elohokla
30.08.09, 09:04
Jesteśmy z mężem właścicielami suczki (ma rok i cztery miesiące) tej rasy (ma
rok i cztery miesiące). I albo nie bardzo sprawdzamy się jako właściciele,
albo ten pies nie jest po prostu zbyt mądry. Wszystko niszczy- meble ogrodowe
są w opłakanym stanie, basen rozporowy został porozrywany. Za każdym razem
kiedy zbliża się do basenu jest karcona, albo karana zamknięciem w kojcu,
jednak nie daje to żadnego efektu- jak tylko spuści się ją z oka od razu do
niego wraca i rozrywa go dalej.
Przez pierwszy rok swojego życia mieszkała z teściami, ponieważ my dopiero w
tym roku przeprowadziliśmy się do domu z ogrodem. Nie miała większych
problemów z zaklimatyzowaniem się w nowym domu, zwłaszcza, że spędzała tu
przedtem sporo czasu, kilka razy nawet została tu na noc. Z tym, że u teściów
spała z nimi w mieszkaniu, a teraz ma swoją budę- do domu pies nie ma wstępu.
Chciałabym się dowiedzieć jaki jest sposób na to, żeby przestała wszystko
dookoła niszczyć i skąd może w niej brać się takie zachowanie. Czy ona z tego
wyrośnie? A może my popełniamy gdzieś jakiś błąd? Przez noc i część dnia jest
zamknięta w kojcu właśnie przez te swoje wybryki i przyznam, że nie poświęcamy
jej zbyt wiele czasu (ja jestem w ciąży i mamy małe dziecko,a mąż pracuje po
12 godzin dziennie), jednak zdawało by się, że kary przyniosą jakieś efekty.
Proszę o rady w miarę możliwości- temat psa jest powodem do coraz gorszych kłótni.