Dodaj do ulubionych

Złamana noga

23.04.06, 16:08
Cześć,
mój pies ma złamaną nogę w kości udowej przy nasadzie i nie wiem, co robić. W
dniu wypadku, cyli we czwartek zawiozłam go do weterynarza, gdzie został
zbaany i otrzymał zastrzyki przeciwbólowe. Dopiero następnego dnia zrobiono mu
zdjęcie, które wykazało złamanie opisane powyżej. Lekarz powiedział, że on nie
jest w stanie pomóc i proponuje ewentualny wyjazd do Kliniki dla Zwierząt we
Wrocławiu, który jest dość ryzykowny. Mój piesek ma już bowiem 14 lat i od
dwóch lat choruje na serce i płuca. Po konsultacji z innym lekarzem
weterynarii jesteśmy skłonni spróbować go ratować. Pozostawienie pieska w
stanie obecnym jest dawką ogromnego bólu. Boję się jednak tego wyjazdu do
kliniki, bo droga jest długa (120 km), a pogoda choć piękna nie będzie służyła
psiakowi, u którego znów odezwały się ataki kaszlu. Proszę o pomoc, doradźcie,
co mogłabym zrobić. Z góry dziękuję!
Obserwuj wątek
    • gagik.geworgian Re: Złamana noga 23.04.06, 22:17
      Witam.
      Złamanie przynasadowe kości udowej nalezy złożyć i konczynę unieruchomić, a psu
      ograniczyc ruch.
      Zaniechanie takiego postepowania może pociągnąc za sobą powikłania i dodatkowo
      pies będzie odczuwał silny ból i będzie miał wielkie problemy z poruszaniem się.
      Ze względu na stan psa i jego wiek wskazane byloby wykonanie zabiegu w klinice
      wyposażonej w aparat do narkozy wziewnej oraz w sprzęt monitorujący stan psa
      podzcas operacji. Jesli bliżej niż 120 km od Twojego miejsca zamieszkania nie
      ma dobrej kliniki z takim sprzętem , która podejmie się tej operacji, to chyba
      nie da się uniknąć wyprawy do Wrocławia.
      Psa na czas podróży trzeba wygodnie ułożyć i dobrze jest położyc go na jego
      ulubionym posłaniu, czy kocu. Warto zrobic postój by dać psu trochę wody do
      picia i by mógł trochę wyjść z samochodu, jeśli będzie miał na to ochotę. W
      czasie drogi trzeba zadbać o to , by w samochodzie nie było gorąco i
      duszno.Warto skonsultować się z lekarzem odnośnie ewentualnego podania jakichś
      leków przed podróżą w związku ze stanem zdrowia psa.
      Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za psiaka - Gagik
      • aleksandra.biniecka Re: Złamana noga 24.04.06, 09:34
        Jestem coraz bardziej przekonana do tego wyjazdu do kliniki, ale czy wystarczy
        złożenie nogi i unieruchomienie, bo lekarz weterynarii mówił o zamontowaniu w
        kości drutów, które mają razem trzymać złamana kości. A taka operacja mogłaby
        być bardziej skomplikowana. Dopuszczam możliwość tylko o narkozie wziewnej.
        Bardzo się boję o mojego psa, chcę dla niego jak najlepiej, ale nie znam się na
        tym i czuję sie bardzo bezradna. W każdym bądź razie na razie dziękuję za pomoc.
        • wiesia.and.company Re: Złamana noga 24.04.06, 10:26
          Może (nie jestem fachowcem) dobrze byłoby od razu przed narkozą zrobić EKG
          serca? Piesek nie jest najmłodszy i ma kłopoty z kaszlem (kaszel też może być
          oznaką kłopotów z sercem). Może to asekuracja, bo dobrzy lekarze ostrożnie
          podają narkozę, ale na wszelki wypadek....
          Pozdrawiam i zyczę powodzenia
        • gagik.geworgian Re: Złamana noga 24.04.06, 19:05
          Witam ponownie.
          Myśle, że nie ma co zwlekać z wyjazdem, gdyż złamanie trzeba złożyc , a
          zwlekanie z tym przysparza tylko zwierzęciu cierpienia.
          Mając na mysli złożenie złamania miałem na mysli właśnie założenie specjalnych
          gwoździ, które ustabilizują miejsce złamania , pozwolą zblizyć się dosiebie w
          prawidłowy sposób złamane części kości, aby umozliwić odpowiednie wytworzenie
          zrostu kostnego. Oprócz tego może byc konieczne założenie specjalnego opatrunku
          usztywniającego na kończynę, a ograniczenie ruchu to absolutna konieczność.
          Niestety pies naie jest już młody , więc nie ma pewności czy uda się
          doprowadzić do prawidłowego zrostu i w jakim czasie. Również sama operacja jest
          związan z pewnym ryzykiem, ale skoro pisałaś , że pies ma problemy krążeniowo-
          oddechowe to rozumiem, że problemy te są zdiagnozowane i pies jest pod kontrolą
          lekarza i dostaje odpowiednie leki. O tych problemach i przykjmowanych lekach
          muszą być poinformowani lekarze, którzy będą mieli przeprowadzać operację.
          Jedno jednak jest pewne - jesli chcesz ratować psa to operację trzeba wykonać i
          to mozliwie szybko.
          Wiem, że to może być trudne , ale postaraj się być dobrej myśli i uwierzyć, że
          wszsytko będzie dobrze. Twój niepokój i zamartwianie się z pewnością udzielają
          się psu , który i tak już źle się czuje. Postraj się tez zaufać lekarzom,
          lktórzy podejmą się operacji.W końcu są fachowcami w tym , co robią. Doprawdy
          dobremu chirurgowi zawsze zależy na tym, by ratować zwierzę i jak najlepiej
          wykonać operację i by jej skutek był jak najlepszy .
          Tak więc radzę nie zwlekać z wyjazdem do dobrej kliniki do Wrocławia, a przed
          podróżą jak już pisałem proszę skonsultować się z lekarzem w sprawie
          ewentualnego podania odpowiednich leków.
          Pozdrawiam i bardzo mocno trzymam kciuki za psiaka.
          I jeśli to może Cię pocieszyc, to zdarzało mi się ratować zwierzęta, którym
          nie dawano właściwie szans na przeżycie,a więc zawsze jest nadzieja , nawet gdy
          wydaje się, że już jej nie ma :-) I nawet stare psy i po trudnych operacjach
          mogą wrócić do zdrowia.
          Gagik
          • aleksandra.biniecka Re: Złamana noga 24.04.06, 21:39
            Gagiku,
            bardzo jestem Ci wdzięczna za zainteresowanie moją sprawą, a raczej sprawą
            mojego pieska, który jest moim prawdziwym przyjacielem. To dla nas znaczy bardzo
            wiele, ale potrafisz czytać mi w myślach, faktycznie ronię łzy i jestem
            przerażona, czasem brak nadziei i boję sie, że Morus może to wyczytać po moich
            oczach i zachowaniu. Do Wrocławia się wybierzemy, tylko jest sprawa załatwienia
            urlopu, brat dzwonił dziś do lekarza i albo pojedziemy w środę albo we czwartek,
            bardzo bym chciała jechac z pieskiem, ale nie wiem, czy dostanę ja urlop, wiem,
            że dla niego to bardzo ważne, bo jest ze mną najbardziej związany. Jesli jednak
            nie będę mogła, to pojedzie siostra. Cieszę sie, że jescze są ludzie, którzy
            nie powiedzą, żeby psa uśpić i którzy rozumieją, że pies to nie tylko zwierzę
            domowe, ale... cżłonek rodziny. Bardzo Ci dziękuję za wsparcie, które jest
            bardzo ważne, dziękuję w swoim imieniu i Moruska, pamiętam oczywiśćie o liscie
            leków jakie bierze, pozdrawiam serdecznie.
            • aleksandra.biniecka Re: Złamana noga 25.04.06, 19:41
              Cześć,
              na szczęście udało się cudem załatwić "urlop", więc o tyle dobrze, że będę razem
              z Moruskiem. Już jutro jedziemy, ale... boję się bardzo. Znowu wróciły
              wątpliwości, jednak wszystko ustalone, a dziś mój misiaczek pokuśtykał do bramy,
              żeby oszczekać innego psa, biedaczek. Skoro on się nie poddaje, ja też nie mogę.
              Znam siebie i wiem, że dzisiejszej nocy bedzie cieżko zmrużyć oko. Chciałabym,
              żeby było to już za nami. Proszę, trzymajcie kciuki za mojego Moruska! Pozdrawiam!
              • gagik.geworgian Re: Złamana noga 25.04.06, 19:55
                Cześć.
                Cieszę się bardzo, że udało się z tym urlopem, bo to bardzo ważne, by przy psie
                była osoba dla niego najbliższa. Rozumiem Twoje wątpliwości strach, ale nie
                możesz się poddać ! Musisz wierzyć, że będzie dobrze.
                Ja wiem, że wiarą można wiele zdziałać .
                Pomyśl, jutro o tej porze najpewniej będzie już po wszsytkim :-)
                Będę jutro czekać na wieści o Morusku.
                I postaraj się nie denerwować. Psy tak dobrze czują nasze emocje i bardzo się
                nimi przejmują. Postraj się więc o spokój i uwierz , że się uda.
                Trzymam kciuki bardzo bardzo mocno i [przesyłam pozdrowienia dla Moruska - Gagik
                • wiesia.and.company Re: Czekamy na wieści - jak po operacji? 26.04.06, 11:30
                  Pozdrawiam
                  • aleksandra.biniecka Re: Czekamy na wieści - jak po operacji? 26.04.06, 21:21
                    Witam,
                    nie wiem od czego zacząć, chyba najlepiej od początku. No więc podróż nie była
                    dla Moruska tak ciężka jak sie obawiałam, grzecznie siedział w swoim koszyczku.
                    Zrobiliśmy tylko jeden postój, podczas którego Morus brykał po lesie jak
                    szalony, coraz bardziej przywykł do swojego kalectwa. Po dojechaniu na miejsce
                    musieliśmy trochę poczekać, w międzyczasie Morus zawierał znajomośći z
                    owieczkami, należącymi najprawdopodobniej do Akademii Rolniczej. Wreszcie
                    przyszedł nasz czas, wyszedł lekarz pytając, co pieskowi dolega. Powiedzieliśmy,
                    że ma złamaną łapkę w kości udowej przy nasadzie, a lekarz powiedział, żeby dać
                    go na zastrzyk i zaraz będzie operwowany. Trochę mnie to zaskoczyło! Dopiero po
                    zapoznaniu się ze zdjęciem, które przywieźliśmy oraz wiekiem i stanem zdrowia
                    pacjenta, zmienił zdanie i powiedział, że w jego przypadku taka operacja jest
                    bardzo ryzykowna. To znaczy, że operacja zapewne by sie udała, ale nie ma
                    pewności, że pacjent obudzi sie po niej i powiedział, że w takim wypadku może
                    tylko założyć gips, co też uczynił. Za dwa miesiace można gips zdjąć, ale co dwa
                    tygodnie należy go zmieniać. Muszę się dowiedzieć, czy w moim mieście ktoś to
                    będzie mógł zrobić, bo taka jazda co dwa tygodnie byłaby męczaca. No więc
                    wróciliśmy do domku, gdzie powitano nas ze łzami w oczach. Lekarz powiedział, że
                    piesek musi troszkę schudnąć, bo jest za gruby i powinnam go teraz inaczej
                    karmić, wspominał o jakiejś specalnej karmie dla psó-seniorów, czy to chodzi o
                    coś w rodzaju Pedigree Pal? Co właściwie powinien jeść14-letni piesek? Muszę też
                    smarować kremem pieskowi miejsca na skórze, bo gips może uwierać. Myślę, że mój
                    Morus przyzwyczai się do tego gipsu, po ściagnieciu którego będzie mógł w miarę
                    funkcjonować. Szkoda tylko, że akurat podczas takiej ciepłej pogody biedaczek
                    musi się z nim borykać. Znów mam nadzieję w lepsze jutro, pozdrawiam gorąco
                    wszystkich!
                    • rezurekcja Re: Czekamy na wieści - jak po operacji? 27.04.06, 09:26
                      Jak sie czuje MOrus?
                      Czy nie probuje zjesc gipsu? Moj Alex pare razy zdjal sobie kolnierz i sie
                      z gipsu rozbral...((((
                      Psy dobrze sobie radza na trzch lapach. Moj Alex potrafil nawet stac na dwoch.
                      A gipsie byl ponad 3 miesiace. Najwieksza udreka byl dla niego kolnierz.

                      Swoja droga, nie rozumiem jak wyscie sie z lekarzem umawiali.
                      • wiesia.and.company Re: No, to w sumie dobrze się stało 27.04.06, 12:02
                        a i rezurekcja dodała Ci chyba otuchy. Właściwie, to sporym zagrożeniem mogła
                        być narkoza, więc zapewne lepiej jest tak jak jest. Poradzi sobie z tym
                        kuśtykaniem! A zatem zdrowia i wytrwałości.
                        Pozdrawiam
                        • aleksandra.biniecka Re: No, to w sumie dobrze się stało 27.04.06, 16:50
                          Cześć,
                          nie, Morus nie próbuje zjeść gipsu, nie nosi też kołnierza, spokojnie leży w
                          swoim koszyczku i trochę sie denerwuję, bo ciagle leży na lewym boczku.
                          Chodzenie z łapką w gipsie sprawia mu trudność, a na dodatek znów odezwały się
                          ataki kaszlu. Nie chciałabym, żeby miał odleżyny... postawiłam go delikatnie na
                          nóżki i wołałam, zrobił sobie mały spacerek, myślę, że nie powinien cały czas
                          tak leżeć i się zastanawiam, czy mógłby też położyć się też na prawy boczek, bo
                          prawą tylnią łapkę ma w gipsie. Szczerze mówiąc, to bardzo mu współczuję, ale
                          mam nadzieję, że takie rozwiazanie jest dla niego lepsze niż jakakolwiek
                          operacja, która wiązała się z dużym ryzykiem. A jeśli chodzi o to ustalenie
                          wizyty w klinice, to po prostu lekarz wyznaczył środę, powiedział, że zobaczy
                          zdjęcie i pieska i wspólnie pomyślimy nad rozwiązaniem. Bardzo się spieszyli z
                          przyjmowaniem pacjentów, których było sporo. Powolutku zmieniam Moruskowi dietę,
                          ale poradzcie proszę, co mogłabym mu podawać, żeby odżywiał się zdrowo i zrzucił
                          troszkę z ciałka. W swoim imieniu i Moruska dziękuję Wam za słowa otuchy i
                          wszelką pomoc. Pozdrawiam!
                          • rezurekcja w gipsie 27.04.06, 17:05
                            aleksandra.biniecka napisała:

                            > nie, Morus nie próbuje zjeść gipsu, nie nosi też kołnierza, spokojnie leży w
                            > swoim koszyczku i trochę sie denerwuję, bo ciagle leży na lewym boczku.

                            przypuszczam, ze na razie przyzwyczaja sie do gipsu, w koncu to jst troche
                            ciezaru. No i ma go od niedawna.

                            > Chodzenie z łapką w gipsie sprawia mu trudność, a na dodatek znów odezwały się
                            > ataki kaszlu.

                            kaszel bywa od schorzen serca. WARto poprosic o badanie serca z powodu kaszlu.


                            > tak leżeć i się zastanawiam, czy mógłby też położyć się też na prawy boczek, bo
                            > prawą tylnią łapkę ma w gipsie. Szczerze mówiąc, to bardzo mu współczuję, ale

                            mysle, ze z czasem sie bedzie kladl w innych pozycjach. Alex zakladal sobie
                            zagipsowana noge na glowe czy raczej na kolnierz. To byla tylna noga.

                            > co mogłabym mu podawać, żeby odżywiał się zdrowo i zrzucił
                            > troszkę z ciałka.

                            zero tluszczu.
                            Zmnieszyc porcje.
                            Dawac mniesjze porcje ale czesciej.
                            Dodac do karmy otreby jako wypelniacz.

                            głaski dla Moruska
                    • gagik.geworgian Re: Czekamy na wieści - jak po operacji? 27.04.06, 18:40
                      Witam :-)
                      Bardzo cieszę się, że Morus miewa się dobrze :-))
                      Rzeczywiście w jego przypadku zabieg był dośc ryzykowny, dlatego namawiałem na
                      operację w dobrej klinice. Jeśli lekarz badając psa i oglądając zdjęcie
                      stwierdził, że założenie gipsu będzie wystarczające, to mam nadzieję, że uda
                      się w ten sposób pomóc Morusowi , a zatem ominie go ryzko związane z operacją.
                      Co do gipsu, to trzeba uważać , czy nie próbuje go sobie ściągnąć.
                      Czasem pies przy swym właścicielu zachowuje się jak aniołek, a gdy tylko
                      zostaje sam zaczyna "rozpracowywać" gips.Warto zwracać uwagę, czy gips nie
                      pęka i nie staje się zbyt luźny lub czy psiak nie intersuje się nadmiernie
                      chorą kończyną i gipsem, co mogłoby wskazywać, że dzieje się coś niepokojącego.
                      Gips jest dość cięzki i pies potrzebuje czasu , aby się z nim oswoić. Sam też
                      powinien znaleźć pozycje, w których mu będzie mu wygodnie leżeć.
                      Zamiast gipsu do usztywnienia kończyny mozna też użyć specjalengo tworzywa,
                      które jest dużo lżejsze od gipsu i lepiej od niego tolerowane, ale nie
                      wszystkie lecznice posiadają takie tworzywo , no i jest ono droższe niż gips.
                      Co do zmiany gipsu,jeśli chcecie uniknąć jeżdżenia do Wrocławia to warto
                      znależć lekarza, który umie fachowo zakładać gips, gdyż źle założony gips nie
                      pomoże, a wręcz może zaszkodzić psu. Jeśli więc takiego lekarza nie znajdziecie
                      to warto jeździć na zmanę gipsu do Wrocławia.
                      Co do karmy to warto porozmawiać z lekarzem o karmach dla psów seniorów. On z
                      pewnością coś doradzi. Ja nie mogę na forum nieczego konkretnego polecić.
                      Można też taka jak pisała Rezurekcja , dawać mniej jeść, karmic gotowanym
                      mięsem ryżem i warzywami,najlepiej wymieszać wszsytko razem, żeby psiak nie
                      wybrał tylko mięska. Do tego można dorzucić otręby łyżkę oleju jadalnego.
                      Należy ustalić 2-3 pory posiłków i w tych godzinach dawać psu jeść.
                      Trzeba pilnować , by pies nia dostawał przekąsek, ani żadnych sosów i resztek
                      ze stołu.
                      Dawaj znać , jak się miewa Twój dzielny Morusek.
                      Trzymam za niego kciuki - Gagik
                      • gagik.geworgian Re: Czekamy na wieści - jak po operacji? 28.04.06, 11:09
                        Witam.
                        Wracam do mojej wczorajszej wypowiedzi, gdyz chciałbym coś jeszcze Ci napisać ,
                        o czym nie chciałem wczoraj, ze względu na to, że byłaś świeżo po przejściach
                        związanych z psiakiem , amoje słowa moga Cie trochę zasmucić.
                        Otóż ze zwględu na stan zdrowia psa podjęcie decycji o gipsowaniu wprawdzie
                        pozwliło ominąć ryzko o gipsowaniu, ale niesie ze soba pewne konsekwencje , o
                        których chciałbym Cię uprzedzić, bo nie wiem, czy lekarz to zrobił.
                        Otóż w przypadku złamania przynasadowego kości udowej najlepsze efekty w
                        leczeniu otrzymuje się przez gwoździowanie, a więc założenie specjalnych
                        ortopedeycznych gwoździ doszpikowo, co powoduje, że złamanie jest dobrze
                        ustabilizowane, a więc świetnie unieruchomione i pozwala na wytworzenie dobrego
                        zrostu kostnego. Ponieważ tworzenie zrostu kostnego u starych psów jest
                        długotrwałe, więc często podejmuje się decyzję o pozostawieniu takich gwoździ
                        juz na zawsze, co udodatkowo umacnia powstały zrost kostny, a nie przeszkadza
                        zwierzęciu.
                        W przypadku gipsu ta stabilizacja nie jest tak dobra, jak w przypadku gwoździ
                        doszpikowych, co może utrudniać wytworzenie odpowiedniego zrostu.
                        Gips tez trzeba w końcu zdjąć , a 3 miesiące to u starych psów często jest zbyt
                        mało by wytworzyc dość mocny zrost i bardzo możliwe, że dojdzie do ponownego
                        złamania. Dlatego ważne jest by pies nie nadwyrężał kończyny zbyt mocno i by
                        możliwie długo noisł gips, a jeśli nie gips to chociaż opatrunek usztywniający.
                        Długotrwałe noszenie gipsu ma jednak swoje wady, może powodować powstawnie
                        odleżyn, a dodatkowo zanikają stopniowo mięśnie, co powduje,że powrót do
                        zdrowia po zdjęciu gipsu jest dość długi. Konieczne jest stopniowe obarczanie
                        kończyny i masowanie masy mięśniowej, aby zwiększyć ich ukrwienie i pomóc im w
                        odbudowie . Powstawnaiu odleżyn nie można właśćiwie zapobiec. Ewentulanie
                        lekarz może zdecydować o podłożeniu pod gips ligniny. Ma to jednak swoje
                        konsekwencje , gdyż pogarsza to stabilizację złamania.
                        Zmiana gipsu co 2 tygodnie jest w tym przypadku o tyle dobrym postępowaniem, że
                        lekarz może stale kontrolować kończynę i wie co sie dzieje pod gipsem.
                        Piszę to tym wszystkim, gdyz chcę , żebyś była świadoma tego , co może Cię
                        czekać i byś oswiła się z myślą, że trudne momenty mogą byc jeszce przed Tobą.
                        Ale mam nadzieję, że wszsytko będzie jek najlepiej.
                        Będziemy w stałym kontakcie, więc w razie czego będę staral się pomóc.
                        Pozdrawiam serdecznie - Gagik
                        • aleksandra.biniecka Re: Wiem, że najgorsze przed nami... 30.04.06, 13:05
                          Cześć,
                          zauważyłam, że na szczęście Morusek przyzwyczaił się do gipsu i chodzenie nie
                          sprawia mu wielkiego problemu, jednak większą część dnia spędza leżąc i
                          wypoczywając. Kilka razy dziennie wyciagam go na "spacerek", żeby rozprostował
                          kości i się załatwił. Jeśli chodzi o jego dietę, to sam zaczął jeść mniej,
                          stopniowo mu ją zmieniam i myślę, że schudnie, co bedzie dla niego bardziej
                          korzystne. W piątek odwiedziłam weterynarza w sprawie zmiany gipsu co dwa
                          tygodnie. Hmmm, zaskoczony był, że w takim przypadku został gips założony i
                          powiedział, że tak częsta zmiana gipsu to wielka głupota, bo wystarczy jeden
                          gwałtowny ruch i kość, na której zbuduje się jakaś narośl, znów się złamie.
                          Powiedział, żeby pokazać się z pieskiem za dwa tygodnie i jeśli nic złego się
                          nie będzie działo, Morus powinien chodzić w tym gipsie jak najdłużej. Boję się,
                          że faktycznie przy zmianie gipsu piesek bedzię się wyrywał, ale musze być dobrej
                          myśli. A jesli chodzi o gips, to nie zjada go ani przy mnie ani jak go
                          dyskretnie obserwuję przez okienko. Jest naprawdę bardzo grzeczny. Żal mi, że na
                          starość przyszło mu tak cierpieć. A pogoda dzisiejsza działa dla niego na
                          korzyść, bo jak jest gorąco bardzo kaszle i szybko się meczy. Odezwe się za
                          jakiś czas, pozdrawiam WAS, pa! Trzymajcie proszę kciuki, żeby Moruskowi jakoś
                          się ta łapka zrosła na długo!
                          • gagik.geworgian Re: Wiem, że najgorsze przed nami... 30.04.06, 17:12
                            Witam.
                            Zmaina gipsu za 2 tygodnie pozwoli ocenic, czy powstały odleżyny. Ale
                            rzeczywiście lekarz ma rację twierdząc, że jeśli podczas takiej zmiany gipsu
                            pies się szarpnie to kość może się poruszyc i zaburzy się budowanie zrostu
                            kostnego. Dlatego dobrym wyjściem jest pójście na kompromis - nie zdejmować
                            gipsu za 2 tygodnie , ale postarać się pozostawic ten sam gips dłużej nawet o
                            parę tygodni. Jednak tak mozna zrobic pod jednym, warunkiem - trzeba
                            obserwować psa, a taka obserwacja pozwoli ustalić czy cos niepokojącego się pod
                            gipsem dzieje. Jeśli powstają odleżyny to psiak zwykle zaczyna być niespokojny,
                            interesuje się chorą kończyną , zaczyna się dobierać do gipsu, ogląda się
                            często na chorą kończynę, a po pewnym czasie spod gipsu mozna wyczuc
                            nieprzyjemny zapach. Dopóki pies jest spokojny i takich zachowań się nie
                            spostrzeże to mozna założyć, że odleżyn nie ma lub są niewielkie.
                            Trzymam mocno kciuki za Moruska i za Ciebie, żebyś dała sobie radę w tej
                            trudnej dla Was sytuacji - Gagik
                            • rezurekcja Re: Wiem, że najgorsze przed nami... 04.05.06, 09:21
                              gagik.geworgian napisał:

                              > Witam.
                              > Zmaina gipsu za 2 tygodnie pozwoli ocenic, czy powstały odleżyny.

                              Aaa, to dlatego mojego niuńka co dwa tygodnie ubierano w nowy gips...
                              Niestety, poniewaz walczyl z medycyna , trzeba go bylo "glupim jasiem" za
                              kazdym razem traktowac...
                              A odlezyna czy te raczej odgniecina mu sie zrobila juz pod sam koniec kuracji.
                              ALe wszytko sie pieknie zagoilo. Jak na psie.
                              Tyle, ze Alex mial drut stabilizujacy.
                              W gipsie byl ponad 3 miesiace. W poczekalni slyszalam opowiesci o psie, ktory
                              w gipsie chodzil rok. ALe to ponoc dawno bylo. NIemniej, zrastanie w starszym
                              wieku nie dzieje sie od razu, trzeba sie uzbroic w cierpliwosc.
                              Dobrze, ze Morus nie walczy z gipsem.
                              Glaski dla pieska.
                              • aleksandra.biniecka Re: Trzeba zawsze mieć nadzieję... 04.05.06, 17:47
                                Cześć wszystkim,

                                na razie wszystko jest w porządku, piesek nauczył się już nawet biegać w gipsie,
                                większą część dnia spędza leżąc, ale jak tylko usłyszy innego pieska leci do
                                bramy ile tchu... Ale pilunujemy, zeby za bardzo sie nie męczył. Zawsze był
                                wzorowym pieskiem! Już w przyszłym tygodniu wybieram się z nim do weterynarza w
                                celu oględzin zagipsowanej łapki. Mam nadzieję, że powolutku wszystko się zagoi
                                na długo.
                                Morusek dziękuję za głaski i dołącza się do moich pozdrowień, pa!
                                • gagik.geworgian Re: Trzeba zawsze mieć nadzieję... 04.05.06, 19:44
                                  Witam :-)
                                  Ja wiem, że żal patrzeć , jak psiak nie może się za dużo ruszać , ale dla
                                  wytworzenia sie zrostu zwłaszcza u psiaka w starszym wieku będzie lepiej, gdy
                                  ograniczycie mu ruch , żeby jednak nie mógło biegać, czy zbyt dużo sie ruszać.
                                  Mozna mu wygordzic jakiś kojec itp. Trzeba pamiętać, że jedynym usztywnieniem
                                  kończyny jest gips, a brak jakichkolwiek innych stabilizacj złamanej kości.
                                  Przy samym tylko gipsie podczas ruchu może dochodzić do ruszania się kości w
                                  miejscu złamania , co znacznie spowalnia proces wytworzenia się zrostu kostnego.
                                  Ja rozumie, że nie jest dobrze, by pies tylko i wyłącznie leżał, ale bieganie,
                                  ociążanie chorej kończyny. Warto znależć jakiś złoty środek - kompromis :-)
                                  POzdrawiam i cały czas trzymam kciuki za dzielnego Morusa - Gagik
                                  • aleksandra.biniecka Re: Minęły już dwa tygodnie... 13.05.06, 09:42
                                    Witam,
                                    w zeszłą środę minęły dwa tygodnie od założenia Moruskowi gipsu, którego przez
                                    ten czas w ogóle nie ruszył - dzielny piesek. Wczoraj byłam z nim u weterynarza,
                                    żeby zobaczył, czy pod gipsem nie dzieje się nic złego. Na szczęście na razie
                                    nie ma odleżyn, więc lekarz nie widział potrzeby zmieniania gipsu, podczas czego
                                    kość mogłaby zostać znów uszkodzona przy jednym niewielkim ruchu pieska. Morusek
                                    zażywa teraz wapno w tabletkach, żeby jego stare kostki zostały wzmocnione. Gips
                                    zrobił się ciut luźny, ale to dlatego, że łapka odęchła. Morusek dostaje też
                                    oczywiście mniej jeść i ma dietę. Wszystko znosi bardzo dzielnie, bo to
                                    niezwykły piesek, najlepszy jakiegokiedykolwiek miałam. Bardzo mi zalezy, zeby
                                    był z nami jak najdłużej. Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło!
                                    • gagik.geworgian Re: Minęły już dwa tygodnie... 13.05.06, 19:56
                                      Witam :-)
                                      Cieszę się, że się odezwałaś, gdyz prawdę mówiąc czekałem na nowiny.
                                      Cieszę, się, że Morusek tak dobrze znosi te wszsytkie zabiegi wokół jego psiej
                                      osoby. Ciesze się też , że nie ma odleżyn. Niedobrze, że gips zrobil sie
                                      luźny, bo może się przez to pogorszyć stabilizacja złamanej kości. Jeśli gips
                                      jest dużo luźniejszy, to warto byloby zdjąc taki gips i założyc miękki
                                      opatrunek usztywniający, ale o tym musi zdecydowac oczywiście lekarz
                                      prowadzący.
                                      Pozdrawiam ciepło - Gagik
    • berlin74 Lajka pozdrawia... 16.05.06, 14:48
      Lajka pozdrawia Moruska.
      • aleksandra.biniecka Re: My też pozdrawiamy i się dobrze mamy :) 20.05.06, 16:14
        Witam wszystkich ponownie!

        Dziekujęmy za wszystkie pozdrowionka! Po kolejnej wizycie u weterynarza czuję
        się bardziej uspokojona, bo Morus nie ma nadal odleżyn :) i zaczyna opierac się
        na tej tylniej chorej łapce, co wedłu lekarza jest dobrym znakiem. Juz nie
        możemy się doczekać, kiedy ten gips będzie ściągnięty!

        To na razie tyle, pozdrawiamy każdego z osobna :)
        • gagik.geworgian Re: My też pozdrawiamy i się dobrze mamy :) 20.05.06, 17:10
          :-)
          No cały czas trzymam kciuki za Moruska, żeby się wszsytko udało jak najlepiej,
          ale uważaj, żeby nie forsował nogi zbytnio. U starszych psów zrost kostny
          powstaje długo i z wielkim trudem, więc szkoda by było, żeby Morus nadmiernie
          obciążając nogę spowodował jego uszkodzenie.
          Pozdrawiam ciepło - Gagik
        • rezurekcja troche ostudze plomienne nadzjeje 25.05.06, 13:52
          i przypomne, ze moj niuniek zrastal sie 3 miesiace. A w schronisku oceniono go
          na 10 lat, czyli jest psem starszym.

          Ponoc na zlamania dobrze robi karmienie kasza gryczana. Ja dodawalam jeszcze
          jakiegos tranu z dorsza dla psow i kotow, co to nikomu nie zaszkodzi a wrecz
          przeciwnie.

          POwodzenia zyczymy. Glaski nieustajace dla Moruska.
          • aleksandra.biniecka Ratunku! 18.06.06, 22:28
            Witam wszystkich ciepło!

            Po raz kolejny potrzebuję Waszej pomocy, oczywiście chodzi nadal o mojego
            pieska, o którym pisałam dużo wcześniej i w sprawie któregoo już mi dużo
            pomogliście. W najbliższą środę mija 8 tygodni od założenia gipsu, który został
            ściągnięty wczoraj, powodem tego było dziwne zachowanie się pieska, który
            piszczał i nie mógł sobie znaleźć miejsca na podwórku. Nie zastanawiając się
            dłużej zabrałam go wczoraj do weterynarza, który zmierzył temperaturę i dał mu 3
            zastrzyki (w tym jeden antybiotyk) oraz węgiel, bo zauwazyłam, że piesek
            załatwia sie rzadko. Powinno pomóc. Niestety nie pomogło! A przy okazji lekarz
            zdecydował się ściągnać gips, bo jest corazz cieplej i będzie pieskowi lżej.
            Niestey ostatnia noc była straszna, słyszałam jak mój kochany piesek prawie całą
            noc piszczał, cos go bolało, ale ja nie wiedziałam co. Wstałam do niego, żeby
            było mu raźniej, ale niewiele mogłam zrobić. Potem chciałam przemyś mu dupkę, co
            zrobiłam też wcześniej, ale przeraziłam sie bardzo, jak w okolicach odbytu
            zobaczyłam mnóstwo larw muchy, które obrzydliwie wiły się po tylniej części
            ciała pieska, któremu gips zrobił otarcia. I właśnie w tym miejscu było ich
            najwięcej, wpadłam w panikę. Zadzwoniłam natychmiast do weterynarza, który mógł
            nas dopiero przyjać po 16.00 , powiedziałam o wszystkim i zapytałam, co robić.
            Sam był zaskoczony. Miałam tylko ostrzyc futrzatego pieska i ewentualnie polać
            wodę utlenioną. Morus wił się z bólu i wcale mu się nie dziwię, ale dzielnie
            znosił wszystko, nie mogliśmy pozbyć się robalstwa i tata wpadł na pomysł, żeby
            go wykąpac. Tak też zrobiliśmy. Pieskowi w letniej wodzie ulżyło. Pozbył się
            tego robactwa trochę, ale nie wszystkiego. Podobno leczenie larwami much to
            terapia z pozoru obrzydliwa, lecz przyjęła się w wielu brytyjskich szpitalach.
            Sprawdział i podobno larwy much, czyli typowe "białe robaki" żywią się wyłącznie
            martwą tkanką, nie naruszając zdrowej. Od dawna obserwowano, że ropiejące rany
            goją się lepiej, jeśli są w nich robaki. Ale nie jestem tego taka pewna, bo te
            robaki są też w odbycie Moruska, a mi się wydaje to groźne. Przed chwilką piesek
            zrobił małą kupkę i były na niej. Jutro znów do weterynarza. Nigdy nie spotkałam
            sie z czymś takim, to jest paskudne i nie wiem, jak unikać takich sytuacji w
            przyszłości.
            Pomóżcie!!!!!! Pozdrawiam!
            • wrexham Re: Ratunku! 20.06.06, 22:18
              olu, widzialam film o leczeniu larwami much, ale te larwy byly specjalnie
              hodowane, a ich dzialanosc w okolicach rany dokladnie kontrolowana; minely juz
              dwa dni od twojego postu, mam nadzieje, ze lekarz cos na to poradzil;
              trzymajcie sie oboje i pisz co u psinki
              pozdrawiam wrex.
              • aleksandra.biniecka Re: Ratunku! 21.06.06, 15:42
                Cześć Wszystkim!
                Na szczęście larwy udało się usunąć, a podrażniona skóra powoli dochodzi do
                siebie, samopoczucie psiaka też się znacznie poprawiło, znowu ma apetyt, jest
                wesoły i macha ogonem. Myślę, że go już nic złego nie spotka i spokojnie dożyje
                późnej starości. Pozdrowionka! :)
                • gagik.geworgian Re: Ratunku! 02.07.06, 14:08
                  Cześć :-)
                  Wstrzymałem oddech z wrażenie, jak przeczytałem o tych larwach much.
                  Miałem okazję widywać w pracy podobne przypadki. Gdy jest ciepło , a muchy
                  znajdą jakąś ranę na zwirzęciu, to moga złożyc do niej jaja, z których potem
                  wylęgają się lawry much i odżywiają okolicznymi tkankami - jednak nie ma to nic
                  wspólnego ze stosowaniem larw much w medycynie. Larwy takie są hodowane w
                  specjallych waryunkach i co najważniejsze - są jałowe, a więc nie mogą
                  wprowadzić do rany żadnego zakażenia , a cały proces oczyszczania rany jest
                  ściśle kontrolowany przez lekarza. Jeśli gips spowodował powstanie ran , to
                  zdjęcie go było dobrą decyzją, szcególnie że trzeba było podjąc terapię
                  powstałej rany. Ale czy założono w zamian optrunek usztywniający?
                  Jest to bardzo ważne, gdyz jest dużo za wcześnie, aby psiak pozostawał bezu
                  stabilizowanej kończyny i aby poruszał się nawet w małym stopniu bez takiej
                  stabilizacji. To grozi całkowitym uszkodzeniem zrostu kostnego i ponownym
                  złamanie kości w tym samym miejscu - to by było bardzo niedobre.
                  Czekam na wieści i przesyłam szczególne i ciepłe pozdrowienia dla psiaka -
                  Gagik
                  • aleksandra.biniecka Re: Ratunku! 07.07.06, 23:13
                    Witam!
                    Jak już pisałam wcześniej larwy udało nam się usunąć. Gips został zdjęty,
                    ponieważ piesek miał go mieć 8 tygodni, które akurat wtedy mniej więcej
                    upłynęły. Lekarz nie widział potrzeby usztywniania łapki, na której piesek
                    stąpa, kiedy idzie i której nie używa jak biegnie. Mam nadzieję, że obecny zrost
                    nie zostanie uszkodzony, choć to może nastąpić w każdej chwili. Teraz jest
                    gorąco wiec nie rusza sie za bardzo, dopiero wieczorem szarżuje po podwórku.
                    Pozdrawiam i dziękuję za pomoc i troskę.
                    • gagik.geworgian Re: Ratunku! 08.07.06, 15:46
                      Witam.
                      A czy zostało wykonen kontrolne zdjęcie RTG kończyny, aby sprawdzić jaki zrost
                      się wytworzył? To, że psiak opiera się na chorej kończynie nie jest żadnym
                      wyznacznikiem tego, czy kość zrosła się odpowiednio.
                      Z mojego wieloletniego doświadczenia wynika, że 2 miesiące to zbyt mało u
                      starszych psów na wytworzenie dostatecznie mocnego zrostu w przypadku złamań
                      kości, a zwłaszca złamań tego typu, co u Twojego psiaka. Nie chcę byc
                      czarnowidzem, ale uważam, że pozostawianie chorej kończyny bez stabilizacji z
                      dużym prawdopodobieństwem może skończyć się uszkodzeniem powstałego zro0stu i
                      ponownym złamaniem kości.Może dobrze byloby skonsultować się z tym lekarzem ,
                      który zakładał gips? Powtórne złamania niezrośniętych kości w takich
                      przypadkach goją się bardzo trudno lub wcale , dlatego warto się upewnić ,
                      jakie postępowanie byłoby teraz najlepsze dla psiaka i czy rzeczywiście może on
                      obejść się bez usztywnienia kończyny.
                      Pozdrawiam serdecznie - Gagik
                      • aleksandra.biniecka Re: Ratunku! 09.07.06, 13:07
                        Cześć!
                        Po zdjęciu gipsu nie zostało zrobione żadne zdjęcie, które pokazałoby stan łapki
                        pieska. Lekarz obejrzał tylko łapkę i stwierdził, że nie jest źle i pies może
                        tak żyć. Natomiast ponowna jazda do Wrocławia (120 km), gdzie był zakładany gips
                        jest niemożliwa w taką pogodę, bo to umęczenie dla zwierzęcia. Nie wyobrażam
                        sobie też, żeby piesek nosił w taki upał gips. Jak pójdę po receptę na leki do
                        lekarza, to mogę zapytać, czy zrobić zdjęcie tej łapki. Raz lekarz powiedział,
                        żeby ograniczyć psu ruch, a drugi raz powiedział, że to nie jest konieczne. A i
                        tak piesek siedzi w dwóch ulubionych miejscach, tylko wieczorkiem chodzi po
                        podwórku. Mam tylko nadzieję, że mojego pieska to nie boli i że zrost utrzyma
                        się długo, tyle biedny już przeszedł...
                        Pozdrawiamy!
                        • gagik.geworgian Re: Ratunku! 09.07.06, 17:47
                          Cześć.
                          Myślę, że warto byłoby zrobić to kontrolne zdjęcie. A do Wrocławia warto tez
                          pojechać, ale oczywiście nie w taki upał, tylko jak się ochłodzi.
                          A co do usztywniania kończyny to miałem raczej na mysli nie gips, ale opatrunek
                          usztywniający, który wykonuje się z ligniny i bandaża, ale ważne by był
                          wykonaumijętnie, tak by rzeczywiście stabilizował kończynę i by się nie zsuwał.
                          Taki opatrunek jest lekki , więc psiak mógłby się w nim poruszać z większą
                          swobodą niż w gipsie.
                          Pozdrawiam ciepło - Gagik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka