Dodaj do ulubionych

w kropce...

27.06.08, 17:04
Jestem w kropce… Mam chłopaka od 2 lat, zdarzały się miedzy nami
nieporozumienia, wiele rzeczy mu tez wybaczałam. Jednak ostatnio coraz
częściej zastanawiam się nad sensem tego związku, nie wiem czy to jeszcze
miłość czy już przyzwyczajenie Niepotrafie się z nim dogadać. Tym bardziej ze
pojawił się ktoś kto kiedyś nie był mi obojętny a teraz znów pojawił się w
moim życiu niby jako kolega. Tyle że ja czuje chyba do niego coś więcej i wiem
że ja tez nie jestem mu obojętna. Spytał się mnie nawet czy potrafiłabym
zostawić swojego chłopaka i być z nim… Ale powiedziałam ze nie… Bo wiem że mój
chłopak bardzo mocno mnie kocha i nie chcę go zranić… Mówi że nie potrafiłby
beze mnie żyć… Jednak ja ciągle myślę o tym drugim… Tak więc serce swoje,
rozum swoje. Nie wiem, może to tylko chwilowy kryzys… Ale ja nie zniosę tego
dłużej Czy któraś z was była kiedyś w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • idasierpniowa28 Re: w kropce... 28.06.08, 09:13
      Nie ma sensu być z kimś tylko dlatego żeby " go nie zranić"
      Prędzej czy później zaczniecie się męczyć i związek stanie się
      koszmarem dla obojga. A mówienie " nie potrafie bez Ciebie żyć" jest
      niczym innym jak szantażem emocjonalnym

      Ja nigdy na szczęście nie byłam w takiej sytuacji, ale miałam
      nieprzyjemność obserwować podobne relacje. Facet mojej przyjaciólki
      maltretował ją psychicznie, zdarzało mu się uderzyć i co?? Za każdym
      razem płakał, przepraszał, zaklinał się że nigdy w życiu więcej
      i.... sytuacja powtarzala się kolejny i kolejny raz... A ona tkwiła
      w tym związku, bo przecież X sobie bez niej nie poradzi, bo on nie
      jest zły tylko nerwowy, bo jej potrzebuje...
      Po kilku latach koszmaru ( pod koniec dobre chwile dałoby się
      policzyć na palcach jednej ręki) była już tak wyniszczona
      psychicznie że kolejny rok jej zabrało dochodzenie do siebie...
      • agiee1988 Re: w kropce... 28.06.08, 10:19
        bylam w podpodniej sytuacji, bylam z kims dlugo i mnie ciagnelo do kogos
        drugiego. no i "wygral" drugi. zdradzilam swojego faceta. potem chyba ze 2 razy.
        moj zwiazek sie rozpadl. tez do tej pory nie wiem czy go kochalam czy nie.

        ale teraz kocham kogos i on mnie.jestesmy choc w miare krotko(pol roku) to
        jedynie mam jakies seksualne wyobrazenia u innych (pociaga mnie ktos), ale nie
        zdradze bo to bedzie oznaczal koniec.
    • allicjaaa Re: w kropce... 30.06.08, 15:30
      Była. I napisze ci tylko tyle, że związek z rozsądku/przyzwyczajenia nie ma nic
      wspólnego z prawdziwą miłością. Żyj z pasją, kochaj z pasją ;]
    • Gość: naranja Re: w kropce... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.08, 15:42
      mysle ze jesli bedziesz dluzej ciagnac ten zwiazek to predzej czy pozniej moze
      dojsc do zdrady,a wtedy dopiero skrzywdzisz swojego faceta ,zwiazek z
      rozsadku..ile tak dlugo pociagniesz,pol roku,rok?az znowu sie nie pojawi jakis
      "kolega"
      a kto wie,moze wlasnie z tym kolega bedziesz naprawde szczesliwa,nie dowiesz sie
      jak nie zaryzykujesz
    • Gość:   Re: w kropce... IP: 195.69.82.* 30.06.08, 22:49
      tłituuu! tłituuuuu!!!
    • Gość: izolda Re: w kropce... IP: *.lodz.mm.pl 07.07.08, 21:23
      ja byłam. Męczyłam sie 2,5 roku. I na ironię poznałam w tym czasie kogoś, tzn
      znalismy sie rok, ale traktowaliśmy jak znajomi. Musiałam zerwac, nie dałam
      rady. Moj facet mnie męczył, nie miałam wspólnych tematów, nie uprawialismy
      seksu juz nawet, bo on mnie zacząl obrzydzac...Ale byl dla mnie dobry i
      twierdził, że mnie bardzo kocha, ale ile mozna tego słuchac i być nieszczęśliwą?
      Teraz jestem juz 5 miesiący z tym 2 facetem.Jestesmy ze soba szczęśliwi.Nie
      warto sie męczyc tylko dlatego, że ktoś cie bardzo kocha. Nie mozna kochac
      nikogo na żądnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka