kazar2
25.04.10, 12:13
Wszyscy niekontraktowi pracownicy zazdroszczą "kontraktowcom" podwyżek
zapewnionych w kontraktach, jednak nie mówią nic o swoich, co kwartalnych
premiach, które kontraktowców nie obejmują. Kontraktowi pracownicy są bardzo
często wykorzystywani w sprawach nadgodzin, których mają całe mnóstwo, a ich
nie wybierają, bo pracodawca wprowadził taką zagmatwaną zasadę nie
rozliczania,że pomimo obowiązujący ich również 40 godzinny tygodniowy czas
pracy, pracują znacznie więcej i nie dostają nic w zamian. Ponadto tzw. bonusy
są np. jeśli chodzi o sprzedaż, za sprzedaż netto, a sprzedawcy za sprzedaż
brutto. Czyli jeśli sprzedawca "zroluje" pexa na kwotę np.20tys., a spłaci
15tys.tym nowym pexem sprzedawcy liczy się do premii całe 20 tys., a
menedżerowi, który jest na kontrakcie tylko 5 tys., jeśli sprzedawca zamknie
10 EC, a otworzy 5, liczy mu się 5, a menedżerowi -5. Menedżer pozyskaną przez
siebie pożyczkę czy inne produkty daje sprzedawcy, który to raportuje i ma
zaliczone do premii, a menedżer, co ... liczy naiwnie na bonusa, który jest
nieosiągalny. Tak, więc podwyżki, które kontraktowcy dostają są kroplą w
morzu. Bo jeśli otrzyma nawet to 100 zł netto to razy 12 mies. daje 1200 zł,
czyli tyle ile przeciętna premia pracownika na umowie i to kwartalna.
Zakładając, że menedżer ma stawkę o 200 czy 100 większą od sprzedawcy to całe
g....
Ponadto, sprzedawca i inny pracownik na umowie jest odpowiedzialny tylko i
wyłącznie za siebie, a menedżerowi ciosają kołki na głowie za ogół.