Dodaj do ulubionych

Problem z kotem współlokatorki

28.06.09, 17:36
Bardzo proszę o radę w sprawie kota mojej współlokatorki, jest to kotka
poniżej roku, nie jest wysterylizowana, a jedynie "na pigułkach" (teraz "na
zastrzykach").
Chciałabym oduczyć ją wchodzenia do mojego pokoju, czasami zapominam zamknąć
drzwi i zastaję moje rzeczy na podłodze, albo kota na mojej poduszce. Poza
tym, kotka kilka razy nasikała mojej współlokatorce do łóżka, nie mam ochoty,
żeby nasikała do mojego. Poczytałam trochę forum i spróbowałam z cytryną
umieszczoną koło drzwi, kota to nie odstraszyło.
Innym problemem dla mnie jest fakt, że wskakuje na kuchenne szafki, moje
współlokatorka twierdzi, że nie da rady jej tego oduczyć, ale ja, z uwagi na
higienę, wolałabym, żeby tego nie robiła. Nie mówiąc o tym, że przed chwilą
straciłam obiad na dwa dni, bo zostawiłam na chwilę mięso na szafce. Nie
przeszkadza mi, że chodzi po innych meblach, ale szafki w kuchni to dla mnie
zbyt wiele.
A, i na koniec jeszcze pytanie, czy możliwe jest, że kotka sika do łóżka, bo
ma brudno w kuwecie? Moja współlokatorka mówi, że sprząta często, ale kiedy
czasami wchodzę do jej łazienki widzę, że ma nawet kilka kupek, no i ten
zapach...
Z góry dzięki za wszelkie wskazówki :)
Obserwuj wątek
    • semi-dolce Re: Problem z kotem współlokatorki 28.06.09, 17:40
      Wg mnie - nie zapominaj o zamknięciu drzwi. Szafki w kuchni, cóż - ja nawet nie
      próbowałam oduczać tego kotów, niech sobie chodzą. Co do sikania to tak,
      możliwe, że kot nie chce załatwiać się w brudnej kuwecie.
      • macarthur Re: Problem z kotem współlokatorki 28.06.09, 19:04
        mój kot co prawda chodzi po blacie ale,kota można oduczyć niektórych
        rzeczy także i tej, że nie załatwia się z powodu brudnej kuwety to
        bardzo prawdopodobne
        • grawzielone Re: Problem z kotem współlokatorki 28.06.09, 19:32
          Dziękuję Wam obu/obojgu za odzew.
          Macarthur, skoro da się kota oduczyć wskakiwania na blaty, to JAK to zrobić? :)
    • kontik_71 Re: Problem z kotem współlokatorki 28.06.09, 21:08
      Ja oduczylem koje koty lazenia po niektorych meblach przy pomocy syczenia.. Co ktory podszedl i chcial wskoczyc to uslyszal nieprzyjemny, glosny syk. No i nie chodza juz tam :)
      Koty sa ciekawski i zamkniety pokoj jest dla nich wyjatkowo ciekawym miejscem. Otwieraj pokoj, niech bedzie on dla kotki calkiem zwyczajnym miejscem. Nie bedzie tak polowala na kazda mozliwosc wejscia do niego. Przynajmniej dwa razy dziennie trzeba wyczyscic kuwete, jesli jest tam pare kupek to znaczy, ze nie jest ona czyszczona codzienie.. Masz wspollokatorke flejtucha :/
      • semi-dolce Re: Problem z kotem współlokatorki 28.06.09, 21:21
        > Ja oduczylem koje koty lazenia po niektorych meblach przy pomocy syczenia.

        Jeszcze silne nagłe dmuchnięcie kotu w twarz działa bardzo odstraszająco, tzn.
        wiekszość kotów natychmiast zaprzestaje wykonywanej czynności.
        • kontik_71 Re: Problem z kotem współlokatorki 28.06.09, 21:37
          Tyle, ze aby dmuchnac to trzeba byc przy kocie :) Vini mial tendencje
          do gryzienia gdy byl mlody.. Dmuchanie skutecznie go tego oduczylo :)
          • minniemouse Re: Problem z kotem współlokatorki 29.06.09, 00:16
            ""sprzata czesto""??????????????????????????????

            ja po swoich kotach sprztalam NATYCHMIAST. dawalm malo zwirku ale
            zawsze swiezy.

            i to nie tylko dlatego zeby one mialy czysto ale nie znosilam tego
            smrodu.
            sprzatanie "czesto" to nie sprztaanie, ma byc codziennie a
            najlepiej od razu.

            nie wiem na jakich zasadach wspollokatorskich zyjecie ale domagalbym
            sie pewnych regul i zasad.
            no kota od wskakiwania na szafki nie oduczysz ale mozna np kupic
            szmatki dezynfekujace i przecierac nimi czesto blaty.

            jedzenia nie trzyma sie na wierzchu jak sie ma zwierzeta w domu,
            swoje czy cudze.


            Minnie
            • kontik_71 Re: Problem z kotem współlokatorki 29.06.09, 07:48
              Trzeba wyjsc z zalozenia, ze nie sa calymi dniami w domu, wiec slowo
              czesto jest adekwatne :)
              • macarthur Re: Problem z kotem współlokatorki 29.06.09, 08:50
                najprostsza i najmniej bezbolesna metoda oduaczania kotów od
                czegokolwiek zarównoo dla kota jak nauczyciela to zacząłbym od
                spryskiwacza do kwiatów, koty nienawidzą
                ja się na nie nim pryska, więc jak kot znajdzie się w nipożądanym
                przez ciebie miejscu pryśnij na niego spryskiwaczem i tak przez
                jakiś czas jeśli to nieposkutkuje daj znać dam ci inny przepis
                powodzenia
                • kontik_71 Re: Problem z kotem współlokatorki 29.06.09, 09:10
                  Jestem przeciwnikiem pryskania biednych kotow. wyobra sobie jakbys sie
                  czul gdyby Tobie ktos woda w twarz pryskal :/ Pomijam, ze stosovanie
                  tej metody w poblizu np TV lub innego sprzetu moze byc dosc kosztowna
                  nauka.. przede wszystkim dla pryskajacego :P
                  • minniemouse Re: Problem z kotem współlokatorki 30.06.09, 05:03
                    wiec slowo
                    czesto jest adekwatne :)


                    no ale o ile mnie pamiec nie myli dowody w postaci kilku zlezalych
                    kupek
                    byly, wiec jednak nie za czesto ;)

                    jakbys sie
                    > czul gdyby Tobie ktos woda w twarz pryskal


                    o, ja bym zabila... no chyba zeby to byla CIEPLA woda.

                    Minnie
    • grawzielone Re: Problem z kotem współlokatorki 29.06.09, 08:56
      Bardzo Wam wszystkim dziękuję za odpowiedzi. Dzisiaj rano zastałam ją na blacie kuchennym i zasyczałam :) Zeskoczyła, ale nie wiem czy na skutek syczenia czy na mój widok. Spróbuję dmuchania w twarz również, bo kiedy się z nią bawię (chyba jej się podoba, bo mruczy jak generator), to często nagle mnie ciacha w rękę.
      Skorzystam też z patentu ze ściereczkami dezynfekującymi. Pokoju boję się zostawiać otwartego, żeby mi nie nasikała w łóżku, no i nie zniszczyła np komputera.
      Co do częstotliwości sprzątania kuwety, to pytam, bo nigdy nie miałam kota i nie mam pojęcia jak to wygląda, a że kotka ma własną, nieużywaną przez nas łazienkę, smrodek mi nie przeszkadza. Czyli np jeśli współlokatorka wyjechała na weekend w piątek wieczorem, wróciła w niedzielę po południu, poprosiła mnie o podawanie kotce wody i jedzenia, ale nic nie mówiła o kuwecie, oznacza to, że kuweta była już bardzo brudna? Biedne zwierzę :(
      • kontik_71 Re: Problem z kotem współlokatorki 29.06.09, 09:14
        Zwracaj uwage na sygnaly jakie kota wysyla w czasie zabawy. Calkiem
        mozliwe, ze jej zabawa przestaje sie podobac, wysyla sygnaly (ogon,
        uszy, itp) a Ty je inorujesz... Wie wtedy dziabnie. Jesli Cie dziabie
        to natychmiast przestan sie bawic i ignoruj ja przez pewien czas.

        O komputer nie musisz sie martwic. Moje trzy maja pare komputerow do
        zabawy i nigdy nic sie sprzetowi nie stalo, nawet laptopowi lkezacemu
        czesto na stoliku przy ich ulubionej kanapie :)

        Kuwete prosze czyscic rano, zaraz po przyjsciu do domu i wieczorem.
        Rob to bo malo przyjemnym jest gdy kot roznosi slady swojej uryny i
        kalu po domu, w ktorym tez mieszkasz..
      • horpyna4 Re: Problem z kotem współlokatorki 29.06.09, 10:54
        Zwróć uwagę, czy kot nie dziabie w rękę wtedy, jak ją szybko cofasz.
        Jeżeli tak, to jest to naturalny odruch ścigania uciekającej
        zwierzyny i po prostu nie należy blisko kota wykonywać takich ruchów.

        A współlokatorce powiedz, czym grozi kocia antykoncepcja hormonalna.
        Mianowicie ropomaciczem. Jeżeli nie chce kotki krzywdzić, to niech
        ją wysterylizuje. Niby większy koszt, ale za to jednorazowy wydatek
        i finansowo też się w sumie opłaci.
        • mist3 Re: Problem z kotem współlokatorki 29.06.09, 20:29
          reką się z kotem nie bawimy! Ręka sluży do głaskania i podawania jedzenia, a nie
          do zabawy. Do ręki weź jakiś kijek ze sznurkiem albo rzucaj jej kulki, np. z
          folii akuminiowej, nie baw się z nią ręką, nie siłuj, bo rany na ręce gwarantowane.
          Kotu powinno się sprzątac PRZYNAJMNIEJ raz dziennie, a zazwyczaj po każdym
          siusianiu/kupkaniu - koty to bardzo czyste zwierzęta i nic dziwnego, że kicia
          zamiast brudnej kuwety wybiera łóżko. Ty nie musisz o tym wiedzieć, ale twoja
          współlokatorka tak - jak kuweta będzie systematycznie czyszczona, to problem
          siusiania powinien zniknać. O komputer w ogóle się nie martw - naprawdę na
          kocich forach (gdzie działają setki ludzi) tylko jednostki skarżą się na miłośc
          kotów do kabli, co do komputerów - nie spotkałam się z przypadkiem by kot mu
          zaszkodził.
          Jak już napisała horpyna4 - podawanie hormonów kotce to nienajszczęśliwszy
          pomysł. Zresztą jej posikiwanie na łóżko może nie być wynikiem brudnej kuwety
          ale początków ropomacicza, niestety. Weterynarz, który zaleca hormony to
          konował, któremu zależy tylko na kasie, są one bardzo szkodliwe, zazwyczaj ich
          podawanie kończy się i tak koniecznością zrobienia sterylizacji z powodu
          ropomacicza - ale wtedy operacja obarczona jest większym ryzykiem,
          rekonwalescencja dłuższa i związana z koniecznością podawania antybiotyku (a
          więc koszt tego wszystkiego większy).
          Warto poczytać o sterylizacji - może podeślij koleżance choćby ten wątek na
          vetserwisie:
          web.archive.org/web/20060930081059/www.vetserwis.pl/sterylizacja_kot.html
    • grawzielone Re: Problem z kotem współlokatorki 29.06.09, 23:30
      Bardzo Wam wszystkim dziękuję.
      Spróbuję jakoś delikatnie zagadać o tej kuwecie, a o antykoncepcji to
      obowiązkowo, wiem, że nowy weterynarz polecił jej zastrzyki zamiast pigułek jako
      mniej ingerencyjne; mówiła, że szkoda jej kotki sterylizować, ale może zmieni
      zdanie.
      Raz jeszcze wielkie dzięki za wszystkie wskazówki :)
      • kontik_71 Re: Problem z kotem współlokatorki 30.06.09, 00:02
        Pokaz kolezance te fotki (uwaga dosc nieprzyjemne widoki)
        • minniemouse Re: Spzratanie kuwety... 30.06.09, 05:16
          ja w ogole nie rozumiem ludzi ktorym "smrodek nie przeszkadza".
          przeciez smrod to smrod. KOMU jest przyjemnie siedziec w smrodzie
          obojetnie jakim? to tak jakby siedziec w ubikacji w samej ubikacji -
          muszli, no.

          ale kotu jednak przeszkadza, dlatego szukaja czystego miejsca np
          wlasnie lozka albo buta albo klawiatury albo kacika w szafie. wiec
          lepiej dbac o to zeby zwirek byl zawsze czysty, ja nawet nie lubie
          metody sprzatania pojedynczych kupek.
          No chyba ze sa super suche i twarde, zlapane na biezaco i zgarniete
          z okolicznym 'piaseczkiem'.

          jest bardzo prosta metoda na czystosc w kuwecie- wylozyc je workami
          platykowymi. nawet jak kot je podrapie to to i tak ulatwia
          sprzatanie.
          nie sypac duzo zwirku, tylko tyle ile mniej wiecej trzeba na jeden
          raz z hakiem na siusiu i pilnowac - jak kot sie zalatwi, worek zaraz
          wyrzucic, rozszarpany piasek wysypac, kuwete przemyc woda z plynem
          do mycia naczyn zeby nie smierdziala, wyplukac i nasypac swiezego,
          to trwa piec minut, a w domu nie czuc kota.

          Minnie
          • kontik_71 Re: Spzratanie kuwety... 30.06.09, 08:38
            Podstawa to dobry zwirek, czyli nie badziewie z bentonitu, ktore juz
            samo w sobie smierdzi i pyli okrutnie. Metoda z workiem jakos do mnie
            nie przemawia, jakos nie moge sobie tego wyobrazic..
            • minniemouse Re: Spzratanie kuwety... 30.06.09, 09:29
              o nie to nie ma znaczenia jaki zwirek, nawet jak to jest ta glina co
              sie zbija w kule jak jest narobione to won sie snuje.

              a worek plastykowy to jest specjalny do wykladania kuwety.

              Minnie
              • kontik_71 Re: Spzratanie kuwety... 30.06.09, 09:40
                I tu sie z Toba ni emoge zgodzic.. zwirek ma wielkie znaczenie. Ja
                stosuje zwirek zrobiony z kukurydzy i od kiedy go mam, nie ma problemu
                smrodku.. Nawet po caly dniu nieobecnosci i przy upalach jakie tu
                czasami panuja.
                • minniemouse Re: Spzratanie kuwety... 30.06.09, 11:51
                  a, o zwirku z kukurydzy to rzeczywscie nie slyszalam. no ale kotow
                  juz nie mam kilka ladnych lat, a tak poki mialam wyprobowalam chyba
                  wszystkie jakie wtedy byly lacznie z tym ilem.

                  niemniej jednak uwazam ze mimo ze smrodku nie ma higieniczniej jest
                  jednak pozbywac sie odchodow jak najszybciej.

                  Minnie
                  • kontik_71 Re: Spzratanie kuwety... 30.06.09, 12:26
                    Bo akurat ten zwirek to posiadam jako jedyny w Europie :) Ale mozna tez
                    kupic "zwirek" z przenicy.. Troszeczke sie kurzy, ale tez dobrze
                    eliminuje smrodek :)

                    Ciezko sie pozbywa odchodow gdy czlowiek pracuje :/ a u mnie
                    nieobecnosc jest przewaznie od 7 do 19, a czasami i dluzej...
                    • minniemouse Re: Spzratanie kuwety... 30.06.09, 23:48
                      ale ja jestem w Kanadzie koteczku :)

                      tak oczywscie, ale ja mowie o trzymaniu odchodow dluzej niz jeden
                      dzien.

                      o pszenicznym tez nie slyszalam.
                      i pamietaj w pisowni "prz" jest piec wyjatkow od reguly:
                      pszczola, pszenica, pszono, pszonak,
                      Pszczew :)

                      Minnie
                      • kontik_71 Re: Spzratanie kuwety... 01.07.09, 09:27
                        Nie musisz mnie poprawiac, od razu zobaczylem byka.. Coz, 20 lat na
                        obczyznie czasami zostawia slady :/

                        Jesli jestes w Kanadzie to poszukaj w necie Clump`N Flush firmy The
                        Andersons. W USA sprzedaja go niestety pod inna nazwa (nie wiem jaka),
                        ale moze uda Ci sie znalezc. Ten pSZEniczy to
                        ten...
                        • minniemouse Re: Spzratanie kuwety... 01.07.09, 23:02
                          a nie przejmuj sie zwykle nie zwracam uwagi na bledy ale czasami
                          wylazi ze mnie belfer,
                          choc mimo to ja tez je od czasu do czasu je robie, tez na obczyznie
                          ponad 20 lat :)

                          pozdrowka i dziekuje

                          Minnie
                          • kontik_71 Re: Spzratanie kuwety... 01.07.09, 23:23
                            Ja sie pocieszam tym, ze nie robie wstawek obcojezycznych gdy mowie po
                            polsku, a przytrafia sie to osobom wyjezdzajacym na pare miesiecy :)
                            • minniemouse Re: Spzratanie kuwety... 03.07.09, 10:14
                              o to jak bys posluchal jak ja mowie do corki to bys sie zalamal.
                              pol po polsku pol po ang. ale tak jest po prostu perfect :)
                              bowiem wybieram z obu jezykow to co najlepsze :)

                              Minnie
                              • kontik_71 Re: Spzratanie kuwety... 03.07.09, 17:33
                                A to jest inna bajka. To jest taka gwara rodzinna i tez ja mam. Np na
                                koty u mnie mowi sie "kotinki" :) Ja mowie o tym jak rodacy w rozmowie
                                z obcymi rodakami nie potrafia sklecic zdania bez uzywania wstawek, bo
                                zapominaja slow! :O
    • marzenia11 Re: Problem z kotem współlokatorki 30.06.09, 06:30
      A jak to się stało, że kot z Wami zamieszkał? Byłaś pytana o zgodę? Jeśli tak to pewnie ustaliłyście na jakich warunkach będzie się to działo. Jeśli nie to warto to teraz ustalić. Jeśli tak, ale nie ustaliłaś warunkow, bo nie miałaś doświadczenia z kotami to teraz możesz je ustalić. W każdym razie mieszkacie razem i pewne rzeczy są własnością wspólną np. kuchnia, łazienka, zapach w domu itp. i w tych obszarach masz prawo mieć swoje oczekiwania i wymagania (chyba, że współlokatorka płaci więcej za mieszkanie niż TY :) ).

      Sprzątanie kuwety, odpowiednia dla kota ilość żwirku i jakość tego żwirku to podstawa utrzymania czystości. Uwierz, że kot jest w stanie znieść o wiele mniej smrodu niż człowiek i naprawdę się męczy. Ja sprzątam kuwetę dwa razy dziennie i nie mam zapachu w domu - chyba że kicie mają problem z nerkami lub pęcherzem moczowym wtedy zapach moczu jest bardziej intensywny, ale to dla mnie jest znak, że należy zrobić badania i pójść do weta. Takim optymalnym żwirkiem jest żwirek zbrylający się i pochłaniający zapach. Ilość żwirku też jest ważna - moje panny to kopacze i muszą mieć dużo w kuwecie. Inaczej nie zakopują, a wiadomo co nie zakopane to pachnie.
      Zdecydowanie kot nasika poza kuwetę, gdy w niej jest bgrudno, ale może też sikać poza gdy zaczyna się jakiś proces chorobowy. Warto więc też wykluczyć taką możliwość pobierając mocz i zanosząc do badania do weta.

      Z wchodzeniem na szafki nie ma rady i trzeba pamiętać o sprzątaniu przed robieniem posiłków i chowaniu własnych rzeczy, a zwłaszcza mięsa czy wędlin, które nęcą kota. A możliwość upolowania (czyli ściągnięcia czegoś) jest niezwykle atrakcyjna.

      Metoda polewania wodą jest okrutna i nie zalecam - to źródło stresu dla kota. Sycz, a gdy gryzie w zabawie to piśnij, bądź krzyknij "aj" itp. - koty nie lubią takich dźwięków. MOżesz do nich dodać zdecydowane "nie wolno", tylko bez wypowiadania imienia kota, aby nie skojarzył go z czymś dla siebie nieprzyjemnym.

      Pozdrawiam serdecznie
    • magnolia_liliflora Re: Problem z kotem współlokatorki 02.07.09, 11:14
      Tak sobie poczytałam i muszę stwierdzić, że tak jak i u mnie w domu - kot/pies
      uczy porządku i konsekwencji (jeśli chcesz mieszkać w domu, a nie w stajni
      Augiasza).
      U mnie w domu było to samo, płacz, że kot zjadł mięso, że kot wszedł, że
      wskoczył (brak nęcącej woni i konsekwentne zniechęcanie do wskakiwania to
      podstawa).
      Kot niestety czasem nawet jak ma czysta kuwetę, to może narobić w innym miejscu,
      np.
      a)jeśli chce zaznaczyć swoją obecność/pozycję (przykład z mojego życia nasikanie
      do buta ulubionej pani, na łóżko wrogiej osoby),
      b)jeśli jest, nazwijmy po ludzku - sfrustrowany (odrapanie kwiatka, którego
      wcześniej miałam w ręku),
      c)albo chory (młoda kotka z chorym jajnikiem zanim sie zorientowałam, że coś jej
      dolega dawała takie popisy...; kotka z nietolerancją na laktozę (wieki temu,
      kiedy na wsiach pokutował zwyczaj dawania kotu mleka) - okazała się całkiem
      dobrze ułożona kicią na diecie bez mleczka).
    • szczepa.k Re: Problem z kotem współlokatorki 02.07.09, 21:31
      kotki niewysterylizowane lubią sobie siknąć na coś miękkiego. zamiast faszerować
      biedną kicię chemią, trzeba ja wysterylizować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka