Gość: Arek
IP: 80.54.168.*
26.09.06, 18:37
Na całej długości ul. Fieldorfa (od zajezdni tramwajowej aż do Michałowskiego)
poustawiane są nowe znaki i tablice. Tylko po co one tam są, jeżeli nic nie
znaczą? Jeden, na przykład, zakazuje skrętu w lewo na PROSTYM odcinku ulicy.
Inna tablica z czerwonymi strzałkami każe jechać odwrotnie do kierunku jazdy.
Pewnie będą tam jakieś roboty drogowe - jeśli tak, to po co wyjmować za
wcześnie znaki ostrzegawcze itp. i ustawiać je tam gdzie nie potrzeba,
całkowicie dezorientując kierowców???