Gość: PTN
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.09.09, 17:18
Kronika Beskidzka nie wydrukowała mojego listu, wysyłam go zatem na bielskie fora:
Witajcie,
w przededniu 15 lecia Radia Bielsko, chciałem przypomnieć niełatwe jego
początki.Pamiętacie nasz wspólny konkurs na logo rozgłośni?
Pamiętacie regularne wizyty dziennikarzy i fotoreporterów Kroniki w budynku
lotniskowego hoteliku, skąd ciężarówkami wywożono gruz, a rozentuzjazmowani
radiowcy opowiadali, w którym pomieszczeniu będzie studio, a w którym
redakcja? Niewielu wierzyło, że tak szybko nam się uda.
Dwa miesiące - tyle zajęło Maćkowi Szklarzowi i mnie doprowadzenie do
rozpoczęcia emisji i zorganizowania wielkiego festynu w Aleksandrowicach.
Dziesiątki tysięcy bielszczan obdarzyły nas w sierpniu '94 roku olbrzymią dozą
zaufania. Wybaczano wpadki niedoszkolonych reporterów i prezenterów (a kiedy
mieli okrzepnąć, skoro na rekrutację, selekcję i szkolenie mieliśmy półtora
miesiąca?), wybaczano zacinające się płyty kompaktowe (radio ruszyło głównie
na naszych prywatnych płytach). Bo to było Radio Bielsko - pierwsze takie
radio, które miało ambicję być ulubionym medium całego regionu, od Ujsół i
Cieszyna po Czechowice - Dziedzice i Kalwarię Zebrzydowską.
Chcieliśmy być wszędzie, informować słuchaczy o ich małych ojczyznach, oprócz
miłej dla ucha muzyki, dawać też wiadomości z regionu, reportaże (!), czy
audycje folklorystyczne. Janek Picheta, Bartek Bertoldi - te nazwiska
gwarantowały rzetelność dziennikarską, choć i im byłoniezwykle trudno
wytłumaczyć, co to jest krótka forma reporterska, taki mieli epicki rozmach.
Tadek Paluch gwarantował fachowość serwisówi relacji sportowych - nareszcie
kibice najniższych nawet lig nie musieli się martwić o to, czy ktoś ich dostrzeże.
Pamiętacie? Nadawaliśmy na żywo(!) przez 24 godziny na dobę. Nawet o 3 w nocy
można było się dodzwonić do redakcji, porozmawiać z którymś z prowadzących,
posłuchać żywego słowa i nieco mniej komercyjnej muzyki. Wszelkie wpadki bło
od razu odnotowywane i przekazywane redakcji przez zaprzyjaźnioną korporację
taksówkarską. Wspomagały nas, a my ich, Kronika Beskidzka i nieistniejący już
Dziennik Beskidzki.
Ba, przyjaźniliśmy się też z "konkurencyjnymi" redakcjami Delty i Katowic,
dokonując czasem transferów fachowej siły prezenterskiej między rozgłośniami.
Matką chrzestną Radia Bielsko została Maria Koterbska. Pani Maria nie tylko
"pobłogosławiła" rozgłośnię ( a propos, to u nas doszło do ekumenicznego
poświęcenia pomieszczeń przez biskupów Rakoczego i Anweilera), nie tylko
wystąpiła bez jakiejkolwiek próby na festynie "Narodziny radia" i zaśpiewała
brawurowo "Karuzelę", ale ściągała na lotnisko swoich warszawskich przyjaciół
- piosenkarzy, z którymi snuła pyszne rozważania na temat złotych lat polskiej
piosenki.
Radio Bielsko jest jedynym polskim medium prywatnym, które przeprowadziło
bezpośrednią relację z krótkiej wizyty Ojca Świętego, Jana Pawła II w Beskidach.
Zresztą zarówno katolicy, jak mi ewangelicy, przy okazji każdych świąt mieli
zawsze transmisje mszy ze swoich kościołów.
Szybkie łącza, światłowody, telefonia komórkowa - to wszystko w połowie lat
'90 było oszałamiająca nowością. A kiedy łączyłem się z redakcją, z
hanowerskich targów CEBiT, za pomocą telefonu satelitarnego, wydawało mi się,
że osiągnęliśmy szczyt rozwoju. Wszak od początku chwaliliśmy się, że jesteśmy
jedynym radiem w regionie, które obrabia i nadaje dźwięk "w cyfrze".
Nie sposób w krótkim liście przypomnieć wszystkich, dzięki którym radio
zaistniało przed 15 laty. Młode medium, to i fluktuacja kadr duża. Tylko
"techniczni" trwali niezmiennie na posterunku: Irek Jeziak i uczący się od
niego realizatorskiego fachu młodziutki Mirek Mrzygłód (dziś już niewątpliwie
Pan Mirosław).
Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że z Radiem Bielsko było tak, jak z
jego reklamą - kto się w nim choć raz nie pojawił i o kim choć raz, dobrze,
czy źle, nie powiedziano, ten prawdopodobnie nie mieszkał na Podbeskidziu.
Osobny akapit należy się naszym radiowym damom, które dbały o to, by redakcja
dobrze funkcjonowała (Grażynka Fluder), ale również o to, by z głośnika,
zwłaszcza do męskich uszu sączyły się najsłodsze radiowe głosy (Ola Paliga,
Iza Jagosz, Ewa Król). Czymże jednak byłoby radio bez reklamy? Zatem od
pierwszych swoich dni współpracowaliśmy z najlepszymi aktorami Teatru
Polskiego, którzy chętnie nagrywali dla nas dżingle i reklamy, dzięki czemu
słuchacze mieli na co dzień swoje ulubione głosy i normalną muzykę, a nie
elektroniczną papkę z wielkich koncernów medialnych.
Byliśmy dumni, że jesteśmy integralną częścią Bielska, a myślę, że Bielsko
było dumne z nas. Nie pchaliśmy się w politykę będąc, jak rasowi dziennikarze,
pośrodku sceny politycznej, ale potrafiliśmy być krytyczni dla wszystkich
opcji. Chwalić polityków zresztą też potrafiliśmy.
Różnie potoczyły się losy założycieli radia.Jedni nadal są dziennikarzami,
inni zamknęli ten rozdział życia definitywnie. Marzy mi się, by kiedyś zebrać
na wspólnej imprezie wszystkich bielskich radiowców - byłoby czym się
pochwalić, byłoby co powspominać. Tylko kto miałby się zająć organizacją takiego
spotkania? Byłbyż ktoś taki?
Z ukłonami i podziękowaniami dla wszystkich słuchaczy Radia Bielsko
Przemysław T. Niżnik
Redaktor Programowy