Dodaj do ulubionych

Jacek Cichocki nieżyje

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 22:39
Dowiedziałam się, że zmarł wspaniały człowiek i cudowny nauczyciel Jacek
Cichocki. Wiadomość ta dotarła do mnie dzisiaj rano. Wiedziałam, że pan Jacek
był poważnie chory, ale nie spodziewałam się, że tak to szybko nastąpi. Czy
ktoś coś dokładniej wie, w jakich okolicznościach zmarł i kiedy odbędzie się
pogrzeb?
Był moim najbardziej ulubionym i szanowanym nauczycielem, wiele mi pomógł i
zawsze mogłam na niego liczyć. Tak mnie boli, że odszedł...
Obserwuj wątek
    • guciu83 Re: Jacek Cichocki nieżyje 03.08.05, 00:23
      A jednak to prawda.
      Profesor Jacek Cichocki nie żyje :(
      Był on wspaniałym pedagogiem - był prawdziwym przyjacielem młodzieży!
      Wiedział, że rolą nauczyciela jest głownie nauczanie a nie tylko ocenianie...
      Nigdy nie zapomnę wspólnych wyjazdów na wymianę do Niemiec do Haldensleben
      razem z profesorem Cichockim.
      Zawsze pogodny, optymistycznie nastawiony a jednocześnie rozsądny i obiektywny/
      To był naprawde fajny facet...
      Kochał swoją pracę, kochał młodzież.
      Kiedy pojechałem oddac krew dla niego gdy ponad rok temu dowiedziałem się, że
      jest w cięzkim stanie przekonałem się, że nie tylko ja o nim tak myślę. Było
      bardzo dużo ciechanowskiej młodzieży i każdy czekał z nadzieją w oczach, że
      jego krew będzie się nadawała do tego aby pobrac ją dla chorego Profesora.
      Wszyscy trzymaliśmy kciuki aby Jackowi udało się przezwycięzyć chorobę, aby
      wrócił do szkoły, do rodziny, do żony i małego synka.
      Tak ten świat już jest ułożony, że wspaniali ludzie odchodzą często zbyt
      wcześnie...
      Odejście takich ludzi jakim był Profesor Jacek cichocki kiedy by nie nastąpiło
      to zawsze była by jeszcze nie pora!
      Panie Profesorze - uczniowie nie zapomną!
      Nie zapomną serca jakie wkładał Pan w nauczanie Języka niemieckiego.
      Nie zapomną Pana pracy nad utrzymaniem prtnerskich stosunków i organizowaniu
      wymian między naszą szkołą, a gimnazjum w Haldensleben.
      Nie zapomną Pana poczucia humoru.
      Nie zapomną Pana!
      Śmierć Profesora Cichockiego to wielka strata dla bardzo wielu osób!
      Dla bliskich, dla szkoły, dla Ciechanowa.
      Był zbyt młody aby odjeść, miał jeszcze dużo do zrobienia...
      Ale w sercach i pamięci naszej pozostanie na zawsze!


      chociaż większym ryzykiem
      rodzić się niż umrzeć
      kochamy wciąż za mało
      i stale za późno

      nie pisz o tym zbyt często
      lecz pisz raz na zawsze
      a będziesz tak jak delfin
      łagodny i mocny

      śpieszmy się kochać ludzi
      tak szybko odchodzą
      i ci co nie odchodzą
      nie zawsze powrócą
      i nigdy nie wiadomo
      mówiąc o miłości
      czy pierwsza jest ostatnią
      czy ostatnia pierwszą

      ks. J. Twardowski
    • daisy84 Re: Jacek Cichocki nieżyje 03.08.05, 08:16
      Da mnie to rowniez przykra wiadomosc :( Jestem obecnie w Holandii, ale wczoraj
      moj brat mnie o tym poinformowal. Oboje bylismy jego uczniami, moj brat
      dodatkowo trenowal u niego karate... Nie rozumiem dlaczego ludzie umieraja tak
      mlodo... To naprawde wspanialy czlowiek - szanowany nauczyciel i kumpel dla
      swoich wychowankow. Zycie nie jest sprawiedliwe...
    • guciu83 Pogrzeb w czwartek 4 VII 2005r 03.08.05, 15:06
      Pogrzeb odbędzie się jutr - w czwartek -. Wystawienie nastąpi o 12:00 w kapilcy
      obok szpitala a następnie o godzinie 13:00 odbędzie się msza źałobna w kościele
      św. Franciszka (aleksandrówka). Ciało świętej pamięci prof. Jacka Cichockiego
      zostanie pochowane na cmentarzu parafialnym (ul. Płońska) w Ciechanowie.
      • karoli_na Re: Pogrzeb w czwartek 4 VII 2005r 04.08.05, 18:24
        Zawsze tak jest, że odchodzą dobrzy ludzie. Pan Jacek uczył mnie 2 lata, był
        jednym z moich ulubionych nauczycieli. Potrafił żarotwać.. potrafił i uczyć.
        Nigdy chyba go nie zapomne. Bardzo lubiłam jego lekcje. Eh.. czemu akurat on.. ;
        ( [*] :(
        • Gość: marta Re: Pogrzeb w czwartek 4 VII 2005r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 22:47
          życie jest tak wstrętne, że z regóły zabiera nam to co jest dla nas
          wartościowe. Pan Jacek był wyjątkowym człowiekiem. Nie zapomnę jego przyjaznego
          uśmiechu na twarzy i żartów na lekcji. Pamiętam jak na informatyce wysyłałyśmy
          do niego z dzziewczynami wiadomości przez wewnętrzną pocztę z Proźbą o
          Przełożenie klasówki... mniał z tego ubaw... za jakieś 2 minutki POjawił się u
          nas w sali z tym swoim uśmiechem i oczywiście się zgodził. pamiętam również jak
          zaprosił nas na na trening karate - co to był za trening - nie mogłam się
          pozbierać około tygodnia - zakwasy mniałam nawet na małym palcu, ledwo
          chodziłam a on mniał z tego niezły ubaw. Na studniówce balował z nami do samego
          rana, a trzeba przyznać, że potrafił świetnie tańczyć. matura z niemieckiego to
          była przyjemność...wchodzisz na egzamin i widzisz przyjazną i uśmiechniętą
          mordkę wśród komisji. potrafił zmobilizować do nauki, musiałam być zawsze
          przygotowana, wstyd mi było kiedy czegoś nie umniałam i zależało mi na tym aby
          pan Jacek był ze mnie zadowolony, chciałam aby wiedział, że traktuję go
          poważnie- z resztą nie tylko ja się pilnie uczyłam.
          Tyle wspólnych wspomień, spędzonych chwil, tyle zdjęć... ale wierzę, że kiedyś
          się jeszcze spotkamy.
          • guciu83 Re: Pogrzeb w czwartek 4 VII 2005r 04.08.05, 23:35
            Teraz niestety pozostało nam już tylko sora Cichego wspominać...
            Na szczęście był On takim człowiekiem, że inaczej niż ciepło, serdecznie i z
            uśmiechem na twarzy poprostu się nie da!
            Zawsze był fajny.
            Szczególnie na "wymianach" - tam stawał się poprostu naszym kumplem ( w pełni
            tego słowa znaczeniu ) - kiedyś sobie śpiewaliśmy przy gitarze, wszyscy głośno
            a sor Jacek po cichu - zapytałem: dlaczego? odpowiedział, że jego śpiew podoba
            się tylko jemu :D.
            Jechał kiedyś ze mną do Pułtuska - kiedy gościliśmy uczniów z Niemiec w naszej
            szkole.
            Miał pojechać z Panem dyrektorem ale wsiadł do mnie... zapytany dlaczego
            odpowiedział: Ja kiedyś widziałem jak Ty po mieście jeździsz...
            Zapytałem go czy chodzi o to, że jeżdże za szybko i że się obawia o
            bezpieczeństwo "niemców"?
            A on beztrosko powiedział... fakt... chodzi o to że jeździsz szybko ale nie o
            to że się o niemców boje... poprostu może się czegoś od ciebie naucze :D.
            Chłopaki z jego klasy VI p1 - Ryba, Serek i reszta ekipy) pewnie pamiętają jak
            wspólnie z nim śpiewaliśmy w Haldensleben przy ognisku: "Jestem Renatko
            zakochany..." dla Pani profesor Kreft ( wtedy jeszcze Zdanowicz).
            Można by pisać i pisać o sorze Cichym i końca by nie było.
            Jednego jestem Pewien.
            Jeżeli za kilka czy kilkanaście lat spotkam się z kimś z czasów szkolnych i
            zaczniemy wspominac sobie dawne - szkolne czasy - to Profesor Cichocki napewno
            będzie ważnym punktem tych wspomień bo odegrał on w tym okresie bardzo ważną
            dla nas rolę - i jestem przekonany, że nie tylko ja tak myślę bo dzisiaj
            widziałm szczere łzy osoby której profesor Jacek nawet nigdy nie uczył o
            poznala go własnie na "wymianie".

            Sorze... do spotkania!

            p
            • Gość: marta wspomnienia z dalekiej przeszłości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 21:11
              a pamiętasz guciu jak wracaliśmy z wymiany (z tej pierwszej) i w autobusie na
              autostradzie zacząłeś komentować jadący obok nas samochód, który przewoził na
              dachu rowery. Pamiętasz jak Cichy i renata płakali ze śmiechu? Ja mało się nie
              posikałam.... hihihih. A ten wyjazd do Pułtuska z Niemcami... no był dobry...
              sama mordka mi się śmieje na myśl o nim. I jeszcze jedno właśnie przez Cichego
              poznałam się przecież ze Sławkiem - z moim przyszłym mężem - miłość mojego
              życia!!. Stało się to, gdy przygotowywaliśmy apel z okzaji przyjazdu Niemców -
              pamiętasz piosenkę neunotzig luftballons? mamy chyba co wspominać......
              • guciu83 Re: wspomnienia z dalekiej przeszłości 07.08.05, 18:54
                A to Ty jesteś ta Marta :).
                Pamietam dobrze tą wymiane... to był mój pierwszy wyjazd do Niemiec...
                Ja przez Renate i Jacka miałem cienko bo ich decyzją musiałem zamieszkać u Pana
                dyrektora Niemieckiego gimnazjum ;P (podobno tylko ja się do tego nadawałem ;-
                ))).
                Wyleciało mi już troche zdarzeń z pamięci ale mimo wsyzstko było by z czego się
                uśmiać przy wspomieniach...
                "neunundneunzig luftballons" pamietam dobrze... Marta w śród balonów hehe...
                Pozdrowionka dla Ciebie & Sławka

                p.s. masz z tej wymiany jakieś zdjęcia? ja przeglądałem ostatnio swoje i nie
                mam żadnych...może byś się podzieliła :P
    • skala91 Re: Jacek Cichocki nieżyje 05.08.05, 22:56
      Wiecie.. ja..
      W szkole podstawowej byliśmy.. najlepszymi Kolegami.. Pomagaliśmy sobie..
      Razem działaliśmy w szkolnych przedsięwzięciach.. PCK, LOP, SKS itp...
      Pamiętam jak spieraliśmy się z Jackiem gdzie jest środek Polski..
      Pamiętam jak z Jackiem pisaliśmy opowiadania..
      Pamiętam jak z Jackiem czytaliśmy "Gospodę pod Upiorkiem"..
      Pamiętam jak Razem z Jackiem urządzaliśmy ciemię fotograficzną..
      Tak. Dawno to było.. Nie..

      Zostałeś w mej pamięci..
      Piotr
    • Gość: uczen ze łzą w oku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 18:48
      wspominam Profesora Jacka, niesamowity cżłowiek, prawdziwy nauczyciel, do
      którego zawsze chciało sie chodzić na lekcje, nawet jeśli sie nic nie umiało...
      Przez jakiś czas chodziłem też do Niego na treningi, zawsze uśmiechnięty,
      zawsze nastawiony do robienia żartów i to nie ziemskich... Jadąc kiedyś do
      Bauera po dekoracje do szkoły kazał nam wskakiwać na pake do dostawczego i
      tarzaliśmy sie w sianie -brzmi nieźle... ;p
      Zawsze szło sie z Nim dogadać, zawsze pomagał w `negocjacjach` z innymi
      nauczycielami...
      i te Jego sławne hasło.... `OLIWA ZAWSZE SPRAWIEDLIWA` - a ja wątpie by w Jego
      wypadku była taka sprawiedliwa...

      Ku Jego pamięci... [*]
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka