko z kąpielą), zaprzeczyć
          swoim dziadkom i rodzicom, bo posiadam bardzo głębokie i silne korzenie katolickie.
          Ale wiedziałam, że wybrać muszę, gdyż nie potrafię tak wybiórczo w tym siedzieć.
          Taka już jestem- angażuję się zawsze całym sercem, nigdy połowicznie.
          Miałam swoje dramaty. Nie czułam się winna, a nie byłam uprawniona
          by przystąpić do Komunii – to powodowało straszny bunt i rozdarcie.

          Piszesz, że Kościół to nie Bóg, ale jeśli znasz trochę Biblię, to wiesz,
          jak ważne było dla tego biblijnego Boga to, by czcić Go w jednym miejscu- w Jego świątyni.
          To w Starym Testamencie, a w Nowym nie ulega już wątpliwości, że Jezus założył Kościół (w każdym znaczeniu tego słowa). Czy wyganiałby z miejsca modlitwy kupców, gdyby to był tylko budynek? Poza tym –fakt niezaprzeczalny-posłużył się apostołami do założenia Kościoła w sensie niearchitektonicznym i zostawił nas z pożal się Boże (czasami) pasterzami.

          Piszesz o szukaniu Boga. Widzę Go oczach dziecka, w pięknie przyrody, w ludzkiej bezinteresowności, poświęceniu. Ale to wszystko mało…

          Powiem ci tak: im jestem starsza, tym rzadziej usprawiedliwiam siebie i tym mniej mam pewności siebie.
          To śliski temat, drażliwy i czysto spekulacyjny. Tu właściwie nie można dowieść racji.

          Poczucia winy nie mam- źle mnie zrozumiałeś- ale to też nie jest żaden dowód na to, że postępuję właściwie.


          • Gość: Pan Dobra Rada Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:36
            > Poza tym –fakt niezaprzeczalny-posłużył s
            > ię apostołami do założenia Kościoła

            A to jest kolejna bzdura wykorzystywana przez KK.. :] W BIBLII NIGDZIE NIE
            PISZE, ŻE TYLKO APOSTOŁOWIE MAJĄ PRAWO NAUCZAĆ!!!! TO JEST JEDEN Z NAJWIĘKSZYCH
            PRZEKRĘTÓW KOŚCIOŁA W CAŁEJ JEGO HISTORII!!!! RADZĄ NA PRAWDĘ DOBRZE POCZYTAĆ
            BIBLIĘ, A NIE OPIERAĆ SIĘ NA RELACJI OSÓB TRZECICH!!!!

            PS: Wytłumaczę to jak będę miał czas, teraz muszę zmykać.. :] ;) Sorry za Caps
            Lock'a - to nie krzyk, to PODKREŚLENIE/AKCENT.. ;) Ja nie krzyczę, nie mam
            potrzeby.. ;) I bez krzyku ludzie mnie słuchają.. :P Ciekawe dlaczego..? :P
            Czyżbym po prostu miał coś do powiedzenia..? :] ;)
            • Gość: nietykalna123 Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.mlynary.net 23.06.07, 11:43
              Wiem o co Ci chodzi. Słowa skierowane do Piotra
              "ty jesteś opoka, na tobie zbuduję mój kościół"
              są bardzo naciągnięte, ale to jest właśnie znowu sprawa
              interpretacji. Jak wiele innych słów. Np. "idźcie i odpuszczajcie
              grzechy- którym odpuścicie są im odpuszczone...."

              PDR, wiesz, nie podejrzewałam Cię o to, że tak bardzo angażuje
              Cię problematyka religijna. :)))

              Ja też muszę już zmykać.
              • Gość: Pan Dobra Rada Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 17:02
                > PDR, wiesz, nie podejrzewałam Cię o to, że tak bardzo angażuje
                > Cię problematyka religijna. :)))

                Sporo myślałem jako dziecko.. :) Czasami mam wrażenie, że aż za dużo.. :] :P Do
                większości moich przekonań odnośnie religii doszedłem niedługo po pierwszej
                komunii ( xD ), kiedy to zrozumiałem, jak małe to wszystko ma znaczenia dla
                Boga.. :] Dla Boga, pierwsza komunia odbywa się wtedy, kiedy Jemu samemu
                powiesz: "Tak Boże, wierzę".. :] Cała reszta ma wartość jedynie symboliczną..
                Jest jak bezużyteczna pamiątka z pięknej wycieczki.. :] Problem polega na tym,
                że niewielu w ogóle na tę wycieczkę się wybrało.. :] Zrozumiałem to mając mniej
                niż 15 lat.. :] Później rodziły się pytania w stylu: "Skoro to takie nieistotne,
                to dlaczego ludzie tak robią", a to już tak jak stanąć na brzegu morza i chcieć
                się przeprawić wpław.. Większość ludzi wchodzi zaledwie po kostki i przelękniona
                samotnością wraca.. Ja byłem uparty.. :] Taki to już ze mnie filozof z
                zamiłowania.. ;) Co z tego mam..? Hmm.. W Boga nie wierzę, ale potrafię coś
                więcej niż tylko się go bać.. Potrafię się do Niego uśmiechać.. :]
                • Gość: nietykalna123 Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.mlynary.net 23.06.07, 21:13
                  > W Boga nie wierzę, ale potrafię coś
                  > więcej niż tylko się go bać.. Potrafię się do Niego uśmiechać.. :]

                  Masz więcej wiary ode mnie. :)
                  Chyba Ci zazdrszczę.
                  • summerlove Re: Jak to jest z grzeszeniem? 24.06.07, 15:20
                    > W Boga nie wierzę, ale potrafię coś
                    > więcej niż tylko się go bać.. Potrafię się do Niego uśmiechać.. :]


                    jak możesz się do niego uśmiechać skoro w Niego nie wierzysz??
                    uśmiechasz się do kogoś, kto Twoim zdaniem nie istnieje??
                    • Gość: Pan Dobra Rada Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.ds14.agh.edu.pl 24.06.07, 17:54
                      No widzisz.. :] W tym momencie nie pozostaje mi nic tylko powiedzieć Ci wprost..
                      Nie zrozumiałaś PROSTEJ metafory, a uważasz, że jesteś w stanie zrozumieć
                      COKOLWIEK z Biblii..? :] Po tym poście mam pewność, że nie rozumiesz nawet pół
                      zdania.. :) I taka jest Twoja wiara - BEZMYŚLNA.. :)
                      • summerlove Re: Jak to jest z grzeszeniem? 25.06.07, 10:34
                        Gość portalu: Pan Dobra Rada napisał(a):

                        > No widzisz.. :] W tym momencie nie pozostaje mi nic tylko powiedzieć Ci
                        wprost.
                        > .
                        > Nie zrozumiałaś PROSTEJ metafory, a uważasz, że jesteś w stanie zrozumieć
                        > COKOLWIEK z Biblii..? :] Po tym poście mam pewność, że nie rozumiesz nawet pół
                        > zdania.. :) I taka jest Twoja wiara - BEZMYŚLNA.. :)

                        Nie masz zielonego pojęcia co ja rozumiem czy nie rozumiem z Biblii. Nie znasz
                        mnie i nie wypowiadaj się na mój temat. Bo bezmyślne to są Twoje komentarze.
    • Gość: Pan Dobra Rada Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 10:22
      Strasznie spłyciłeś sprawę.. :/ Co innego są "głupoty gadane przez księży i
      Kościół Rzymskokatolicki", którzy to, zamiast świecić przykładem, zachowują się
      tak jak większość z w obliczu przegranej - na siłę forsują fałszywy obraz
      rzeczywistości.. :] Co przez to rozumiem..? :] Ano to, że gdyby sam Bóg zszedł
      teraz na ziemię i powiedział wszem i wobec, że poczynania Kościoła są złe,
      Kościół szybko znalazłby sposób na to, aby w zręczny sposób wytłumaczyć się z
      własnych błędów i przekłamań.. Jest tylko jeden problem.. :] Jaki..? :]
      "Wytłumaczyć się" można przed ludźmi.. :] Nie wydaje mi się, aby Bóg, jeżeli w
      ogóle istnieje, był na tyle naiwny.. :] Przecież Bóg wie co myślimy na prawdę..
      :] Chyba, że to też kolejne kłamstwo.. :]
      • ewa_err Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 10:29
        Tzn. tak-ja tez tak kiedys myslalam, ze kosciol kosciolem ale przeciez Bóg na
        pewno sie nie gniewa kiedy ja sie z milosci kocham na przyklad. No ale prawda
        jest taka ze obowiązują tam zasady i albo sie na nie godzimy i mozemy nazywac
        sie katolikami albo nie. Nie mozna naginac do siebie bo tak to w sumie kazdy
        moglby stwierdzic co jego zdaniem uwaza Bog. Ja w pewnym momencie stwierdzilam
        ze to po prostu nieuczciwe wobec ludzi ktorzy przestrzegają zasad w tej religii.
        Wierzę w Boga ale nie wiem jakiego, nie nazywam tego, nie okreslam. I w tej
        sytaucji moge sobie 'wymyslac' jaki jest Bog i czego od nas oczekuje i co jest w
        porzadku a co nie.
        • Gość: Pan Dobra Rada Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 10:57
          > Wierzę w Boga ale nie wiem jakiego, nie nazywam tego, nie okreslam. I w tej
          > sytaucji moge sobie 'wymyslac' jaki jest Bog i czego od nas oczekuje i co jest
          > w
          > porzadku a co nie.

          Zgadza się.. :] Ale intuicja podpowiada Ci, że Bóg oczekuje "dobra".. Oczywiście
          można to podważyć mówiąc, że to, co uważamy za "dobre" jest wynikiem tego, w
          jakiej przyszło nam żyć kulturze.. To też się zgadza.. :) Dlatego wolę stosować
          bardziej uniwersalną definicję: "dobro jest wtedy, kiedy Twoje działania
          powodują uśmiech".. :) Może jest to definicja naiwna i dziecinna, ale, mimo
          wszystko, wydaje mi się dość trafna.. ;) Oczywiście nie należy tego brać
          dosłownie.. :] Z góry ostrzegam.. :] :P
      • Gość: nietykalna123 Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.mlynary.net 23.06.07, 10:32
        Tak, ale jeśli ktoś chce być katolikiem, to niech będzie 100-procentowym.
        Albo niech nim nie będzie w ogóle.
        • Gość: Pan Dobra Rada Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:00
          > Tak, ale jeśli ktoś chce być katolikiem, to niech będzie 100-procentowym.
          > Albo niech nim nie będzie w ogóle.

          No to niech będzie Chrześcijaninem, co mu w tym przeszkadza..? :| To nie
          "Kościół Katolicki" wymyślił "Wiarę Chrześcijańską", a, podobno, sam Bóg, przez
          postać Jezusa.. No więc w czym problem..? :] Problem w tym, że "bycie Katolickie
          jest bardziej opłacalne", niż "bycie Chrześcijaninem"..? :] Jeżeli tak, to
          pytanie jest proste.. Na czym Nam, tak na prawdę, zależy..? ALBO zależy Nam na
          Bogu, ALBO zależy Nam na NAS SAMYCH! :] Jeżeli to drugie, to owszem, widzę tu
          wielki problem w postaci "nie spełnienia oczekiwań naszych sąsiadów i watahy
          moherowych beretów".. :] Jeżeli to pierwsze, to pytanie brzmi: "No i co z
          tego..?".. :]
        • Gość: eta Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:01
          nietykalna123:
          Twoje postrzeganie jest dziwne. Stosujesz się do przyjętych zasad, po prostu...
          A wiesz kto je wymyślił? kapłani. Nie Bóg, tylko Kościół. Bóg jest wszędzie, w
          każdym z nas, nie trzeba iść do Kościoła, aby się z nim spotkać. Ja nie
          spowiadałam sie już kilka dobrych lat, ale w Boga wierze i wiem, że jest przy
          mnie zawsze. Co to znaczy być 100-procentowym katolikiem wg Ciebie? Takim, który
          nie popełnia grzechów? a przypomnij sobie jak to Księża spotykali się z
          kobietami, dość jednoznacznej profesji. Jak Krzyżacy mordowali za inna wiarę,
          popełniając ciężki grzech "nie zabijaj"... CO do sexu przedmałżeńskiego, to
          gdzie to właściwie jest napisane, że nie wolno? Bo w 10 przykazaniach nie ma na
          pewno. A do nich się powinniśmy stosować.
          • Gość: nietykalna123 Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.mlynary.net 23.06.07, 11:35
            Odpowiedziałam powyżej przed chwilą na te zagadnienie.
            Ale widzę, że niektórzy rozumieją mnie opacznie albo mają
            trudności w czytaniu ze zrozumieniem.

            Eta, sama sobie interpretujesz przykazanie "nie cudzołóż',
            dlatego nie masz problemu. :)
        • summerlove Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 12:02
          Gość portalu: nietykalna123 napisał(a):

          > Tak, ale jeśli ktoś chce być katolikiem, to niech będzie 100-procentowym.
          > Albo niech nim nie będzie w ogóle.


          Nie da się być 100% katolikiem. Każdy człowiek ma słabości i niemożliwe jest
          stosowanie się do wszystkich zasad nie popełniajac żadnych grzechów. Po to jest
          spowiedź.
          • ewa_err Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 12:12
            summerlove napisała:

            > Nie da się być 100% katolikiem. Każdy człowiek ma słabości i niemożliwe jest
            > stosowanie się do wszystkich zasad nie popełniajac żadnych grzechów. Po to
            jest spowiedź.


            Tak ale to ma chyba zastosowanie wtedy jesli akceptujesz zasady Kosciola,
            zgadzasz sie z nimi ale czasem ulegniesz bo jestes slaba. Natomiast jesli z gory
            i swiadomie i notorycznie odrzucasz jakies zasady bo tak ci pasuje to wciaz masz
            prawo podawac sie za katolika? Czy to nie jest takie bycie troche w ciazy?
            • summerlove Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 12:30
              ewa_err napisała:


              > Tak ale to ma chyba zastosowanie wtedy jesli akceptujesz zasady Kosciola,
              > zgadzasz sie z nimi ale czasem ulegniesz bo jestes slaba. Natomiast jesli z
              gor
              > y
              > i swiadomie i notorycznie odrzucasz jakies zasady bo tak ci pasuje to wciaz
              mas
              > z
              > prawo podawac sie za katolika? Czy to nie jest takie bycie troche w ciazy?
              >

              no dobra, ale np taki seks, ulega się i już.
              tylko widzisz, problem jest w tym, że człowiek akceptuje te zasady, rozumie że
              to grzech, ale później trudno jest żałować niektórych uczynków. jasne, można
              mieć wyrzuty sumienia jeśli zrobisz coś naprawdę złego, ale taki seks czy
              peeting nikogo nie krzywdzi. Więc czego tu żałować?? Chyba tylko tego że
              popełniło się grzech, a nie samego postępku.
              • ewa_err Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 13:24
                No ale summerlove-to sie chyba wlasnie nalezy zdecydowac. Co z tego ze ja uwazam
                ze seks jest cudowny i dla mnie on nie jest grzechem? Co z tego ze nieskromnie
                uwazam sie za lepszą osobę od jednej pani co do kosciola biega, odmawia modlitwy
                ale nigdy nikomu nie pomogla? Kosciol Katolicki ma swoje zasady, przykazania i
                albo czlowiek to akceptuje, wierzy w ich slusznosc i stara sie byc temu wierny.
                Albo sobie wybiera-czy jego zdaniem cos jest grzechem czy nie i stosuje sie
                tylko do polowy owych zasad.
                • summerlove Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 13:41
                  "stara się być mu wierny". ok, ale jeśli mie zawsze się udaje??
                  Każdy popełnia błędy i jeśli złamiesz zasadę kościoła, to poprostu się z tego
                  spowiadasz.
                  grzech nie oznacza braku wiary.
                  • ewa_err Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 13:46
                    no ale co? jak kobiecie przed slubem co drugi dzien sie nie udaje i uprawia seks
                    to ona sie stara czy swiadomie odrzuca zasade braku seksu przedmalzenskiego?
                    • summerlove Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 13:52
                      o to już musisz ją zapytać ;PP
                      • ewa_err Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 13:54
                        ciebie pytam:P
                        • summerlove Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 13:56
                          Ja nie uprawiam seksu co drugi dzień ;PP
                          więc nie wiem ;))
                          • ewa_err Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 14:08
                            hehe
                            wiec w ogole nie jestes glamour kochana;PP
                            • summerlove Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 14:09
                              najwidoczniej ;((
                              ;PP
    • Gość: szmeksik Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.lan.net.pl 23.06.07, 11:36
      Wlasnie taki mamy "wierzacy"kraj wiekszosc ludzi popelnia grzechy idzie do
      spowiedzi wypowiada slowa :zaluje i postanawiam poprawe i po powrocie do domu
      robi to z czego sie spowiadala.Mam znajoama zagorzala katoliczke ktora w kazdy
      pierwszy piatek miesiaca idzie do spowiedzi, boze cialo spedza na procesji
      itd...ale wiare dopasowuje do wlasnych potrzeb bo oczywiscie seks ze swoim
      chlopakiem uprawia i antykoncepcje stosuje ale wg niej to nie jest grzech.Wiec
      do wszystkich falszywych katolikow albo chodzicie do kosciola i stosujecie
      wszystkie jego zasady nie tylko te ktore wam pasuja albo po prostu wierzycie w
      boga a nie w instytucje
      • Gość: nietykalna123 Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.mlynary.net 23.06.07, 14:02
        No, to jest właśnie to, o czym pisałam wyżej, choć innymi słowami:
        być albo nie być katolikiem. Ale jak być, to z całym jego bagażem.
    • khaki3 Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 15:51
      Zasada jest prosta:
      Albo jestes praktykujacym wierzacym i przestrzegasz "zasad" albo je naginasz do
      wlasnych potrzeb i wierzacym do konca nie jestes.

      Niby prosta zasada ALE kazdy z nas popelnial grzech. Roznego rodzaju, nie ma
      ludzi,ktorzy by grzechu nie popelnili. Podstawa wiary jest to, ze kiedy popelnia
      sie grzech to czlowiek przy spowiedzi wyznaje go przed Bogiem, a pozniej stara
      sie tego grzechu nie popelniac. Niestety wiekszosc ludzi religie dopasowuje do
      siebie. Dzis jest zagorzalym wierzacym, bo akurat dzis jest temat np. o aborcji
      ( grzech smiertelny, zabijanie itp itd ) a jutro jak sie mowi o seksie
      przedmalzenskim to juz jest niby ok, ale nie do konca i tam sie czlowiek mota
      sam w sobie.

      Kazdy czlowiek ma prawo wierzyc w to co chce, Bog nam dal wolnosc wyboru. Nie
      mozemy innych ponizac, bo wierza albo i nie wierza w Boga. Bog uczy nas milosci
      do blizniego. I podstawowa rzecz ktora wypieramy z naszej swiadomosci : widzismy
      przyslowiowe zdzblo u drugiego a u siebie belki nie widzimy. Kazdy z osobna sam
      za siebie bedzie odpowiadal przed Bogiem. Nikt za mnie z moic grzechow sie
      tlumaczyc nie bedzie, ani ja za cudze odpowiadac tez nie bede. Wiec nie
      oceniajmy innych jako grzesznikow, zlych, be fe i w ogole. Zajmijmy sie swoja
      wiara, dostosujmy sie do swojej wiary i jej "zasad" i nie badzmy obludni.
    • yagiennka Re: Jak to jest z grzeszeniem? 23.06.07, 17:59
      A ja myślę że czynienie z tak pieknej i potrzebnej oraz bardzo ludzkiej sfery
      życia, jaką jest sex, grzechu jest jedną z totalnych paranoi uprawianą przez
      coponiektóre religie. To tak jakby człowiekowi zakazać być tym kim jest - istotą
      płciową i seksualną.
      • Gość: megi:)) Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.stansat.pl 23.06.07, 18:05
        do yagiennka;masz racje,poprostu wymysl religi.
    • Gość: hermenegilda_zenia Re: Jak to jest z grzeszeniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 20:27
      No, właśnie , gdzie jest sens spowiedzi w tym wszystkim? Skoro uprawiający seks
      przedmałżeński robia tą z pełną świadomością, że popełniają czyn niezgodny z
      zasadami religii i idą do spowiedzi, tylko po to żeby wyprać sobie skarpetki
      sumienia to coś tu jest nie halo. Spowiedź ma słuzyć ludziom, którym się
      zdarzyło popełnić grzech ( wiadomo człowiek nie jest dosłonały), ale chcą się
      zmienić i już więcej go nie popełniać. Chodzenie do spowiedzi po to, żeby
      dostać rozgrzeszenie i móc dalej się bzykać jest totalną obłudą do kwadratu.
      Kwestie tego, czy ktoś kocha się z miłości, czy nie nie mają tu nic do rzeczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka