ola_wawa
28.04.03, 19:59
"Kant
Elżbieta Isakiewicz
Wiele zniosę w na ogół niezbyt mądrych i demagogicznych tyradach przeciwników
naszego wejścia do UE. Zniosę krakania na temat wykupienia polskiej ziemi
przez okrutnych kapitalistów i bankierów. Zniosę proroctwa, że cała nasza
gospodarka znajdzie się w obcych, wrogich rękach. Zniosę zapewnienia, że jak
tylko wejdziemy do Unii, to natychmiast wzrośnie bezrobocie. Zniosę
ekspertyzy, z których wynika, że wszystko zrobi się strasznie drogie.
Przełknę nawet pogląd, że nasze wspaniałe społeczeństwo, przywiązane do
najświętszych wartości, reprezentujące najwyższe standardy wszelkich cnót,
nie podlegające żadnym plagom, jakie gnębią świat, zostanie teraz zalane
przez falę demoralizacji, nieprawości i zepsucia.
Nie ścierpię tylko jednego: gdy się nasze związki ze wspólnotą europejską, z
Brukselą, porównuje do sowieckiego najazdu na Polskę, sowieckiej okupacji,
sowieckiego zniewolenia.
A w Unii Europejskiej nie ma tajnej policji politycznej. Nie ma konfidentów,
wydawania sąsiadów, a nawet członków najbliższej rodziny, w ręce bezpieki.
Nie ma obozów koncentracyjnych, kazamatów zapełnionych więźniami
politycznymi, nie ma tortur i egzekucji w więziennych podziemiach. Nie ma ani
masowego, ani ograniczonego ludobójstwa. Nie ma cenzury, dyktatu zbrodniczej
propagandy, nie ma jednej komunistycznej wiary, którą trzeba albo przyjąć,
albo narazić się na straszliwe represje. Nie ma zakazu zakładania i działania
partii politycznych. Nie ma nakazu wychwalania największych zbrodniarzy
ludzkości. Nie ma zorganizowanej udręki zwykłych szarych ludzi: kartek,
kolejek, przydziałów, błagania o paszport, wilczych biletów.
Kiedy znajdę się w Unii Europejskiej, nikt mi nie zabroni czytać te książki,
na które mam ochotę i oglądać te filmy, o których mówi świat, zwiedzać te
kraje, w których podają dobre wino i wyemigrować, kiedy chcę i dokąd chcę.
W żadnym z państw Unii Europejskiej nie mordują księży, nie wysyłają do
kościoła szpicli nagrywających kazania, nie posyłają helikopterów do
zagłuszania przemawiających biskupów, a Papieża wpuszczają, gdy tylko ma
ochotę przyjechać. Nie wpisują do konstytucji zdania o wieczystej przyjaźni z
wrogim mocarstwem, nie każą żołnierzom przysięgać na wierność okupantowi, nie
posyłają armii, żeby tłumiła wolnościowe demonstracje i masakrowała
strajkujących robotników.
Więc szlag mnie trafia, kiedy rodzimi przeciwnicy Unii porównują Brukselę z
Moskwą, bo dopuszczają się bezczelnego oszustwa, robią wodę z mózgu młodym
ludziom, którzy - na szczęście - w PRL nie żyli.
ELŻBIETA ISAKIEWICZ
PS.
Napisałam ten felieton, otworzyłam gazety. Znalazłam w nich m.in. komentarz
do podpisanego przez Polskę w Atenach traktatu akcesyjnego z UE wygłoszony
przez Andrzeja Leppera: "Te same elity (...) oni byli na zdjęciach, jak
zapisywali w konstytucji PRL przewodnią rolę partii, przewodnią rolę Związku
Radzieckiego"
oraz o. Rydzyka: "Może by chodziło o to, żeby ojcowie z Radia stanęli tak
wszyscy radośnie, przy entuzjastach z Unii i też krzyczeli: "Niech żyje
ZSRR!". Ja już to słyszałem, już dawno. Nie, nie chcemy wiedzieć, co to jest".
Jakby się umówili."
(www.gazetapolska.pl)