Gość: europejczyk
IP: *.suffolkcc.gov.uk
18.01.04, 19:18
Pan Letowski dosc niezgrabnie usprawiedliwia pozycje polskiego rzadu (bo niekoniecznie polskiego spoleczenstwa)w Brukseli, a to przytaczajac argument bezpardonowych twardych rokowan w obronie interesow panstw narodowosciowych w UE stara sie sprowadzic wizjonerow federacyjnej UE do rangi naiwnych marzycieli. Z drugiej strony sam przyznaje ze przeciez nie liczy sie tylko PKB (bo wtedy Polska to faktycznie tylko biedny sasiad ze wschodu), ale tez duma narodowa i historia - a wiec wartosci niewymierne. I te wartosci upowazniaja nas do takiej postawy a nie innej. Coz panie Letowski, to wlasnie ta przewrotna argumentacja - w zaleznosci od chwili i potrzeby - budzi niezrozumienie i nieufnosc wsrod zachodnich obserwatorow. Wielu obywateli obecnej UE wierzy w przyszlosc Europy federacyjnej, otwartej i demokratycznej, rozpatrujacej konfliky interesow poszczegolnych grup swojego spoleczenstwa, a nie narodow. To zadanie wykraczajace poza horyzonty wielu politykow (szczegolnie z rodowodem obecnej ekipy rzadzacej w Polsce). Proponuje nie dzielic juz z gory niemieckich wplat do UE, tylko zastanowic sie nad tym co z wartosci niewymiernych i wymiernych Polska wnosi do Nowej Europy, na to pytanie zabraklo odpowiedzi w Brukseli...