Dodaj do ulubionych

Prezydent modli się do obrazu

22.05.09, 16:13

Nasz prezydent w roli tego, który mówi do obrazu, a obraz do niego ani razu

Psalm (4) Bożyszcza ich są ze srebra i złota, Są dziełem rąk ludzkich. (5)
Mają usta, a nie mówią, Mają oczy, a nie widzą. (6) Mają uszy, a nie
słyszą, Mają nozdrza, a nie wąchają. (7) Mają ręce, a nie dotykają, Mają nogi,
a nie chodzą, Ani nie wydają głosu krtanią swoją.

Psalm 135:(15) Bożki pogan są ze srebra i złota, Są dziełem rąk
ludzkich.
(16) Mają usta, a nie mówią, Mają oczy, a nie widzą. (17) Mają
uszy, a nie słyszą, Nie ma też tchnienia w ich ustach.


Księga Wyjścia
20,4 Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w
górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią.
20,5 Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg
twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego
i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą.
Obserwuj wątek
    • husyta Specjalny przywilej - otworzono kratę 22.05.09, 16:16
      Na kamerze widać www.jasnagora.com/kamera2.html, że krata została otwarta;
      czy to oznacza, że prezydent Kaczyński ma specjalne względy u Paulinów i
      pozwolili mu podejść bliżej obrazu?

      Straszne, do obrazu, który Paulini chronią potężną kratą i nowoczesnymi
      środkami, ludzie przychodzą się modlić o opiekę i ochronę.
      • husyta Link do kamery 22.05.09, 16:17
        www.jasnagora.com/kamera2.html
        • husyta Szeregowi katolicy zostają za kratą 24.05.09, 00:02
          husyta napisał:

          Link do kamery

          Patrząc na ludzi zebranych w kaplicy, widzę, że tylko jacyć faceci ubrani na
          biało mogą wejść poza kratę przed oblicze 'obrazu'.

          Szeregowy lud podziwia swoje bóstwo spoza kraty, która chroni bóstwo przed
          potencjalnymi wandalami.
          I do tego, co jest chronione kratą, ludzie przychodzą się modlić o opiekę i
          ochronę.
          • Gość: BASIUNIA Re: Szeregowi katolicy zostają za kratą IP: *.adsl.inetia.pl 24.05.09, 13:25
            www.jasnagora.com/kamera2.html,
            JUZ USUNELI ;-)

            FORUM NAJLEPSZYM CENZOREM
            • husyta usunęli link do kamery w kaplicy obrazu 25.05.09, 10:11
              Szkoda, że usunęli ten link do kamery w kaplicy obrazu.

              Można było popatrzeć na ludzi padających na kolana przed obrazem chronionym
              potężną kratą.

              Gdy Pan Jezus umierał na krzyżu, zasłona oddzielająca najświętsze miejsce od
              reszty świątyni w Jerozolimie została rozdarta z góry do dołu. Bóg otwierał dla
              każdego człowieka drogę do siebie.

              W Częstochowie dostęp do obrazu ma uprzywilejowana grupa Paulinów i akceptowani
              przez nią politycy.
              Szeregowy lud czci obraz przez kratę.

              Katolicy, jeśli chcecie, to kłaniajcie się zakratowanym obrazom, ale nie
              nazywajcie tego chrześcijaństwem.
              • husyta kamera w kaplicy obrazu działa 25.05.09, 17:01
                Basiuniu, obcięłi ci i dlatego nie działało.

                Tutaj masz prawidłowy link, który działa:

                www.jasnagora.com/kamera2.html

                Teraz przed obrazem jest tłum w białych kapturach, wnioskuję że to strażnicy
                obrazu, Paulini, a spoza kraty tłum ubrany na kolorowo, czy szeregowi wierni.
                • aspirata Re: kamera w kaplicy obrazu działa 25.05.09, 17:45
                  husyta napisał:
                  > Teraz przed obrazem

                  Pielęgnuj co ci drogie daj żyć innym jak tego pragną.

                  -
                  Pozostaw ludzi w spokoju.
    • Gość: jasiu... Husyto, czemu robisz z nasz durniów? IP: *.dip.t-dialin.net 25.05.09, 18:56
      Strasznie tendencyjnie dobierasz sobie cytaty z Biblii, myślę, że warto twój
      wybór cytatów uzupełnić.

      Zacznijmy od IV Mojżeszowej 21

      "8. I rzekł Pan do Mojżesza: Zrób sobie węża i osadź go na drzewcu. I stanie
      się, że każdy ukąszony, który spojrzy na niego, będzie żył.
      9. I zrobił Mojżesz miedzianego węża i osadził go na drzewcu. A jeśli wąż ukąsił
      człowieka, a ten spojrzał na miedzianego węża, pozostawał przy życiu."

      Jaką rolę, według ciebie pełni w tym przypadku wąż? Czy nie jest tylko, podobnie
      jak ikona jasnogórska, podobnie jak tysiące innych figur i obrazów jedynie
      przedmiotem, a nie substytutem? Czy w twojej głowie naprawdę może się pomieścić,
      że ktokolwiek na Jasnej Górze, albo i gdziekolwiek modli się do obrazu?
      Czemu ty aż tak bardzo poniżasz ludzi, wierząc, że oni modlą się do
      obrazu
      , a nie przed obrazem?

      Między znaczeniem wyrazów do i przed jest diametralna różnica.
      Ludzie, i owszem klękają przed obrazem, by przed obrazem się modlić. Nie do, ale
      przed. Każdy, kto myśli inaczej, albo ma ograniczoną poczytalność i o to samo
      oskarża innych, albo świadomie po prostu przeinacza fakty obrażając ludzi,
      którzy na Jasną Górę przyjeżdżają.

      Jeśli Bóg zaakceptował miedzianego węża na kiju, to chyba znak, że posługiwanie
      się przedmiotami w okazywaniu Bogu czci jest w religii dozwolone. Bo to jest
      tylko miejsce, przedmiot, jedno z wielu, gdzie Bóg może nas wysłuchać, ale
      jakieś szczególne.

      Podobnie jak szczególnym miejscem była okolica miedzianego węża (z drugiej
      strony góry, gdzie węża nie było widać nie było już tak bezpiecznie), tak i
      chrześcijaństwo, a w zasadzie wszystkie religie mają takie szczególne miejsca.
      Czyżbyś tak samo, jak wyśmiewasz się z Jasnej Góry odważył się na wyśmiewanie
      się z Mekki? Wszak tam też Allaha nie ma, a mimo wszystko muzułmanie ciągną do
      tego miejsca i wierzą, że muszą tam pielgrzymować.

      Obczytałeś się wybiórczo dopasowanych cytatów i na tym forum próbujesz obrażać
      logicznie myślących ludzi. Być może ty kiedyś składałeś rączki i modliłeś się do
      gipsowej Bozi, co to w kącie jakiegoś kościoła stała. Niestety taki prymitywny,
      dziecinny sposób pojmowania religii jest jak pielucha. Z tego normalni ludzie
      wcześniej, czy później wyrastają. Czyżby ciebie to ominęło i nadal pozostałeś w
      tej dziedzinie infantylnym dzieckiem?

      Nie lubię, jeśli ktoś doczepi się kilku cytatów i usiłuje innych ograniczać,
      zmuszając ich do określonych, bardzo usystematyzowanych zachowań. Mój Bóg jest
      bardzo miłosierny i bardzo tolerancyjny. Jeśli wie, że idę gdziekolwiek (choćby
      i przed krytykowany przez ciebie obraz), by mu tam powiedzieć, że za coś mu
      dziękuję, albo o coś go proszę, to Mój Bóg się bardzo cieszy. Takiego Boga i
      tobie życzę, może w końcu, jeśli wyrzucisz wszystkie niepotrzebne książki i ty
      znajdziesz kiedyś Takiego Boga. Bo czasem nie trzeba w sercu Boga szukać, ale
      warto w sercu poszukać informacji o nim. Mniej cytatów, więcej tolerancji, bo
      Bóg naprawdę jest tolerancyjny. Przemyśl to!

      Aha - nie mam nic wspólnego z katechizacją, czy teologią. Po prostu taki jest
      Mój Bóg, bo moim zdaniem każdy może mieć swojego. Ty też możesz, ale nie
      wyśmiewaj się z Bogów, jakich mają inni.
      • husyta Odwoływanie się do Biblii jest robieniem durniów? 25.05.09, 22:37
        Drogi Jasiu,
        Czy odwoływanie się do Biblii jest robieniem z ludzi durniów?
        Ja nie robię z ludzi durniów, co mi imputujesz.
        Durniów robią z nich ci, którzy uczą, że przed takim czy innym obrazem mogą
        spotkać się z Bogiem, mimo że Biblia zabrania kultu obrazów.

        Nie doczytałeś do końca, jak to było z tym wężem, bo nie użyłbyś tego przykładu
        na poparcie kultu obrazów. Projektujesz na Pana Boga swoje wyobrażenia o
        tolerancji, jakim On jest, zamiast poznawać go przez CAŁE Pismo Święte.
        2 Tym 3:(16) Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do
        nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w
        sprawiedliwości, (17) aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego
        dzieła przygotowany


        Zobaczmy, jaki jest błąd w myśleniu, że skoro Pan Bóg kazał zrobić miedzianego
        węża, to znaczy że pozwala na tworzenie obrazów kultowych.

        Po kolejnym buncie przeciwko Bogu, Pan Bóg zesłał na Izraelitów węże:
        Księga Liczb 21: (6) Wtedy zesłał Pan na lud jadowite węże, które kąsały lud,
        i wielu z Izraela pomarło. (7) Przyszedł więc lud do Mojżesza i rzekli:
        Zgrzeszyliśmy, bo mówiliśmy przeciwko Panu i przeciwko tobie; módl się do Pana,
        żeby oddalił od nas te węże. I modlił się Mojżesz za lud. (8) I rzekł Pan do
        Mojżesza: Zrób sobie węża i osadź go na drzewcu. I stanie się, że każdy
        ukąszony, który spojrzy na niego, będzie żył.
        (9) I zrobił Mojżesz
        miedzianego węża, i osadził go na drzewcu. A jeśli wąż ukąsił człowieka, a ten
        spojrzał na miedzianego węża, pozostawał przy życiu.


        Prosty ratunek - spojrzeć na węża. Tak prosty, dla wielu byc może wydawał się
        idiotyczny. Do tego węża na palu odwołał się Pan Jezus, kiedy mówił o swoje
        ofierze na krzyżu:

        Jan 3: (14) i jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być
        wywyższony Syn Człowieczy,
        (15) aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale
        miał żywot wieczny. (16) Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego
        jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot
        wieczny.


        Papiestwu jednak ta prosta prawda nie wystarcza. Bonifacy VIII ogłosił w Bulli
        Unam Sanctam w 1302 roku, że aby dostąpic zbawienia, trzeba być poddanym biskupa
        Rzymu.

        Częścią tego poddaństwa jest kult obrazów promowany przez papiestwo, który nie
        tylko nie ma uzasadnienia biblijnego, ale jest wręcz łamaniem przykazania
        zabraniającego kult obrazów.

        Różnica pomiędzy spojrzeniem na miedzianego węża na palu a obrazem jest taka, że
        węża kazał zrobić Pan Bóg w szczególnym momencie wędrówki Izraelitów przez
        pustynię, natomiast w dekalogu zakazał robienia obrazów i przedmiotów kultowych.

        Księga Wyjścia
        20,4 Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w
        górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią.

        20,5 Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył,



        Oddawanie czci Bogu nie polega na czczeniu obrazów z rzekomymi wizerunkami Marii
        i Jezusa, ale postępowaniu według prawdy objawionej przez Boga:
        Jan 4,21 Rzekł jej Jezus: Niewiasto, wierz mi, że nadchodzi godzina, kiedy
        ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu.
        4,22 Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, bo zbawienie
        pochodzi od Żydów.
        4,23 Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą
        oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu
        tak cześć oddawali.

        4,24 Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu
        i w prawdzie.



        Taki miedziany wąż musiał być niesamowitym zabytkiem religijnym, a jednak, kiedy
        kilkaset lat później ludzie zaczęli oddawać wężowi cześć, król Hiskiasz
        zniszczył ten kultowy zabytek, gdyż ludzie zaczęli mu oddawać cześć:

        2 Królewska 18:(1) W trzecim roku panowania Ozeasza, syna Eli, króla
        izraelskiego, objął władzę królewską Hiskiasz, syn Achaza, króla
        judzkiego. (2) Miał dwadzieścia pięć lat, gdy objął władzę królewską, a
        dwadzieścia dziewięć lat panował w Jeruzalemie. Matka jego nazywała się Abi, a
        była córką Zachariasza. (3) Czynił on to, co prawe w oczach Pana, wszystko tak,
        jak czynił Dawid, jego praojciec. (4) On to zniósł świątynki na wyżynach,
        potrzaskał słupy i rozkruszył węża miedzianego, którego sporządził Mojżesz;
        do tego bowiem czasu synowie izraelscy spalali mu kadzidło, nazywając go
        Nechusztan.
        (5) Na Panu, Bogu Izraela, polegał, tak że nie było po nim
        takiego jak on w gronie wszystkich królów judzkich, ani w gronie jego
        poprzedników. (6) Był przywiązany do Pana i nie odstępował od niego,
        przestrzegając przykazań, jakie Pan nadał Mojżeszowi. (7) Toteż Pan był z nim,
        wszystko, co przedsięwziął, wiodło mu się.


        Drogi Jasiu, chcesz Pana Boga uczyć tolerancji? Chcesz powiedzieć, że będziesz
        łamał Boże przykazania, ale Pan Bóg jest tolerancyjny i cię za to pochwali?

        Upamiętaj się Jasiu!

        Dzieje (24) Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten,
        będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych
        (25) ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż
        sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko. ... .. (29) Będąc więc z rodu
        Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo srebra,
        albo do kamienia, wytworu sztuki i ludzkiego umysłu.
        (30) Bóg wprawdzie
        puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi,
        aby się upamiętali
        ...
        • Gość: jasiu... Tak! Robisz z nas durniów! IP: *.dip.t-dialin.net 26.05.09, 15:27
          Takich co to do deski pomalowanej, albo do figurki lepiej lub gorzej wystruganej
          się modlą. Twoim zdaniem, to jasnogórska deska jest święta, przynajmniej takie
          rewelacje nam wmawiasz. Kult obrazów, w twoim rozumieniu nie jest niczym innym,
          jak oddawaniem czci jakiejś desce, czy figurce.

          A przecież prawda jest zupełnie inna, co jakoś nie chce się pomieścić w twojej
          głowie. To, że ludzie modlą się, używając czasem przymiotników nie oznacza, że
          do tego przymiotnika się modlą. Jeśli modlą się do "częstochowskiej Maryi", to
          nie modlą się przecież do kawałka deski, ale do matki Jezusa, która zgodnie z
          tradycją kościoła katolickiego, jako matka Boga, jest uznana jako największa
          święta. Skoro katolicy mówią w Credo "wierzę w świętych obcowanie", to mają
          prawo tych świętych prosić o pośrednictwo w swoich sprawach.

          Albo nie zrozumiałeś, albo perfidnie uciekasz od tematu, skoro nie widzisz
          analogii pomiędzy obrazem, a historycznym wężem. Zarówno wąż, jak i obraz jest
          jedynie przedmiotem, który jest wykorzystywany w kulcie. Takich przedmiotów
          znajdziemy wiele, pomagają one np. skupić uwagę. Czemu to akurat na węża mieli
          izraelici patrzeć, czy to spojrzenie, to nie była forma bezsłownej modlitwy,
          przecież nie do węża, tylko do Boga. Szczególnie to uprzedmiotowienie widać w
          religiach wschodu, gdzie o ikonach mówi się, że są "nie ręką ludzką pisane".
          Nasi prawosławni bracia (a polecam choćby film o Andrieju Rublowie) określili
          bardzo szczegółowo sposób powstawania takiego dzieła. Pisarze ikon musieli
          przejawiać pokorę, łagodność, pobożność i przestrzeganie czystości duchowej i
          cielesnej. Sprawdziłem, wiem że już VII sobór w Nicei z 787 r. uznał cześć
          obrazów za prawowierną naukę Kościoła i podał definicję tej czci: biskupi
          uznali, że ikonie należy się taki sam kult jak Ewangelii.

          Bo twoja biblia tak naprawdę niczym nie różni się od tych ikon. Tak ikony, jak i
          biblia zostały napisane ręką człowieka. Skoro uważasz, że Bóg dyktował słowa
          proroków i ewangelistów, jakom prawem odrzucasz możliwość, że czasem, dla
          niepiśmiennych Bóg pokierował ręką malarza, by stworzył swoje dzieło, które
          pomoże ludziom go wielbić.

          Bo podobnie, jak nikt nie modli się do twojej Biblii, nikt też nie modli się do
          ikon. To są czcigodne przedmioty i nic więcej. Nie można ich traktować różnie.
          Jan Hus tego nie rozumiał, no cóż, nikt (ja i ty również) nie ma monopolu na
          rację. Najważniejsze, że ludzie się modlą, czy w otoczeniu biblii, czy ikon, to
          już sprawa drugorzędna, ważne, że modlą się do Boga.

          Masz przygotowane (jak tzw. badacze pisma świętego) kilka cytatów, które być
          może zostały przekłamane podczas licznych tłumaczeń. Na wszystko próbujesz
          znaleźć receptę w Biblii, a przecież jest to dziwna księga, której nie wolno
          czytać dosłownie. Biblia jest pełna przenośni, obrazów, tekstów trudnych do
          zrozumienia w dzisiejszych warunkach kulturowych. Może dlatego zamiast szukać w
          Biblii sześciu cyfr, które padną w totku w najbliższą sobotę, warto w inny
          sposób poszukać w niej szczęścia?

          Nadal twierdzę, że skoro Chrystus cierpiał i umarł za mnie (umarł za mnie, czy
          nie?), to jego ofiara nie może być daremna. Dzisiejszy Bóg nie może być dla mnie
          taką samą istotą, jaką był dla Mojżesza. Czasy się zmieniły i myślę, że Bóg taką
          zmianę czasów przewidział i w końcu zaakceptował. Nie wiem, gdzie w Biblii
          znaleźć teksty, mówiące np. o granicach boskiej tolerancji, granicach (a są
          takie?) boskiej miłości i wybaczenia (syn marnotrawny?). To są o wiele ciekawsze
          rzeczy, niż akademickie dyskusje, czy wolno namalować Pana Boga z brodą, czy
          jeśli już ktoś maluje, to powinien zrobić trójkąt z oczkiem, bo Boga z brodą się
          nie maluje.

          Rozdrabniając się w poszukiwaniu szczegółów, najczęściej traci się sens, bo
          trudno koncentrując się na szczegółach ogarnąć całość. Może dlatego, zamiast
          rzucać setki cytatów ja wolę przymknąć oczy i poczekać. Przecież jeśli Bóg
          rozmawiał już z tyloma ludźmi, to może i mi coś podpowie? Na razie podpowiada
          mi, że mogę usiąść w jasnogórskiej ławce i tam podziękować mu za to, że parę
          rzeczy mi się w tym życiu udało. Tak jakoś czuję, że nie jest Bogu z tego powodu
          przykro, że dziękuję mu przed ikoną, obrazującą kobietę, która urodziła mu
          jedynego syna, a co tam, w końcu, przecież ten syn, też jest na tej ikonie
          wyobrażony.
    • Gość: mater, matris Re: Prezydent modli się do obrazu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.09, 21:42
      twoje cytaty nie odnosza sie do podobizny boga, stworzonej reka ludzką, ale
      'czegokolwiek co jest na niebie w
      > górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią' chodzi tu
      raczej o ptaszki,krowki...itd... cyaty te obrazuja raczej utrate wiary w jednego
      boga i zastapienie jej czym innym np. kultem pieniadza
      • husyta Re: Prezydent modli się do obrazu 25.05.09, 23:58
        Chciałbyś to tak zawęzić?
        To zwróć uwagę na to, co pisał Paweł do Rzymian 1: (18) Albowiem gniew
        Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi,
        którzy przez nieprawość tłumią prawdę.
        (19) Ponieważ to, co o Bogu
        wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił.
        (20) Bo
        niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od
        stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na
        swoją obronę, (21) dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie
        złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne
        serce pogrążyło się w ciemności. (22) Mienili się mądrymi, a stali się głupi.
        (23) I zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające
        śmiertelnego człowieka,
        a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy;
        • Gość: mater,matris Re: Prezydent modli się do obrazu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.09, 11:53
          te cytaty potwierdzają tylko moją poprzednią tezę :/. to oddawanie czci
          smiertelnemu cżłowiekowi,ptakom zwierzętom i płazom, a nie bogu jest grzechem.
          ani jezus ani jego matka nie byli smiertelnymi ludźmi, w dodatku modlimy się nie
          do nich, ale za ich posrednictwem
          ...a ze bog objawia sie poprzez dzielo stworzenia to chyba zrozumiałe jest dla
          kazdego i wlasnie o to chodzi bysmy wierzyli w tego, ktory dziela tego dokonał.
          nie ma innego boga, niż ten ktory jest i nikt temu nie przeczy.
    • pluto37 Re: Prezydent modli się do obrazu 25.05.09, 23:11
      husyto!
      Dlaczego masz pretensje do prezydenta, ze sie modli do obrazu?
      Skoro lubi, to sie modli. Jego wybor tak jak twoj.
      Ja tam za Kaczynskimi specjalnie nie przepadam[:)} ale to do czego
      sie modla, jak sie modla i w jakim jezyku jest mi zupelnie obojetne.
      Jest to ich prywatna sprawa.
      Tak jak i ty z tym swoim husytyzmem i czy jakimkolwiek innym
      wyznaniem jestes wyznawca na swoj wlasny rachunek. I czy bedziesz z
      Najwyzszym rozmawial w synagodze, zborze, meczecie, czy jakims
      innym "templu", to jest to wylacznie twoja sprawa..
      I o tym powinienes pamietac zanim zaczniesz sie produkowac
      publicznie.
      Zonglerka cytatami ze swietych ksiag jest zajeciem tyle jalowym,
      co ..niesmacznym.
      • husyta Re: Prezydent modli się do obrazu 25.05.09, 23:55
        Drogi pluto, modlitwa dorosłego inteligentnego człowieka do obrazu urąga
        inteligencji człowieka i obraża Boga Stwórcę.

        Dla ciebie niesmacznym jest przypominanie fragmentów Słowa Bożego, które
        zabraniają kultu obrazów, więcej, szydzą z tych, którzy kłaniają się obrazom czy
        figurom.
        • pluto37 Re: Prezydent modli się do obrazu 26.05.09, 01:49
          Hustyto tez drogi!
          Slowa niesmaczne uzylem z wrodzonej mi grzecznosci.
          Co powinienes docenic.
          Powiem tyle, ze wlazenie z butami w sfere wiary czlowieczej tylko
          przy bardzo duzej ilosci dobrych checi mozna nazwac "niesmakiem.
          Jakom i ja uczynil.
          Mnie modlitwy Kaczynskiego i kogokolwiek do czegokolwiek nie
          obrazaja i nie uragaja mojej inteligencji. Byc moze z nasze
          inteligencje jakos roznia sie miedzy soba.

          A co do tego co okreslasz slowem Bozym, to jakos nie zdarzylo sie
          dotad, zeby sam Stworca sie z tego powodu obrazil. Figury i obrazy
          jakos tez nie zechcialy wyrazic swoich negatywnych opinii w tej
          mierze.
          Czy wiec nie jest tak, ze w swej pysze husyckiej ty chcesz zastapic
          Stworce i bezprawnie -niby w Jego imieniu - usilujesz dla sobie
          tylko wiadomych celow -siac nielad moralny i zamieszanie wsrod
          chrzescian i dobrych ludzi. Chcesz zeby szanowano twoj sposob
          spotkan ze Stworca, to szanuj to co w tej mierze czynia inni wedlug
          wlasnych przekonan. One -tak jak i twoje im- moga byc ci niemile.
          Konstytucja gwarantuke kazdemu ochrone sposobu Wielbienia Pana wiec
          szanuj innowiercow i Konstytucje RP.
          Dalej uwazam, ze kulturalny i inteligentny czlowiek nie powinien
          drugiemu zagladac pod koldre i religijnych uniesien. Pod warunkiem,
          ze sa to uniesienia na prywatny uzytek czlowieka i nie sluza innym
          celom niz religijne. Dla mnie i podejrzewam, ze dla wiekszosci
          forumowiczow mozesz byc rownie dobrze hustyta, jak swiadek jehowy,
          animista, sikh, czy Zenolog itp.. To twoja prywatna sprawa i
          Kaczynskiego w jaki sposob swoje religijne uniesienia realizuje.
          Podobnie jak i miejsce gdzie to czyni. Dla mnie on moze sie modlic
          jesli chce i w meczecie i w synagodze i w Shaolin Temple... byle z
          przekonania.
          I nie za to mu placimy.
          A co do szydzenia, to drogi husyto! Nie powinno sie szydzic ze
          sposobu w jaki inni wyznaja Stworce. Bo to naprawde jest niegrzeczne
          i nie po chrzescijansku. Ty masz milowac blizniego, a nie szydzic z
          niego. Nawet jesli w/g ciebie bladzi.
          Zostaw to Stworcy. On jakos bez twojego udzialu osadzi grzesznika.
          • husyta1 Słowo Boże jest ponad zachowaniami kulturowymi 26.05.09, 09:02
            Wchodzisz na ścieżkę oceniania tego, co grzeczne a co nie, co zgodne z naszą
            kulturą, a co nie i nie dostrzegasz, że to co grzeczne i zgodne z naszą kulturą,
            może być sprzeczne z nauczaniem Pisma Świętego.

            Oddawanie czci obrazom i modlitwa przed nimi, jest sprzeczne z nauczaniem Pisma
            Świętego, zatem jest grzechem.

            Zapewne będzie dla ciebie grzechem pijaństwo, cudzołóstwo, narkomania, itp.
            Nie wyrażałbyś sprzeciwu, gdybym wzywał do upamiętania ludzi pogrążonych np. w
            pijaństwie,

            ale wyrażasz swój niesmak, kiedy pokazuję, że oddawanie czci obrazom jest
            grzechem, od którego należy się odwrócić, bez względu na to, czy czyni to
            szeregowy wierny, czy prezydent czy biskup.

            Słowo Boże jest ponad zachowaniami kulturowymi.

            Pan Bóg wielokrotnie w Piśmie Świętym zabrania kultu obrazów. Zobacz mój wpis
            powyżej do Jasia.
            W liście do Rzymian Pan Bóg mówi, że gniew Boży spada na ludzi, którzy zamienili
            chwałę nieśmiertelnego Boga na obrazy przedstawiające śmiertelnego człowieka.
            Tak więc taki kult nie jest Bogu obojętny - sprowadza na naród przekleństwa
            opisane w Biblii. Tym bardziej, jeśli popełnia go przywódca kraju.

            A to że figury i obrazy nie zechciały wyrazić swoich negatywnych opinii w tej
            mierze to dlatego, że choć mają usta, nie potrafią mówić ...

            Zanim przypiszesz mi husycką pychę, upewnij się, czy w swojej katolickiej
            skromności stałeś się nieposłuszny Bogu broniąc kultu, którego Biblia zabrania.

            Biblia podaje jasne nakazy, co powinni czynić ludzie, którzy uwierzyli, że
            zbawienie jest przez doskonałą, złożoną raz na zawsze ofiarę krzyżową Jezusa
            Chrystusa.
            Powinni wzywać do upamiętania innych, czy im się to podoba, czy nie.

            Nie szydzę z bliźniego, co mi przypisujesz.
            Pokazałem tylko, że Pismo Święte szydzi z kultu figur i obrazów.
            Mógłbym podać wiele fragmentów, pokazujących niedorzeczność oddawania im czci.

            Oto przykład z proroka Jeremiasza:
            (2) Tak mówi Pan: Nie wdrażajcie się w zwyczaje narodów, nie lękajcie się
            znaków niebieskich, chociaż narody się ich lękają! (3) Gdyż bóstwa ludów są
            marnością. Są dziełem rąk rzemieślnika pracującego dłutem w drzewie, ściętym w
            lesie,
            (4) które przyozdabiają srebrem i złotem, umacniają gwoździami i
            młotami, aby się nie chwiało.
            (5) Są jak straszak na polu ogórkowym, nie
            mówią, trzeba je nosić, bo nie mogą chodzić. Nie bójcie się ich, bo nie mogą
            szkodzić, lecz nie mogą też nic dobrego uczynić.
            (6) Tobie nikt nie dorówna,
            Panie! Jesteś wielki i wielkie jest w mocy twoje imię. (7) Któż by się nie bał
            ciebie, Królu narodów? Tak, tobie się to należy, gdyż wśród wszystkich mędrców
            narodów i wśród wszystkich ich królów nie ma takiego jak Ty. (8) Wszyscy co do
            jednego są głupi i nierozumni; niedorzecznością jest cześć oddawana
            drewnu.


            (Ks. Jeremiasza 10:2-8, Biblia Warszawska)


            Myślę, że inteligentny człowiek, który potrafi czytać i ma dostęp do Pisma
            Świętego, może ustalić co jest prawdą a co fałszem, jeśli idzie o oddawanie czci
            Bogu.

            Oddawanie czci obrazom jest może grzeczne i zgodne z kulturą i tradycją
            narodową, ale jest niegrzecznością i nieposłuszeństwem wobec Boga.

            Wybierz, który rodzaj grzeczności wolisz.
            • pluto37 Re: Słowo Boże jest ponad zachowaniami kulturowym 26.05.09, 10:23
              husyta1 napisał:

              > Wchodzisz na ścieżkę oceniania tego, co grzeczne a co nie, co
              zgodne z naszą kulturą,

              - Naszej kulturze nie wlazi sie z butami w cudze uczucia religijne i
              w formy ich wyrazania, jezeli to jest zgodne z prawem i nie robi
              krzywdy innym ludziom. I tego wymagaja zasady grzecznosci, czyli nie
              rob drugiemu co tobie nie milo.

              >>> i nie dostrzegasz, że to co grzeczne i zgodne z naszą kulturą ,
              może być sprzeczne z nauczaniem Pisma Świętego.
              >
              Chcialbym ci delikatnie zwrocic uwage, ze Pisma Swiete wszelkich
              religii na cale szczescie nie obowiazuja wszystkich obywateli
              naszego kraju i kontynentu. A wiec i owe zasady grzecznosciowe nie
              musza byc zgodne z jakimikolwiek swietymi ksiegami. Chyba nie
              chcesz, zeby wszystkie zapisy zawarte w biblii, koranie, czy
              talmudzie byly podstawa prawna do regulowania stosunkow
              miedzyludzkich we wspolczesnym swiecie?

              > Oddawanie czci obrazom i modlitwa przed nimi, jest sprzeczne z
              nauczaniem Pisma Świętego, zatem jest grzechem.
              >
              To moze niech sie z tego grzesznik tlumaczy na sadzie ostatecznym. A
              Najwyzszy rozstrzyga i osadzi. Nie wydaje mi sie, ze dostales od
              niego jakies pelnomocnictwa do wystepowania w jego imieniu. jesli
              tak, to moze jakies dowody poprosimy.

              > Zapewne będzie dla ciebie grzechem pijaństwo, cudzołóstwo,
              narkomania, itp.

              Zapewne... ale grzech to niekoniecznie przestepstwo. Wiec grzeszyc
              mozna na wlasny rachunek bez zawracania glowy wspolobywatelom.

              > Nie wyrażałbyś sprzeciwu, gdybym wzywał do upamiętania ludzi
              pogrążonych np. w pijaństwie,
              >
              Pewnie nie, ale to zalezaloby od formy. Gdybys przesadzil w
              przypadku mojego alkoholizmu, to moglbym byc nieprzyjemny w odbiorze.

              > ale wyrażasz swój niesmak, kiedy pokazuję, że oddawanie czci
              obrazom jest grzechem, od którego należy się odwrócić, bez względu
              na to, czy czyni to szeregowy wierny, czy prezydent czy biskup.
              >
              A dlaczego NALEZY? Jak lubia i nie zmuszaja ciebie do tak niecnych
              czynow, to czemu im w tym jawnogrzesznictwie zbiorowym przeszkadzac?
              Moglbym sie zdenerwowac, gdyby chcieli to czynic wespo-wzespol w
              moim mieszkaniu, ale skoro wybrali do tego stosowne miejsce, czyli
              kosciol, to Pan z nimi. Niech grzesza na ile im sil starczy.

              > Słowo Boże jest ponad zachowaniami kulturowymi.
              >
              A to ateistow, islamistow, animistow, buddystow i zydow tez
              obowiazuje? Azjaci dalecy i poludniowi, Arabowie i Murzyzni, a takze
              indianie obu Ameryk i aborygeni wyznaja inne wartosci i o pismach
              swietych maja cokolwiek male pojecie. A podejrzewam ze o husytach i
              Pismie wiedza tyle co mrowka o kometach..

              > Pan Bóg wielokrotnie w Piśmie Świętym zabrania kultu obrazów.
              - I jaki wniosek z tego? Moze masz jakis sposob, zeby doprowadzic
              grzesznikow do ladu moralnego zgodnego z Pismem? Bo samym dobrym
              slowem raczej niewiele zwojujesz przeciw ksiezom i biskupom, a takze
              prezydentowi.
              >
              > Myślę, że inteligentny człowiek, który potrafi czytać i ma dostęp
              do Pisma Świętego, może ustalić co jest prawdą a co fałszem,

              Pewnie dobrze myslisz. Tylko jest jeden problem. Jak sklonic tego
              leniwca, zeby zechcial.
              I powiem ci w sekrecie, ze mnie to tez serdecznie malo interesuje do
              czego sie biskup modli i czy wogole. Tak i to czy ty osobiscie z
              Najwyzszym pogaduszki prowadzisz, czy za posrednictwem Pisma. A
              wyglada na to, ze biskup z Kaczynskim do obrazu, a ty do pisma sie
              modlisz. A co wiecej owo Pismo zastepuje ci Pana Boga.
              Moim zdaniem wyraznie grzeszysz pycha.
              A to grzech, ktorego zaden Pan Bog nie toleruje i podejrzewam mocno,
              ze czeluscie piekiel sie przed toba otworza i jezdzcy Apokalipsy za
              kare cie nawiedza.
              Zastanow sie nad swoim zyciem i doznaj radosci poprawy w Duchu.
              Czego ci serdecznie zycze.
              >
              > Oddawanie czci obrazom jest może grzeczne i zgodne z kulturą i
              tradycją narodową, ale jest niegrzecznością i nieposłuszeństwem
              wobec Boga.
              >
              Jezus Maria! Ze tak powiem. A gdzie zes tego wszystkiego dowiedzial?
              Od niego samego, czy tak sobie to samodzielnie wykombinowales?
              Masz zamiar jakos to posluszenstwo wymusac, czy jedynie uzywac
              dobrego slowa?

              > Wybierz, który rodzaj grzeczności wolisz.
              >
              Toz ci tlumacze jak komu dobremu, co uznaje za zasady grzecznosci,
              ale jakos Pismo przeslania zdolnosc do pojmowania czegokolwiek. ALe
              to typowe dla wszelkich aktywistow. Nie wykluczajac partyjnych.
              Zycze ci wiec powodzenia na drodze ku prawdzie w Pismie
              tylko moze nie strasz nas tymi cytatami z Pisma. Mieszkancy naszego
              grodu maja solidna dawke pien ku chwale...w dowolnej ilosci i
              odrobina czasu wolnego od uniesien religijnych im sie napewno nalezy.
              Pozdrawiam cie i zycze powodzenia w nauczaniu indywidualnym raczej
              niz zbiorowym.
              • husyta Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi 26.05.09, 11:50
                Pluto, moje zasady grzeczności wynikają z posłuszeństwa wobec Pisma Świętego -
                twoje z kultury narodu i nieposłuszeństwa wobec Pisma.

                Powiedz mi, czy grzecznym jest odwodzenie mnie od mówienia innym o tym, co mówi
                Pismo Święte, tym bardziej tym, którzy uważają się za chrześcijan, a żyją z nim
                na bakier.

                Apostoł Piotr, kiedy mędrcy z Sanhedrynu zabraniali mu mowić Jezusie powiedział:
                Dzieje: (1) A gdy oni mówili do ludu, przystąpili do nich kapłani i dowódca
                straży świątynnej oraz saduceusze, (2) oburzeni, iż nauczają lud i zwiastują
                zmartwychwstanie w Jezusie; (3) ujęli ich więc i wtrącili do więzienia aż do
                następnego dnia; był już bowiem wieczór. (4) Wielu zaś z tych, którzy słyszeli
                tę mowę, uwierzyło, a liczba mężów wzrosła do około pięciu tysięcy. (5) A
                następnego dnia zebrali się w Jerozolimie ich przełożeni i starsi, i uczeni w
                Piśmie (6) oraz Annasz, arcykapłan, i Kaifasz, i Jan, i Aleksander, i wszyscy,
                ilu ich było z rodu arcykapłańskiego. (7) I postawiwszy ich pośrodku, pytali
                się: Jaką mocą albo w czyim imieniu to uczyniliście? (8) Wtedy Piotr, pełen
                Ducha Świętego, rzekł do nich: Przełożeni ludu i starsi! (9) Jeżeli my dziś
                jesteśmy przesłuchiwani z powodu dobrodziejstwa wyświadczonego człowiekowi
                choremu, dzięki czemu został on uzdrowiony, (10) to niech wam wszystkim i całemu
                ludowi izraelskiemu wiadome będzie, że stało się to w imieniu Jezusa Chrystusa
                Nazareńskiego, którego wy ukrzyżowaliście,
                którego Bóg wzbudził z martwych;
                dzięki niemu ten oto stoi zdrów przed wami. (11) On to jest owym kamieniem
                odrzuconym przez was, budujących, On stał się kamieniem węgielnym.
                (12) I
                nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod
                niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.
                (13) A widząc
                odwagę Piotra i Jana i wiedząc, że to ludzie nieuczeni i prości, dziwili się;
                poznali ich też, że byli z Jezusem; (14) patrząc zaś na człowieka uzdrowionego,
                który stał z nimi, nie wiedzieli co odpowiedzieć. (15) Kazali im tedy opuścić
                Radę Najwyższą i naradzali się między sobą, (16) mówiąc: Cóż poczniemy z tymi
                ludźmi? Wiadomo przecież wszystkim mieszkańcom Jerozolimy, że dokonali
                oczywistego cudu, i nie możemy temu zaprzeczyć; (17) lecz aby się to między
                ludem jeszcze bardziej nie rozeszło, zagroźmy im, aby w tym imieniu więcej do
                nikogo z ludzi nie mówili.
                (18) I przywoławszy ich, nakazali im, aby w ogóle
                nie mówili ani nie nauczali w imieniu Jezusa. (19) Lecz Piotr i Jan
                odpowiedzieli im i rzekli: Czy słuszna to rzecz w obliczu Boga raczej was
                słuchać aniżeli Boga, sami osądźcie;
                (20) my bowiem nie możemy nie mówić o
                tym, co widzieliśmy i słyszeliśmy.


                Zwolnieni apostołowie nadal głosili o Jezusie i ponownie zostali aresztowani.
                Dzieje 5:(17) Wtedy wystąpił arcykapłan i całe jego otoczenie, stronnictwo
                saduceuszów, napełnieni zazdrością, (18) pojmali apostołów i wtrącili ich do
                więzienia publicznego.
                (19) Ale anioł Pański otworzył w nocy drzwi
                więzienia
                i wyprowadziwszy ich, rzekł: (20) Idźcie, a wystąpiwszy,
                głoście ludowi w świątyni wszystkie te słowa, które darzą życiem.
                (21)
                Usłyszawszy to, weszli z brzaskiem dnia do świątyni i nauczali. A gdy nadszedł
                arcykapłan i jego otoczenie, zwołali Radę Najwyższą, to jest całą starszyznę
                synów Izraela, i posłali do więzienia, żeby ich przyprowadzono. (22) Lecz gdy
                słudzy poszli, nie znaleźli ich w więzieniu; zawrócili więc i oznajmili to, (23)
                mówiąc: Więzienie znaleźliśmy zamknięte z całą starannością, a również
                strażników stojących przed drzwiami, lecz gdy otworzyliśmy, nie znaleźliśmy
                wewnątrz nikogo. (24) A gdy dowódca straży świątynnej i arcykapłani usłyszeli te
                słowa, zachodzili w głowę, co się z nimi stać mogło. (25) Wtem nadszedł ktoś i
                doniósł im: Mężowie, których wtrąciliście do więzienia, znajdują się w
                świątyni i nauczają lud.
                (26) Wówczas dowódca straży poszedł ze sługami i
                przyprowadził ich bez użycia siły; obawiali się bowiem ludu, aby ich nie
                ukamienowano. (27) A gdy ich przywiedli, stawili ich przed Radą Najwyższą. I
                zapytał ich arcykapłan, (28) mówiąc: Nakazaliśmy wam surowo, abyście w tym
                imieniu nie uczyli,
                a oto napełniliście nauką waszą Jerozolimę i chcecie
                ściągnąć na nas krew tego człowieka. (29) Piotr zaś i apostołowie odpowiadając,
                rzekli: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.


                Tak więc drogi Pluto, wybacz, że będę robił to, co wiąże się z posłuszeństwem
                wobec Pisma Świętego.

                (Uwaga: tutaj użyłem figury mowy, personifikacji Pisma Świętego. Mam
                nadzieję, że słyszałeś o czymś takim jak personifikacja).
                • Gość: ćiekawski Re: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.09, 14:32
                  Mnie g..o obchodzą wasze polemiki
                  mam to w ciele mędrcy Pisma
                  mnie obchodzi czy Kaczyńskiemu modlitwa
                  zaszkodziła czy pomogła
                • pluto37 Re: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi 26.05.09, 19:49
                  husyta napisał:

                  > Pluto, moje zasady grzeczności wynikają z posłuszeństwa wobec
                  Pisma Świętego - twoje z kultury narodu i nieposłuszeństwa wobec
                  Pisma.
                  >
                  Ale dotad do kiedy i twoje i moje nie przekraczaja granic
                  przyzwoitosci, to powinnismy szanowac sie na wzajem. Mnie twoje
                  zasady zypelnie nie przeszkadzaja do momentu kiedy nie zechcesz ich
                  stosowac wobec mnie WBREW moej woli i przekonaniu.

                  > Powiedz mi, czy grzecznym jest odwodzenie mnie od mówienia innym o
                  tym, co mówi Pismo Święte,

                  - A w ktorym momencie cie ODWODZILEM? Jakis przyklad poprosze.

                  ... tym bardziej tym, którzy uważają się za chrześcijan, a żyją z
                  nim na bakier.
                  >
                  Tu juz grzeszysz pycha, bo KTO dal ci prawo do oceniania tego czy
                  oni sa, czy uwazaja sie ZA chrzescijan?
                  napisales ladny tytul.. "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi"
                  Wiec z zgodnie z ta maksyma zamiast slychac/czytac tego co nam
                  chcesz przekazac to moze daj nam poczekac na bezposredni GLOS PANA.
                  Chyba, zes juz dostapil zaszczytu boskosci i zapomnial nam o tym
                  powiedziec.
                  Cos mi zdaje, ze w swoich objawieniach i cytatach niebezpiecznie
                  dochodzisz do granicy bluznierstwa.

                  Badz zdrow!
                  I pracuj nad soba
                  P.
                  • Gość: alik Re: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 08:49
                    panowie znawcy pisma
                    czy Wy oby nie jesteście fanatykami bo tak pier....cie jak mój
                    szwagier
                    który jest Strszym Zboru u Wyznawców Jehowy
                    oczywisie goszczę w swoim domu siostrę jej męża mieszkają na Ślasku
                    ale ustaliliśmy na początku ze w moim domu nie mówimy o Piśmie
                    Świętym ,Bogu wierze i religii tego sobie nie życzę i jest tak od
                    lat
                    i panowie umówcie się prywatnie i porozmawiajcie sobie w zaciszu
                    kruchty a nie zaśmiecajcie forum swoią wiedza na temat Pisma bo to
                    innych guzik obchodzi
                    jesteści gorsi jak trolle
                    • husyta nie chcę zaśmiecać sobie głowy Pismem Świętym 27.05.09, 10:00
                      Alik, jeśli temat cie nie interesuje albo drazni, to do niego nie wchodź.
                      Na forum jest setki tematów, w które nie wchodzę, ale to nie znaczy, że mam
                      zabraniac ludziom wymieniać poglądy.

                      Przyjmujesz postawę typową dla katolika: nie zmuszajcie mnie do myslenia w
                      sprawach wiary! Jestem pokornym katolikiem, nie mam pojęcia o Piśmie Świętym i
                      nie chcę zaśmiecać sobie nim głowy. Od tego są księża. Im płacę i daje na tacę,
                      aby się za mnie modlili.


                      Wybacz, ale nie skorzystam z Twojej rady.
                      Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.
                      • Gość: Alik Re: nie chcę zaśmiecać sobie głowy Pismem Świętym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 08:44
                        Drażni mnie ,bo mam wiele czasu i czytam te Twoje mądrości
                        jesteś natchniony "duchem" śmieszności czy byłym
                        kapłanem "Światowida"
                        po jaka cholerę uzewnętrzniasz swoje poglądy
                        nie jestem katolikiem w przeciwieństwie do Twojej błazenady
                        ludzie skromni jeżeli już w coś wierzą mają to w sercu nie na forum
                        nie musisz korzystać z mojej rady ,ale jest takie coś co nazywa się
                        "Uniwersytet Trzeciego Wieku" tam możesz produkować sie ze swoimi
                        poglądami grono słuchaczy zapewnione
                        Twoje forum jest jedno osobowe napisałeś 13 postów i pluto-37 aż 4
                        świadczy to o jednostronnej polemice czyli Ty sam z sobą wymieniasz
                        poglądy na tym forum
                        a to staje się bez urazy bardzo dziwnm obiawem
                        Pozdrawiam
                        • aspirata Re: nie chcę zaśmiecać sobie głowy Pismem Świętym 28.05.09, 15:48
                          Gość portalu: Alik napisał(a):
                          > a to staje się bez urazy bardzo dziwnym
                          Obrazem.
                          Tez w rodzinie mielsmy kuzynke. Jeno o Pismie Swietym. Prawda jest, ze
                          wypracowala wlasna metode recytacji z pamieci. Przekabacilismy my ja na
                          Slowackiego. Ma dobra dykcje i interesujaca do wysluchania interpretacje poezji
                          polskiej. Obecnie przerabiamy rodzinnie: Mikolaja Reja.
                          • Gość: W Re: nie chcę zaśmiecać sobie głowy Pismem Świętym IP: *.st.vc.shawcable.net 29.05.09, 04:59
                            Aspirato!
                            proponuje ....Chwasty Polskie.
                            Moze sie do cna "znormalizuje":))))
                          • Gość: alik Re: nie chcę zaśmiecać sobie głowy Pismem Świętym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 08:46
                            przekabaciliśmy ją na Słowackiego?
                            a spróbój przekabacić "moherowego bereta" wyznawcę o,Rodzyka na
                            inną religię ,nie masz żadnej szansy
                            aczkolwiek mój niezapomniany kapral ze szkółki podoficerskiej w
                            Giżycku {niebieskie berety} zwykł mawiać
                            "nieda to się baranowi do d..y nadmuchać żeby mu się rogi
                            wyprostowały"
                            robisz sobie śmiech ze swojej kuzynki ale kijem Wisły itd.
                            Pozdrawiam

                            • aspirata Na Slowackiego 29.05.09, 19:20
                              Aliku nie wiem czy ktos z nas probowal "zawracac Wisle kijem". Napisalam nam sie
                              udalo co Tobie. Przy okazji pianino i polska poezja.
                              Pozdrawiam
                              • husyta1 Polsko ... twoja zguba w Rzymie 12.06.09, 22:29

                                A czytając Słowackiego doszli do Beniowskiego, gdzie poeta stawia jak na owe
                                czasy bardzo odważną diagnozę:
                                Polsko ... twoja zguba w Rzymie
    • husyta Historia i symbolika obrazu 28.05.09, 00:46
      Poznawanie historii i symboliki może być szokujące dla trzeźwo myślących katolików.

      W artykule
      Historia
      i symbolika obrazu Matki Boskiej w Częstochowie

      skompilowałem najciekawsze (moim zdaniem) fragmenty za stron Paulinów z
      Częstochowy i Torunia, oraz z artykułu ks. Jana Kracika
      "“Jak Władysław Opolczyk Jasnej Góry nie fundował"

      Dla mnie najbardziej szokującym był fragment o symbolice obrazu:

      Dzieciątko Jezus wskazuje rączką na Matkę Bożą i jakby odwdzięczając
      się za słowa, które Ona powiedziała w Kanie Galilejskiej: “Zróbcie wszystko
      cokolwiek wam powie”, mówi do nas dzisiaj: “zróbcie wszystko cokolwiek Ona
      wam powie”
      .


      Według Paulinów, Pan Jezus wskazuje na Marię i mówi: zróbcie wszystko
      cokolwiek Ona wam powie.

      Paulini odwracają sens słów Marii wypowiedzianych w Kanie Galilejskiej, kiedy
      złożyła świadectwo o Jezusie:
      “Co on wam powie, czyńcie” (Jan 2:5).

      Maria wskazała na Jezusa i wezwała uczniów do posłuszeństwa wobec tego,
      co On mówił. Pan Jezus z obrazu wskazuje paluszkiem na Marię i wzywa do
      posłuszeństwa wobec tego, co ona mówi.
      Papież Pius XII naucza, że mamy
      słuchać tego, co Maria mówi w objawieniach fatimskich.

      Po drugie,
      Bóg Ojciec złożył świadectwo o Jezusie:
      Marek 9: (7) I powstał obłok, który ich zacienił, a z obłoku rozległ się
      głos: Ten jest Syn mój umiłowany, jego słuchajcie.


      Bóg Ojciec i Maria wskazują na Jezusa i mówią: Jego słuchajcie.
      To, co Pan Jezus nauczał, mamy w Piśmie Świętym. Aby wprowadzać w czyn nakaz
      Boga Ojca i Marii, musimy je poznawać. Nie znając Pisma, nie jesteśmy w stanie
      być posuszni Jezusowi, a tym samym znieważamy polecenie Boga Ojca i Marii.
      • Gość: jasiu... Stajesz się śmieszny. IP: *.dip.t-dialin.net 28.05.09, 15:17
        W momencie, kiedy z taką żarliwością bronisz szczegółów, które tak w zasadzie
        nie są wcale istotne. Obraz jasnogórski z całą pewnością należy do ikon. Gdybyś
        wiedział cokolwiek na temat ikonografii i jej roli w chrześcijaństwie,
        prawdopodobnie dałbyś sobie spokój z wątkiem. Szczególnie, gdybyś rozumiał
        symbolikę ikon, zawarte w ikonach alegorie, mógłbyś dyskutować.

        Przy całym szacunku do Biblii, to nie wolno cytować jej w oderwaniu właśnie od
        pozostałych czynników, wpływających na przedstawianie symboliki religijnej w
        sztuce. Do zasad, określonych na VII soborze Nicejskim (787 rok) też się nie
        odnosisz. A moim zdaniem, to zgromadzenie biskupów miało wówczas rację.
        Widocznie znaleziono wówczas te fragmenty Biblii, których ty albo nie znasz,
        albo je interpretujesz inaczej.
        • pluto37 Re: Stajesz się śmieszny. 28.05.09, 18:46
          Gość portalu: jasiu... napisał(a):
          Szczególnie, gdybyś rozumiał
          > symbolikę ikon, zawarte w ikonach alegorie, mógłbyś dyskutować.
          >
          Jasiu! Chyba zbytnio przeceniasz sily witalne naszego husyty.
          Gdyby rozumial, to nie bylby z niego husyta w obecnej postaci i moze
          wiedzialby, ze bluzni falszywie interpretujac swiete ksiegi i
          jakos obraza tych, ktorzy maja inne spojrzenie na chrzescianstwo.
          Z takich wlasnie bezmyslnych a aktywnych rodza sie fanatycy.
          Dobrze jesli jesli podziekujesz im za proby "nawrocenia" i odejda od
          drzwi w spokoju. Gorzej gdy zdobywaja moc polityczna i zaczynaja
          proby zbawiania "lagodnymi perswazjami".
          Dla tego typu ludzi wiedza ze ktos moze wierzyc w swietosc Myszki
          Miki, bo mu sie tak podoba juz szokiem i oznaka zblizajacej sie
          ZAGLADY.
          A co do Biblii, to nie jest dla nich wazne co i kiedy odnaleziono,
          ale to co stoi w ICH egzemplarzu.
          Oni musza walczyc. Tak jak Kaczynski z Niemcami:)))
          Taka juz ich natura.
          • Gość: Anty Re: Stajesz się śmieszny. IP: *.adsl.inetia.pl 29.05.09, 22:59
            Pluto jak ty coś napiszesz to kopara opada.Grzeszysz synu na necie
            i to okropnie.
            • pluto37 Re: Stajesz się śmieszny. 30.05.09, 04:52
              Gość portalu: Anty napisał(a):

              > Pluto jak ty coś napiszesz to kopara opada.Grzeszysz synu na
              necie i to okropnie.

              Nie strasz mnie! Spac nie bede mogl. Bo beda mnie gnebic wyrzuty
              sumienia, ze ci taka krzywde zrobilem.
              A co do grzechow netowych, to Najwyzszy jest milosierny, wiec pewnie
              jakos mi wybaczy. Tusze, ze sie jakos dogadamy i zaliczenie dostane:)
              Mam jedynie nadzieje, ze nie w tym samym przedziale gdzie bedzie sie
              smazyc hustyta w towarzystwie angrusza i jego niedzielnych kolegow:))
              bo tego chyba sam Pan Bog by nie wytrzymal:)
              • Gość: Olo Katolicy nie są chrześcijanami IP: *.adsl.inetia.pl 30.05.09, 19:02
                Sprawa jest oczywista,ktoś kto oddaje cześć lub modli się do obrazów,figurek itd,itp niemoże nazywać się chrześcijaninem,ponieważ chrześćijanin niemoże i niepotrzebuje mieć jakichkolwiek pośredników między nim a Bogiem.
                • Gość: jasiu... Re: Katolicy nie są chrześcijanami IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.09, 19:46
                  Zdaniem Ola najpopularniejsze katolickie modlitwy zaczynają się od słów:
                  "Figurko matki boskiej", albo "obrazie Matki boskiej".

                  Taki pierwotny katolicyzm. Katolicy, modlący się do przedmiotów. Ot cała wiedza
                  Ola na temat katolicyzmu. On się modli do Boga, a podobny jemu katolik, zamiast
                  "Ojcze nasz" wypowiada słowa: "Witrażu w trzecim oknie kościoła...".

                  Czy oni są rzeczywiście tacy naiwni? Czy też raczej próbują obrażać ludzi
                  zaliczając ich do plemion z czasów wspólnoty pierwotnej, kiedy posążek mógł być
                  rzeczywiście kojarzony z bóstwem i ludzie do posążka się modlili.
                  • husyta Katolicy są nieposłuszni Marii, matce Jezusa, 30.05.09, 20:51
                    Jasiu, czy ty naprawdę jesteś aż takim ignorantem jeśli idzie o znajomość Pisma
                    Świętego?

                    Modlitwa przed obrazem /figurą jakiegoś tam świętego, obrazem Marii, czy
                    ostatnio promowana modlitwa do Jana Pawła II, oznacza złamanie kilku przykazań
                    Bożych na raz.

                    Po pierwsze, łamie przykazanie Jezusa, że mamy przychodzic do Boga Ojca tylko
                    przez niego.
                    Po drugie, łamie zakaz oddawania czci obrazom;
                    po trzecie, łamie zakaz wzywania zmarłych.
                    Modląc się do Marii czy świętych wzywasz osoby, które zmarły, a tego Bóg zabrania.

                    Tych, którzy wzywają zmarłych, Biblia nazywa obrzydliwością dla Boga.

                    Księga Powtórzonego Prawa:
                    18,10 niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy
                    swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani
                    czarodziej,
                    18,11 ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych;
                    18,12 gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych
                    obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą.
                    18,13 Bądź bez skazy przed Panem, Bogiem twoim,
                    18,14 gdyż te narody, które ty wypędzasz, słuchają wieszczbiarzy i wróżbitów, a
                    na to Pan tobie nie pozwolił.
                    18,15 Proroka takiego jak ja jestem, wzbudzi ci Pan, Bóg twój, spośród ciebie,
                    spośród twoich braci. Jego słuchać będziecie.

                    Tym prorokiem jest Jezus Chrystus!
                    Maria za swego życia wskazała na niego i powiedziała, że mamy go słuchać!
                    Modląc się do Marii czy świętych, katolicy są nieposłuszni Marii, matce
                    Jezusa,

                    więcej, kto wzywa zmarłych, jest obrzydliwością dla Boga.

                    Więcej o błędach związanych z modlitwami do zmarłych napisałem w wątku:
                    Katolicy
                    modlą się do zmarłego Jana Pawła 2
          • husyta Pluto, gdybyś choć trochę znał Pismo Święte, 30.05.09, 21:05
            pluto37 napisał:

            > Gość portalu: jasiu... napisał(a):

            Pluto napisał kilka bzdur, których nie warto przytaczać.
            Gdybyś choć trochę znał Pismo Święte, choć trochę nauczanie ŚJ, to bys mnie z
            nimi nie kojarzył.
            • aspirata Re: Pluto, gdybyś choć trochę znał Pismo Święte, 30.05.09, 21:28
              husyta napisał:

              > pluto37 napisał:
              >
              > > Gość portalu: jasiu... napisał(a):

              Zrozum facet nie jestes profem od Biblii.
              Pisano, ze "osmieszasz sie". Powinienes to docenic.
              • husyta Re: Pluto, gdybyś choć trochę znał Pismo Święte, 31.05.09, 08:05
                To, czy jestem profem czy nie, nie ma znaczenia. Spójrz na podawane przeze mnie
                biblijne argumenty przeciwko kultowi obrazów, a nie na to, kim jestem. Jeśli
                masz jakiś argument na poparcie tego kultu, to go przytocz.

                Katolicy nie są w stanie przytoczyć ani jednego wersetu, na poparcie kultu
                obrazów i modlitw do zmarłych.
                W tej sytuacji pozostaje im bagatelizowanie podanych argumentów oraz atak ad
                personam na osobę, która te argumenty podnosi.
                Jedną z form ataku ad personam jest drwina typu - facio, ośmieszasz się.
                • aspirata Re: Pluto, gdybyś choć trochę znał Pismo Święte, 31.05.09, 12:20
                  husyta napisał:
                  > Jedną z form ataku ad personam jest drwina typu - facio

                  Twoje komentarze internetowej transmisji na zywo z Jasnej Gory jak i tytul tego
                  watku to "drwina typu-facio".
        • husyta Przekręcania Pisma nazywasz nieistotnym problemem 30.05.09, 20:59
          Gość portalu: jasiu... napisał(a):

          > W momencie, kiedy z taką żarliwością bronisz szczegółów, które tak w zasadzie
          > nie są wcale istotne. Obraz jasnogórski z całą pewnością należy do ikon. Gdybyś
          > wiedział cokolwiek na temat ikonografii i jej roli w chrześcijaństwie,
          > prawdopodobnie dałbyś sobie spokój z wątkiem. Szczególnie, gdybyś rozumiał
          > symbolikę ikon, zawarte w ikonach alegorie, mógłbyś dyskutować.
          >
          > Przy całym szacunku do Biblii, to nie wolno cytować jej w oderwaniu właśnie od
          > pozostałych czynników, wpływających na przedstawianie symboliki religijnej w
          > sztuce. Do zasad, określonych na VII soborze Nicejskim (787 rok) też się nie
          > odnosisz. A moim zdaniem, to zgromadzenie biskupów miało wówczas rację.
          > Widocznie znaleziono wówczas te fragmenty Biblii, których ty albo nie znasz,
          > albo je interpretujesz inaczej.

          Jasiu, przekręcanie słów Pisma Świętego, a konkretnie świadectw Marii i Boga
          Ojca o Jezusie nazywasz mało istotnymi szczegółami?

          Bazowanie na symbolice wymyślonej przez ludzi po to, aby przekręcać nauczanie
          Pisma Świętego i odsyłać ich do objawień sprzecznych z Pismem nazywasz mało
          istotnym szczegółem?

          Jasiu, bagatelizujesz problem.

          Jeśli teksty, które zacytowałem, są oderwane z kontekstu, przytocz cały kontekst.

          I jeszcze jedno, przytocz te wersety, których rzekomo nie znam, a na których
          bazowali biskupi na w 787 roku, aby uzasadnić kult obrazów.




          • Gość: jasiu... Re: Przekręcania Pisma nazywasz nieistotnym probl IP: *.dip.t-dialin.net 31.05.09, 10:07
            Nie wiem, dlaczego na soborze Nicejskim w VIII wieku biskupi sformułowali swoje
            stanowisko. Znam tylko ich uzasadnienie, które brzmiało: "skoro Chrystus się
            wcielił, wolno przedstawiać fizyczną postać Syna Bożego i malować wizerunki
            świętych.". Dla mnie logiczne. Skoro Chrystus przyjął obraz (ciało) człowieka...
            To mi wystarczy. Taka jest moja wiara.

            Bo takich jak ty, walczących z obrazami w historii kościoła było sporo. Akurat
            trochę interesowałem się sztuką stąd pojęcia ikonolatria i Ikonoklazm nie są mi
            zupełnie obce. Wiem też, czemu jeden cesarz z obrazami walczył, a innym
            (cesarzowa Teodora) kult nie przeszkadzał. Bo kult ikon, szczególnie w
            prawosławiu ma bardzo silne umocowanie.

            O tym, że moje Credo (z soboru Konstantynopolitańskiego I, z IV wieku) zakłada:
            "świętych obcowanie", nie mam zamiaru cię informować. Takie są po prostu zasady
            mojej wiary. Na tym tekście się opierają. Nie mogę go odrzucać, bo ten tekst
            zaczyna się od słowa "wierzę". Skoro wierzę, to czy muszę sobie udowadniać?

            Ale jest coś innego, co mnie w twojej postawie niepokoi. Tu, skąd piszę, jest
            prawdziwy kocioł wyznaniowy. Chyba protestantów jest nawet trochę więcej, niż
            katolików rzymskich. Jednak jest coś, czego wszyscy się brzydzą. Jest to słowo,
            które w języku polskim brzmi prozelityzm. Bo tutaj nie chodzi, by
            kirchensteuer (podatek kościelny) z RK przepisać na gminę ewangelicką. Tutaj
            jedynym sposobem przedstawiania swojego wyznania jest ekumenizm. Ewangelickie
            diakonie współpracują z katolickim Caritasem i wspólnie pomagają ludziom tej
            pomocy potrzebującym. Są organizowane wspólne akcje (a choćby jak ostatnio, by
            niedziela była dalej wolna od handlu). Są organizowane wspólne nabożeństwa,
            modlitwy. Jeśli ktoś, poznając w ten sposób wiarę swoich sąsiadów zechce zmienić
            miejsce, w którym będzie oddawał cześć Bogu, to jego sprawa. Wolno mu.

            Ale nie wolno, jest to głęboko potępiane, uciekać się do prozelityzmu.
            Wyśmiewanie cudzej wiary, wykazywanie, jaka to ona prymitywna, najczęściej
            zamiast doprowadzić do przejścia do innego kościoła, powoduje odejście od
            kościoła w ogóle. To zjawisko odkryto w zachodnich protestanckich krajach.
            Sianie zwątpienia kończy się prawie zawsze całkowitym odejściem od Boga. Skoro
            każdy kościół ma wady, każdy tylko czyha na moją ofiarę, to ja sobie w niedzielę
            pojadę do lasu (tam też jest Pan Bóg) i gdzieś pomiędzy drzewami pomodlę się
            własnymi słowami do niego.

            Powiedz, czy ty chcesz wzmocnić swój kościół, czy będziesz zadowolony, jeśli
            ludzie odejdą z kościołów katolickich i zajmą się "indywidualnym" oddawaniem
            Bogu czci? Bo twoje działanie tylko tak może się skończyć. Na temat prozelityzmu
            na zachodzie wiedzą dużo. Czasem ludzie zmieniają wiarę, ale to głównie za
            przyczyną, bądź to małżeństw, bądź innych przemyśleń. Nie dla tego, że istnieją
            różnice w pojmowaniu wyznania, ale np. dla tego, że ktoś, widząc poświęcenie
            pastora (albo księdza), chce razem z takim szlachetnym człowiekiem się modlić. A
            zaczyna się (w różne strony) taki przepływ głownie w miejscach współpracy
            kościołów, tam gdzie wspólnie się modlą, wspólnie pracują, czy wspólnie szukają
            rozrywek. Tak, dobry PR kościoła pozwoli czasem do siebie przyciągnąć, ale zły,
            wykazywanie błędów partnera zawsze kończy się "utratą duszyczki na zawsze". Może
            dla tego tak denerwuje mnie twoja agresywna kampania przeciwko kościołowi
            rzymskiemu. Próbujesz ludzi całkiem od Boga odciągnąć, to ci się może udać. Taki
            jest twój cel?

            Moim zdaniem każdy ma prawo do własnej religii i nie ma dwóch osób, które w ten
            sam sposób traktują religię i Boga. I nie są ważne szczegóły, dopóty, dopóki
            człowiek z własnej woli zaczyna dzień od "ojcze nasz". A to, na którą tacę rzuca
            pieniążek, jest Bogu tak naprawdę obojętne. Byle o Bogu pamiętał, byle się do
            niego modlił. W momencie rozbierania religii na atomy, zastanawiania się, z
            czego Bóg jest zbudowany, tracimy czas, który powinien być przeznaczony, a
            choćby na modlitwę. Może ty, zamiast szukać dziury w całym po prostu się
            pomodlisz, pomożesz w imię chrześcijańskiego miłosierdzia potrzebującym? Może w
            ten sposób zrobisz coś dobrego, bo sianie zwątpienia dobrą robotą nie jest. Kto
            sieje wiatr zbiera burzę. To stare przysłowie powinieneś znać, bo pasuje tu
            bardzo. Potrzebna ci ta burza, nienawiść do jakiejkolwiek religii, jaka po
            twoich tekstach może u niektórych się narodzić? O to ci w końcu chodzi? Taka
            jest twoja religia naprawdę?
            • husyta Nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przez Jezusa 31.05.09, 13:10
              Jasiu, ładnie piszesz, ale nie na temat.

              Wsiadłeś na konika prozelityzmu, który potępiasz.

              Ja piszę o posłuszeństwie i nieposłuszeństwie wobec Pisma Świętego. Piszemy o
              dwóch różnych rzeczach. Ty chciałbyś z wezwania do posłuszeństwa wobec
              Pisma
              zrobić 'prozelityzm'.
              Zrozum, że są to dwie różne rzeczy.

              Pokazałem, że oddawanie czci obrazom i modlitwa do zmarłych (świętych),
              są nieposłuszeństwem wobec Jezusa, Boga Ojca i Marii, matki Jezusa.

              Jeśli katolik podejmie decyzję, aby odrzucić kult Marii, świętych i modlitw do
              tychże i pójść za Jezusem, wtedy będzie szykanowany w swojej wspólnocie i
              wcześniej czy później zostanie niej usunięty, a tym samym, będzie musiał
              poszukać nowej wspólnoty wierzących, która w centrum nauczania stawia Pismo Święte.

              Atakujesz mnie 'prozelityzmem' za to, że wzywam do posłuszeństwa wobec Słowa
              Bożego?


              Społeczność świętych w pierwotnym kościele była rozumiana zupełnie
              inaczej, niż w obecnym katolicyzmie.
              W pierwotnym kościele świętym był każdy żyjący, który wierzył w Jezusa
              Chrystusa. Wszyscy razem stanowili Kościół Jezusa Chrystusa. Jeden święty
              mógł prosić innego świętego o modlitwę wstawienniczą do Jezusa
              Chrystusa. Nikt nie wzywał w modlitwie tych, którzy zmarli.

              W obecnym katolicyzmie za świętych uważa się osoby zmarłe, a beatyfikowane bądź
              kanonizowane przez papieży. Katolików zachęca się do wzywania w modlitwie osoby
              zmarłe, co nie ma uzasadnienia biblijnego. Takie 'obcowanie świętych' nie
              zachodzi i jest błędną nauką, odwodzącą ludzi od modlitwy do Boga Ojca przez
              Jezusa Chrystusa.

              do Boga możemy przychodzić tylko przez Jezusa i tylko w jego imieniu, gdyż Jezus
              jest jedynym pośrednikiem pomiędzy Bogiem a ludźmi:
              1 Tym 2,5 Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi,
              człowiek, Chrystus Jezus.

              Jan 14,6 Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt
              nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie
              . [...] (13) I o cokolwiek prosić
              będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. (14)
              Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to. (15) Jeśli
              mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie.


              Czy modlitwa do Marii i świętych jest posłuszeństwem wobec nauki Jezusa? Czy
              taka modlitwa będzie okazywaniem Bogu miłości?
              • Gość: jasiu... Oprócz przychodzenia jest odchodzenie od Boga IP: *.dip.t-dialin.net 31.05.09, 19:32
                Po pierwsze, każdy, kto kwestionuje zawarte w Credo prawdy dla mnie jest
                człowiekiem, który, może nie wprost, ale jednak proponuje mi odrzucenie
                dotychczasowej wiary i zastąpienie jej inną. To jest właśnie prozelityzm. Gdybyś
                proponował mi zamiast Boga np. Buddę, czy Allaha byłbyś misjonarzem. Proponując
                wyrzeczenie się nauk kościoła rzymskiego i zastąpienie ich naukami kościoła
                innego (protestanckiego) stajesz się prozelitą.

                Jestem bardzo sceptyczny, bo wiem, jak wyglądają kościoły w Niemczech. Wiem ile
                osób uczestniczy w nich w modlitwie ile mszy się odprawia. Dotyczy to zarówno
                kościołów protestanckich, jak i rzymsko-katolickich. Wszędzie to samo - jedna
                msza, problemy ekonomiczne, zamykanie kościołów i klasztorów. To są skutki
                wskazywania błędów w jednym, czy drugim wyznaniu. Efektem jest zniechęcenie i
                odejście od kościoła w ogóle.

                W momencie, w którym trafiłem tutaj miałem problemy ze znalezieniem kościoła
                rzymskiego. Wyczerpujących informacji udzielił mi tutejszy pastor. On się
                cieszył, że szukam kościoła, nie ważne, że nie jego kościoła. Podobnie ksiądz w
                Niemczech, na pytanie o świątynię ewangelicką ucieszy się, że spotkał człowieka,
                który szuka Boga. Nikomu nie przyjdzie na myśl, by w takim momencie zwykłym
                ludziom tłumaczyć, że szukają złej wiary, złej świątyni.

                Twoje problemy możesz zadawać kardynałom, czy papieżowi. To są właściwi ludzie,
                decydujący o kształcie wiary, o dogmatach, o tym co jest święte, a co święte nie
                jest. Wychodzenie z tymi problemami do nieprzygotowanych ludzi to nie misja, ale
                próba zasiania w nieprzygotowanych głowach zamętu. Efektem może być jedynie
                zwątpienie, bo skoro jedni nie mają racji, to drudzy też może nie podają całej
                prawdy. Zamiast zmiany wyznania efektem staje się całkowite porzucenie
                jakiegokolwiek kościoła, stworzenie sobie prywatnej wiary, bez sakramentów, bez
                liturgii, takiej wiary, jaka jest danemu człowiekowi wygodna. Tak to się stało
                właśnie w Niemczech, we Francji, gdzie księżom nie wolno chodzić w sutannach itd.

                Tak właśnie kończy się prozelityzm i próba wmawiania ludziom, że można w
                jakikolwiek sposób źle modlić się do Boga. Uwierz mi, nie mam żadnego
                przygotowania teologicznego, ale jednego jestem w stu procentach pewien. Nie
                można się źle modlić, bo modlitwa zawsze jest modlitwą. Taka jest zasada
                wszystkich religii - nie kwestionować możliwości innego trafiania do Boga, niż
                standardowy w danej religii. Bo Bóg każdą modlitwę zrozumie i z każdej modlitwy
                się cieszy. Przecież jest Bogiem, a więc rozumie nas, że swoją modlitwą chcemy
                wyrazić mu cześć. A że czasem za pomocą listonosza (święci, Maryja)? No cóż.
                Myślę, że Bóg jest na tyle wielki, że i takie pośrednictwo go cieszy. W końcu te
                modlitwy i tak trafiają do niego, bo nie go oskrobanego kołka (figurki), czy
                pochlapanej farbą deski (obrazu), ale właśnie do Boga adresowane są wszystkie
                modlitwy. A że za pośrednictwem, no cóż. Myślę że dróg prowadzących do Boga jest
                wiele. Ważne, żeby w ogóle te modlitwy słać, a nie szukać na siłę metod, by
                udowodnić, że jakaś metoda modlitwy jest lepsza, gorsza, czy wręcz
                niedopuszczalna. W końcu najważniejsze jest, by się modlić, jakkolwiek, ale by
                się do Boga modlić.
                • Gość: zaogujsie Re: Oprócz przychodzenia jest odchodzenie od Boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.09, 21:55
                  piękne słowa ...jasiu
                • pluto37 Re: Oprócz przychodzenia jest odchodzenie od Boga 31.05.09, 23:10
                  Jasiu!!
                  Ty jestes ...zgnily liberal:))))
                  Przecie tak sie nie da.
                  Musza byc jasne reguly i ...porzadek.
                  Takie zbereznosci glosisz, ze nasz husyta gotow zapasc na ciezka
                  chorobe jazni.
                  Wszak dlan Pismo jest wazniejsze od Najwyzszego!!!
                  Dla niego bez Pisma nie ma nic. Jemu sie wydaje, ze Ten Co nad Nami
                  jest jak policjant czatujacy w srodku nocy na przechodnia, ktory
                  zamiast po pasach przechodzi na druga strone pusciutenkiej ulicy
                  kilkadziesiat metrow od wyznaczonego przejscia i w dodatku po
                  skosie.
                  I wlasnie takie postepowanie powoduje to co tak obrazowo nam
                  pokazales, czyli pustki w swiatyniach. RP powoli dochodzi do
                  podobnego stanu. Jeszcze jedno-dwa pokolenia i bedzie podobnie.
                  To husyci i rydzykoidy powoduja, ze gromada Dyzkow sie powieksza
                  kosztem tych ktorym religia jest niezbednym elementem wlasnego
                  zywota. A Wrona i paulini w tym zjawisku tez maja swoj potezny
                  udzial.
                • husyta1 Jasiu, przyjdź do Boga przez Jezusa. 31.05.09, 23:53
                  Jasiu, wzywając cie do posłuszeństwa wobec Pisma Świetego, prozelityzuję cię z
                  katolicyzmu na chrześcijaństwo.

                  Twoje pisanie pachnie twoją wyobraźnią o Bogu, jak to Bóg powinien traktować
                  ludzi, którzy totalnie ignorują jego przykazania, a skoro TY tak przypuszczasz,
                  to tak musi być.

                  Jasiu, pan Jezus nie akceptuje każdej religijności i każdej modlitwy.

                  Do jednych powiedział, że daremnie mu cześć oddają gósząc nauki, które sa
                  nakazami ludzkimi,

                  Innym powiedział, że kiedy się modlą, mają nie być wielomówni jak poganie - w
                  niektórych przekładach - nie powinni używać daremnych powtórzeń, a jeszcze
                  innym, że nie powinni się modlić na pokaz.

                  Modlitwa faryzeusza - dzięki ci Boże, że nie jestem jak ten celnik - tez nie
                  została wysłuchana.

                  Biblia stawia bardzo jasne warunki, jak mamy się modlić.

                  Jasiu, przyjdź do Boga przez Jezusa. Zawierz mu swoje życie.

                  Potrójny
                  aspekt Bożego zbawienia: przeszły, teraźniejszy, przyszły



                  • Gość: jasiu... Re: Jasiu, przyjdź do Boga przez Jezusa. IP: *.dip.t-dialin.net 01.06.09, 10:02
                    husyta1 napisał: Jasiu, przyjdź do Boga przez Jezusa. Zawierz mu swoje
                    życie.


                    Jaki ładny, zupełnie nic nie znaczący komunał. Jakie ładne zdanie, zupełnie bez
                    żadnego sensu. husyta1 napisał też Jasiu, pan Jezus nie akceptuje
                    każdej religijności i każdej modlitwy.


                    Twój husyto Pan Jezus. Bo mój akceptuje każdą modlitwę i każdą religijność. My
                    po prostu mamy dwóch różnych Panów Jezusów. Mój został stworzony przez
                    katolicką, kilkunastowieczną tradycję i kilkanaście stuleci badań kościoła,
                    którego jestem członkiem.

                    Twój Pan Jezus urodził się gdzieś podczas wertowania książki, którą nazywasz
                    Pismem Świętym. Nie wiem jeszcze jaka to książka. Pomiędzy wydaniem Edycji św.
                    Pawła, a tłumaczeniem księdza Jakuba Wujka jest wiele różnic.

                    Ale nie to jest istotne. Czyżby Bóg podpowiedział ci zdanie: "Jezus nie
                    akceptuje każdej modlitwy"? Jeśli tak, to różnice pomiędzy twoim i moim Jezusem
                    są tak krańcowo rożne, że Ja twojego Jezusa nigdy nie będę mógł zaakceptować.
                    Chcę mieć swojego Jezusa, który sam podpowiada mi, jak mam żyć, który oddziałuje
                    bezpośrednio po pierwsze na moje sumienie, a po drugie na moją wyobraźnię. Wszak
                    mój kościół, oprócz świętych sprzed wieków ma również np. św. Faustynę. Czemu
                    mam wierzyć w niezmienność Boga, czemu mam nie przyjąć nauki św. Faustyny o
                    boskim miłosierdziu, o Jezusie dobrym, wyrozumiałym, czemu mam odrzucić
                    encyklikę Jana Pawła II Dives in misericordia?

                    Nigdy tego nie zrobię, właśnie dlatego, że kiedyś przez przypadek natrafiłem
                    właśnie na cytat ze słów świętej Faustyny. Słowa te to fragment widzenia, w
                    którym Jezus powiedział:

                    W Starym Zakonie wysyłałem proroków do ludu swego z gromami. Dziś wysyłam
                    ciebie do całej ludzkości z Moim miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej
                    ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do Mego miłosiernego Serca.


                    Pokaż mi swoje miłosierdzie, zamiast walić na mnie gromami, że mój sposób
                    modlitwy nie odpowiada twojemu. Nie strasz mnie, że moje modlitwa jest zła, bo
                    prorok, tysiące lat temu tak sobie wymyślił. Ja chcę wierzyć w ewolucję Boga,
                    jego miłości, który w momencie narodzin i śmierci Jezusa zmienił swój stosunek
                    do ludzkości i zamiast ją karać (oj często w starym testamencie) po prostu ludzi
                    kocha. Nie próbuj zabierać mi takiego Jezusa, czy Boga, bo ja przynajmniej nie
                    pozwolę sobie go zabrać. Nie chcę Boga tyrana, Boga żądającego ofiar. Chcę Boga
                    kochającego i wybaczającego, Boga, który rozumie moje człowieczeństwo, choć ja
                    często nie potrafię zrozumieć jego boskości. Taki niech będzie mój Bóg i taki
                    niech pozostanie. Możesz mieć swoich Bogów, ale mi mojego nie próbuj zabierać.
                    Ja swojego Boga czuję i rozumiem i to mi wystarczy. Faryzeuszem, rozbijającym
                    Boga na atomy nie zamierzam zostać.
                    • husyta1 Miłosierdzie Boże według Faustyny i Jana Pawła II 01.06.09, 12:37
                      Jasiu, wybacz, ale z powodu braku znajomości, wręcz pogardy do Pisma Świętego,
                      stworzyłeś w swoim umyśle własnego Pana Boga i własnego Jezusa, wierząc, że
                      każdy może do niego przyjść na własny sposób, za wyjątkiem tego, o którym mówi
                      Husyta, a który wynika bezpośrednio w Pisma Świętego.

                      Apostoł Paweł przemawiając do Greków na Aeropagu powiedział, że Bóg nie
                      jest podobny do wytworu sztuki lub ludzkiego umysłu
                      (Dzieje 17).

                      Ty wolisz łączyć te dwa elementy - oddawać cześć figurom i obrazom rzekomo
                      reprezentującym Boga, oraz nadawać Bogu cechy, które zrodziły się w twojej
                      wyobraźni, bądź w wyobraźni innych, jak Faustyna. Ponadto, wolisz papieskie
                      encykliki niż Pismo Święte.

                      Wierząc w ewolucję Boga, odrzucasz doskonałość Boga. Twój Bóg dopiero się
                      rozwija.

                      Jeśli idzie o Boga, w którego wierzę, to apostoł Jan cytuje o nim słowa Jezusa:
                      Jan 3:16 Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał,
                      aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.


                      Ty odrzucasz Boga, który objawił się w Piśmie Świętym i wolisz Boga, który
                      rzekomo objawił się Faustynie:
                      Faustyna miała wizję, w której duch, który podawał się za Jezusa, powiedział do
                      niej:
                      "Wymaluj mi obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam
                      Tobie. Obiecuję, że dusza, która będzie czcić ten obraz, nie zginie”.


                      To polecenie było sprzeczne z tym przesłaniem Jezusa i a można je podsumować
                      następująco:
                      “Pan Bóg tak umiłował świat, że dał wizję obrazu, aby każdy kto go będzie
                      czcił, nie zginął. ale miał życie wieczne.“


                      Więcej na ten temat znajdziesz w artykule
                      Miłosierdzie
                      Boże według Faustyny i Jana Pawła II

                      • Gość: jasiu... Re: Miłosierdzie Boże według Faustyny i Jana Pawł IP: *.dip.t-dialin.net 01.06.09, 21:21
                        Znowu mnie obrażasz. W końcu chyba nie ma sensu dyskutować z osobą, która widzi
                        jedynie swoją wersję, powierzchowną naturę wszystkiego, co ją otacza. Znów
                        wmawiasz, że należę do czcicieli przedmiotów, że przedmioty stanowią dla mnie
                        sedno kultu.

                        Nie ma sensu z tobą dyskutować, skoro nie rozumiesz różnicy pomiędzy narzędziem,
                        jakim jest choćby obraz, a sednem, którym jest w końcu Bóg.

                        W latach przedchrystusowych Bóg mógł posługiwać się prorokami i tego nie
                        kwestionujesz. Natomiast dla ciebie po Chrystusie Bóg zamilkł. Nie kontaktuje
                        się już z ludźmi, może zasnął, albo słucha chórów anielskich.

                        Nie dopuszczasz do siebie myśli, że Bóg nadal, poprzez objawienia, czy cuda (a
                        są niewyjaśnione) kieruje do ludzi swoje przesłanie. Dziś już inne problemy
                        stają pomiędzy człowiekiem i Bogiem i ja wierzę, że istnieje nadal pomiędzy nim
                        i ludzkością więź. Że objawienia proroków sprzed tysięcy lat niczym się nie
                        różnią od objawień współczesnych. Odrzucając jedne, musiałbym odrzucić drugie.

                        Taki skostniały, uformowany dwa tysiące lat temu kościół, pozostawiony przez
                        Boga z kilkoma książkami, nazwanymi Pismem Świętym, jakie to byłoby trywialne.
                        Skoro Bóg przestał się z nami kontaktować, nie ostrzega nas, nie pomaga, to może
                        w ogóle ma nas dość i pozwolił, byśmy sami zmieniali świat według naszego
                        widzimisię?

                        Bóg ma przydomek "ojciec". Czy możliwe jest, by ojciec zapomniał o swoich
                        dzieciach? Pozwolił na odkrycie atomu i lot na księżyc, a nie odezwał się już
                        dwadzieścia wieków? Właśnie dlatego ja objawień i świętości nie odrzucam.

                        Mógłbym o fałszywych proroctwach, o szatanie i jego sztuczkach, ale czemu mam
                        wierzyć tobie, że wskazujesz mi szatana. A może to ty jesteś szatana ustami i
                        oczami? Może to ty jesteś fałszywym prorokiem. Masz jakiekolwiek dowody na to,
                        że ciebie Bóg wybrał na swojego proroka? A może to szatan ciebie wybrał?

                        Jak to pisał ewangelista Mateusz: "15 Strzeżcie się fałszywych proroków,
                        którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami7. 16
                        Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu
                        figi?
                        " Jakie są twoje owoce? Natrętne wmawianie ludziom, że robią coś, czego
                        nie robią, że modlą się do przedmiotów, że mają odrzucać boskie objawienia.

                        Jeśli wierzysz w pisma św. Pawła, to pewnie znasz ten cytat: „Jakże
                        niezbadane są wyroki jego i niewyśledzone drogi jego?”
                        (RZYM. 11,33). Znasz
                        też pewnie słynne "Szukajcie, a znajdziecie". Niekoniecznie szukajcie w Biblii.
                        Tego nie powiedziano gdzie, a więc objawień wykluczać nie wolno. Byle tylko, jak
                        mówi Jan (JAN 7,17) "Jeśli chce pełnić wolę jego, ten pozna, czy ta nauka
                        jest z Boga
                        . Moim zdaniem i Jan Paweł II i święta Faustyna chcieli i ja tak
                        oceniam ich naukę.

                        Nie będę dalej z tobą dyskutował. Pewnie marzy ci się grupa osób, oddanych i
                        ślepo wierzących w twoje nauki. Chcesz być dla nich autorytetem, może chciałbyś
                        za to jakąś dziesięcinę. Wiem, ponoć branie pieniędzy za nauczanie religii też
                        ma uzasadnienie w Biblii. Myślę jednak, że nie szanując ludzi, wmawiając im
                        irracjonalne zachowania na pewno odepchną ludzi od ciebie, zamiast ich zbliżyć.
                        Przecież najważniejsze, by bliźnich kochać, a nie uważać ich za debili,
                        modlących się do kawałka drewna. Oni do kawałka drewna się nie modlą i ty dobrze
                        o tym wiesz. Czemu w takim razie ich obrażasz? Czyżbyś to ty był tak
                        ograniczony, jak ograniczonych chcesz widzieć innych?
                        • husyta Całe Pismo przez Boga jest natchnione 01.06.09, 22:40
                          Jasiu, twoje pisanie jest mieszaniną ignorancji i fantazjowania o Bogu oraz
                          insynuacji pod moim adresem.

                          Zacznij czytać Pismo Święte, wtedy wyprostujesz swoje poglądy o Bogu, jego
                          działaniu i objawianiu się człowiekowi.

                          Autor listu do Hebrajczyków pisze:
                          Hbr 1:1 Bw "Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg
                          dawnymi czasy do ojców przez proroków;
                          "
                          (2) ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego
                          ustanowił dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także wszechświat stworzył.


                          Są prorocy prawdziwi i fałszywi. Jak ich rozróżnić?

                          Piotr wygłosił bardzo wyraźną wskazówkę:
                          Dz 10:43 Bw "O nim to świadczą wszyscy prorocy, iż każdy, kto
                          w niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię jego.
                          "


                          Prawdziwi prorocy głoszą, że każdy kto wierzy, w Jezusa dostąpi odpuszczenia
                          grzechów.
                          Papiestwo głosi, że aby dostąpić zbawienia, trzeba być poddanym biskupa Rzymu
                          (Bulla Unam Sanctam z 1302 roku). Trzymanie się tej bulli sprawia, że KRK jest
                          fałszywym prorokiem.

                          Paweł pisał,
                          2Tm 3:16 Bw "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do
                          nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,
                          "
                          (17) aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany.


                          W oparciu o Pismo Święte, mogę powiedzieć z całą śmiałością, że wizje Faustyny
                          były sprzeczne z Pismem, zatem nie były z natchnienia Bożego.

                          Podobnie w oparciu o Pismo mogę powiedzieć, że ustanowienie przez JP2 ponad 2000
                          innych pośredników do Boga, było sprzeczne z nauczaniem Jezusa.

                          To, co Bóg chciał objawić człowiekowi odnośnie zbawienia i rozwoju duchowego,
                          już objawił i nie wolno do tego nic dodawać, nic ujmować, nic nie wolno zmieniać.

                          Bóg się nie zmienia i nie zmienia warunków zbawienia dla kolejnych pokoleń ludzi.

                          To, że Jezus jest jedyną drogą do Boga nadal obowiązuje.
                          • Gość: jasiu... Re: Całe Pismo przez Boga jest natchnione IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.09, 15:41
                            My nawet tłumaczenia Biblii mamy znacznie się różniące. Czyżbyś cytował z
                            wydania Edycji Świętego Pawła? Nie wydaje mi się!

                            Nadal nie odpowiedziałeś, czy listy i dzieje apostolskie to było ostatnie słowo
                            Boga do ludzi. Nadal nie odpowiedziałeś, czy Bóg przez dwa tysiące lat zamilkł,
                            pozostawiając nas z książką i odległą kulturowo i w wielu rzeczach niewyjaśnioną
                            jednoznacznie. Był po apostołach jakiś prorok, czy nie? Jak rozumiesz rolę
                            świętego Piotra i apostołów (a choćby kwestia z świętego Jana: "Weźmijcie Ducha
                            Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są
                            im zatrzymane"). Dotyczy tylko tych historycznych postaci, czy nadal ktoś może z
                            tej łaski, danej ludziom korzystać?

                            Idźmy dalej. Święty Piotr otrzymał tekst: "Paś owce moje, paś Baranki moje". Czy
                            po swojej śmierci mógł przekazać te uprawnienia, a w zasadzie obowiązki
                            następnej osobie, tak by ludzie nie zostali bez pasterza. Na marginesie -
                            pasterz decyduje o bardzo wielu rzeczach w stadzie. Warto o tym wiedzieć.

                            A tekst: z Mateusza: "Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i
                            na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam
                            klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w
                            niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie»."

                            Jak rozumiesz te klucze? Jak rozumiesz kościół zbudowany na Piotrze? jak
                            rozumiesz cokolwiek zwiążesz, rozwiążesz?

                            Czy to nie jest wyraźna zapowiedź, że Piotr (i chyba jego następcy, bo tak
                            należy chyba rozumieć zwrot "zbuduję kościół") ma rolę w nowym kościele, ważną
                            rolę! Czy nie jest to przypadkiem zapowiedź (wiązanie, rozwiązywanie), że teraz
                            kościół będzie łącznikiem z Bogiem, że kościół przejął rolę proroków. Ja tak
                            właśnie rozumiem ten tekst. Nie można czytać jednych wersów, a inne przemilczać.

                            Czy stosunek wzajemny Boga i człowieka twoim zdaniem skostniał, zamroził się ok.
                            30 roku naszej ery, czy jest to nadal żywy związek. Jeśli żywy, to kto w
                            dzisiejszych czasach jest pośrednikiem pomiędzy Bogiem i człowiekiem (jeśli nie
                            ktoś, kto odziedziczył sukcesję po świętym Piotrze), kto może otrzymać ducha i
                            odpuszczać grzechy? To ciekawszy problem, niż komunały prosto z wydawnictwa
                            "Strażnica".
                            • husyta Piotrze, miłujesz mnie? - Paś baranki moje 12.06.09, 11:34
                              Witaj Jasiu,
                              Dawno tutaj nie zaglądałem i prawdę mówiąc, nie spodziewałem się już od ciebie
                              odpowiedzi, gdyż ostatnio pisałeś: Nie będę dalej z tobą dyskutował.

                              Przedstawiłeś długą listę tematów.
                              Nie podejmę od razu wszystkich.

                              Dzisiaj tylko o pasieniu owieczek.

                              Polecam artykuł:
                              Piotrze, miłujesz mnie? - Paś baranki
                              moje
    • Gość: K Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.09, 13:39
    • Gość: Bój jest Religia to opium dla ludu i ostoja ciemnoty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.09, 22:00
      Religia to opium dla ludu i ostoja ciemnoty. Kilka tysięcy lat temu
      Indianie składali na ołtarzu ofiary z ludzi. Później Rzym i Grecja
      wierzyły w bzdety omawaine dzisiaj w szkole jako mity. obecnie
      wmawia sie ludziom, ze jak ich Bóg miłuje to zsyła cierpienia i że
      muszą nieść krzyż.
      Husyta tu jakieś bajki wypisuje o obrazach, jakies cytaty z Biblii.
      Facet, weź sobie poczytaj kulturoznawstwo, antropologię,
      religionzawstwo. religia bajki dla ciemnoty. jak ktoś dostanie raka,
      to mu cytaty z Biblii nie pomogą, tylko chemia.
      • husyta Ateistyczne ZSRR było ostoją światłości i postępu 02.06.09, 11:31
        Życie religijne przybiera różne formy, od wiary w duchy (zmarłych) mieszkające
        w skałach, drzewach, strumieniach, itp. przez wiarę w to, że oddawanie czci
        obrazom i figurom jest oddawaniem czci tym, których przedstawiają, po życie
        zgodne z nauczaniem Pisma Świętego.

        Tęsknota za wieczną formą istnienia jest siłą napędową każdej religii. Usuń ten
        element, otrzymasz bezsens życia, z którym psychika człowieka nie może sobie
        poradzić.

        Jedne elementy religijne są wymysłem ludzkiego umysłu, inne są pochodzenia
        demonicznego, ale jest też religijność objawiona przez Boga, czyli
        chrześcijaństwo biblijne.
        Mieszając to wszystko poprzez synkretyzm filozoficzno-religijno-chrześcijański,
        otrzymasz religijność typu katolickiego, mieszające filozofię z religiami
        animistycznymi i przesłaniem Pisma Świętego.

        Aby oddzielić dwa pierwsze elementy i pozostać przy chrześcijaństwie biblijnym,
        trzeba poznawać Pismo Święte, które będzie służyć jak sito odsiewające plewy od
        ziarna.
        Bez znajomości Pisma człowiek staje się ofiarą synkretyzmu.
        Nie potrafi oddzielić elementów filozoficznych i religijnych od elementów
        biblijnych i w końcu odrzuca wszystko.


        Poznając Biblię, odkrywa też biblijny sens cierpienia i chorób.
        Polecam artykuł:
        Dlaczego chrześcijanie cierpią? Rola
        cierpienia w życiu człowieka
    • Gość: precz z ciemnotą Każda religia to zło w czystej postaci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.09, 22:34
      Każda religia to zło w czystej postaci. U Arabów mordują jeden
      drugiego w imię haseł religijnych, wysadzają sie w powietrze, giną
      kobiety, dzieci. w Indiach mordują katolików w imię religii.
      W przeszłosci wojna trzydziestoletnia zdziesiątkowała Europejczyków.
      A ile było pogromów motywowanych religią. A inkwizycja? mordowanie
      naukowców i humanistów, którzy odważyli sie przeciwstawić ciemnocie
      pielędnowanej przez religię.
      Gdzie był Bóg, gdy ludzie gineli w łagrach, gdzie był Bóg gdy ludzi
      palili w piecach i robili z nich mydło. Jakoś Hitler i Stalin nie
      zostali spaleni piorunem boskim. Ani Bóg chrzescijan ani Żydów nic
      im nie zrobił. Byli panami świata.
      Wszystkie wspólnoty religijne powinno obłożyć wysokim podatkiem.
      bycie religijnym, nie oznacza że ktoś jest porządnym człowiekiem.
      Wszystko to bzdury i mity. Ktoś ciemnocie wciska bzdury, biorąc za
      to niezły szmal.
      Cóż z tego, ze ktoś cytuje Biblię, zna ją na pamięć, chodzi do
      kościoła, jak do innych wredniak i podły typek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka