sosna15 21.10.03, 15:52 Nie daję sobie rady z sierścią kota perskiego, ciągle ma kołtuny. Co z nim robić i jak często można takiego kota kąpać, szczególnie że zdarza mu się zabrudzić przy załatwianiu się. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
olaj Re: kot perski 21.10.03, 22:41 My golimy nasze koty perskie około raz na pół roku. Zostaje głowa, czubek ogona i łapki. Może i wygląda to smiesznie, ale jaka wygoda dla kota i właściciela!! Odpowiedz Link Zgłoś
sosna15 Re: kot perski 22.10.03, 09:56 Gdzie można golić kota i ile to kosztuje. Nawiasem mówiąc to mój też wygląda śmiesznie bo tam gdzie miał kołtuny teraz jest wycięte i cały jest postrzępiony, dzieci mówią że wygląda jak karykatura persa. Odpowiedz Link Zgłoś
adam.pietron Re: kot perski 22.10.03, 11:43 ja też myśle , że jeśli nie ma się czasu czy też cierpliwości czy też nerwów ( my lub nasz kot) do codziennej pielęgnacji persiego owłosienia najlepiej zrobić z persa tygrysa i tyle. Wykonac można to we wszystkich lecznicach które oferują usługi fryzjerskie dla zwierząt - jest takich trochę w Warszawie lub zakładach psiej i kociej piękności. A co do moich spostrzeżeń na temat strzyzonych persów to moge tylko powiedzieć że one same tez to chyba lubia - ze śpiących kanapowców zamieniają się w salonowych wyjadaczy. Przy okazji pozdrawiam kotkę Ultrę - która na strzyżenie pojawia się regularnie co 4 miesiące w naszej klinice. Jesli natomiast nie chcelibyście strzyc kota persa to rozwiązanie jest jedno - czesać czesać i jeszcze raz czesać - a życie ułatwiac sobie sprayem do rozczesywania kołtunów - dostępne sa one w dobrych sklepach dla zwierzat lub salonach zwierzęcej piękności. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kot Re: kot perski 23.10.03, 14:10 Witaj! Nie radzę Ci często kąpać kota długowłosego ani też często go strzyc. Są to zwierzęta delikatne i czasem się przy tej okazji przeziębiają. Mój pers ma włosy okrywowe o długości ponad 20 cm, prawie do ziemi, i nie jest strzyżony. Ja uważam, że jeśli ktoś decyduje się na wzięcie persa czy innego podobnego futrzaka, musi też dojść ze sobą i z nim do porozumienia w sprawie czesania. Mojego kota znalazłem w zimie w piwnicy, zdychającego z głodu - został prawie sam szkielet, z całkowicie sfilcowanym futrem, z grzybicą i świerzbem. Odkarmiłem go i wyleczyłem, a potem strzygłem nożyczkami pod narkozą przez ponad trzy godziny. Później musiałem przyzwyczaić go do czesania, bo gryzł i drapał. Teraz czeszę go, nawet nie tak często, bo sam potrafi doprowadzić się do porządku, nie daje sobie rady tylko ze spodem. Przy korzystaniu z kuwety bardzo stara się nie pobrudzić i zwykle mu się to udaje. Warunkiem jest zdrowa, twarda kupka, ma taką, jeśli nie przesadzam z przemysłową karmą, je głównie mięso w różnej postaci, konserwy i suche w niewielkiej ilości. Futro plącze mu się głównie na dole, bo na nim leży, rozczesuję mu je grzebieniem o długich, dosyć rzadkich stalowych zębach. Jest to podstawowe narzędzie do czesania, normalnie czesze się futro niezbyt poplątane, miejsca splatane, zawierające martwe włosy rozczesuję stopniowo, "skubiąc" jednym zębem, w razie potrzeby przytrzymuję włosy przy skórze, żeby go mniej bolało, bo jednak trochę włosów się przy tym wyrywa. Lubi czesanie głowy i szyi, mniej pleców i ogona, najmniej piersi i brzucha. Jakoś dochodzimy do porozumienia, gdy próbuje gryźć lub drapać przerywam czesanie lub robię to delikatniej, głaszczę go i uspakajam, czasem też czeszę go trochę na siłę, gdy trzeba. Nie jest z tego zadowolony, ale się nie obraża. Lubi czesanie, jeśli futro nie jest splątane, czyli najlepiej by było rozczesywać takiego kota codziennie. Tak też podają podręczniki, a ludzie często chcą brać persa, bo im się podoba, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Często ma to być pierwszy kot w życiu. A potem zaniedbany kot, podrapane i pogryzione ręce, potem kot jest strzyżony i kaleczony przy tym kilka razy do roku albo i ląduje na ulicy. Kilka miesięcy temu znalazłem również w piwnicy perską kotkę, wynędzniałą, ze zniszczonym futrem, kocim katarem, zaropiałymi oczami, uszkodzonymi powiekami i bielmem na każdym oku. Nie jadła, nie potrafiła utrzymać czystości, załatwiała się, gdzie popadło. Na pewno nie urodziła się w piwnicy. Jak długo udawało jej się przeżyć i co jadła, nie wiadomo. Może komuś szkoda było pieniędzy na kosztowne leczenie zapuszczonego zwierzaka i wolał wystawić go przed próg, czyli inaczej mówiąc ZWRÓCIĆ MU WOLNOŚĆ. Pozdrawiam, Juliusz. Odpowiedz Link Zgłoś
sosna15 Re: kot perski 23.10.03, 16:07 Dziękuję za informację. Teraz jak powycinałam mu kołtuny jest troche lepiej ale nadal zastanawiam się nad możliwością ostrzyżenia mojego kota. Jest bardzo kochany tylko nie lubi czesania. Jest to mój pierwszy kot rasowy, poprzednio miałam tzw. dachowca (zreszta bardzo pięknego) którego też znalazłam na ulicy bardzo malutkiego i ogromnie zapchlonego. Trochę mnie dotknęła uwaga na temat wyrzucania niechcianych zwierząt (mam nadzieję że nie była skierowana do mnie).Mój pies ma 9 lat i ma się świetnie. Po prostu nie mam doświadczenia z kotami perskimi ale to da się chyba nadrobić. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kot Re: kot perski 23.10.03, 16:53 Witaj! Jeszcze jestem, więc odpowiadam. Uwaga o wyrzucaniu nie była oczywiście skierowana do Ciebie, jest to po prostu tak zwana uwaga ogólna. Jest okazja, wiele osób to czyta, zawsze mogą się czegoś nauczyć. Wszystko co napisałem jest prawdą, ludzie z błachego czasem powodu wyrzucają z domu zwierzęta, na dodatek niewykastrowane. A jeśli same uciekają, to też jest wina opiekunów. Te zwierzęta cierpią, tułają się, chorują, a w sprzyjających warunkach mnożą się, powiększając i tak wielką liczbę zwierząt bezdomnych i prześladowanych. Obydwa koty, o których pisałem były niewykastrowane. Wyrzucane są koty rasowe, syjamki, brytyjczyki, krótkowłose i długowłose. Są nieodporne na choroby i nie potrafią radzić sobie "na wolności". Do Ciebie były skierowane uwagi praktyczne. Pytasz, więc zależy Ci na kocie. Nie radzę strzyc go do gołej skóry. Skóra jest delikatna, może być poważnie pokaleczona przez "fryzjera", nawet jeśli zrobisz to w lecznicy. Teraz jest zimno, kot bez futra może się łatwo przeziębić, zwykle je miał i do ciepła jest przyzwyczajony. Jeśli już musisz go wykąpać, np. gdy się obrobi, musisz go potem owinąć w ręczniki i wysuszyć suszarką. Jeśli się jej boi, trzeba go do tego stopniowo przyzwyczaić. Wycięte futro po pewnym czasie odrośnie i powymienia się, lepiej tak, niż miałby być goły. Teraz nie jest poplątany, przyzwyczajaj go do codziennego delikatnego czesania, nie będzie bolało, to nie będzie się bronił. Używaj rzadkiego grzebienia, tak jak pisałem, takim się łatwiej rozczesuje nawet mocno splątane włosy, byle nie na siłę. Czesz go po trochu przy każdej okazji, np. gdy bierzesz go na chwilę na kolana. Być może polubi to, tak jak głaskanie, a w najgorszym razie przynajmniej się przyzwyczai. Grzebień możesz dostać w sklepach zoologicznych lub nawet w supermarketach, ma stępione zęby, nie kaleczy skóry. Po rozczesaniu możesz używać bardziej gęstego, ja przeważnie używam tego. To chyba wszystko, życzę powodzenia. Pozdrawiam, Juliusz. Odpowiedz Link Zgłoś
olaj Re: kot perski 30.10.03, 12:57 Moje koty na pewno nie są kaleczone podczas strzyżenia i nie strzygę ich do gołej skóry, skąd w ogóle taki pomysł???? "Strzyżenie" to nazwa umowna, używa się takiej przystrzygarki - podobnej do tej, jaką strzyże się facetom włosy w zakładach fryzjerskich. Ani więc kot nie jest łysy, ani pokaleczony. Juliuszu, nie wiem, jak długie masz włosy, ale od fryzjera nie wychodzisz chyba z ranami na głowie? Odpowiedz Link Zgłoś
bell_a Re: kot perski 25.10.03, 23:58 Z kudłami niestety będzie miała Pani problem, jeśli nie chce Pani ścinać kota. Ja mam to samo z psem. Natomiast jeśli chodzi o załatwianie się, może Pani obciąć mu włosy w okolicach pupy. Wiem że to może śmmiesznie wyglądać, ale będzie się mniej brudził lub wcale, a włosy szybko mu odrosną. Tylko nie wiem czy pozwoli :) Odpowiedz Link Zgłoś
jul-kot Re: kot perski 05.11.03, 15:12 Witam! Do Olaj - jasne, że nie wychodzę od fryzjera z ranami na głowie bez względu na rodzaj strzyżenia. Różnie bywa z uszami, ale to już inna sprawa. Ale jedna uwaga - nie jestem kotem persem. Nie szarpię się i nie warczę, nie drapię też pazurami i nie gryzę, gdy tylko zobaczę nożyczki lub maszynkę. Mój pers jest duży, waży ponad sześć kilo i bardzo sobie ceni swoje futro. A teraz już trochę poważniej. Sfilcowanego persa musiałem ostrzyc sam, bo zaprzyjażniona pani weterynarz nie chciała się tego podjąć, od niej wiem o możliwości okaleczenia. Musiał dostać narkozę, bo nie dał nawet dotknąć swoich kołtunów, z trudnością obciąłem mu wcześniej jeden mały na ogonie. Później pozwalał już odcinać pojedyńcze kłaki, ale też było to trudne. Znacznie łatwiej było przyzwyczaić go do czesania. O kaleczeniu przy profesjonalnym strzyżeniu pisano też na forum, tym lub "zwierzęta", już teraz nie pamiętam. Oczywiście, jeśli kot na to pozwala i nie strzyże się zbyt krótko, nie widzę tu problemu. Ale czesać i tak trzeba, a długie futro jest takie ładne ... Pozdrawiam, Juliusz. Odpowiedz Link Zgłoś
olaj Re: kot perski 05.11.03, 16:16 Julu :) To był żart, ale oddawał mniej więcej sytuację. Mam kilkumiesięczne małe dziecko i wybitnie ZA mało czasu na czesanie moich pampersików... Wybieram więc mniejsze zło. O. Buźki, Olaj Odpowiedz Link Zgłoś
detsu Re: kot perski 16.01.04, 11:23 ja swojego wyczesuje srednio co 2-3 dni czasami czesciej fakt ze czasami przez jeden dzien jak jestem w pracy potrafi zrobic niezly balagan z wlosami tak jak pisali wczesniej najlepszy do wyczesywania martwych wlosow jest grzebien a tak normalnie to urzywam szczotki dla kotow zreszta moj to lubi nawet przyzwyczail sie do kapieli co miesiac i suszarki tylko mam male pytanie bo mam czarnego i w lato zrobil sie siwy tzn to wyglada jak martwe wlosy glowa i grzbiet jest czatny <tam go najlatwiej wyczesac. ale pod ogonem na szyi i tylku ma szare wlosy a na brzuchu brazowe to normalne <ma dopiero 9 miesiecy> no i jeszcze male pytanko co do wymotowania wlosami bo czasami mu sie to zdarza czy sa jakies srodki na trawienie albo zeby sie nie wylizywal tak czesto Odpowiedz Link Zgłoś
joko5 Re: kot perski 16.01.04, 14:23 Wiele firm produkuje suchą karmę z odkłaczacze np. Purina, Royal, Nutra. W sklepach zoologicznych można kupuć odkłaczacz w paście lub przysmaki w formie pasztecików w środku z odkłaczaczem. Mam persa i stosiję pastę na przemian z karmą lub pasztecikami, ale gdy podajesz np. karmę nie dawaj już pasty. Odpowiedz Link Zgłoś