michasia24 24.03.08, 22:35 czy ktos ma psa ze zschronisk? w jakim wieku byl zabrany, jak sie zachowuje dajce wasze opinie Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dan8 Re: pies / schronisko 25.03.08, 04:06 Znajoma przygarnela 10-letniego psa z calkiem juz siwa mordka. Jest to jej drugi pies.Pierwszy zaakceptowal tego przygarnietego i po tygodniu zaczeli spac obok siebie.Ten przygarniety zostal polubiony przez cala rodzine , jest bardzo posluszny i wdzieczny za wszystko.Z poczatku ciagle dopominal sie o jedzenie ,ktore jadl w pospiechu,lapczywie jakby bal sie ,ze zostanie jemu zabrane.Teraz je juz dwa razy dziennie i bez pospiechu a zachowuje sie tak jakby byl w tym domu od malego szczeniaczka. Na poczatku zostal zabrany do wterynarza na przebadanie,byl osluchany,mial pobrana probke krwi i okazalao sie ,ze jak na dziesieciolatka jest w niezlym stanie zdrowia. Znajoma jest bardzo zadowolona ,ze go przygarnela ze schroniska. Odpowiedz Link Zgłoś
bert2004 Re: pies / schronisko 25.03.08, 08:47 Ja tez kiedys mialam psa ze schroniska. Jak bralam ją miala wtedy 2 lata ( byla wyglodzona i zaniedbana), podkarmiona, wyleczona okazala sie pieknym wilczurem. Byla kochana i cudowna, ale tez bardzo obronna, nikomu nie powozolila obecemu sie zblizac do mnie, nawet gdy ktos na ulicy chciala mnie zapytac o drogę. Zapamietala chyba, ze ją wzięlam ze schroniska, bo pozniej chronila mnie ona. Te psy naprawde umieja okazywac wdziecznosc, tylko trzeba im dac chwile na oswojenie sie w nowym domu i nową sytuacją. A teraz calkiem nie dawno na drodze przybłąkał się do mnie szczeniaczek i coż moglam zrobic zabralam go do siebie. Byl przez pierwsze dni bardzo wystraszony i lękliwy, ale szybko doszedl do siebie i okazal się radosnym szczeniakiem, ktory jak cien chodzi za kazdym domownikiem. Moj piesek ze schroniska okazal sie bardzo madrym psem. Biorac starszego psa , jest duzym plusem, ze nie musisz uczyc go zalatwiania potrzeb na zew, bo takie pieski juz wiedzą o co chodzi. Poza tym same plusy :) jesli masz jakies pytania chętnie odpowiem Odpowiedz Link Zgłoś
monnami Re: pies / schronisko 25.03.08, 10:13 ja mam kota ze schroniska i po 2 miesiącach nadal nie wychodzi z szafy i ma mega problemy ze sobą. Wzięcie zwierzęcia ze schroniska musi byc przemyslaną decyzją bo oznacza nie tylko "wdzieczność i bezgraniczna radość psa/kota" ale i jego probelmy z psychiką, agresje, bojaźliwość i mega dużo pracy aby go wyprowadzić "na ludzi"... Odpowiedz Link Zgłoś
orchidka77 Re: pies / schronisko 25.03.08, 11:05 Od prawie roku mam kota ze schroniska i jestem zachwycona. Nikt tak jak moja kicia nie potrafi okazać wdzięczności za to, że ją stamtąd zabrałam. Z adaptacja nie miała żadnych problemów (ale to kwestia charakteru kota po prostu). Minusem brania zwierzaka ze schroniska jest to, że zazwyczaj są to zwierzęta zaniedbane, czasem mają jakieś niespodzianki (nawet banalne pchły...), często na początku jedzą bez opamiętania, bo w schronisku kto pierwszy do miski ten lepszy:/ Czasem niestety są to też zwierzęta po przejściach - np. wystraszone, bo kiedyś były bite. Taki zwierzak wymaga od nowego właściciela wiele cierpliwości i miłości. Zdecydowanym plusem za to jest fakt, że jak juz takiego zwierzaka doprowadzisz do porządku - to zyskujesz najwierniejszego przyjaciela na całe życie:) Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry Re: pies / schronisko 25.03.08, 13:16 ja wprawdzie nie mam psa ze schroniska ale bralam udzial w adopcjach i sledzilam pozniej losy takich psow (rowniez adoptowanych przez moich przyjaciol i znajomych). wlasciwie na Twoje pytanie nie ma jednej odpowiedzi. wszystko zalzey od wieku psa, od ilosci czasu jaki spedzil w schronisku, od tego co wczesniej sie z nim dzialo, od tego w jakim byl schronisku (a uwierz mi ma to naprawde wielkie znaczenie). no i od samego psa. widzialam adopcje idealne - pies bez problemu wdrazal sie w rodzinne zycie, dostosowywal do jego rytmu, obdarzal zaufaniem ludzi. ale tez widzialam adopcje ciezkie - pogryzienia wlascicieli, dluga i zawzieta praca nad ulozeniem psa, dlugie leczenie i ciala i duszy. moge napisac o najbardziej typowych problemach: - choroby - biorac psa ze schroniska musimy liczyc sie z jego leczeniem - problemy zoladkowe (rowniez wynikajace ze zmiany jedzenia - kosci, ochlapy, kasza na dobre jakosciowo jedzenie) czyli biegunka i wymioty, grzyb w uszach, choroby skory. czesto brak szczepien. z powazniejszych - kaszel kennelowy i przeziebienie zwane "glutem". zachowanie: - czesc psow nie umie od razu przystosowac sie do mieszkania w mieszkaniu - potrafia zalatwiac sie w domu, samce znacza teren - moze chwile potrwac nim psa ponownie nauczymy czystosci. - do tego temat jedzenie, juz wczesniej poruszony - psy jedza lapczywie, bronia jedzenia, nie potrafia jesc suchej karmy albo nie potrafia jesc z miski. - czesc psow nie jest wogole zsocjalizowanych - trzeba je uczyc komend, chodzenia na smyczy, zabawy. to troche jest tak jak z wychowaniem szczeniaka tyle ze zamiast szczeniaka masz doroslego psa. - czesc psow ma za soba zle zycie - boi sie okreslonych zachowan, przedmiotow, gestow, jest dlugo nieufna - czesto ta wlasnie sfera wymaga najwikszej pracy i cierpliowsci. biorac psa ze schroniska najlepiej wypytac o niego lub doradzic sie wolontariuszy - oni czesto najbardziej znaja psy bo poswiecaja im czas, wyprowadzajac na spacery i socjalizujac. im wiecej dowiesz sie na temat psa tym mniej pozniej bedzie rozczarowan i zwatpien. poza tym czesc psiakow w schronach jest naprawde wesolymi, garnacymi sie do czlowieka przytulakami:) Odpowiedz Link Zgłoś
isabeau Re: pies / schronisko 25.03.08, 19:04 Przygarnęłam ze schroniska sunię, która miała wtedy "na oko" 7 miesięcy. W schronisku spędziła 2 miesiące, wcześniej tułała się po ulicy w centrum miasta. Początkowo była nieufna i przestraszona, z resztą nieufność w stosunku do obcych została jej do dziś, co jest wg zaletą - np. nie przyjmuje od nieznajomych jedzenia, nie zaczepia na spacerze. Gdy się z kimś zapozna i zaprzyjaźni, to całym serduchem :) Największy problem mieliśmy z jej zdrowiem - miała dość ciężki przypadek nużycy, niezdiagnozowany w schronisku i nie zaleczony. Do tego doszła niekompetencja kilku weterynarzy, którzy leczyli ją na wszystkie choroby świata, tylko nie na nużycę. Na szczęście w końcu trafiliśmy do pani weterynarz, która trafnie zdiagnozowała i wyleczyła naszą Myszkę. Chociaż podobno do końca życia trzeba uważać, bo jest nosicielem i spadek odporności może spowodować nawrót choroby. Z wychowaniem nie mieliśmy problemów, chociaż to nasz pierwszy piesek. Szybko nauczyła się załatwiać na dworze, po krótkim okresie niszczycielskim przestała zjadać, co jej wpadnie w mordkę. Sunia jest z nami od 1,5 roku. Odpowiedz Link Zgłoś