Dodaj do ulubionych

Dziękujemy Panie Leszku

IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.03, 14:29
Millerowi nie podskoczysz. Magister Olek musi się jeszcze sporo uczyć. Już mu
się wydawało że zgarnie całą pulę i ulepi sobie scenę polityczną po swojemu,
a tu Leszek wyskakuje z lipcowym listem Rywina do kogo?, ... do
Kwaśniewskiego! Olo musiał być w szoku. Ktoś z najbliższego otoczenia zrobił
go po prostu w balona. Miller najzwyczajniej miał kogoś w pałacu
prezydenckim. I biedny Olo zrozumiał że nie podskoczy, że Miller pociągnie go
do grobu za sobą.

Tak Panie Kwaśniewski, do Unii trzeba będzie wchodzić z Millerem! Zadanie
karkołomne, przyznaję. Ale jeśli nie można liczyć na własnych
współpracowników...

Wojna na dwa miesiące zawieszona. Cwaniak Miller wyszedł bez szwanku z
sytuacji wydawałoby się beznajdziejnej (przecie cała sprawa Rywina od
początku była wykorzystywana jako bat na Millera przed referendum).

Co nas czeka w najbliższych tygodniach? Nic wielkiego. Sejmowa komisja
śledcza teraz z pewnością wyluzuje. Nałęcz i tak nie pozwoliłby aby Millerowi
spadł choćby włos, a trzymający komisję w garści Miller uchroni Ola przed
przesłuchaniami.

Dwa miesiące przed referendum komunistyczna banda musiała wreszcie
uporządkować szyki. Kwaśniewski inaczej sobie ten kwiecień pewnie wyobrażał,
ale teraz nie ma już czasu na żale. Sprawa Unii wychodzi na ostatnią prostą.
Na dwa miesiące na komunistycznych twarzach zagości znowu uśmiech. Dla nas,
obrońców niepodległości jedna rzecz jest tutaj istotna: Miller pozostał na
stanowisku. Paradoksalnie to jest nasz wspólny z Panem Leszkiem tryumf. Bo
Pan Leszek niech tam sobie liczy na miejsce w podręcznikach, ale my przecież
świetnie wiemy że to właśnie on jest piętą achillesową euroentuzjastów. I w
ten punkt trzeba bić ile sił. To nasza ostatnia deska ratunku. Nasza jedyne
zadanie to dotrzeć do narodu z prostym komunikatem - UNIA = MILLER a MILLER =
UNIA.

Dwa miesiące...

Panie Leszku, jeszcze raz wielkie dzięki!
Obserwuj wątek
    • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Dziękujemy Panie Leszku IP: *.bg.am.lodz.pl 03.04.03, 15:09
      Wniosek sluszny tylko nie zgadzam sie ze on jest ,,ostatnia'' deska.Mamy cala
      mase desek.Mamy tyle dech ze mozna stodole wybudowac.Ale wniosek sluszny
      ruszajmy!!!
    • robert_de_molesme Leszek Miller is the best!!! 03.04.03, 15:28
      Gość portalu: erik napisał(a):

      > Pan Leszek niech tam sobie liczy na miejsce w podręcznikach, ale my przecież
      > świetnie wiemy że to właśnie on jest piętą achillesową euroentuzjastów. I w
      > ten punkt trzeba bić ile sił. To nasza ostatnia deska ratunku. Nasza jedyne
      > zadanie to dotrzeć do narodu z prostym komunikatem - UNIA = MILLER a MILLER =
      > UNIA.
      >
      > Dwa miesiące...
      >
      > Panie Leszku, jeszcze raz wielkie dzięki!


      Drogi Erik-u

      co do calej niezacytowanej tu reszty wpisu, pelna zgoda. Co do tego ze "Miller
      to ostatnia deska ratunku" nie.

      Powodow do optymizmu jest wiecej:

      - indolencja rzadu w zwalczaniu bezrobocia
      - usmiechnieta twarz Pola
      - nerwowe ruchy Kolodki (przykrecanie sruby calym grupom spolecznym)
      - dywersyjna polityka Jarugi-Nowackiej
      - awantura iracka w Unii
      - francuski savoir-vivre

      Tak ze moze nie ostatnia deska raunku. Ja bym powiedzial ze Miller jet "clou
      programu", na ktory sklada sie wiecej elementow. A usmiechnieta twarz Millera w
      Kopenhadze nalezy rozwiesic na kazdym bibordzie - to swoja droga.

      Pozdrawiam

      RdM


    • robisc Eriku - bądź gotów 03.04.03, 16:29
      Cześć,

      To ja zalogowany "robi".
      Wczorajsze zawieszenie broni nie wróży najlepiej zwolnnikom akcesji, bo oznacza
      wzajemny klincz premiera i prezydenta, w więc niemożliwość przeprowadzenia
      gruntownych zmian, przede wszystkich w gospodarce, których chciał Kwaśniewski.
      Co znaczą słowa Millera "...jesteśmy u progu nowej rzeczywistośći"?
      Eriku - podejrzewam, że upragniony przez Ciebie czas ropierduchy w tym kraju
      zbilża się się coraz większymi krokami. Jeszcze chwila. Wystarczy poczytać
      komunikaty o kolejnych masowych zwolnieniach, kolejnych bankructwach. Gdzeie
      jest granica? Przy 20% bezrobociu, a może 25%? W każdym razie jest blisko.
      Masowe protesty na ulicach rozpoczną lawinę wydarzeń. Mogliśmy obserwować je
      ostatnio w Argentynie. Szykuj się. Twój czas nadchodzi.
      • robert_de_molesme do robiego i erica 04.04.03, 10:04
        www.forumnp.prv.pl
        Panowie, znajdzcie sobie na wskazanym forum dyskusje na temat: "Bronmy Millera"

        RdM

        PS: www.forumnp.prv.pl to odbudowane po przerwie forum "Nowego Panstwa".
        Narazie sam tam nie postuje, bo w moim ulubionym temacie (Unia) nie ma tam z
        kim rozmawiac. Sami sceptycy. (Po referendum spadam z giewu, no bo ile w koncu
        moze trwac "zasadnicza sluzba wojskowa"?)
        • Gość: erik Re: do rdm IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.03, 13:51
          Cześć Robercie

          Coś Ci przesłałem do Twojej skrzynki w gazeta.pl. Czułem się w obowiązku...

          pozdrawiam

          erik
        • Gość: , RDM IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 04.04.03, 19:37
          "Po referendum spadam z giewu, no bo ile w koncu moze trwac "zasadnicza sluzba
          wojskowa"?"

          -:)))) !
          • robisc do Przecinka 04.04.03, 19:47
            Idę teraz czytać artykuły wskazane pzrez Erika. We wczorajszych "Faktach"
            podali że Powell podziękował MSZ Czech i Wegier, a potem,że Cimoszewicz sie
            spóźnił. Już wiedziałem że coś jest grane. Z tego będzie większa awantuara. Ale
            skomentuję szerzej po lekturze artykułów.
            Na razie.
          • Gość: RdM sluzba wojskowa IP: *.dial.proxad.net 06.04.03, 12:40
            Gość portalu: , napisał(a):

            > "Po referendum spadam z giewu, no bo ile w koncu moze trwac "zasadnicza
            sluzba
            > wojskowa"?"
            >
            > -:)))) !


            "Obowiazkiem kazdego Polaka jest wiernosc Rzeczpospolitej i obrona Ojczyzny.
            Walka psychologiczna majaca na celu oslabienie morale przeciwnika jest waznym
            elementem nowoczesnej wojny" - z dziel zebranych Majora Ucinskiego, bylego
            wykladowcy na studium wojskowym jednej z cywilnych uczelni w Polsce (wykladal
            mi w okresie padajacej za oknem komuny przedmiot o nazwie "informacja
            polityczna" - ubaw byl przedni.

            RdM
            • robisc Niech żyje Major Uciński 06.04.03, 12:54
              Gość portalu: RdM napisał(a):
              > "Obowiazkiem kazdego Polaka jest wiernosc Rzeczpospolitej i obrona Ojczyzny.
              > Walka psychologiczna majaca na celu oslabienie morale przeciwnika jest waznym
              > elementem nowoczesnej wojny" - z dziel zebranych Majora Ucinskiego, bylego
              > wykladowcy na studium wojskowym jednej z cywilnych uczelni w Polsce (wykladal
              > mi w okresie padajacej za oknem komuny przedmiot o nazwie "informacja
              > polityczna" - ubaw byl przedni.
              >
              > RdM

              He, he - Robercie - to jest tekst jak najbardziej na czasie.
              Przecinek uważa, ze obecnie jedyną siłą polityczną zdolną zmieść komuchów jest
              LPR i dlatego, niezaleznie od światopoglądu i uprzedzeń, powinniśmy przyłączyć
              sie do ich kampanii antyunijnej. On ma rację. Tylko LPR podjął swiadomą
              kontrakcję na propagandę czerwonych.

              Cel jest jeden: obrona interesu narodowego, jakkolwiek górnolotnie by to nie
              zabrzmiało i nieważne pod jakim sztandarem osiągniemy sukces. Ważny będzie
              końcowy efekt.

              Nich żyje major Uciński i jego poglądy.

              Pozdrawiam
              robi
      • Gość: erik Re: Eriku - bądź gotów IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.03, 14:39
        robisc napisał:

        > Eriku - podejrzewam, że upragniony przez Ciebie czas ropierduchy w tym kraju
        > zbilża się się coraz większymi krokami. Szykuj się. Twój czas nadchodzi.


        Cześć

        Wiesz, ja jestem w sumie spokojny człowiek, a rewolucji się boję, bo może
        wynieść na świecznik jeszcze większe śmieci niż te, które dziś nami rządzą.
        Czego więc oczekuję po naszych rodakach? Życzyłbym sobie raczej takiej totalnej
        społecznej apatii, zniechęcenia i szczerego obrzydzenia dla klasy politycznej.
        Wtedy przy aprobującym milczeniu narodu możnaby niejako odgórnie wyciąć ten
        ropiejący postkomunistyczny wrzód. Ale sami, naszymi polskimi siłami chyba nie
        damy rady. Potrzebny nam protektor. Ale nie ten socjalistyczny z Brukseli. Ty
        wiesz kogo mam na myśli... Tu by potrzebne były jakieś zakulisowe akcje
        amerykańskich służb specjalnych. Paru osobom w Polsce dać w łapę, kilka
        innych "unieszkodliwić", przemówić za pomocą "odpowiednich argumentów" do kilku
        generałów itp. No sam wiesz najlepiej o co mniej więcej chodzi. Obeszłoby się
        bez czołgów na ulicach. Wystarczyłoby tylko tupnąć, a komuchy same by
        pouciekały.

        Ale rozpierducha nie. Na rewolucji zawsze najwięcej zyskują męty. Ja bym w
        każdym razie na ulicę nie wychodził.
        • robisc Re: Eriku - bądź gotów 04.04.03, 19:30
          Gość portalu: erik napisał(a):
          > Ale rozpierducha nie. Na rewolucji zawsze najwięcej zyskują męty. Ja bym w
          > każdym razie na ulicę nie wychodził.

          To jest nie do uniknięcia, jeżeli nic się nie zmieni. Ludzie wyjdą na ulicę z
          głodu, zaczną plądrować sklepy. Dojdzie do anarchii, chyba że...ktoś uprzedzi
          te wydarzenia. Czas jeszcze jest.
    • robert_de_molesme Tak czy owak chaos 04.04.03, 09:45
      Tak czy owak chaos (z dzisizjszej Rzepy)

      JANUSZ A. MAJCHEREK

      Nagłe i tajemnicze dymisje niedawno mianowanych ministrów oraz opryskliwe ataki
      na prezydenta, Kościół i dziennikarzy można interpretować jako objawy histerii
      ogarniającej obóz rządowy. Mogą to też być elementy jakiegoś pokrętnego planu
      rozgrywanego przez jego liderów. Tak czy owak rezultatem jest pogłębianie
      chaosu i przybliżanie klęski. Wspólne zaklęcia prezydenta i premiera na
      konferencji prasowej tego nie zmienią.

      Są powody do frustracji

      Histeria i panika w kręgach kierowniczych SLD byłyby psychologicznie
      wytłumaczalne. Półtoraroczny okres sprawowania władzy ułożył się w pasmo
      niepowodzeń i porażek, a może się zakończyć katastrofą.

      Sytuacja kraju jest nie lepsza niż w okresie przejmowania rządów, a na dodatek
      rozpadła się koalicja i gabinet utracił polityczne zaplecze parlamentarnej
      większości. Plany pobudzenia gospodarki "rozsypały się" (by zacytować jednego z
      ministrów), a bezrobocie, będące głównym probierzem sytuacji społeczno-
      gospodarczej, bije kolejne rekordy. Zapowiadane naprawianie mechanizmów
      zepsutych rzekomo reformami rządu Buzka zakończyło się hucpą lub powiększeniem
      bałaganu.

      Cudotwórcze zdolności profesora Kołodki okazały się iluzjami, a miraże
      szklanych domów i szerokich dróg roztaczane przez wicepremiera Pola pękły jak
      bańka mydlana. Kolejne, coraz częstsze przemeblowania gabinetu nie przynoszą
      pozytywnych rezultatów, mnożąc jedynie konflikty kompetencyjne i dezorganizując
      prace rządu (kto obecnie odpowiada za polską gospodarkę?). Do tego dochodzi
      długa lista skandali, na którą tylko w ostatnich dniach dopisano oszustwa w
      toku sejmowych głosowań i aresztowanie bossów lokalnego SLD w Starachowicach.
      Społeczne oceny rządu i premiera są miażdżące, a nastroje przygnębiające.

      Co dalej?

      A to jeszcze nie koniec, bo nad premierem i rządem krąży widmo wieńczącej ich
      działalność katastrofy.

      Jedną z nich może przynieść zakończenie śledztw w sprawie tzw. afery Rywina,
      coraz wyraźniej odsłaniających mataczenia dokonywane w najbliższym otoczeniu
      szefa rządu. Teraz chodzi o wyjaśnienie, czy za jego przyzwoleniem. Aplauz
      wywołany w aparacie SLD przez Włodzimierza Czarzastego jego zachowaniem i
      wypowiedziami przed sejmową komisją zdradza nieświadomość grozy i
      zdegustowania, jakie wzbudziły one poza tymi kręgami.

      Ostentacyjne, aroganckie forsowanie w tych warunkach ustawy (antymedialnej)
      wygląda na objaw zatraty poczucia rzeczywistości (nie mówiąc o przyzwoitości),
      także przez premiera. Jeśli nie uda się oddalić od jego osoby podejrzeń z tą
      ustawą i aferą związanych, to cały obecny układ rządzący rozleci się z hukiem.

      Drugą potencjalną katastrofą grozi zbliżające się referendum akcesyjne. Na
      razie katastrofalna jest poprzedzająca je kampania. Nie ma bodaj
      niebezpieczeństwa negatywnego wyniku samego głosowania, ale prawdopodobna jest
      klęska frekwencyjna (co skłoniło minister H�bner do poparcia pomysłu głosowania
      dwudniowego). Gdyby do niej doszło, to zostanie zmarnowany jedyny bezsporny
      sukces tego rządu, jakim było sfinalizowanie negocjacji o członkostwie w UE.
      Dymisja premiera i gabinetu wydaje się wówczas nieuchronna.

      Narastająca konieczność

      Premier i rząd mogli na początku działalności, a przynajmniej po usunięciu PSL
      z koalicji, zdecydować się na to, co i tak konieczne, czyli głębokie
      przebudowanie systemu gospodarczo-socjalnego. Dezaprobata społeczna nie byłaby
      chyba większa, niż jest obecnie (czyż może być jeszcze większa?), a być może
      już teraz lub wkrótce byłyby też efekty. Strach przed bałamuconą przez siebie
      opinią publiczną oraz lewicowe dogmaty zablokowały i sparaliżowały aktywność
      obozu rządowego, która wyładowała się w intrygach i utarczkach. Bez
      przeprowadzenia śmiałego manewru w sferze polityki gospodarczej i społecznej
      (zwłaszcza finansów publicznych) nie uda się zapewnić środków na
      współfinansowanie programów inwestycyjnych z pieniędzy UE, co będzie oznaczać
      zmarnowanie pierwszego okresu członkostwa w Unii i wielkie społeczne nim
      rozczarowanie.

      Tak więc obóz rządowy ma wiele powodów do frustracji i paniki, ale sam je sobie
      stworzył.

      Potrzebne inne plany

      Jeśli ostatnie decyzje i zachowania najwyższych przedstawicieli tego obozu są
      elementami jakiegoś planu, to nieoficjalnego i niejawnego, a nie taki jest
      potrzebny (dodajmy: nie chodzi także o czteropunktowy zbiór frazesów).
      Dymisjonowanie ministrów będących w konflikcie z osobami nienależącymi
      formalnie do struktur władzy politycznej pozwala się wręcz domyślać istnienia
      nieformalnego układu decyzyjnego (a przynajmniej bardzo wpływowego),
      mocniejszego od członków rządu i usytuowanego poza nim, a więc powstania tego,
      do czego premier obiecywał nie dopuścić.

      Ataki na Radę Polityki Pieniężnej, prezydenta, Kościół i dziennikarzy - jeśli
      nie były objawami histerii - być może miały skierować uwagę i gniew opinii na
      inne instytucje, skonsolidować własny aktyw, umocnić zwartość nadwerężonych
      szeregów partyjnych, ukontentować antyklerykalny beton. Wskazywanie wroga i
      podburzanie przeciw niemu to prymitywna, choć niekiedy skuteczna metoda
      rozładowywania wewnętrznych napięć i problemów. Stosowanie jej przez liderów
      mniejszościowego rządu, potrzebującego zewsząd wsparcia i przychylności, to
      polityczne harakiri.

      Próby odgadywania kalkulacji i kombinacji, jakie kryją się ewentualnie za
      postępowaniem premiera i jego popleczników, są zatem jałowe. Nieważne, o co im
      chodzi, ważne, że zmierzają do autodestrukcji.

      Premier jest zdolny do decyzji odważnych, ryzykownych i niezależnych od
      społecznej opinii, co udowodnił stanowczym poparciem dla interwencji w Iraku
      (choć należało jednak wytłumaczyć społeczeństwu jego motywy). Zamiast więc
      kluczyć, kalkulować, snuć intrygi i ulegać im albo poddawać się histerii i
      frustracji, powinien równie odważnie i ryzykowanie zdecydować się na głęboki
      manewr w polityce gospodarczej i społecznej, bo to od jego przeprowadzenia
      zależy przyszłość kraju. W niezależnych instytutach są gotowe opracowania, a
      przykładem może służyć kanclerz Schr�der, który takie śmiałe propozycje zgłosił
      niedawno w Niemczech. Stosunki Leszka Millera z szefem niemieckiego rządu i
      tamtejszej socjaldemokracji są teraz wprawdzie schłodzone, ale przy okazji może
      udałoby się je trochę poprawić. -
      • Gość: next Re: Tak czy owak chaos IP: *.t 04.04.03, 15:09
        Taka to już u nas tradycja , że kolejne rządy wykańczają same siebie i na
        własne życzenie.
        Długo i starannie zapracowują na własną porażkę i na koniec zasłużenie dostają
        wyborczego kopa.
        • robert_de_molesme cierpliwosci: do 8 czerwca zostaly 64 dni 04.04.03, 15:19
          koniec rzadow Millera: TV SLD1 na zywo 8/6/2003 godz 22h15 (o ile lokale
          wyborcze zamykac beda o 22h00).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka