Dodaj do ulubionych

Problem z kocurkiem, co robic?

24.09.07, 15:56
Moj kot, wykastrowany 4-latek, zniknal na wieczor w sobote, wrocil
dzis rano o wlasnych silach,ale bardzo wyczerpany. Nigdy mu si enie
zdarzylo, tak dlugo byc poza domem, zazwyczaj siedzi sobie kolo domu
w ogrodku, lub blisko u sasiadow. Wczoraj kiedy nie wrocil na noc,
szukalismy go ,ale bez skutku. Na szczescie dzisiaj udalo mu wrocic,
ale wlasnie nie wiem co mu jest. Lezy w ciemnym kacie pod stolikiem,
nie chce jesc ani pic, raz wstal ,zeby pojsc do kuwety, jak wracal
probowalam do podniesc,zeby dac go na ulubiony fotel,ale bardzo
przerazilwie zamiauczal, odstawilam go to zafuczal na mnie. Na jaki
sygnal musze bezwlocznie jechac do weterynarza? dzisiaj sprobuje
umowic wizyte, moze na jutro, ale nasz kot nie cierpi weterynarza,
bedzie bardzo walczyl,zeby tam nie wejsc. To mnie tylko powstrzymuje
z wizyta ,bo nie chce mu przysparzac kolejnych cierpien. Na moje oko
nie ma zlaman, zadnych ran, ale ogonek podkulony i widac cos go boli
brzuszek.
Obserwuj wątek
    • seniorita_24 Re: Problem z kocurkiem, co robic? 24.09.07, 16:12
      Oja jeśli kot czymś sie zatruł lub ma uraz wewnętrzny nie zobaczysz tego gołym
      okiem. Weź go do weta i zrób mu badania: krwi, rtg itd. Lepiej nie czekaj za
      długo z wizyta u weterynarza.
    • baremi Re: Problem z kocurkiem, co robic? 24.09.07, 16:23
      Niestety musisz zabrać kota do veta i to jak najszybciej. Prawdopodobnie przydarzyło mu się coś bardzo złego, a on tego nie powie. Mógł być uderzony lub też potrącony przez jakiś pojazd i to spowodowało obrażenia wewnętrzne. Konieczne będzie prześwietlenie, więc wybierz taki gabinet, który jest odpowiednio wyposażony. Odezwij się jak będziesz coś wiedziała. Trzymam kciuki. Problem może być z transportem, staraj się go ułożyć w koszu lub transporterze tak, żeby jak najmniej ucierpiał, ale w gabinecie powinien się poddać.
    • anna.jozwik Re: Problem z kocurkiem, co robic? 25.09.07, 00:03
      Miejmy nadzieje, że może jest tylko bardzo wyczerpany... Czy zaczął
      w końcu jeść i pić?
      Na wszelki wypadek zabierz go jutro do weta; lepej dmuchac na zimne.
      • oja44 Re: Problem z kocurkiem, co robic? 25.09.07, 11:39
        Niestety dzisiaj nie uda nam sie udac do weta, maz w pracy, ja bez
        auta z dzieckiem w domu, a do najblizszej kliniki mam spory
        kawalek :(. Wczoraj na wieczor zalatwil sie , potem zjadl ponad pol
        puszki karmy, no i spal z corka na lozku, gdzie sam wskoczyl. W
        kupce nie bylo krwi, czy to oznacza,ze nie ma powaznych uszkodzen
        wewnatrz? Najgorsze jest czekanie i niepwenosc, ale od wypadku,
        cokolwiek to bylo, minelo 48 godzin, wiec sie ludze,ze najgorsze ma
        za soba :(
        • monikawet Re: Problem z kocurkiem, co robic? 25.09.07, 15:21
          Może to niektórych urazi,ale strasznie dziwi mnie takie tłumaczenie:bo mąż,bo
          dziecko,bo daleko...A potem jeszcze wspominanie o trosce i niepewności..Gdyby
          Tobie ,albo Twojemu dziecku czy mężowi coś się stało ,nie czekałabyś do
          jutra,tylko zapewne zrobiłabyś wszystko aby dotrzeć do lekarza.Są
          sąsiedzi,znajomi,rodzina...o taksówkach nie wspominając.A dzieciom,nawet
          najmniejszym do lecznicy razem ze zwierzętami nie jest wstęp wzbroniony..
          • mist3 Re: Problem z kocurkiem, co robic? 25.09.07, 20:19
            popieram monikawet!!!!
          • oja44 Re: Problem z kocurkiem, co robic? 25.09.07, 21:30
            Gdybym mieszkala w polsce to nawet na to forum bym nie weszla,bo tam
            mialam wspaniala pania weterynarz.Emigracja to samotnosc, nie ma
            rodziny znajomych sasiadow, ktorzy ci pomoga. do taxowki z ciapatym
            nie wsiade. jest tylko maz dzieci i kot ktorego bardzo kocham i
            modle sie, zeby z tego wyszedl.Boje sie jeszcze,ze jutro okaze
            sie,ze nie bedzie stac nas na to,zeby mu pomoc, przepraszam, ale to
            nieodpowiednie forum na pisanie takich rzeczy.
            • baremi Re: Problem z kocurkiem, co robic? 26.09.07, 06:20
              Rozumiem Cię Oya lepiej niż myślisz. Jeszcze przed wyjściem do pracy chciałam Ci to napisać. Pisałaś, że z kotkiem trochę lepiej. Może został poturbowany, nie wiemy co mu jest. Jeśli tak, to da sobie radę, koty potrafią walczyć o życie. Dbaj tylko żeby jadł i pił, podawaj to co najlżejsze a najwartościowsze. I nie martw się. Powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka