Dodaj do ulubionych

rutynowe łyżeczkowanie - pytanie

25.01.10, 20:00
Pani Kasiu,

pięć miesięcy temu urodziłam córeczkę. Poród był bardzo szybki i niestety
zostałam nacięta, ponieważ zaczęłam pękać. Mimo to nie wspominam porodu źle.
Cały koszmar zaczął się z chwilą, gdy przyszła pani doktor pełniąca dyżur.
Miałam przeprowadzone "na żywca" łyżeczkowanie macicy, mimo że łożysko zostało
w całości wyciągnięte przez położną zaraz po porodzie (podobno powinno się
odczekać aż samo się odklei????). Jak się potem okazało w szpitalu tym
łyżeczkowanie po porodzie robi się z marszu :( Jakie mogą być tego negatywne
konsekwencje?
Obserwuj wątek
    • katarzynaoles Re: rutynowe łyżeczkowanie - pytanie 25.01.10, 22:57
      Miejmy nadzieję, że żadne. Nie rozumiem takiego rutynowego
      postępowania, jest bez sensu. Pozdrawiam :)
      • emma_123 Re: rutynowe łyżeczkowanie - pytanie 26.01.10, 11:08
        Też mam taką nadzieję. Czy to prawda, że powinno się poczekać, aż łożysko samo
        się urodzi, a nie je wyciągać?
        • szampanna Re: rutynowe łyżeczkowanie - pytanie 26.01.10, 11:38
          oczywiście, że tak. Ja tak miałam właśnie przy pierwszym porodzie -
          szybko, szybko - no i niekompletne było, trzeba było łyżeczkować :(
          Moim zdaniem wystarczyło poczekać, a nie wyrywać je na siłę. Ale to
          dopiero po drugim byłam taka mądra. Poszło bez problemów, bo i też
          bez szarpania i ponaglania.
          • jokal7 Re: rutynowe łyżeczkowanie -niekompetencja ! 31.01.10, 14:38
            Nie wiem jak łyżeczkowanie można traktować jako rutynę !!!! To
            jakieś szaleństwo . To przecież zabieg stosowany w sytuacji
            awaryjnej /To tak jakby robić rutynowe CC .Pomijam już niestosowanie
            znieczulenia ...
            A przecież jak łożysako nie odchodzi można zrobić zabieg Crediego .
            można pomóc przez przystawienie dziecka do piersi albo przez oksy .
            A co do wyciągania łożyska - to przecież podstawowy błąd -jak
            położna może coś takiego zrobić ?!
            Opowiadała mi znajoma stdentka medycyny że podczas jednej z praktyk
            na porodówce młoda laska ( uczennica ) pomagająca przy porodzie
            złapała i chciała siłowo pomóc w urodzeniu łożyska . Obie z
            koleżanką ruszyły do niej bo wiedziały że tak się nie robi ale
            spostrzegła to lekarka i z położną zrobiły jej taki opie...że ta
            praktykantka mało nie padła ...
            • katarzynaoles Re: rutynowe łyżeczkowanie -niekompetencja ! 31.01.10, 16:00
              jokal7 napisała:

              >> A przecież jak łożysako nie odchodzi można zrobić zabieg
              Crediego .

              Większość instrumentalnych kontroli jamy macicy jest właśnie
              konsekwencją zabiegu Credego.
              I jeszcze jedna uwaga: "praktykantka", o której wspomniała Pani
              koleżanka studentka medycyny - to także studentka akademii
              medycznej - tyle, że wydziału położnictwa. Pozdrawiam :)
    • anettchen2306 Re: konsekwencje 31.01.10, 21:14
      Konsekwencje? U mnie: uszkodzone powaznie endometrium i problemy z
      zajsciem w ciaze przez nastepne 8 lat. W miedzyczasie jedno
      poronienie - zarodek nieprawidlowo zagniezdzony w macicy
      (prawdopodobnie tez skutek zbyt intensywnego i pospiesznego
      lyzeczkowania).
      Przy moim pierwszym porodzie nawet 5 minut nie czekano na odklejenie
      sie lozyska. Lekarka powiedziala: rodzimy lozysko, polozyla mi sie
      na brzuchu, inna ciagnela za pepowine. Skutek: mega krwotok, krotka
      utrata przytomnosci, lyzeczkowanie na polzywca. Znieczulenie podano
      mi dopiero w polowie zabiegu.
      Lozysko powinno sie odkleic samoistnie - zybt pozno sie o tym
      dowiedzialam, ufalam przeciez wybitnym specjalistom z uznanej
      kliniki za pierwszym razem. Po drugim porodzie dwie doswiadczone
      polozne czekaly az 40 minut na lozysko. Zrobily mi masaz, zbadaly w
      miedzyczasie dziecko, jego odruchy, przystawily mi mala do piersi,
      pogadalismy sobie z mezem, porobily nam fotki do rodzinnego albumu.
      Daly tez jakis srodek homeopatyczny i zrobily akupunkture na palcach
      stopy :-)) Wszystko powoli, bez ponaglania. Potem mialam nabrac
      powietrza i lekko poprzec. Lozysko wyszlo zupelnie samo,
      bezbolesnie, bezproblemowo. Nie mozna tego bylo zrobic za pierwszym
      razem i oszczedzic mi/nam lat cierpienia?
      • jokal7 Re: ew temacie 13.02.10, 15:17
        Przepraszam położne -pani Oleś faktycznie wytknęła mi, ale
        niechcący "zjadłam" że praktykantka=studentka .Wiem o tym bo znam
        dziewczynę na licencjacie z położnictwa .
        Co do rutynowości. Diewczyna z rodziny męża opowiadała mi o szpitalu
        na północy Polski gdzie nagminnie czyści się kobiety -ją też to
        spotkało .Twierdziła żę tam gdzie rodziły jej koleżanki zdaża się to
        rzadzej.
        A co do mojego wpisu może coś pokręciłam ale po urodzeniu pierwszego
        dziecka łożysko -chyba -bo byłam półprzytomna nie chciało odejść .
        Lekarz wtedy wykonał mi parę skrętów na brzuchu i pomogło . Jak
        kiedyś potem pytałam kogoś z branży med to usłyszałam że to
        zrobiono po to żeby łożysko odeszło i nie trzeba było robić
        czyszczenia macicy ..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka