stworzenje 12.12.08, 18:05 czym dokarmiać w/w zimą? Podobno chlebem nie powinno się, ziarnem pszenicy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sun_of_the_beach Re: dokarmianie wróbli 12.12.08, 18:36 Generalnie ptaków nie ma potrzeby dokarmiać, a wręcz jest to niezbyt dobrym pomysłem. Zima stanowi okres na naturalną selekcję słabych i chorych osobników i dobór najśilniejszych i najzdrowszych. Ptaki sobie same radzą: migrują, robią zapasy tip. Gromadząc sie w karmniku - zarażają się chorobami, które potem zabijają również te ptaki, które w normalnych warunkach przetrwałyby. Jeśli do tego dodamy, że mało kto wie, czym naprawdę karmić poszczególne ptaki, to dokarmianie z pobudej sentymentalnych robi więcej szkody niż pożytku. A jeszcze zimy już prawie u nas niema, więc tak naprawdę po co? Wątpię, żebym przekonał forumowe aktywistki, więc jeśli już "musicie", róbcie to z głową. Np. tak: www.pwg.otop.org.pl/ochr2.php Odpowiedz Link Zgłoś
deszcz.ryb Re: dokarmianie wróbli 12.12.08, 19:30 Popatrz, a przez całe dzieciństwo byłam indoktrynowana przez szkołę, że wręcz TRZEBA dokarmiać ptaki, bo bez pomocy człowieka zginą. Nawet mam książki dla dzieci, w których są obrazki i dokładne instrukcje, czym karmić, jak zbudować karmnik itp. :) Nie myślałam o tym do tej pory w kategoriach "szkodzenia" ptakom, ale teraz przemyślę. Ale i to nasze "wspomaganie" też nie jest za inwazyjne. Czasem wywieszamy niesoloną słoninkę dla sikorek, a niekiedy można poobserwować nawet dzięcioła, kiedy bębni w parapet. :) Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje do sun_of_the_beach 14.12.08, 14:10 sun_of_the_beach napisał: > rawie u nas niema, więc tak naprawdę po co? > Wątpię, żebym przekonał forumowe aktywistki, więc jeśli już "musicie", róbcie to z głową. Np. tak: www.pwg.otop.org.pl/ochr2.php dzięki za ciekawe i przydatne informacje. Raczej chcę karmić z głową i to się staram robić. No i jak te mrozy faktycznie przyjdą i śnieg zasypie. Bo póki co to jeszcze ciepło,ptaki radzą sobie. A widok sikorki w przydomowym karmniku jedzącej nasiono słonecznika mnie uspokaja :-). wróbel też się jakiś kręcił :-) Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: do sun_of_the_beach 14.12.08, 17:07 stworzenje napisała: > A widok sikorki w przydomowym karmniku > jedzącej nasiono słonecznika mnie uspokaja :-). wróbel też się jakiś kręcił :-) Ależ ja wcale nie neguję takiej motywacji. Nie cenię zbyt Wajraka, ale w jednym sie z nim zgadzam: dokarmianie ptaków bardziej potrzebne jest ludziom, niż ptakom (zresztą może to gdzieś usłyszał, bo z mądre jak na niego). Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: dokarmianie wróbli 12.12.08, 22:56 Witam, Nie dokarmiać. Nie rozpuszczać. Niech się trochę same wysilą, bo cały ekosystem szlag trafi. Kto będzie zżerał muchy, komary, ślimaki i inne gadziny? Poza tym - zimy nie ma. Jak będzie śnieg po pachy, to wtedy dokarmiaj. Pzdr. Inguszetia Odpowiedz Link Zgłoś
rianka Re: dokarmianie wróbli 13.12.08, 00:03 Zauważyliście, że wróbli jest jakby mniej w miastach niż kiedyś? Myślę, że nie wytrzymują konkurencji z gołębiami, gawronami i innymi miejskimi ptakami. Szkoda by było, jakby wróbelki zniknęły całkiem ;( Odpowiedz Link Zgłoś
mmaupa Re: dokarmianie wróbli 13.12.08, 14:27 Przeczytalam wlasnie, ze spowodowane jest to glownie spadkiem liczby owadow i pajakow - wroble nie moga latem wykarmic pisklat. Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje podobają mi się Wasze wypowiedzi :-) 14.12.08, 10:14 oczywiście że nie jestem za tym aby ptaki dokarmiać non stop.Latem dobrze wodę im wystawić wystarczy. Dlaczego nikt nie robi takiej nagonki na całorocznych karmicieli gołębi w miastach - mnie osobiście to wkurza strasznie. Potem tych ptaszysków pełno wszędzie narobione przez nie.Poniszczone zabytki, chodniki, no i choroby też roznoszą.Czemu one nie selekcjonują się naturalnie - powinien być zakaz dokarmiania. Co do karmienia zwierzyny - uczona byłam nie tylko w szkole,ale i przez myśliwych/leśniczych, że zwierzęta powinno się dokarmiać dokładnie jak jest mróz i śnieg przykryje wszystko itp. A odnośnie wróbli, wolę zapytać niż zrobić gafę, wolę widzieć wcześniej,bo jak mróz zastanie to będę wiedziała co dać im do karmnika :-). Karmnik regularnie sprzątam. Pozdrawiam P.S. Parę dni temu byłam w Lublinie i ani jednego srala nie zauważyłam na dworcu PKP,PKS, na mieście tylko w jednym parku.Czyżby Lublin sobie poradził z plagą gołębi,bo w Warszawie to pożal się boże z ich liczebnością :-/. Odpowiedz Link Zgłoś
deszcz.ryb Re: podobają mi się Wasze wypowiedzi :-) 14.12.08, 11:45 Cóż... Jestem z Krakowa i tam dokarmianie gołębi to niestety tradycja. Niekiedy latem widuję na Rynku ludzi sprzedających dla nich ziarno :/ . Owszem, fajnie jest pokarmić sobie ptaszki, ale tak jak napisałaś - jest ich masa, są wszędzie, brudzą nie tylko zabytki, ale parapety, dachy, ściany, właściwie wszystko. Wszędzie wejdą - kolce na wystających murkach już nie wystarczają, te małe dranie nauczyły się na nich siedzieć i nie przeszkadza im, że coś kłuje w tyłek. Parę wleciało mi do pokoju, kiedy zostawiłam otwarte na oścież okno. I teraz przetłumacz takiemu turyście, matce z małym dzieckiem czy staruszce, że dokarmianie gołębi jest "be". Chyba nic z tym się nie da zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje Re: podobają mi się Wasze wypowiedzi :-) 14.12.08, 11:54 deszcz.ryb napisała: > I teraz przetłumacz takiemu turyście, matce z małym dzieckiem czy staruszce, że > dokarmianie gołębi jest "be". Chyba nic z tym się nie da zrobić. myślę, że dałoby się. Ostra kara pieniężna by rozwiązała problem. A odnośnie dzieci, brzydziłabym się dać między takie stado dzieciaka - bakterie :-/. A tak miasto musi co rusz odnawiać zabytki,przecież to koszty są zbędne,lepiej tą kasę przeznaczyć np. na renowację dróg, schronisko dla zwierzęta. Częstochowa podobno sobie sokoły zafundowała i problem gołębi się uspokoił. one dokładnie nie mają naturalnego wroga wmieście, tylko super warunki do rozrodu - gołąb mnoży się 8 razy do roku,gdy wróbel tylko raz. Wina wyłącznie ludzi - karmiąc nie ma ma naturalnej selekcji. W UK jest zakaz i koniec,karmić wolno tylko w parkach i nie ma takiej liczebności gołębi. Odpowiedz Link Zgłoś
deszcz.ryb Re: podobają mi się Wasze wypowiedzi :-) 14.12.08, 12:57 E, a moim zdaniem taki zakaz byłby tak samo martwy, jak zakaz palenia na przystankach. Też taki mamy i nie działa. Wszyscy palą, gdzie im się tylko zamarzy, jak jest zimno czy pada, to taki idiota włazi sobie najnormalniej na świecie z papierosem pod wiatę i nie przejmuje się, że tam jest razem z nim kilka innych osób, które patrzą na niego z nienawiścią ;) . Oczywiście, w takich przypadkach należy zadzwonić po straż miejską, ale zanim ona dojedzie (mieszkam na obrzeżach), to idiota zdąży wypalić z pięć papierosów i jeszcze odjechać autobusem, a wtedy szukaj wiatru w polu. Można też zwracać uwagę, ale jak idiota ma 2 metry wzrostu, biceps większy od mojej głowy i jest łysy, to jakoś nikt się nie poczuwa do obywatelskiego obowiązku. :) Z karmieniem gołębi jest taka różnica, że straż mogłaby ewentualnie ścigać "zbrodniarzy" na Rynku Głównym i w jego okolicach, ale zastanawiam się czy jest sens. Może niech lepiej się zajmą poważniejszymi wykroczeniami, jak jazda rowerem po chodniku czy niesprzątanie po zwierzętach. :P Bo ja tak narzekam na plagę gołębi, ale jednak nie potrafiłabym sobie wyobrazić Krakowa ZUPEŁNIE bez gołębi. Ot, głupi sentyment :) Na pewno nie da się wprowadzić "ostrej" kary pieniężnej, bo byłaby ona niewspółmierna do popełnionego czynu. Przyznasz, że wysypanie okruchów gołębiowi nie równa się z np. przejeżdżaniem na czerwonym świetle. Poza tym, choćby straż miejska rozmnożyła się w cudowny sposób, za nic w świecie nie da rady ukarać wszystkich. Dlatego moim zdaniem od kary byłaby o wiele lepsza zakrojona na szeroką skalę kampania zmieniająca nastawienie społeczeństwa do problemu. Tylko taki szkopuł - gdzie należałoby ją prowadzić? Wszyscy krakowianie, jakich znam NIGDY nie karmią gołębi, bo codziennie widzą, jaki to problem. Tylko przyjezdni z kraju i zagranicy to robią. Rozpoczynamy kampanię międzynarodową? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
stworzenje Re: podobają mi się Wasze wypowiedzi :-) 14.12.08, 14:05 deszcz.ryb napisała: > zrostu, biceps większy od mojej głowy i jest łysy, to jakoś nikt się nie poczuw > a do obywatelskiego obowiązku. :) no i takiego idioty przyjemność palenia musi wdychać np. babka w ciąży tudzież ktoś chory na astmę, lub ogólnie wrażliwy na dym :-/. > > łębi, ale jednak nie potrafiłabym sobie wyobrazić Krakowa ZUPEŁNIE bez gołębi. > Ot, głupi sentyment :) no być niech będą, to oczywiste,ale nie w takich ilościach!! Słyszałam,że podobno był w Krakowie zakaz sprzedawania ziarna dla nich, prawda to? A sprzątanie po psach a raczej jego brak,mnie też wkurza równo mimo,że jestem miłośnikiem psów i sama posiadam i sprzątam po niej. > > wna się z np. przejeżdżaniem na czerwonym świetle. Poza tym, choćby straż miejs > ka rozmnożyła się w cudowny sposób, za nic w świecie nie da rady ukarać wszystk no tak, ale ma skutki długoterminowe - rozmnożą się i zasyfią masę zabytków itd. > > gdzie należałoby ją prowadzić? Wszyscy krakowianie, jakich znam NIGDY nie karm > ią gołębi, bo codziennie widzą, jaki to problem. Tylko przyjezdni z kraju i zag > ranicy to robią. Rozpoczynamy kampanię międzynarodową? ;) jestem za jak najbardziej :-). Myślę, że różne ulotki o problemie umieszczane w miejscach typu dworzec itp. dałyby radę. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rianka Re: dokarmianie wróbli 14.12.08, 17:11 Biedne :( Właśnie przeczytałam też, że wróble są w Polsce pod ochroną. Wyczytałam też, że giną, bo brakuje miejsc, gdzie mogłyby bezpiecznie założyć gniazda i schować się przed drapieżnikami. Zabija je cywilizacja :( "Choć wróble są w Polsce od kilku lat objęte ochroną, ich liczebność z roku na rok maleje. W samej tylko Warszawie w ostatnich 30 latach zniknął co trzeci ptak tego gatunku. To przede wszystkim wynik działalności człowieka. - W miastach oraz na wsi wycina się krzewy i zarośla. A to dla wróbli bezpieczne miejsca lęgowe oraz schronienie przed drapieżnikami - mówi "Dziennikowi" koordynator akcji liczenia ptaków z OTOP Andrzej Marczewski. Pozbawione kryjówek stają się ofiarami innych ptaków: kawek, srok, gawronów i wron. Krukowate wyżerają też wróble pisklęta z gniazd. Na tym nie koniec wielkich kłopotów wróbla. Ten maluch jest ze swojej natury domatorem - przez całe życie nie odlatuje dalej niż na kilometr od miejsca, w którym przyszedł na świat. Oznacza to, że jeśli spotykamy Elemelka na balkonie czy parapecie, jest on naszym sąsiadem. I tylko w naszej okolicy może szukać pożywienia. Przez lata go dokarmialiśmy, przyzwyczajaliśmy do tego, że może na nas liczyć. Jednak ostatnio coraz mniej ludzi dzieli się z wróblami resztkami chleba. - Ma on dziś ciężki los. A na dodatek śmieci pakujemy w foliowe worki, nie może więc żerować w odpadkach - tłumaczy Andrzej Węgrzynowicz z Instytutu Zoologii PAN. Możemy jednak uratować wróble przed wyginięciem i nie wymaga to wielkiego wysiłku. Wystarczy zbudować karmnik, regularnie karmić ptaki i nie wycinać krzewów, by miały one gdzie zakładać gniazda. Warto to zrobić, bo ekolodzy i naukowcy podkreślają, że stratę wróbla bardzo szybko odczujemy na własnej skórze - ten mały ptak zjada ogromne liczby owadów i szkodników." - to fragmenty artkułu z Dziennika. Ja więc jestem ZA dokarmianiem wróbelków ;) Skoro przyczyniamy się do spdku ich liczebności - to trzeba im to jakoś zrekompensować ;) Odpowiedz Link Zgłoś