b_6_5
21.04.13, 22:45
Mój 6-letni Golden miał 15 bm. zabieg rekonstrukcji zerwanego wiązadła krzyżowego w tylneje łapie.Ma ten usztywniający opatrunek - jest nader spokojny - ta "dziwna" łapa nawet go nie interesuje.Ale mnie niepokoi to, że nie chce w ogóle wstawać - najlepiej mu leżec.Ja go na siłe stawiam - ale wyobrażcie sobie, że po po paru takich podnoszeniach w ciągu dnia - a waży 42 kg moje ręce już wysiadają.A skubaniec pokuśtyka troche i oczywiście najlepiej leżec.Nawet jak mu postawię miskę z jedzeniem to parę kęsów zje na stojąco a potem się kładzie.Lekarz powiedział,że może chodzić - wiadomo,że nie na spacery ale tak koło domu a mam duży ogród.Ja się boję czy mu tak zostanie? to leżenie.Dzisiaj nawet jak go chciałam podnieść to normalnie się wyszczerzyl na mnie.Może oprócz stresu związanego z samym zabiegiem psisko przeżywa też to, że ja mieszkam na piętrze domu i Goldek mieszkal sobie ze mną z wchodzeniem po schodach też nie było problemu.A teraz niestety trzeba o schodach o mieszkaniu na piętrze zapomnieć na długo.Więc ma swoje legowisko na parterze domu (mieszkam z synem więc wszystkich pozostałych domowników zna) swoje zabawki, ja oczywiście latam jak wariatka z góry na dól po kilkanaście razy.Co dziś zostało skwitowane,że niepotrzebnie - niech sobie spokojnie odpoczywa.Przecież nic złego mu się nie dzieje.Napiszcie proszę może ktoś ma podobne doświadczenie,Ciągle się denerwuję o niego - jest to piesek, któremu 5 lat temu uratowałam życie - zabrałam go od złych ludzi.Dlatego jest tak ważny dla mnie.Basia