ewa.bronk
22.03.10, 09:42
Witajcie, w piątek pisałam o dziwnych bólach....Ok 14 stały się uciążliwe.
Zadzwoniłam do koleżanki i przyjechała do mnie aby mi dotrzymać towarzystwa.
Miałam już wtedy regularne skurcze. Siedziałam sobie na piłce i razem
oddychałyśmy. Ok 15.15 przyjechał z pracy mój mąż, był mi wtedy bardzo
potrzebny bo potrzebowałam kogoś silnego w czasie skurczów ,zaciskałam na nim
ręce siedząc na piłce. Bardzo mi to pomagało. Potem poszłam do toalety, i gdy
przyszedł skurcz miałam ochotę przeć, odeszły mi wówczas wody, bóle nasilone.
Samantha i mój mąż szybko zapakowali mnie do samochodu koleżanki, miałam już
bóle parte.Ułożyłam się na czworakach oparłam na piłce, mój mąż masował mi
plecy a Sam łamała przepisy drogowe. Nie było siły powstrzymać parcia, choć
dzięki oddychaniu miałam sporą kontrolę. W czasie jazdy zaczęłam trochę
panikować bo czułam że dziecko schodzi. Zawołałam do męża żeby ściągnął mi
spodnie,on tylko zajrzał i zobaczył,że pokazuje i cofa się główka, za parę
metrów krzyczy,że widzi twarz. Dojechaliśmy do szpitala, chciałam zostać w
aucie, bo główka już się urodziła, ale koleżanka przywiozła wózek, sama nie
wiem jak na niego wlazłam, na czworaka okryli mnie kocem i już pędem do
szpitala, a mnie było wszystko jedno,parłam bo musiałam. Mój synek urodził się
w windzie w drodze na położniczy a poród odebrał mój mąż z asystą lekarza i
pielęgniarek które akurat była w windzie. Gdy lekarka zobaczyła,że jest główka
chciała odebrać dziecko, a że nie miała fartucha mój mąż myślał,że to jakaś
zwykła kobieta i jej nie dopuścił,żeby mu obca baba z łapami do dziecka:)Mały
urodził się zdrowy, 3930g, nie pękłam, poród wymarzony-w 200% naturalny.
Jeszcze w windzie odcięto pępowinę, a łożysko urodziłam w pokoju zabiegowym,
nie przyjęłam oksy do tego łożyska. Było super zdrowe, całe.
Podsumowując- poród lekki, łatwy i przyjemny.Było wspaniale.Od momentu
regularnych skurczy trwał 2 godz.
Pozdrawiam i wszystkim życzę tak wspaniałych porodów.