Gość: jap
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
08.12.03, 00:58
KOMISJA RYWINA A KULCZYKPARK, CZYLI CO WOLNO KONTROLOWAĆ W W-WIE A CZEGO NIE
W POZNANIU
Komisja na czas (Głos Wielkopolski)
PIOTR TALAGA tpiotr@glos.com
W dziejach wiele było przykładów ustawianych śledztw i procesów. Zanim się
rozpoczęły było wiadomo, jak mają się zakończyć. Dotarcie do prawdy nie miało
żadnego znaczenia.
Poznańscy radni mają szansę stać się jednak bardzo oryginalnym gremium
kontrolnym. Nie mając bowiem żadnych ustawowych nakazów i ograniczeń Komisja
Rewizyjna Rady Miasta Poznania postanowiła zakończyć swą pracę jeszcze w tym
roku. Dotyczy to kontroli sprawdzającej prawidłowość działań prezydenta
Ryszarda Grobelnego (oraz podległych mu urzędników) w związku ze sprzedażą
nieruchomości przy ul. Kościuszki Ratajczaka rodzinie Kulczyków. Decyzja o
prowadzeniu kontroli ,,na czas'' zapadła prawdopodobnie podczas
posiedzenia ,,prezydium'' tej komisji. Owe ,,prezydium'' równie dobrze można
nazwać ,,radą starszych'' lub w inny dowolny sposób. Decyzje gremium nie mają
podstawy prawnej, ale dla radnych są wiążące.
Byłby to powód do pustego śmiechu, gdyby nie fakt, że podporządkowanie prac
komisji kalendarzowi, wpływa niekorzystnie na kontrolę. Nie wzywa się nowych
świadków (,,bo za późno'') inni proszeni są o przesłanie odpowiedzi
pisemnych. Wczoraj nie zyskały aprobaty wnioski o przesłuchanie Jacka Maya
(byłego wiceprezydenta Poznania), dzięki któremu (albo jak inni wolą przez
którego) cała sprawa ujrzała światło dzienne oraz Krzysztofa Urbaniaka,
byłego dyrektora Wydziału Urbanistyki i Architektury, który podpisywał
dokumenty w tej sprawie.
Dotychczas nie przesłuchano żadnego świadka, który nie byłby związany z
prezydentem Poznania, a i tak kontrola wykazała już wiele uchybień Grobelnego
i jego urzędników. Czyżby obawiano się, że zeznania osób, nie związanych z
magistratem, mogłyby wykazać jeszcze poważniejsze nieprawidłowości?
Jan Kulczyk chce się spotkać z poznańskimi radnymi
ola 07-12-2003, ostatnia aktualizacja 07-12-2003 17:42
O swoich inwestycjach w Poznaniu chce rozmawiać z radnymi najbogatszy Polak
Jan Kulczyk. Czy i kiedy dojdzie do spotkania - na razie nie wiadomo, bo
radni nie odpisali jeszcze Kulczykowi na list.
czytaj dalej »
r e k l a m a
Zapoznał z nim jedynie część radnych podczas czwartkowego konwentu. Na tym
nieformalnym posiedzeniu przewodniczącego, jego zastępców, szefów klubów
radnych i prezydenta próbowano uzgodnić, czy i kiedy radni mieliby się
spotkać z Janem Kulczykiem.
Podczas konwentu pojawiły się trzy pomysły na skład reprezentacji rady
podczas spotkania z najbogatszym Polakiem. Według pierwszego na spotkanie
będą zaproszeni wszyscy radni. Według drugiego - z Kulczykiem będzie
rozmawiać konwent i prezydia klubów radnych. Wreszcie wersja trzecia -
najbardziej prawdopodobna - z autorem listu spotkają się dwie komisje Rady
Miasta zajmujące się inwestycjami: Komisja Polityki Gospodarczej i Promocji
Miasta oraz Komisja Polityki Przestrzennej i Ochrony Środowiska.
- Nie byłem zdziwiony tym listem - mówi Hubert Świątkowski, szef klubu
radnych PO. - To chyba naturalna kolej rzeczy. Bo w tej chwili mamy sytuację
najgorszą z możliwych: rozmawiamy ze sobą za pośrednictwem mediów i górę nad
wszystkim biorą emocje.
Chodzi oczywiście o tzw. sprawę Kulczykparku - przetargu, w którym
najbogatszy Polak wraz z żoną kupił od miasta 1,5 ha ziemi pod inwestycje w
centrum Poznania, ale zapłacił jak za teren, na którym ma być rozszerzony
park. Teraz sprawę bada Komisja Rewizyjna Rady Miasta.
- Radni są od tego, by spotykać się ze wszystkimi: i wielkimi, i małymi
naszego miasta - mówi Janina Paprzycka (SLD), wiceprzewodnicząca Rady Miasta.
Ale od razu zastrzega: - W tej sprawie lepiej jednak, by rozmowy radnych z
panem Kulczykiem odbyły się już po tym, jak komisja skończy pracę. Rozmowy z
Janem Kulczykiem nie powinny w tej pracy przeszkadzać.
Wersja do druku Wyślij znajomym Podyskutuj na forum
Wasze opinie (3)
+ DODAJ swoją opinię na forum
------------------------------------------------------------------------------
--
• Jan Kulczyk chce się spotkać z poznańskimi radnymi Gość: Sebar, 07.12.2003
19:00
Nie rozumiem po co to spotkanie.
Jezeli pan Jan Kulczyk chce przedstawic nowe projekty kolejnych inwestycji
to na tak
• Re: Jan Kulczyk chce się spotkać z poznańskimi ra Gość:
GENIA,07.12.2003 19:42
• Re: Jan Kulczyk chce się spotkać z poznańskimi ra Gość:
łuki,07.12.2003 20:40
• Re: Jan Kulczyk chce się spotkać z poznańskimi ra Gość:
Hadzi,07.12.2003
Układ jednak zdaje sie pękać, czego przejawem jest to, że lokalna prasa
(Gazeta Poznańska) w weekend osmieliła się skrytykowac TVP 3 Pń- dotychczas
śwęta krowę na usługach sitwy Grobelnego. Otóz, opisano w prasie, że
ustawiony jest konkurs na stanowisko dyrektora oddziału TVP3- tak by szansę
miał dotychczsowy (jeśli nie wygra konkursu do zarządu TVP w Warszawie) lub
jego zastępca (ew. dyr. radia publicznego). A jak jest słodko w TVP3 Poznań
to jeden drobny przykład: trzy tygodnie temu w Teleskopie (lokal.pr.inf.)
pokazywano reportaż nt.zakończenia ogolnoplskiego konkursu poezji dla
nastolatkow. NA tę okolicznośc do kamery wypowiadało sie 4 młodych poetów:
trzech z nich anonimowo, a jedna z nazwiskiem- Kaja Cudak. Traf chce, ze to
akurat córka dyrektora programowego TVP3 Poznań. Tak młodziez uczona jest
feudalizmu. Przy okazji parę słodkich słow dane było do kamery powiedzieć
wojewodzie, o tym ,że o tez w mlodości pisywał poezję -bardzo to było
wyznanie na czasie, zwłaszcza że widzowie interesowali się (i nadal)
opisywaną aferką wojewody dotyczącą oszustwa z zakupem klimatyzacji za 1,5mln
zł, za co jest odpowiedzialny obecny wojewoda (wwedy jako wicemarszałek).
Sprawa jest wyjasniana przez sejmik woj.. Traf chce, że poeta-wojewoda
zatrudnia żonę dyr. Cudaka- jako rzecznika prasowego.
A poniżej przykład z lokalnej Wyborczej jak faktycznie "rozwija sie" Poznań.
Na bruk z baraku?
Fot. Lukasz Cynalewski / AG
ZOBACZ TAKŻE
• Rozmowa z Waldemarem Flugelem, dyrektorem Zarządu Komunalnych Zasobów
Lokalowych (07-12-03, 23:28)
Marta Tylenda 07-12-2003, ostatnia aktualizacja 07-12-2003 23:29
Pani Janina włamała się do pustego od dwóch lat baraku komunalnego. Razem z
synem nie miała gdzie mieszkać. Regularnie płaci czynsz i kary za brak
przydziału. Mimo to czeka ją eksmisja
czytaj dalej »
r e k l a m a
Do ubiegłego roku pani Janina i jej jedenastoletni syn Darek mieszkali w
innym baraku przy ul. Czechosłowackiej na poznańskim Dębcu. - Kupiłam go.
Obok prowadziłam sklepik spożywczy i jakoś sobie z synem radziliśmy -
opowiada. - Po dwóch latach właściciel terenu postanowił jednak sprzedać
ziemię i musieliśmy się wyprowadzić i zamknąć sklep.
Bez prądu, ale z czynszem
O mieszkanku w baraku stojącym przy ul. Czechosłowackiej powiedział pani
Janinie znajomy. - Mówił, że od dwóch lat stoi puste. Przez chwilę się
zastanawiałam, ale nie miałam wyjścia. Popytałam sąsiadów, czy tam faktycznie
nikt nie mieszka, i włamałam się - opowiada pani Janina. - Gdyby mi ktoś
wcześniej powiedział, że coś takiego zrobię, to bym nie uwierzyła. Wiem, że
źle zrobiłam.
W baraku pani Janina mieszka już od roku. Kilka tygodni po włamaniu przyszły
do niej panie z administracji i spisały protokół. Wkrótce też pani Janina
dowiedziała się od Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, ile ma płacić
czynszu. Płaci go regularnie łącznie z karami za brak przydziału na
mieszkanie komunalne (167 zł miesięcznie). Żyją z synem za 220 zł dodatku
pielęgnacyjnego plus to, co pani Janina dorywczo zarobi (zasiłek dla
bezrobotnych już jej nie przysługuj