megas2
23.10.06, 12:12
Witam i o radę pytam. :)
Sytuacja następująca:
Samochód Tico z fabrycznym akumulatorem stał sobie nieruszany przez ok.
miesiąc w garażu, z zapaloną lampką oświetlającą wnętrze samochodu. Akumulator
oczywiście rozładował się do ostatniego mA. Podłączyłem go do jakiegoś
niewielkiego prostownika wyposażonego w amperomierz - strzałka nawet nie
drgnęła. Jednak po pewnym czsie ruszyła elektryka, więc chyba powolutku się
ładował. Zbyt powolutku. Jako, że potrzebowałem samochodu "na już",
sprowadziłem Cinquecento sąsiadki i spiąłem akumulatory (plus z plusem, minus
z minusem). Fiacik chodził w sumie jakieś 15 min., po czym odłączyłem jeden z
plusów i spróbowałem odpalić. Rozległo się *klik* w rozruszniku, ale nie
zakręcił nawet ćwiartki.
15 min. z innego akumulatora to chyba sporo nawet jak na kompletnie
rozładowany akumultor - rozrusznik powinien zakręcić choć z raz. A tu nic.
PYTANIE: czy możliwe jest, że rozładowany do cna akumulator już się nie
podniesie? Czy może jak będę go cierpliwie ładował przez noc, to jeszcze
ożyje? Muszę mieć jutro rano samochód i muszę zdecydować, czy leceć po nowy
akumulator jeszcze dziś (czego chciałbym uniknąć).