nicedrone
07.06.14, 16:25
może tytuł tematu nie do końca odpowiada poniższym wnioskom, ale...
na fali rewolucji, która przetoczyła się przez Tunezję, Libię, lud dyktatora Baszara zbuntował się i doszło do pierwszych wystąpień przeciw niemu. Baszar starał się zdusić ruchawkę w zarodku, ale niewiadomo skąd pojawili się "emisariusze" z ościennych państw z karabinami w ręku i zaczeła się mała jatka. Gdy Baszar wysłał wojsko na ulice i wydawało się, że zdusi mimo wszystko rebelię, jankesi o mały włos nie zbombardowali Baszara. Jak dobrze pamiętamy wynegocjowano wtedy rozejm, wojska znienawidzonego tyrana zostały wycofane z miast. Miało to miejsce mniej więcej w czerwcu 2011 roku (dla przypomnienia rewolucja w Syrii zaczęła się w marcu 2011 roku). Był to czas, w którym terroryści (tak określał ich Baszar, lub powstańcy, bojownicy... jak chcieli inni) przerzucili znaczne ilości sprzętu ludzi i amunicji z ościennych państw do Syrii, część z nich dezerterowała z armii Baszara zasilając armię opozycyjną. Pod koniec czerwca - na początku lipca nastąpił wybuch powstania...
... mamy czerwiec 2014 roku - podobna sytuacja ma miejsce na Ukrainie, chociaż aktorzy inni a reżyserzy zmienili się stronami, ktoś kogoś wpakował na minę i obcymi rękoma będzie rozgrywał dramat w trzech aktach, wszystko przed nami, a że przeciwnicy trochę z wyższej klasy niż ci co grają w Syrii to i zwroty akcji bardziej zaskakujące...
ps
dlaczego mam deżavi (chyba tak to się pisze - dejavu?) - po obejżeniu tych filmów, w Syrii było podobnie:
www.youtube.com/watch?v=x4h_thW8G-E
www.youtube.com/watch?v=OPaIWjP-kTk
www.youtube.com/watch?v=USlsJzMaJSQ