Gość: Agnieszka
IP: *.acn.waw.pl
18.04.03, 23:43
No to ja też mam kilka pytań:
1. Czy wejście Polski do Unii Europejskiej będzie "odwracalne",
tzn. czy będą istniały traktatowe procedury umożliwiające
wyjście Polski z Unii?
[Przyjmijmy, że takiej procedury nie ma. Co począć, jeśli za
jakiś czas władzę w Polsce demokratycznie obejmą ludzie i
ugrupowania zdecydowanie antyunijne, i jeśli zarazem
diametralnie odwrócą się w polskim społeczeństwie dzisiejsze
proporcje zwolenników i przeciwników "europeizacji"? Jeśli taki
polski rząd, parlament i prezydent, mając za sobą silne poparcie
narodu, będą chcieli wyprowadzić nasz kraj z Unii - czy
Bruksela, aby zapobiec "secesji", wyśle nad Wisłę oddziały
wojska?]
2. Jakie (zakres i głębokość) będą ograniczenia dzisiejszej
suwerenności Polski, wynikające z jej przystąpienia do Unii
Europejskiej?
Mówiąc lapidarnie: czy Unia Europejska ma być Europą Ojczyzn,
czy Stanami Zjednoczonymi Europy? Czy Polska ma być jednym z
niepodległych państw złączonych w konfederację
starokontynentalnym przymierzem, czy też województwem polskim w
ramach jednego europejskiego państwa, takim jakim dziś w naszym
kraju jest województwo np. małopolskie?
A nieco bardziej konkretnie: jaka część obecnych swobodnych
uprawnień Rzeczpospolitej, do regulowania których dziedzin
życia, przejdzie - po akcesji - na Unię? Jak to będzie z
gospodarką? Z kulturą? Z polityką zagraniczną? Z obronnością? Z
bezpieczeństwem wewnętrznym? Czy zachowają swą obecną pozycję
konstytucyjne filary państwa: parlament? prezydent? rząd? sądy i
trybunały? Zniknie czy pozostanie NIK, RPO, KRRiT i NBP? Innymi
słowy: czy i co zmieni się u podstaw?
3. Kto i w jaki sposób (prawo, struktury, mechanizmy, terminy)
będzie decydował o dalszych przeobrażeniach Unii Europejskiej?
Jeśli wejdziemy do Unii, będzie to zasadnicze pytanie o naszą
polską przyszłość.
Czy w Unii Europejskiej może i powinien funkcjonować klasyczny
monteskiuszowski podział władzy? Czy w Unii Europejskiej może i
powinna funkcjonować taka demokracja, jaka dziś funkcjonuje w
jej państwach członkowskich? Kto i w jakim trybie będzie
ustanawiał (zmieniał) unijne "prawo zasadnicze"? Czy obecną
regułę jednomyślności zastąpi reguła większości?
Nonsensem byłoby wymagać, aby każda uchwała Rady Europy była
zatwierdzana przez referenda w poszczególnych państwach
członkowskich. Czy jednak, z drugiej strony, rząd
Rzeczpospolitej - bez specjalnych demokratycznych legitymacji -
powinien w ogóle móc kształtować polskie prawo wprost podług
rozporządzeń i dyrektyw Unii Europejskiej? Przypominam, że
polska konstytucja gwarantuje umowie międzynarodowej nie tylko
bezpośredniość stosowania, lecz również - w razie kolizji -
pierwszeństwo przed ustawami. Spytajmy więc jeszcze "przy
okazji": a co z konstytucją właśnie? Czy będzie ona miała
pierwszeństwo przed traktatem europejskim? Czy o zgodności prawa
Unii z konstytucją będzie rozstrzygał polski Trybunał
Konstytucyjny? A w razie stwierdzenia kolizji, co trzeba będzie
zmienić: prawo Unii czy konstytucję?
Agnieszka