annakopysc
18.02.04, 12:56
Mam psa (około 4 lata), który jest bardzo agresywny. Gdy go wzięłam,
początkowo mieszkal z babcią (dom z ogrodem) i drugim, b.grzecznym 13letnim
psem. Pierwszy tydzien(to bylo 2 lata temu) spokoj, potem zaczęło się takie
gryzienie, że babcia nie dawała sobie rady, opatrywanie, rozdzielanie, itd.
Jako że do ma dwa wejścia, psy przez 2 lata mieszkały w osobnych pokojach.
oddzielnie wychodziły i się mijały. Jak doszło nie daj Boże do spotkania:
zadyma. 4 latek cały czas chyba czuł tamtego, bo sikał na potęgę. Po 2 ltach,
czyli 5 miesięcy temu zabrałam go do domu (mieszkam w bloku)-jest bardzo
grzeczny dla domowników, ode mnie wręcz uzalezniony, nie sika, zaklimatyzował
się wręcz pięknie.
Tymczasem wciąż ma ochotę ZAGRYŹĆ, ZAMORDOWAĆ każdego spotykanego psa, a
nawet niektóre suki, np. sąsiada wilczycę. Nigdy nie wiadomo, kogo z mijanych
ludzi wytypuje na ofiarę i zechce rzucić się do łydki, a potrafi tak czasem.
Kryteria ma niezbadane.
Jest też bardzo głośny, drobny szelest na klatce i HAU HAU!!! Jak wchodzi
ktoś obcy to samo, a najchętniej byłoby DZIAB! ale się słucha i nie gryzie
gości, a nawet oswoi się, to można go głaskać. Dla mnie jest absolutnym
aniołem, ewidentnie mnie uwielbia.
W sumie nie przeszkadza mi ta agresja, ale może ona jest jakimś psim ADHD?
Może on powinien być jakoś wyciszony? Szkoda mi byłoby go sterylizować. Sama
nie wiem. Ale w ten sposób biega tylko na przegubowej smyczy, nie mogę go
spuścić z oka nawet na moment na spacerze.
Z wyglądu jest mutacja owczarka z jamnikim, taki niskopodłogowiec o pysku
wilka.
Czy zdarzają się psy o takim zachowaniu? Czy to jest do leczenia?