Dodaj do ulubionych

sąsiadka zabiła mi kota

23.07.09, 20:57
Tak, to nie zart.Miałam kota- dachowiec , podrzutek, ale kochany jak nikt inny
w domu. miał 4,5 roku.Poniewaz mieszkam w domku- na dzien wychodził na dwor (
z wyjatkiem mrozów) na noc wracał do domu.
Po sasiedzku mieszka babsztyl- skłocony z cała dzielnica. Nic jej nie
odpowiada, przeszkadzaja jej np spadajace igły z drzew rosnacych na granicy
posesji.Nie rozmawiamy z nia od 3 pokolen. Kilkakrotnie przy okazji jakis
kłotni groziła, ze pozabija mi zwierzeta ( mam jeszcze psa). Nigdy nie brałam
tych gróźb na serio- ot gadanie starej baby...........Jednak wczoraj wydała
wyrok na mego kota. Zwierze zostało zmasakrowane, lek.wet. wykluczył wypadek,
kot został dotkliwie pobity- efekt, zmarł na stole podczas operacji.
Bylam dzis zgłosic fakt dzielnicowemu- posłuchał, pokiwał głową i obiecał, że
do niej pojdzie pogadac, ale zasadniczo to tylko na gadaniu sie skonczy, bo
nie mam swiadkow.A wczesniejsze skargi na policje na naia nie były pisemne i
dlatego- on nic nie moze zrobic.......Babsztyl smieje mi sie w twarz, ze nic
jej nie udowodnie, bo nie mam swiadkow.Co moge zrobic, z pewnoscia zloze
pisemna skarge, aby na policji był slad, ale to mnie nie satysfakcjonuje. Moze
ktos mi cos podpowie, aby baba poniosła zasłuzona kare.....Ja jej tego nie
daruje..............
Obserwuj wątek
    • krokodyl_13 Re: sąsiadka zabiła mi kota 23.07.09, 22:29
      to bardzo przykre ale jeśli nie ma świadków to zostanie tylko ślad.
      Może być że to nie ona, a tylko się chwali by Ci dokuczyć. Na moim
      podwórku wykończył ktoś całą rodzinę kotów. Mamy podejrzenie kto bo
      narzekanie było że śmierdzi, ale brak dowodów. Matka i cztery kociaki
      aż mnie skręca jak sobie przypomnę.:-(
    • majenkir Re: sąsiadka zabiła mi kota 23.07.09, 23:57
      A powybijac jej szyby we wszystkich oknach, zatroszczywszy sie
      uprzednio o dobre alibi ;). W zasadzie powinno byc "oko za oko", ale
      potem trzeba by siedziec jak za czlowieka.
      Tylko kotka szkoda..... :(
      • semi-dolce Re: sąsiadka zabiła mi kota 25.07.09, 20:33
        O to to. Albo "wyhoduj" zgniłe jajka, akurat pogoda odpowiednia, i jak juz
        "dojrzeją" to obrzuć jej dom. Smród straszny i nie do wyplenienia, tynki
        zmieniac będzie musiała.
    • shecat Re: sąsiadka zabiła mi kota 24.07.09, 09:37
      Moni-qa, zaczne od tego ze bardzo bardzo wspolczuje! lzy mi w oczach
      staja jak pomysle ze cos takiego mogloby sie mi przytrafic.
      niestety faktycznie poki co w Polsce takie sprawy traktuje sie
      baaardzo poblazliwie, wrecz jest na to przyzwolenie.
      niestety jedyna mozliwa kara wydaje mi sie taki ostracyzm spoleczny -
      niech kazdy wie co to za baba, niech ona to czuje. zadne oko za
      oko - to nie pomaga nigdy.
    • horpyna4 Re: sąsiadka zabiła mi kota 24.07.09, 11:09
      Dyktafon. Sprowokuj rozmowę i nagraj występ sąsiadki.
    • poolato Re: sąsiadka zabiła mi kota 24.07.09, 15:08
      Witaj moni-qa, naprawdę bardzo Ci współczuję, i masz rację, nie odpuszczaj.

      Złóż zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na policję. Wzór zawiadomienia w załączniku nr 1.
      pokrzywdzeni.gov.pl/?kat=73&art=399
      Wtedy oni mają obowiązek się zająć sprawą a nie obiecywać że pogrożą sąsiadce paluszkiem.

      Podstawa złożenia zawiadomienia:
      Art. 190 § 1. KK: Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
      (Czyli tzw. groźby karalne; przestępstwo na szkodę danej osoby dotyczy też przestępst przeciwko mieniu)

      Nasz kot to nasze mienie, więc jeszcze to:
      Art. 288 § 1. KK: Kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

      Wniosek powinien być umotywowany na ile się da.
      Czy ja dobrze zrozumiałam że ona się w istocie przyznała? (mówiać że nic jej nie udowodnisz?). Napisz to oczywiście we wniosku, plus twoje dalsze obawy (masz jeszcze psa), to że zgłaszałaś dzielnicowemu (wymień nazwisko, jeśli pamiętasz orientacyjną datę poprzedniej wizyty w komisariacie), może jeśli sprawa trafi do sądu, powołają go na świadka.
      Przygotuj sobie oświdczenie, że kot trafił tego a tego dnia do weterynarza (adres lecznicy) i co lekarz stwierdził (skala obrażeń), że nastąpił zgon kota. Wydrukuj i poproś żeby lekarz to podpisał, i dołącz do wniosku.

      A policjant zastosował spychologię bo mu się nie chce sprawy badać i papierków wypełniać.
      • moni-qa Re: sąsiadka zabiła mi kota 24.07.09, 21:51
        Wielkie dzieki za słowa otuchy i pocieszenia i szczegolnie za podana podstawe
        prawna. Dzis znowu była pyskowka z ta baba i w oczy mi powiedziała, ze na swoim
        podworku to ona moze sobie robic, co chce, a ja jej nic nie udowodnie i nie
        zrobie.Baba mysli, ze sobie odpuszcze, ale nie.....nie daruje jej tego.
        Jestem co prawda w 9 miesiacu ciazy, na dniach mam rodzic, cały ten stres mnie
        dobija, ale nie popuszcze i nie odpuszcze....

        Monika
        • minniemouse Re: sąsiadka zabiła mi kota 25.07.09, 03:28
          bardzo wspolczuje i kciuki trzymam za skuteczne zalatwienie
          babsztyla.

          i pomyslne rozwiazanie :)
          daj szybko znac jak sie masz i co masz :)

          Minnie
      • hermilion Re: sąsiadka zabiła mi kota 31.07.09, 11:17
        Hej, zanim to zrobisz zaopatrz sie w dyktafon, podejdź do tej ....
        i rzuć jej w twarz ze zabiła kota najlepiej tak aby się porządnie
        wściekła - jak odpowie 'i co z tego - nic mi nie udowodnisz' i
        nagrasz to - to będziesz miała coś dla Policji.

        Szanse są niezerowe ..
    • plastelinka.czerwona Re: sąsiadka zabiła mi kota 31.07.09, 11:53
      Współczuje.
      Mam jednak pytanie: po co ludzie wypuszczają zwierzęta? Koty, które są
      wysterylizowane nie mają ciągot do włóczęgi i bardzo dobrze czują się w domu.
      • minniemouse Re: sąsiadka zabiła mi kota 01.08.09, 05:39
        Koty, które są
        wysterylizowane nie mają ciągot do włóczęgi i bardzo dobrze czują
        się w domu.


        czy ty w ogole mialas wysterylizowanego kota z zyciu? bo ja mialam
        dwa i zapewniam cie ze sterylizacja w najmniejszym stopniu nie
        odebrala im ochoty na wloczegi. natomiast odebrala na bojki.

        Minnie
        • macarthur Re: sąsiadka zabiła mi kota 01.08.09, 23:44
          przede wszystkim bardzo Ci współczuję z powodu kota,nawet nie
          dopuszczam myśli takiej że ktoś mógłby celowo podnieść rękę na
          mojego kota,ale wiem też że emocje są złym doradcą i odradzam ci
          zemstę jeśli nie masz 100 procentowych dowodów a nawet i wtedy,
          to że sąsiadka twierdzi że zabiła kota nie jest na to żadnym dowodem,
          nawet wręcz przeciwnie może chce wykorzystać ten fakt tylko po to
          żeby Cię pognębić, a gdyby udało ci się znaleźć sprawcę jak
          najbardziej na taki przypadek jest paragraf i nie musisz się mścić
          tylko zgłosić ten fakt na Policję
        • plastelinka.czerwona Re: sąsiadka zabiła mi kota 02.08.09, 16:06
          Mam dwa, żaden nie ciągnie na pole. Moja mama ma trzy, które były wychodzące,
          ale po sterylizacji nie wychodzą i nawet nie chcą. Oczywiście kotami domowymi
          trzeba się zająć i zapewnić im trochę rozrywki.
          • minniemouse Re: sąsiadka zabiła mi kota 02.08.09, 22:13
            Mam dwa, żaden nie ciągnie na pole. Moja mama ma trzy, które były
            wychodzące,
            > ale po sterylizacji nie wychodzą i nawet nie chcą.


            czyli twoje nie byly?
            tak czy siak nie rob bledu i nie oceniaj tylko po swoich i po mamy
            bo kotow na swiecie jest znacznie wiecej. moje akurat mimo
            sterylizacji w najmniejszym stopniu nie stracily ochoty na
            wychodzenie i nadal mialy bardzo silny instynkt polowania.


            Minnie
            • plastelinka.czerwona Re: sąsiadka zabiła mi kota 02.08.09, 23:40
              Mój kocurek nigdy nie wychodził, natomiast kocia jest dziką znajdą. Koty
              mamy(on+2one)to same podrzutki, które młodość spędziły biegając po polu. Każdy z
              tych pięciu kotów ma inny charakter, ale wszystkie są szczęśliwe w domu. Co do
              instynktu polowania to właśnie o tym pisałam,że trzeba poświęcić im trochę uwagi
              i czasu na zabawy.
              • minniemouse Re: sąsiadka zabiła mi kota 03.08.09, 00:11
                Koty, które są
                wysterylizowane nie mają ciągot do włóczęgi i bardzo dobrze czują
                się w domu.


                Niemniej jednak to co napisalas, absolutnie nie jest prawda,
                i nie nalezy propagowac sterylizacji pod tym katem.
                Sterylizacja sluzy tlko i wylacznie do niemoznosci dalszej
                reprodukcji

                wszelkie inne zwiazane z tym dodatkowe korzysci sa jak samo slowo
                wskazuje- dodatkowe. i nie zawsze uzyskuje sie je w 100%.

                Minnie
                • plastelinka.czerwona Re: sąsiadka zabiła mi kota 03.08.09, 00:37
                  Uważam, że każdy wysterylizowany kot może być szczęśliwy w domu, bo znikają
                  potrzeby poszukiwania partnerów i obrony terytorium. Możesz się ze mną nie
                  zgadzać, ale myślę,że wypuszczanie kotów żeby sobie połaziły i popolowały jest
                  przejawem lenistwa ich właścicieli.
                  • minniemouse Re: sąsiadka zabiła mi kota 04.08.09, 01:01
                    Uważam, że każdy wysterylizowany kot może być szczęśliwy

                    ty przeczytaj uwaznie co ja napisalam i postaraj sie zrozumiec, bo
                    odbiegasz od tematu.
                    po co sie sterylizuje to jedno a czy kot moze byc szczesliwy w
                    zamkniecu to drugie.
                    sterylizacja nie gwarantuje ze kot bedzie szczesliwy w
                    zamknieciu - zapamietaj to sobie.

                    Minnie
                    • plastelinka.czerwona Re: sąsiadka zabiła mi kota 04.08.09, 01:06
                      > sterylizacja nie gwarantuje ze kot bedzie szczesliwy w
                      > zamknieciu - zapamietaj to sobie.
                      Nie, nie gwarantuje, gwarantuje dobra opieka właściciela. Natomiast sterylizacja
                      bardzo to ułatwia, bo jak pisałam wyżej eliminuje powody kociej chęci wychodzenia.
                      • minniemouse Re: sąsiadka zabiła mi kota 05.08.09, 02:34
                        pisałam wyżej eliminuje powody kociej chęci wychodzenia

                        ZROZUM WRESZCIE - NIE ELIMINUJE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                        i przestan tak pisac bo wprowadsz innych w blad, a najlepiej to
                        siegnij po podreczniki poczytaj sobie troche na temat sterylizacji,
                        hormonow i role jaka graja w ogranizmie zanim zaczniesz sie
                        wypowiadac na takie tematy.


                        Minnie
                        • horpyna4 Re: sąsiadka zabiła mi kota 05.08.09, 08:36
                          Oj, nie kłóćcie się.

                          Każdy ma doświadczenia ze swoimi kotami. Nie należy uogólniać
                          własnych obserwacji na całą populację.

                          Po wykastrowaniu znika tylko jeden z powodów do włóczenia się,
                          mianowicie chęć spłodzenia potomstwa. I jeżeli kot wychodził tylko z
                          tego powodu, to przestaje wychodzić. Czyli statystyka pokazuje, że
                          wśród kastratów jest mniej wychodzących. Mniej, a nie zero.

                          A niektóre koty włóczą się, bo po prostu lubią. Są ciekawe świata i
                          muszą sprawdzać, co się dzieje w okolicy. Tak po prostu mają i po
                          wykastrowaniu dalej się włóczą.

                          • plastelinka.czerwona Re: sąsiadka zabiła mi kota 05.08.09, 08:52
                            Ciekawość świata jest typowo ludzkim uczuciem, kot potrzebuje aktywności
                            fizycznej i zabawy a to można spokojnie zaspokoić w domu.
                          • minniemouse Re: sąsiadka zabiła mi kota 05.08.09, 22:35
                            Po wykastrowaniu znika tylko jeden z powodów do włóczenia się,
                            mianowicie chęć spłodzenia potomstwa.


                            To juz predzej, hormony plciowe to hormony plciowe i w takim
                            przypadku stanowia b. niewielki procent. szkoda tylko ze Plastelinka
                            nie moze tego pojac.

                            Minnie
                        • plastelinka.czerwona Re: sąsiadka zabiła mi kota 05.08.09, 08:55
                          Ty na pewno wiele już przeczytałaś i napiszesz mnie maluczkiej jaki hormon pcha
                          kastrowanego kota do włóczęgi.
                          • minniemouse Re: sąsiadka zabiła mi kota 05.08.09, 22:37
                            > Ty na pewno wiele już przeczytałaś

                            no wlasnie ja chociaz cos przeczytalam a ty co przeczytalas?

                            Minnie
      • 0ffka Re: sąsiadka zabiła mi kota 04.08.09, 17:34
        plastelinka.czerwona napisała:


        > Mam jednak pytanie: po co ludzie wypuszczają zwierzęta? Koty, które są
        > wysterylizowane nie mają ciągot do włóczęgi i bardzo dobrze czują się w
        > domu.

        NIEPRAWDA !!!
        Mam kotkę wysterylizowaną i ma straszne ciągoty do włóczęgi i do bójek.
        Mój kumpel miał kocurka wykastrowanego i ten kot był maksymalnym włóczęgą i
        bojownikiem za co przypłacił życie :((( Gonił kocury dzikie i psy. Łaził po
        całym osiedlu.
        • plastelinka.czerwona Re: sąsiadka zabiła mi kota 05.08.09, 08:48
          Koty mają "ciągoty do włóczęg", bo ich właściciele wolą wypuścić zwierzaka i
          mieć go z głowy na kilka godzin niż się z nim pobawić.

          Wypuszczanie kastrowanego kocurka jest skrajną nieodpowiedzialnością, przegra
          każdą walkę z niekastrowanym, bo ten będzie miał nad nim przewagę "haju"
          hormonalnego. Niestety kastrat jest zmuszony do ciągłych walk, bo nie ma już
          swojego terytorium, zewsząd jest przeganiany, nawet podwórko jego właściciela
          nie jest już jego. Koty nie uznają granic ogrodzenia, ważny jest zapach, którego
          taki kot już nie ma.
          • minniemouse Re: sąsiadka zabiła mi kota 05.08.09, 22:39
            [i]Wypuszczanie kastrowanego kocurka jest skrajną
            nieodpowiedzialnością, przegra
            > każdą walkę z niekastrowanym, bo ten będzie miał nad nim
            przewagę "haju"
            > hormonalnego. Niestety kastrat jest zmuszony do ciągłych walk, bo
            nie ma już
            > swojego terytorium, zewsząd jest przeganiany, nawet podwórko jego
            właściciela
            > nie jest już jego



            Matko Boska czestochowska, skad ty takie kosmiczne bzdury
            wygrzebalas?!

            Idz dzieckpo do biblioteki, naprawde i wreszcie cos poczytaj bo az
            zeby bola jak sie czyta twoje wypociny :(

            Minnie
            • plastelinka.czerwona Re: sąsiadka zabiła mi kota 05.08.09, 23:36
              Gdzie się kończą argumenty tam się zaczyna nazywanie oponenta dzieckiem lub nazistą.
              EOT
              • minniemouse Re: sąsiadka zabiła mi kota 06.08.09, 22:16
                ale jeszcze dostalas rade zeby udac sie do biblioteki po stosowna
                lekture :)

                ktora ponawiam goraco :)


                Minnie
                • macarthur Re: sąsiadka zabiła mi kota 08.08.09, 00:59
                  oczywiście że są to bzdury, kastrowany kot może być rownie dobrze
                  włóczęgą co domatorem zależy to tylko od jego charakteru, sam mam
                  kastrowanego kota i nie raz widziałem jak przeganiał dzikusy ze
                  śmietnika, zresztą ogólnie akceptowalna najnowsza metoda walki z
                  populacją kotów to sterylizacja i wypuszczanie w miejscu bytownia,
                  widać że nie masz zielonego pojęcia o kotach
                  • minniemouse Re: sąsiadka zabiła mi kota 08.08.09, 05:19
                    nie raz widziałem jak przeganiał dzikusy ze
                    śmietnika,



                    alez pewnie ze tak,
                    ja tez mialam takiego, silnego dominanta ktory do poznego wieku
                    (mimo sterylizacji juz w pierwszym czy najpozniej drugim roku
                    zycia) trzymal mocno rzady na kazdym swoim terenie a przeprowadzalam
                    sie nie tylko z mieszkania na mieszkanie a z miasta do miasta,
                    w sumie z 10 razy
                    malo tego jeszcze psom niezle dawal popalic tak ze kilka zwiewalo na
                    sam jego widok.

                    to samo koty dominanty moich znajomych.


                    Minnie
                • erin32 Re: sąsiadka zabiła mi kota 07.09.09, 18:01
                  To ma być zabawne?
                  O Boże :/
            • erin32 Re: sąsiadka zabiła mi kota 07.09.09, 18:00
              Niestety, muszę z przykrością stwierdzić, że bajki opowiadasz ty, nie
              Plastelinka. I kiedy się kogoś cytuje, wypadałoby robić to całościowo, a nie
              jakieś wyrwane fragmenty, które zmieniają sens wypowiedzi.
    • kadrel Re: sąsiadka zabiła mi kota 02.08.09, 23:03
      Mojemu znajomemu sąsiad otruł psa.
      Kilka dni później nieznani sprawcy cięzko pobili owego sąsiada,
      połamali kończyny, wybili kilka zębów.
    • 0ffka Prokuratura! Empatia, etc 04.08.09, 17:29
      Nagłośnij sprawę.
      Ta baba dziś morduję zwierzęta, jutro dzieci...
      Do wariatkowa to bydle powinno trafić!
      • minniemouse Re: Prokuratura! Empatia, etc 19.08.09, 08:40
        Hej Moni-qa. co u ciebie?

        Minnie
    • anulas54 Re: sąsiadka zabiła mi kota 08.09.09, 13:40
      Domyślam się co czujesz... dołóż jej!!! Albo nagraj ją jak będzie coś na ten temat mówiła i wtedy masz jak w banku wygraną




      ------
      Mój kociaczek Albin
      • moni-qa postanowienie z prokuratury 11.09.09, 13:12
        Wczoraj otrzymałam pismo z prokuratury, postanowiono odmówić wszczescia dochodzenia-
        -w sprawie kierowania do mnie grozby pozbawienia zycia zwierzat, ktora to
        wzbudziła uzasadnioną obawe jej spełnienia to jest czyn z art 190$1 kk wobec
        braku danych doststecznie uzasadniajacych podejrzenie jego popełnienia na
        podstawie art 17$1pkt1 kpk
        -w sprawie znecania sie w dniu 22.07 nad kotem Filusiem, który w wyniku
        odniesionych obrażeń zmarł to jest czyn z art 35 ust 1 z dnia 21.08.1997 o
        ochronie zwierzat wobec stwierdzenia , iz czyn nie zawiera znamion czynu
        zabronionego na podstawie art 17$1pkt2 kpk

        Tyle cytatu z uzasadnienia odmowy.
        Mam zamiar sie odwołac,nie dam sie po prostu zbyc jakimis głupimi wypocinami.
        Pomózcie mi prosze w którym kierunku uderzyc - nie podoba mi sie w uzasadnieniu
        ( na koncu) stwierdzenie, ze czyn nie ma znamionczynu zabronionego- tzn jak kot
        to jak szafa , ktora mozna porabac i nic nie czuje?Pare dni temu media obiegło
        info, ze jakis gosc za utopienie kota dostał kare wiezienia ( I BARZDO
        DOBRZE!!!!!), a tutaj pobicie ze skutkiem smiertelnym nie jest czynam zabronionym??
        Podajcie mi prosze jak sie skutecznie odwołac- PROSZE!!!
        • macarthur Re: postanowienie z prokuratury 11.09.09, 20:48
          przeczytaj mój pierwszy post,chyba się nim sąd podparł, grożenie
          samo w sobie jest karalne ale nie jest dowodem popełnienia
          przestępstwa jeśli tego nie rozumiesz nie wygrasz nigdy żadnej
          sprawy w sądzie ( mimo wszystko współczuję z powodu kota )
          • poolato Re: postanowienie z prokuratury 14.09.09, 15:01
            Macarthur, groźby karalne są przestępstwem same w sobie, nawet jeśli owe
            'obietnice' nie doczekają się realizacji, a tu dodatkowo wszytko wskazuje na to,
            babol swoje groźby spełnił.
            Po prostu powinna beknąć za to co zrobiła, do czego się przyznała, a z jakiego
            paragrafu, to sprawa drugorzędna.
        • 0ffka Re: postanowienie z prokuratury 11.09.09, 22:49
          Moni-qa poszukaj pomocy prawnej w stowarzyszeniach pro zwierzęcych.
          Może napisz do nich:
          empatia.pl/kontakt.php
          Kiedyś pomagali ludziom w takiej sytuacji jak Twoja, więc może i teraz wspomogą.
        • poolato Re: postanowienie z prokuratury 14.09.09, 14:51
          Witam!
          Moni-qa, bardzo się cieszę że nie zostawiłaś tej sprawy, tylko dzięki takiemu
          podejściu i zgłaszaniu takich spraw organy ścigania i sądy zrozumieją że nie ma
          społecznego przyzwolenia na okrutne traktowanie zwierząt i będą, mam nadzieję, w
          takich sprawach zapadać coraz częściej, i coraz wyższe wyroki.

          Widzę, że odpowiedź z prokuratury jest na odwal. Udało Ci się dołączyć do pisma
          opinię lek. wet o stanie kota? Albo nagrać tę babę? Jeśli nie, to spróbuj i tak
          pokieruj rozmową, żeby z niej jednoznacznie wynikało, że groźby były kierowane
          wcześniej.
          Może trzeba jeszcze powołać się na jakieś paragrafy z ustawy o ochronie
          zwierząt? No i nie zaszkodzi skontaktować się z linkowaną tu Empatią, skoro mają
          doświadczenie w takich spawach.

          Trzymaj się, mam nadzieję że nie musisz się z tym użerać w pojedynkę i masz
          jakieś wsparcie ze strony rodziny.
          • moni-qa bedzie sprawa w sadzie!!!! 19.09.09, 13:47
            napisałam odwołanie do postanowienia prokuratury i..........
            prokuratura skierowała sprawe do sadu
            Bardzo sie ciesze, ze mnie nie zbyli i nie olali.
            W sadzie inaczej sie gada i tej medzie mina zrzednie
            • poolato Re: bedzie sprawa w sadzie!!!! 22.09.09, 15:31
              Moni-qa, cieszę się ze zwrotu akcji razem z Tobą! I też myślę, że babol nie
              wkalkulował rozprawy w sądzie. Surprise, Surprise, he he :-D.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka