kati792
17.05.08, 16:36
Jestem w 39tc.Na ostatniej wizycie(15.05)lekarz powiedział,że rozwarcie mam na
1 palec,wód płodowych dużo,że coś tam mam jeszcze wysoko(nie pamiętam już
co),że do 20 maja(mój termin liczony chyba wg.OM,która była 13 sierpnia)nie
urodzę.Kazał zgłosić się 21 na ktg,żeby zobaczyć,czy wszystko z Jagódką ok,a
26 maja już zgłosić się na oddział.Powiedział,że w 6 dobie po terminie już
przyjmują.Zapytałam po co,czy na wywoływanie.Odp.że tak.
Powiedziałam mu,że absolutnie nie chcę mieć porodu wywoływanego,że jeżeli z
córeczką wszystko będzie dobrze,to nie chcę,wolę poczekać.
Powiedział,że może tak być,ale i tak będę w szpitalu.
Teraz moje pytania:czy to dobry pomysł czekać aż poród sam się zacznie?
Po co mam leżeć w szpitalu i czekać,skoro mogę to samo robić w domu??
Byłam zagrożona porodem przedwczesnym,ale już jest ok,ciąza donoszona,więc nie
rozumiem....