bebokk
19.03.03, 12:18
"Iracki kryzys uwypukla pilną potrzebę wypracowania wspólnej, europejskiej
polityki bezpieczeństwa i polityki zagranicznej - powiedział we wtorek BBC
komisarz UE ds. rozszerzenia Guenter Verheugen.
Według niego nie można mieć pretensji do krajów przystępujących do UE, że w
konflikcie irackim zajęły stanowisko proamerykańskie, bo zwyczajnie nie
wiedzą, jakie jest stanowisko Unii.
"Przedstawiciele krajów akcesyjnych pytają mnie o stanowisko UE w kryzysie
irackim. Czy dla tego stanowiska reprezentatywna jest linia francusko-
niemiecka, czy też brytyjsko-hiszpańska? Trudno mieć im za złe, że są
zagubieni" - powiedział komisarz.
Brak wspólnej polityki w zakresie bezpieczeństwa i polityki zagranicznej
uważa Verheugen za wyraz strukturalnej słabości UE. Przekonany jest też, że z
chwilą wypracowania takiej polityki nowo przyjęte kraje członkowskie będą się
z nią identyfikować
"Strukturalna słabość UE nie daje jej możliwości sformułowania wspólnej
polityki (w takich kwestiach jak kryzys w Iraku), z czego wyraźnie wynika, że
taka polityka jest potrzebna. Nie ma powodów, by nie sądzić, że z chwilą, gdy
zostanie sformułowana, nowo przyjęte kraje zaakceptują ją i będą się do niej
stosować" - uważa Verheugen."
Jeżeli zwycięży opcja niemiecko-francuska ( za którą oczywiście jest
Verheugen i Komisja Europejska ), to reszta się podporządkuje i będzie
dostawać po pysku od Helmutów i Pierrów i jeszcze się usmiechać ?
A jeżeli opcja brytyjsko-hiszpańska, to Niemcy i Francja padną na kolana
i będa potulnie finansowac Unię dostając kopniaki i nie mając wpływu na
decyzje ?
Czy naprawdę Verheugen wierzy, w to co mówi ?
Jego scenariusz jest relany tylko w jednym przypadkku : klęski USA w Iraku.
Wtedy mozna przesunąć W.Brytanię na margines, a w Hiszpanii, czy we Włoszech
władze zdobędą lewicowi sojusznicy Francji i Niemiec.
Wtedy panowanie francusko-niemieckie, wzmocnione sojuszem z Rosją będzie
faktem.
info.onet.pl/674861,12,1,0,120,686,item.html