gerkad
12.05.03, 21:19
Czy zmieniłem poglady na temat naszego akcesu do klubu UE.No cóż , wydaje mi
sie sie wręcz przeciwnie - mianowicie , utwierdziłem sie tylko bardziej w
moim erorealistycznym podejsciu - pommimo, że wcale nie okopywałem sie
na tym stanowisku, nie było żadnych zasieków - odwrotnie cały czas
pozostawałem otwarty na wszelkie argumenty i sądy, które mogłyby zmienić moje
poglądy i przechylić w końcu szale na korzyść zwolenników akcesji.
Czego mi brakowało ( bo na niecały miesiac przed referendu , raczej jest za
późno aby zdecydował sie wykonać wolte, przechodząc do obozu eurofanów ) abym
mógł przekroczyć tę magiczną linie dzieląca eurosceptyków i eurofanów?
Zabrakło mi tego ,o co dopominałem sie cały czas o rzeczową dyskusje i
przekonywujące argumenty strony agitującej za naszym wejsciem w struktury
UE.Co w zamian, ano w dalszym ciagu obserwuję, słyszę i widzę nachalną
propagandę, zarówno w TV, TVN,POLSACIE w stacjach radiowych czy wreszcie
wszelkiej prasie na GW począwszy.Prezydent A.Kwaśniewski na jednym z
ostatnich swoich wystapień wystapił z apelem, który eufemistycznie mozna
nazwać "chybionym" - mianowicie , kaze nam aby na te dwa dni ( przyp. chodzi
o 2 dni referendum) zapomniec o wszystkich aspektach
materialnych ,ekonomicznych naszej akcesji.Mamy skoncentrowac się na naszej
świetlanej przyszłości w EU co jest własciwym i jedynym rozsądnym wyborem dla
naszych dzieci, wnuków itd.Czyli w sumie nic nowego , brzmi to jak znana nie
od dziś mantra w ustach wszystkich eurofanatyków ale żadnych konkretów,
żadnych faktów.Zebym, jeszcze rzeczywiście widział prowadzone równolegle z ta
agitacja rozsądne posunięcie rządu w kwestii naszego przygotowania do wejscia
w struktury EU.Chodzi mi o rzeczywiste zmiany w sprawach finansów - a tu w
sferze reformy podatków ( np. wprowadzenie podatku liniowego, które to w
stosunkowo krótkiej perspektywie mogloby dać impuls popadłej w stagnacje
gospodarki ).Gdzież tam , słysze wyłącznie o jakis nazwijmy to
eufemistycznie "retuszach" obecnego( czytaj systemu podatkowego), który ta
stagnacje de facto pogłębia.Obnizka CIT do rzedu 19% nie będzie stanowiła
solidnego katalizatora dla ożywczego procesu jaki wymaga stan naszej
gospodarki( a przydałoby sie cos na miare defibrylatora ).A cóż
mówic o pozostałych aspektach naszego życia społecznego, reformie wymiaru
sprawiedliwości, funduszy emerytalnych ( nota bene, zagrozony
II filar, te aktywa maja ponoć zasilić na wstepie nasze składki na rzecz EU,
czy ktos z gremium rządzących , temu zaprzeczył ???),
reformy zdrowia itd.Rozumiem ,ze na dwa dni zapominamy o tych
najistotniejszych kwestiach , by od poniedziałku 09.06.2003 zakasac rękawy i
przyjąć wszystkie wymienione wyzwania.Doprawdy nie jestem az tak naiwny aby w
to uwierzyć.Nawet ostatnie spotkanie w ramach tzw. ( albo nazwijmy to
dosadniej "byłego") trójkąta Weimarskiego nie rozwiało moich obaw.Na pytanie
jednej ze studentek zorfganizowanego panelu "Jak ma wygladac "coahibition" w
ramach EU w erze po konflikcie z Irakiem ,zaden z przywódców nie potrafił
wyartykułować odpowiedzi ( sic!!! ) - a przeciez było wiadomo
,ze takie - w zasadzie najwazniejsze pytanie padnie.Nikt nie zadał sobie
trudu aby przygotować sie do odpowiedzi na takie sztampowe pytanie.O czym to
swiadczy, o niczym innym jak po prostu eufemistycznie rzecz ujmując
"robieniu ludzi w balona".Liczy sie forma, gesty, ( znane z przeszłości
tzw. "robienie niedzwiedzia") czyli wszystko "pod publike"z przekonaniem
jak to mawiał sp. Kisiel "że , ona to wszystko łyknie".Moze i łyknie ale ja
do niej nie będę sie zaliczał, bo ten cały "teatr" jest ,az nadto widoczny.
Jak na razie jedyna rzecz, która udała sie naszym władzom to wybranie
własciwej opcji w konflikcie irackim.Argumentowałem juz w innych post'ach
,że jej wybór był właściwy niezaleznie od partii politycznej , która
dzierżyła władzę w kraju.Dlaczego ja katolik, chrześcijanin akceptowałem taki
wybór- pokrótce tylko - wyłacznie dlatego ,iż na kunktatorstwo i zasłanianie
się prawnymi aspektami interwencji w Iraku Unii Europejskiej
nie mozna było liczyć ( analogicznie jak w kwestii konfliktu bałkańskiego ).A
ONZ , na razie - o tym kostycznym takze etatystycznym tworze, bez
jakichkolwiek prerogatyw przekladajacym sie na wymierne skutki jego działań -
nalezy zapomnieć.
Co musiałby by sie stac abym do 7 czy 8 czerwca zmienił zdanie , jakie
wydarzenie mogloby zrewidować mój punkt widzenia w kwestii naszego wyboru
za "jedyna słuszną opcją " ???
Eurofanatycy do dzieła. Czekam i przebieram z niecierpliwości nogami ....
Z refleksyjnymi pozdrowieniami
"Wiedza to władza, brak wiedzy nie oznacza jeszcze braku władzy"/Niels Bohr/