villemo86
27.01.09, 10:57
Witam. Pisałam już na forum ornitologia, ale odesłano mnie tutaj, proszę o
pomoc. Wraz z mężem wzięliśmy młodą nimfę (miała
wtedy prawie 5 miesięcy), jako, że wcześniej miałam przez 10 lat nimfę to
wydawało mi się, że wiem na ich temat wszystko. Niestety. To zwierzątko
okazało się niezwykle uciążliwe. Na początku ciężko było ją oswoić, a na
wszystko reagowała ogromnym stresem. Teraz mamy trochę inny problem. Nie można
jej nawet na chwilę zostawić samej, bo robi taki hałas, że sąsiedzi się już
skarżą. Potrafi o 2 w nocy sobie coś ubzdurać i krzyczeć na całe gardło, jak
by ją z piór obdzierano. Trzeba non stop siedzieć z nią w pokoju i to w
dodatku nie wystarcza jej obecność tylko jednej osoby, musimy być z mężem we
dwoje, to wtedy jest spokojna. Daliśmy ptaszkowi dużo swobody, lata po
mieszkaniu co drugi dzień, dostaje witaminy, kolby, czyli wszystko co jej
potrzeba, ale i tak potrafi przez 5, 6 godzin bez chwili przerwy krzyczeć. Nie
wiem co dalej mam zrobić, bo za niedługo urodzi nam się dziecko i sobie nie
mogę wyobrazić jak tu żyć z maluchem i takim krzykaczem. Co mogę zrobić?
Przywiązałam się do naszego "Kazika", ale jestem taka zła, bo już nie wiem jak
sobie z nim radzić.