Dodaj do ulubionych

małe dzieci a psy co o tym sądzicie?

01.01.10, 18:27
Nie wiem, czy Wy macie takie spostrzeżenia ale denerwują mnie
ludzie, którzy beztrosko spacerują z dużymi psami (bez smyczy czy
kagańca) w parkach lub nawet na placach zabaw. Wszystko jest ok.
dopóki taki czworonog nie podbiega do mojego dziecka albo do mnie a
właściciel psa albo daleko od pieska albo w ogóle ignorujący mój
strach i obawy o bezpieczeństwo mojego malucha.Oczywiście na moją
uwagę aby tak wielkigo czworonoga bądź również w przypadku rasy
niebezpiecznej powinno przynajmniej wyprowadzać się w kagańcu
automatycznie zaczynają reagować na moją uwagę nerwow np., że pies
nie ugryzie bo właściciel czworonoga jest o tym przekonany (niby
skąd?)i że pieski muszą się wybiegać w parkach. Lubię psy ale te
które znam, w przypadku psów mi nie znanych boję się, ze taki
pieseczek albo wystraszy mi dziecko (synek ma 2 latka) albo
ugryzie. Wiem, że niektóre z Was uznają to za absurd (szczególnie
wielbicielki swoich czworonogów) ale mnie paraliżuje strach o
dziecko tymbardziej, że często zdarzają się przypadki iż piesek
ugryzie (a mogło się wydawać , że nigdy nie powinine) . Moje obway
mogą się równiez brać z tego, iż w mojej bliskiej rodzinie kuzynka
została tak właśnie pogryziona ( właśnie na spacerze w parku)
dostała serię bolesnych zastrzyków w brzuch nie wspomnę już o
bliznach i o urazie i na pewno pieska niczym nie sprowokowała.
Chciałabym poznać Wasze opinie, jak Wy reagujecie i czy w ogóle nie
macie obaw, że duże psiko może jednak stanowić zagrożenie dla
Waszych pociech.
Obserwuj wątek
    • ann.afrodyta Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 01.01.10, 19:21
      zgadzam sie zewszystkim o czym piszesz mimo iz jestem wierna wielbicielka
      czworonogow...sama posiadam 2 psy i nigdy nie zostawiam dzieci z nimi sam na
      sam, ludziom sie nie ufa a co dopiero psom, moje maluchy sa nauczone zasad
      postepowania z psami swoimi jak i obcymi czyli nie dotyka sie obcych a swoim nie
      robi sie krzywdy. mieszkam na wsi od niedawna i tu to jest meksyk psy biegaja
      bezpansko i to nie zaszczepione i co ty na to powiesz? a ludzie smieja sie ze ja
      swoje szczepie i sa na swojej posesji. trzeba glosno mowic o zasadach wspolnej
      egzystecji z psami ale nie zapominajmy ze to ludzie powinni zaczac realanie
      myslec ze pies to dzikie zwierze ktorego instynktow do konca nigdy nie poznamy
    • inbluesky Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 01.01.10, 21:07
      Przyznam, że zgadzam się z tobą w 100% ale... No właśnie. Dopóki nie miałam
      dziecka, a miałam psa też miałam podejście "ale on nigdy nikogo nie ugryzł" i w
      głowie mi się nie mieściło, że ktoś może się bać mojego przyjaznego goldena. Z
      tym, że ja go nie puszczałam bez smyczy. Dopiero jak urodziłam pierwsze dziecko
      zrozumiałam, że to paszcza pełna zębów i 45 kilo wagi, która może naprawdę dużo.
      A że nigdy nikogo nie ugryzł? To dobrze, oby tak dalej, ale przestałam zakładać
      że on nigdy...

      Poczytałam też o pogryzieniach. Np. w USA podobno sprawcami największej ilości
      pogryzień są właśnie goldeny (takie bezpieczne, rodzinne psy), a to z tego
      powodu, że właściciele zakładają ich łagodność i tracą czujność, zamiast
      zachować choć odrobinę zdrowego rozsądku.

      Psy kocham nadal, ale zaczęłam rozumieć tych, którzy nie chcą być lizani przez
      obce zwierzaki. I tych, którzy nie życzą sobie żeby jakiś futrzak zaglądał im do
      wózka z niemowlakiem smile
      • kinmalek Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 01.01.10, 21:17
        Zgadzam się z wszystkimi poprzednimi wypowiedziami.Też mi się już zdarzyło
        zwrócić uwagę beztroskiemu właścicielowi.Wkurza mnie też jak nawet mały piesek
        zaczyna skakać po dziecku i po mnie, cały w błocie,oczywiście gratisem do
        brudnych ciuchów jest jeszcze ślina pupilka np.na rękach dziecka,zwłaszcza ze
        często takie pieski są wyjątkowo nachalne i upierdliwe,ciężko się w ogóle od
        nich odgonić w porę wrrrrrrrr
    • beatiness Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 01.01.10, 22:23
      zgadzam się!!
      lubię psy, które znam.
      wspieram czasami miejskie schronisko dla psów.
      ale też jednocześnie przerażają mnie biegające bezpańskie psy, albo psy bez smyczy i kagańca!!!! nienawidzę tego. jak widzę takiego biegnącego psa, to mnie pot zalewa. odrazu myślę o najgorszym i wtedy zawsze biorę córę na ręce. ZAWSZE ZWRACAM UWAGĘ WŁAŚCICIELOM czym naraziłam się już niejednym sąsiadom puszącającym psy na dwór bez opieki (!!) - mieszakmy na wsi. ale zrozumieli moje agrumenty i pilnują się...
    • epreis Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 01.01.10, 22:32
      ja lubię zwierzęta wogóle, psy bardzo..
      ale starszy synek...nie..
      od małego ma jakiś wrodzony i "irracjonalny" (bo bez powodu) strach przed jakimkolwiek psem,czy też dużym czy małym, dorosłym czy szczeniakiem...
      wpada w panikę na widok KAŻDEGO psa...

      właściciela dużych psów mnie nie wkurzają,zachowują jako taki rozsądek i starają się je trzymać z dala od dzieci...

      ale do szewskiej pasji doprowadzają mnie sfiksowani właściciele małych psów typu jorki, wychodzący z założenia "jak tu takieog nie kochać?!"
      prowadzą je na smyczy i na widok dzieci, dosłownie każdego dziecka poluzowują smycze,żeby piesek "mógł się przywitać" a dziecko pobawić...
      wtedy krew mnie zalewa a uprzejmość chowam do kieszeni.
      pytam po kiego grzyba im smycz skoro z niej nie korzystają?!
      po to jest smycz,żeby psa trzymać przy sobie....

      na szczęście niewiele takich sytuacji...
    • semi-dolce Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 02.01.10, 08:43
      Wiesz sama mam 5 psów, w tym 4 to dogi niemieckie, z którymi od urodzenia wychowuje się mój syn (a piąty to "jego" buldog francuski - jak ktoś chce psa, który będzie kumplem dziecka to polecam - buldożek i roczniak zdecydowanie nadaja na tych samych falach wink) a nie znoszę, gdy w parku, na ulicy, gdziekolwiek podbiega do mnie jakikolwiek pies. Moje tez chodza luzem - głównie luzem - ale jakoś nie podbiegają, kiedy zawołam natychmiast sa przy mnie i ida przy nodze, ogladajac sie jedynie za mijanymi ludźmi. Da się. Kończy się to tym, że rodzice sami podprowadzają dzieci do moich psów. Psy sa wielkie, więc na szczęście rodzice zazwyczaj pytają czy mogą, bowiem bywają równiez beztroscy rodzice, którzy koniecznie chca pokazac dziecku pieska i zapytanie czy mozna podejść do głowy im nie przyjdzie. Oczywiście, że pies musi biegać luzem, tylko aby tak było to psa trzeba nauczyć dobrego zachowania (przychodzenia na każde zawołanie, nie zaczepiania obcych, chodzenia luzem przy nodze by spokojnie kogos minąć) i wybierać ku temu dobre miejsca - mniej zaludnione, czy tez część parku nie obfitująca w dzieci (sa parki, w których sa strefy "dziecięce" i "psie").

      Co do pogryzienia to akurat groźba zastrzyków niewielka - wiekszość "pańskich" psów jest jednak szczepiona przeciwko wściekliźnie, takie zagrożenie płynie jedynie ze strony psów bezpańskich.

      Natomiast włascicelowi psa, który podbiega i napastuje dziecko wyraźnie powiedz, że ma zabrać psa na smycz, inaczej wzywasz policje. Bez dyskusji czy ugryzie, czy nie i dlaczego. Niemniej nie popadajmy w skrajnośc- jeśli pies sobie biega i się wami nie interesuje, nie podchodzi, nie zagraża, po prostu biega sobie gdzies tam to daj spokój, niech biega i się bawi. Da się wspólnie bezkonfliktowo żyć.

      Oczywiście, że miałabym obawy, że obcy duży pies może zrobić krzywdę mojemu dziecku. To normalne.
    • as.iak Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 02.01.10, 08:53
      Wiem, że niektóre z Was uznają to za absurd (szczególnie
      > wielbicielki swoich czworonogów)

      mysle, że za absurd Twe obawy i słowa wziąć mogą jedynie osoby bez wyobraźni i
      rozumu.
      Tak jak poprzedniczki lubie psy, sama jestem właścicielką trzech psów dużych i
      jednego małego jednak nie ufam im całkowicie, choć nie ukrywam, że jestem
      zwolenniczką wychowania dziecka z psem. Oczywiście rozsądnego wychowania!
      • edor67 Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 02.01.10, 18:13
        To nie zaden absurd. Masz prawo wymagać od właścicieli psów, aby
        trzymali je na smyczy czy w kagańcu. Sama jestem właścicielką dwóch
        dużych i uważanych za groźne psów. I choć nigdy nikomu nie zrobiły
        krzywdy, to zawsze jak wiem, że ma ktoś przyjśćalbo nie ma nas w
        domu, są zamykane.I choć nigdy nie zrobiły (ani nie przejawiały
        chęci)krzywdy mojemu dziecku, to nigdy nie zostaje samo z nimi. To
        tak zwana zasada ograniczonego zaufania.
        • berdebul Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 03.01.10, 16:54
          edor67 napisała:

          > To nie zaden absurd. Masz prawo wymagać od właścicieli psów, aby
          > trzymali je na smyczy czy w kagańcu.

          Nie masz, to reguluje prawo a nie Twoje fochy.
          Mój pies ma prawo biegać w wielu miejscach bez smyczy i kagańca i korzystam z tego. Nie podbiega do innych (dorosłych/dzieci), nie zaczepia innych zwierząt - ja jako właścicielka na to nie pozwalam. Szanuję spokój innych osób, lęk rozumiem - sama długi histeryzowałam na widok psa bo jak byłam mała terroryzował mnie doberman mojego ojca.
          • zebra12 A gdzie mozna puścić psa BEZ kagańca? 04.01.10, 14:10
            ?
            • berdebul Re: A gdzie mozna puścić psa BEZ kagańca? 04.01.10, 21:08
              W Warszawie, zgodnie z przepisami, w miejscach 'słabo zaludnionych' - jakiś podobny zwrot został użyty w przepisach, przy zachowaniu kontroli nad psem.
              Zwykle policja/straż miejska nie robi problemu, pod warunkiem że pies się słucha. Moje zwierzątko reagujące na komendy, ćwiczące sztuczki i biegające za swoim(!) frisbee nikomu nie przeszkadza, skarg nie ma. smile
    • shipa boje sie MALYCH psow! 02.01.10, 18:40
      A wlasciwie braku wyobrazni ich wlascicieli.

      ,,Jakos" utarlo sie, ze maly= niegrozny.

      Co to znaczy?

      No, na przyklad nie musi byc na smyczy, nie musi nosic kaganca, nie musi miec podstawowego chociaz treningu posluszenstwa (typu: do nogi, nie wolno), moze biegac gdzie chce, moze zaczepiac inne psy, ludzi i dzieci oczywiscie tez.

      No i kwestia, co oznacza ,,maly", bo to dla kazdego cos innego oznacza.

      Mam leonbergera ( takie 65 kilo rozbrykanej radosci), wczesniej mialam kaukazopodobnego podrzutka.

      Moje WIELKIE psy byly zawsze na smyczy, poza miejscami publicznymi czasem bez kaganca. Po treningu posluszenstwa.

      I moje futra byly atakowane, czasem gryzione nawet, przez takie male ,,cosie", biegajace luzem i majace w glebokim powazaniu wlascicieli, z wzajemnoscia zreszta. I nie przemawia do ,,szanownych posidaczy" prosba o zajecie sie pieseczkiem, bo ,,on nie zrobi krzywdy", wiec odpowiadam: ,,ale moj zrobi" i zazwyczaj dopiero to dziala, niestety.

      Nie ufam psom, i mam prawo oczekiwac, ze zostanie to uszanowane. jak sie komus nie podoba moja prosba o przypiecie psa na smyczy- jako ,,mediatora" uzywam Strazy Miejskiej, prawie zawsze sie to sprawdza.

      I nie ma znaczenia, czy chodzi o dziecko, czy osobe dorosla, czy nawet innego psa- mam prawo zyc w cywilizowanych warunkach, bez strachu, a jesli ktos nie potrafi przestrzegac calkiem nieskomplikowanych przepisow tego dotyczacych- coz, sa sluzby do tego powolane, by zajac sie takim delikwentem.

      I jeszcze jedno. Dzialaja mi bardzo zle na watrobe mamusie/ babcie, ktore na widok kudlacza wielkosci malego cielaka leca z zachwytem i obledem w oczach, ciagnac za soba maluchy, z tekstem: Poglaszcz! Poglaszcz! Dotknij! Poglaszcz!

      I jak sie czlowiek probuje kulturalnie ustosunkowac do traktowania zwierzaka jako przytulanki ( bo jednak warto zapytac: czy mozna, nawet dla wlasnego bezpieczenstwa, skoro dobre wychowanie nie obejmuje takiego ,,kuriozum"), to mozna nawet i epitety uslyszec w odpowiedzi...

      Jeszcze daleka nas droga czeka, i ciezka praca, by zwierzeta i ludzie mogly zyc kulturalnie obok siebie w przestrzeni publicznej.
    • kasia.46 Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 02.01.10, 18:40
      żaden absurd twoje obawy są słuszne, ja zawsze zwracam uwagę
      właścicelowi psa, że w miejscach publicznych powinien bardziej
      pilnowac pupila, z uwagi na bawiące się dzieci, mimo nawet
      najspokjiejszego psa, nie ufam, nie znam, a zwierze to tylko
      zwierze,nigdy nie wiadomo co mu odbije, ma swoje instynkty,
      zazwyczaj ludzie przepraszają i zakładają smycz, jak użyjesz
      właściwych argumentów nikt nie będzie się przeciwstawiał, pozdrawiam
    • denea Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 02.01.10, 21:54
      A mój pieseczek słodki, mały, czarny, kundelek - znajda
      potrafi zamęczyć swoją miłością każdego, kto do nas przyjdzie
      z inkasentem i księdzem po kolędzie włącznie
      tyłka mało od upojnego szczęścia nie zgubi
      nawet jeśli widzi tę osobę pierwszy raz smile
      Póki nie wyjdzie na dwór, I nie zobaczy faceta z wąsami.
      Odkąd udało mu się dziabnąć takiego (mimo że był na smyczy, zrobił
      nagły wypad w bok i złapał) - chodzi na smyczy i w kagańcu.
      Jako psiara powiem, że gadanie "ależ on nie gryzie", jest głupie. Ja
      za siebie nie zawsze mogę ręczyć wink, a co dopiero za psa.

      Noś komórkę w kieszeni, zaprogramuj klawisz na 986 czyli Straż
      Miejską i w razie dyskutującego właściciela pieska nie zawahaj się
      użyć tego argumentu. Powodzenia.
    • krwawakornelia idz sie leczyc 02.01.10, 23:06
      mam dzieci x2
      i psy x2
    • tijgertje Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 02.01.10, 23:25
      Dziecko i zwierze to zawsze mieszanka nieprzewidywalna, zwlaszcza,
      jak sie nie znaja i wlasciciel psa nie moze za niego reczyc.
      Pamietam, jak za mlodu wracalam pozno ze szkoly i panicznie balam
      sie isc przez wies, gdzie masa psow chodzila luzem. Teraz mieszkam w
      Wiatrakowie i tu jednak ludzie maja zupelnie inne podejscie. Nie
      spotkalam na ulicy nigdy psa bez smyczy. W lesie czy parku owszem,
      ale zawsze wlasciciel widzac zblizajace sie dziecko wolal psa i
      przytrzymywal, dopoki sie nie oddalilismy. Mlody psy uwielbia,
      panicznie sie boi tylko tych, ktore szczekaja, szczekanie sprawia mu
      fizyczny bol, wiec w sumie nic dziwnego. Zawsze staram sie isc tak,
      zeby znalezc sie miedzy dzieckiem a psem, mlody zawsze chce
      czworonogi glaskac, ale od poczatku go uczylam, ze najpierw musi
      zapytac wlasciciela i podejsc do psa spokojnie z przodu, zeby
      zwierzak widzial, ze chce go poglaskac. zazwyczaj nie ma problemu,
      ale zdarzaly sie wypadki, gdy wlasciciel nie pozwalal podejsc do
      psa, ktory nie ma kontaktow z dziecmi i nie byl w stanie przewidziec
      reakcji psa, co bardzo mi sie podoba. Nigdy zaden pies na mnie nie
      skoczyl, z wyjatkiem psa kolezanki, ktory w zasadzie jest bardziej
      psem mojego mlodego niz kolezankiwink Wlasciciele psow puszczajacych
      zwierzaki bez smyczy po osiedlu miedzy dziecmi jest
      nieodpowiedzialny. Psa mozna wytresowac i zadne tlumaczenie, ze ön
      tak lubi" nie usprawiedliwia skaczacego na przechodniow psa. Nie
      zawahalabym sie zadzwonic po policje czy straz miejska. Moje dziecko
      na obcych ludzi tez sie nie rzuca, jakiegos wzajemnego szacunku i
      poszanowania prywatnosci mozna i zwierzaka i dziecko nauczyc. O ile
      sie chce. Dopoki ludzie faktycznie nie zaczna zglaszac wszystkich
      wolno biegajacych psow do odpowiednich sluzb, wlasciciele beda sie
      czuc bezkarni, szkoda tylko psa i dziecka, jesli dotad lagodny pies
      dotkliwie pogryzie okaleczajac na cale zycie kilkulatka.
      • deodyma Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 03.01.10, 14:38

        > Pamietam, jak za mlodu wracalam pozno ze szkoly i panicznie balam
        > sie isc przez wies, gdzie masa psow chodzila luzem




        i zaden z tych psow Cie nie zaatakowal?
        gdy pies wyczuje strach , zazwyczaj atakuje i nie ma zmiluj sie.
        jedna z moich przyjaciolek ma psa, mieszanca z wilczarzem irlandzkim
        i ci, ktorzy znaja sie na rasach psow wiedza, ze to z najwiekszych
        ras psow, jesli chodzi o gabaryty.
        chyba nawet wieksze, niz dogi niemieckie.
        pamietam, jak ten pies zobaczyl mnie po raz pierwszy 6-7 lat temu i
        od razu sie we mnie zakochalbig_grin
        ale ze ja kocham psy, tez sie w nim zakochalam i ile razy do niej
        przyjezdzalam, to wielkie i lagodne bydle nie odstepowalo mnie na
        krok i wciaz zagladalo mi w oczy, kladlo swoj leb na moich kolanach,
        albo mnie lizalobig_grin
        w domu obok mieszkala kolezanka mojej przyjaciolki, ktora panicznie
        bala sie psow i ile razy go widziala, uciekala na jegop widok w
        panice.
        synowie przyjaciolki zwracali jej uwage, zeby sie psa nie bala, bo
        on nic jej nie zrobi a jak bedzie sie tak czaila, to w koncu to
        wyczuje i bedzie ja atakowal.
        niestety, babka strasznie sie tego psa bala.
        i pewnego razu, gdy jak zwykle szla do domu, on przeskoczyl
        ogrodzenie i sie na nia rzucil...
        siedzialysmy akurat u niej w kuchni i pilysmy kawe, uslyszalysmy jej
        krzyk, wyskoczylysmy z domu i zobaczylysmy, jak ona pod tym psem
        lezy.
        krzyki i ryki nic nie daly, bo pies byl w amoku, wiec musialysmy
        sila go od niej odciagnac.
        na szczescie nic nie zdarzyl jej zrobic, ale kto wie, jakby to sie
        skonczylo, gdybysmy wtedy jej nie uzlyszaly?
        • deodyma Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 03.01.10, 14:44
          zapomnialam dodac, ze znam rodzine, ktora ma goldena i ten golden
          jest niestety agresywny.
          nie lubi obcych ludzi, na inne psy sie rzuca i trzeba go obchodzic z
          daleka.
          a bydle potezne i wazy wiecej, niz ja.

          kiedys, dawno temu, mielismy suke, pudlice.
          po 4-rtym roku zycia zaczelo jej odbijac i pokazywala nam zeby, ale
          przedemna i moja mama czula respekt.
          na mojego mlodszego brata rzucala sie i nawet gdy on mial 16 lat, po
          prostu sie jej bal.
          nie raz musialam na nia huknac albo porzadnie wrzasnac, gdy rzucala
          mu sie do nog w szale.
          moj brat szczerze jej nie znosil a ona jego.
          • shipa Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 03.01.10, 17:02
            deodyma napisała:

            > zapomnialam dodac, ze znam rodzine, ktora ma goldena i ten golden
            > jest niestety agresywny.
            > nie lubi obcych ludzi, na inne psy sie rzuca i trzeba go obchodzic z
            > daleka.
            > a bydle potezne i wazy wiecej, niz ja.


            No wlasnie chyba tu jest problem, jak zauwazylas- jak czlowiek ma psa ,,lagodnego", a przynajmniej tak postrzeganego w szeroko rozumianej opinii publicznej, czesto czuje sie zwolniony z obowiazku pracy nad psem.

            Rzecz w tym, ze nie wystarczy psa ,,miec", i nie ma znaczenia, czy to golden, jamnik czy kundelek. Psem trzeba sie zajmowac, socjalizowac, probowac ulozyc, ustalic hierarchie waznosci w rodzinie, dopasowac umiejetnosci i mozliwosci (czasowych, spacerowych, finansowych) wlasciciela do rasy psa, a nie kupowac, bo: slodki, sliczny, modny. Przynajmnie probowac cos z psem zroic. Psa trzeba nabywac z namyslem.

            Tyle, ze nie wszyscy to rozumieja, a szkoda. I potem trzeba dzwonic po Straz Miejska, bo agresywne psy biegaja bez smyczy, a wlasciciel bezskutecznie probuje je zlapac...

            A najagresywniejszym psem w mojej okolicy jest buldozek francuski, przeslodki i przepiekny z wygladu, ale znienawidzony przez wiekszosc, bo rzuca sie na nogi i gryzie. Wlasciciel nie widzi problemu- ,,przeciez on jest taki malutki".
            • deodyma Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 03.01.10, 22:55

              > A najagresywniejszym psem w mojej okolicy jest buldozek francuski,
              przeslodki i
              > przepiekny z wygladu, ale znienawidzony przez wiekszosc, bo rzuca
              sie na nogi
              > i gryzie. Wlasciciel nie widzi problemu- ,,przeciez on jest taki
              malutki".





              znam ta rase, bo przez blisko 8 lat miala buldozka francuskiego moja
              mama.
              akurat ta nasza to spokojna byla i wcale nie taka mala, bo niektore
              z nich, sa wyjatkowo dorodne.
              uwielbiala ludzi, dzieci, ale nie znosila za to innych psow i jak
              nie daj boze zlapala, nie puscila i trzeba bylo na sile szczeki jej
              rozwierac.
              nie raz pokaleczylam sobie rece o jej zeby do krwi.
              te psy maja bardzo mocne szczeki, wiec nie chcialabym byc ugryziona
              przez zadnego buldoga, nawet francuskiego.
    • nstemi Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 03.01.10, 23:15
      Całkowicie się z Tobą zgadzam. Jako lekarz weterynarii i wielbiciel psów. I jako
      szewc, który bez butów chodzi smile bo wczoraj dostałam ochrzan za mojego psa
      (wielki owczar niemiecki) Chodzi zawsze w kagańcu, ale bez smyczy w takich
      rejonach w lesie, gdzie wiem, ze nie ma spacerowiczów. Wczoraj byli i mnie
      ochrzanili bo się wystraszyli. I mieli rację..., co z tego ze ja wiem, że po
      prostu towarzyski smile Na dodatek szkolony, który natychmiast reaguje na komendy.
      Natomiast to co wiem jako weterynarz. Nawet najbardziej łagodny pies w sytuacji
      dla siebie stresującej może być agresywny. Nigdy nie ma tłumaczenia, ze nikogo
      nie ugryzł, bo zawsze jest kiedyś pierwszy raz. Psy muszą się wybiegać i duże i
      małe, ale niech to będzie rano czy wieczorem gdy nie ma spacerowiczów.Zwłaszcza
      z dziećmi. Chociażby dlatego, ze nawet najbardziej towarzyski pies może
      wystraszyć, co właśnie mnie się trafiło. Ja uczę swoje dzieci, żeby nie zbliżały
      się do nieznanych zwierząt, sama to robię z dużą ostrożnością.
      Reasumując jako człowiek, który ma od lat do czynienia ze zwierzakami uważam, ze
      w Twoim postępowaniu i ostrożności jest duży rozsądek, ani cienia absurdu
      • leneczkaz Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 08:51
        To ja Ci powiem, czemu Cie ochrzanili.. BO MIAŁ KAGANIEC! Jak widzę psa w
        kagańcu to zawsze mi słabo tongue_out
        A jak biegnie do mnie golden z jęzorem po kolana i dosłownie uśmiechem i skacze
        na mnie i nawet na syna to się śmieję i mały też, mimo, ze wywrócony w śnieg.

        Wczoraj na spacerze spotkaliśmy 6 psów bez smyczy i kagańca. 6 uśmiechniętych
        psów które gnało na nasz widok się przywitać i nas oblizać. Ja się psów nie
        boję. Umiem poznać które są zabawowe a które trzymają się na dystans (do takich
        nie podchodzimy..)

        Mi nie przeszkadza nawet duży pies, aby właściciel był normalny. Patrze na
        'pana', potem na psa i sprawa jasna wink
        • mrs.solis Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 05.01.10, 01:58
          > A jak biegnie do mnie golden z jęzorem po kolana i dosłownie
          uśmiechem i skacze na mnie i nawet na syna to się śmieję i mały też,
          mimo, ze wywrócony w śnieg.

          > Wczoraj na spacerze spotkaliśmy 6 psów bez smyczy i kagańca. 6
          uśmiechniętych psów które gnało na nasz widok się przywitać i nas
          oblizać.

          Jakbys wiedziala,ze ten pies dopiero zezarl jakas kupe,albo dobrze
          wylizal dupe innemu psu to tez bys sie cieszyla jakby lizal potem
          ciebie po twarzy czy rekach? Skad wiesz czy wlasciciel regularnie
          odrobacza swojego psa? Kobieto ogarnij sie troche i przynajmniej nie
          narazaj zdrowia swojego dziecka! Tu poczytaj artykul moze nastepnym
          razem jak jakis pies bedzie lecial do dziecka z jezorem troche sie
          zreflektujesz.
          www.laboratoria.net/pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1259
    • bast3 Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 03.01.10, 23:49
      Abyś tych swoich lęków nie przeniosła na dziecko, bo wtey faktycznie
      może darzyć się nieszczęście.
      Psy nie powinny być wprowadzane na place zabaw, bo i po co. Ale z
      tymi kagańcami to już przesada, no chyba, że faktycznie pies jest
      niebezpieczny. A rasa niebezpieczna, cóż to takiego, ludzie u nas
      zdecydowanie mają paranoję. Będąc kiedyś na placu zabaw z dzieckiem,
      poza placem uciekł z zagrody koń, matki wpadły w taką panikę
      biegając i zamykająć bramki wejściowe na plac zabaw, jakby ten
      biedny przestraszony koń zaraz miałby wpaść na plac zabaw i
      poturbować ich dzieciaki (dodam, że bramki wejściowe zbyt małe by
      się tam takie zwierzę przecisnęło). Nie raz widziałam mamę która
      wpadała w panikę gdy szczeniak podbiegł do jej dziecka, co kończyło
      siępotem panicznym krzykiem dzieciaka. Boże, kobiety, uczcie lepiej
      dzieci jak się mają zachowywać w stosunku do zwierząt a nie uczcie
      ich strachu przed nimi. Ile razy widziałyście by pies na spacerze
      rzucił się na biednego przechodnia? Bo ja ani razu. Wszelkie ataki
      zwierząt na ludzi odbywały się w innych warunkach i sytuacjach.
      Myślcie drogie mamy, bo wychowacie kolejne pokolenie przerażonych
      ludzi.
      • leneczkaz Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 08:52
        Psy nie powinny być wprowadzane na place zabaw, bo i po co. Ale z
        > tymi kagańcami to już przesada, no chyba, że faktycznie pies jest
        > niebezpieczny.

        Ja dostałąm raz mandat za swojego pudla miniaturkę- 4 kg. kłebek sierści. JAk
        policjant wypisywał mandat to Kajtek skakał mu na kolana tongue_out
        Ale była nagonka i koleś nas 100x przepraszał ale dostali wezwanie, że mój pies
        chodzi bez smyczy i kagańca hahahaha

        Tacy właśnie z fobiami nasłali na nas policję wink
    • martabmw Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 11:20
      Ja nie lubię, gdy obcy pies narusza moją prywatność. Jak pomyślę, że najpierw
      obwąchał psim kolegom tyłki, a potem ma lizać mnie lub moje dziecko, to mi słabo.

      W torebce zawsze noszę gaz, czuję się bezpieczniej. Alergii dostaję na tekst -
      proszę się nie bać, on nie gryzie. On nie gryzie, ale ja pryskam, bo zanim pan
      ruszy się łaskawie, mam obślinione całe spodnie.

      Wuj jest chirurgiem dziecięcym, nie ma tygodnia żeby nie szył jakiegoś
      dzieciaka, stąd moje ograniczone zaufanie do psów. Najgorszy przypadek jaki
      miał, to oskalpowany podczas zabawy maluch, okej powiecie wina właściciela, że
      nie upilnował, ale pies to tylko zwierzę i najłagodniejsze może zostać
      sprowokowane bodźcem dla was niedostrzegalnym.
      • leneczkaz Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 11:40
        > W torebce zawsze noszę gaz, czuję się bezpieczniej. Alergii dostaję na tekst -
        > proszę się nie bać, on nie gryzie. On nie gryzie, ale ja pryskam, bo zanim pan
        > ruszy się łaskawie, mam obślinione całe spodnie.

        Jakbyś psiknęła mojego psa I would psik you harder!
        • martabmw Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 13:11
          Zazwyczaj właściciel zajmuje się udzielaniem pierwszej pomocy pupilowi, ja mam
          wtedy czas na ulotnienie się. Najczęściej pan lub pani poprzeklina i na tym się
          kończy, z pięściami jeszcze nikt do mnie nie ruszył. Jak jest agresywniejszy
          proponuje telefon do SM.

          Dlaczego właściciele psów nie mogą zrozumieć, że nie każdy ma ochotę na kontakt
          z sierścią i śliną ich psa? Może pies się chce bawić, ale ja nie mam ochoty i
          jeżeli zbliża się do mnie lub dziecka na odległość bliższą niż pół metra psikam.
          Wcześniej ostrzegam.

          Jeżeli żulik pod monopolowym jest agresywny, to masz prawo się bronić, ale jak
          pies skacze po tobie i narusza twoją przestrzeń prywatną to w tym kraju jest się
          nieczułym canofobem. Ja bronię się najlepiej jak umiem.
          • leneczkaz Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 13:24
            masz fobie. to się leczy inaczej niż pieprzowym sprayem smile
            • palina22 no i dla tego mam kota 04.01.10, 14:30
              i swiety spokoj a z wlascicieli psow uzerajacymi sie z innymi
              wlascicielami sie smiejebig_grin
              moi tescie mieli pieska mieszkalam z nimi i z tym pieskiem nie raz
              musialam z nim wyjsc zawsze na smyczy bo lubial sie rzucac(taki maly
              kundelek)ale nienawidzilam tego i nie raz wysuchiwaalam zale ze go
              psy pokryzly bo cos tam... az go w koncu rok temu dwa wielkie
              wilczury zagryzly (włascicieli brak) tesciowa tez pogryzly
    • zebra12 Najgorzej wytworzyć w dziecku fobię... 04.01.10, 14:29
      Dziecko wystraszone, piszczące, wykonujące gwałtowne ruchy, prędzej
      zostanie zaatakowane, niż to spokojne. Jak czytam niektóre
      wypowiedzi, to starch się bać. Porywanie dziecka na ręce jak pies
      biegnie, traktowanie każdego psa sprayem... To chore! To odniesie
      odwrotny skutek.
      W tym roku wypoczywałam w górach. Siedziłam sobie z dziećmi na
      rzeką, gdy nagle zza drzew wypadły dwa dorodne mastify. Zaczęły
      atakować moją suczke, która była - jak zawsze w miescu publicznym na
      smyczy i w kagańcu. Próbowała je odgonić. Zaczęliśmy się szamotać w
      wodzie. Psy stawały się coraz bardziej agresywne. Moja małe dziecko
      spało w wózku. A psy nagle się nim zainteresowały. Zaczęły tracac
      pyskiem, przeskakiwać przez niego. Bałam się, że wywrócą wózek.
      starsza córka, obyta z pasmi zaczęła płakać. Dziewczynka, może z 13
      lat wpadła w panikę i zaczęła uciakać z piskiem. Ja za nią krzyczę,
      żeby stała, nie ruszała się, a psy juz za nia pędziły. Zaczęłam je
      wołać, gwizdać, żeby jej nie dopadły. Wracały znów do mnie. Serce mi
      waliło. Dziewczynka z matką się zmyły. Zostałam sama z 2 dzieci,
      atakowana przez 2 psy. Moja suczka nie miała już siły się bronić. W
      końcu podjęłam decyzję, by puścić moją ze smyczy, żeby psy się nią
      zajęły i dały spokój mnie i dzieciom. A ja za telefon i zadzwoniłam
      na policję. Długo czekałam, bałam się teraz o mojego psa. W końcu
      idąc drogą zobaczyłam radiowóz. Policjanci wyskoczyli z auta, ale
      bali się złapać psy. Jeden przyznał się, że był juz pogryziony. Moja
      suka ledwo zyła z wyczerpania. Więc wpadliśmy na pomysł, by ją
      zamknąć w radiowozie, żeby jej nie zagryzły. Zamknęliśmy więc ją w
      aucie, a policnci poszli po linkę na tamte psy. W tym czasie psiury
      zwęszyły kury. Dopadły je i na naszych i dzieci oczach zadusiły
      dwie... Poszłąm usunąć dygoczące ciała drobiu z drogi, bo dzieci
      patrzyły. Ostatecznie policjant zapiął na linkę sukę. Przywiązał do
      słupa, ale pis się szarpnął i zmurszały słupek się złamał. Psa
      złapano i przywiązano do zderzaka. Z drugim poszło łatwiej. Ludzie
      wskazali właścicieli, którzy się wkrótce zjawili. I wiecie co mi
      mówiła właścicielka? Że one nic by nie zrobiły...
      Na szczęście kobieta dostała mandat, musiała zapłacić za kury i
      postarszono ją, ze mogę złozyć na nią doniesienie o stworzenie
      zagrożenia zycia. Byłam rozdygotana i wykończona. Przypuszczam, że
      gdybym ja, albo moje dzieci panikowały, wszystko skończyłoby się
      inaczej...
      • leneczkaz Re: Najgorzej wytworzyć w dziecku fobię... 04.01.10, 16:22
        Złożyłabym pozew na 100%.

        Mojego psa też chciał dopaść inny pies ale mój trzęsidupek wskoczył mojej mamie
        na ręce a wilczur w kagańcu walnął mamie w przód łydki. Wylew podskórny,
        pęknięta kość O_o
        Ale nic nie można było zrobić. Obydwa psy puszczone wolno, tyle że nasz bez
        kagańca, więc oni by wygrali na bank.
        • zebra12 Hmmm 04.01.10, 18:55
          Myślałam o tym, ale była rozdygotana i miałam dość. A poza tym
          policjant kazał kobiecie mnie przeprosić i przeprosiła. To dałam juz
          spokój. Psy jej uciekły z kojca. Hodowlę miała i to była suka z
          dorosłym synkiem... Mastify z rodowodem: takie płowe z czarnymi
          pyskami.
          • berdebul Re: Hmmm 04.01.10, 21:05
            zebra12 napisała:

            > Myślałam o tym, ale była rozdygotana i miałam dość. A poza tym
            > policjant kazał kobiecie mnie przeprosić i przeprosiła. To dałam juz
            > spokój. Psy jej uciekły z kojca. Hodowlę miała i to była suka z
            > dorosłym synkiem... Mastify z rodowodem: takie płowe z czarnymi
            > pyskami.
            Zgłoś do Związku Kynologicznego w Polsce, lub innej organizacji kynologicznej. Związkowe hodowle powinny świecić przykładem!
            Pomijam, że pies który wyrwał się z kojca jest psem źle zabezpieczonym a to już powód do ukarania właścicielki.
    • black-mama Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 14:38
      Jestem wielbicielka psów ale w 100proc zgadzam się z autorką postu,
      kiedy do mojego syna zbliza sie pies bez kagańca natychmiast zwracam
      uwagę właścicielowi. Jesli na plac zabaw przyjdzie ktos z psem i
      pusci luz pas równiez zwracam uwagę- oczywiscie grzecznie, zawsze
      skutkuje.
      • 1zyta Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 16:05
        Właśnie o to chodzi w tym wszystkim, że nie przeszkadzają mi psy,
        które są daleko ode mnie i mojego dziecka. Wkurzają mnie
        właściciele psów, którzy uważają, ze piesek który podbiega do
        mojego wózka na pewno nie uzgryzie bo jest łagodny. Uważam to za
        absurd, nie mam fobii na punkcie psów ale nie życzę sobie aby obcy
        pies zbliżal się do mojego dziecka które zajada sobie bułeczkę w
        wózku lub bawiącego się.Nie ma psów, które nie gryzą i pisanie o
        tym iż na pewno nie ugryzie ten czy inny pies jest chore. To
        właściciele psów powinni być leczeni, ci którzy uważają, że pies
        nie ugryzie. Na pewno nie będę się nad tym zastanawiała czy ugryzie
        czy nie. Dla mnie najważniejsze jest to aby uchronić dziecko przed
        ewentulanym ugryzieniem bądź okaleczniem. Nie pisałam tu o małych
        pieskach. Chodzi mi o psy duże i uważane za rasę agresywną. Reakcje
        ludzi są różne , nie są raczej życzliwe i na pewno nie chodzi o to
        że nerwowo zwróciłam uwagę, bo jestem osobą spokojną. Do
        włąscicieli psów nie dociera to z reguły że sobie nie życzę aby ich
        pupil zbliżał się do mojego dziecka. Najważniejsze jest dla nich to
        że ich pupil jest pępkiem świata i ma prawo na wszytsko. A jak
        ugryzie to co z tego. Nie czas póżniej lamentować jak coś sie
        stanie.Nieprawdą jest też to, że uczę dziecko bać sie psów, jeźdżę
        z maluchem na zajęcia w których czasami uczestniczą pieski , są z
        trenerkami, psy łagodne chociaż jak sam mówi instruktorka trzeba
        uważać bo to jest tylko pies i tak jak jedna z Was tu zauważyła
        zresztą słusznie, nie wiadomo co może sprowokować pieska.
        • stonkaziemniaczana Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 22:22
          Myślę że to kwestia wyobraźni i kultury ze strony właścicieli psów. Niektórym
          osobom same spojrzenie wystarczy a innym nawet prośby i groźby nie robią
          wrażenia. Bo jak właściciel śpi z psem, daje się po ustach lizać no tylko tego
          brakuje aby z jednej miski jedli to dlaczego nie miałby pozwalać psu lizać
          mojego dziecka po rękach czy buzi? Może dlatego że niektórzy (w tym ja) nie chcą
          aby ich dziecko miało kontakt ze śliną psa który być może przed chwilą lizał
          sobie lub innemu psu tyłek. Swoją drogą nie rozumiem oburzenia niektórych
          właścicieli psów na myśl założeniu psu kagańca. Bo przecież ich pupil jest mały,
          śliczny, niegroźny itp. Wg mnie to nie aż taki problem założyć kaganiec, upiąć
          na smyczy. Jednym z argumentów jest lęk przed atakiem innych psów na ich pupila
          - bezbronnego bo w kagańcu. To niech wszystkie psy spacerujące w miejscach
          publicznych obowiązkowo noszą kagańce i nie będzie problemu pogryzień. Moje
          dziecko ma kontakt ze zwierzętami ale to ja decyduję z którymi... ja a nie
          zakręceni na punkcie swych psów właściciele.
          • berdebul Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 23:27
            Kwestia wyobraźni mówisz hm mam małego psa, o wyglądzie uroczego szczeniaczka. Tam gdzie musi (komunikacja miejska, peron metra itd) ma założony kaganiec i zawsze atakuje mnie stado dziwnych osób przejętych losem psa, nad którym się znęcam...kagańcem. Bo jak to tak można. W życiu nie spotkałam na ulicy osoby mówiącej o założeniu kagańca,w sieci non stop.

            Tak mój pies śpi ze mną w łóżku, czasem jemy z jednej łyżki itd obcych lizać jej nie wolno - jeszcze coś złapie od takiego obcego, a fe.

            Zakagańcowanie psów nie jest rozwiązaniem. Trzeba karać nieodpowiedzialnych właścicieli, ale nie utrudniać życia wszystkim. Psa męczę głównie aportowaniem - piłek, frisbee, rękawiczek (moich) itd w kagańcu niemożliwe, a mojemu psu niezbędne do normalnego funkcjonowania, tak jak każdemu innemu zwierzątku.
            Mój pies nie ma jak pogryźć - nie podbiega do innych, reaguje na komendy i tak dalej. Dlaczego ja mam cierpieć bo jakiś jełop nie umie upilnować swojego psa?

            odwróciłabym to - mój pies ma kontakr z dziećmi, ale z którymi ja chcę aby miała wink i problem pogryzień byłby mniejszy gdyby dzieciaki wiedziały jak do psa podejść, że trzeba zapytać opiekuna zwierzątka czy wolno je pogłaskać itd
            • stonkaziemniaczana Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 23:53
              > odwróciłabym to - mój pies ma kontakr z dziećmi, ale z którymi ja chcę aby miał
              > a wink i problem pogryzień byłby mniejszy gdyby dzieciaki wiedziały jak do psa po
              > dejść, że trzeba zapytać opiekuna zwierzątka czy wolno je pogłaskać itd

              Najlepszym kompromisem byłoby aby twój pies miał kontakt z dziećmi z którymi ty
              chcesz a inni ludzie mieli kontakty z tymi psami (i w takim zakresie)na które
              oni wyrażą chęć i zgodę. smile

              Kiedy syn był młodszy chodziłam z nim na dłuuugie spacery podczas których po
              pewnym czasie zasypiał, wtedy "parkowałam" wózek przy ławce. Zmorą i
              codziennością byli właściciele psów którzy przystawali z psami, popuszczali
              smycz aby pies mógł obwąchać wózek i dziecko oczywiście żaden z nich nie pytał
              mnie czy mi to odpowiada. Na tekst aby zabrali psa niektórzy reagowali nawet
              oburzeniem a nawet agresją.
    • camel_3d straszne.. 04.01.10, 16:41
      a wiesz jaka krzywde moga takei dzeici psu wyrzadzic???

      smile

      ja tam nie mam kompletnie nic przeciwko. Tylez te tu wogole spuszczanie psa ze
      smyczy jest zabronione...i obowiazkowo nalezy zakladac kaganiec..ale niektore
      psy sa kompletnie niegrozne.
      Zreszta maly musi przywitac prawie kazdego psa, ktorego widzi po
      drodze..niektore juz go poznaja i wachaniu i oblizywaniu nie ma kncasmile) nie
      przeszkadza mi to.
      • 1zyta camel_3d 04.01.10, 17:47
        a to mnie rozbawiłaśsmile)) szczególnie maluch bezzębny i jeszcze na
        etapie raczkowania wyrządzi takiemu psu krzywdęsmile))To nie o to
        chodzi kto komu ma wyrządzić krzywdę. To chodzi o to aby nie
        dopuścić do tego aby stała się krzywda.To tak... na marginesie
    • stonkaziemniaczana Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 04.01.10, 22:55
      Kiedy nie miałam dziecka zdecydowanie bardziej lubiłam psy, jeżeli ewentualnie
      coś w zachowaniu psa mnie niepokoiło byłam ostrożniejsza, w najgorszym wypadku
      modyfikowałam trasę. Teraz jako matka jestem odpowiedzialna za moje dziecko i
      niestety też jestem mniej mobilna- widząc nadbiegającego psa nie jestem w stanie
      zmienić trasy czy wejść do sklepu tak aby uniknąć niechcianego kontaktu z OBCYM
      psem. Dorosła osoba idąca sama ma większe pole do manewru może pozwolić sobie na
      przechodzenie koło różnych psów (z kagańcem lub bez, z obłędem w oczach czy z
      uśmiechem na pysku.) Dorosła osoba jeżeli będzie nieostrożna sama poniesie
      skutki swojej ewentualnej lekkomyślności. Niestety zdarza się że konsekwencje
      braku wyobraźni dorosłych ponoszą dzieci. Ciekawe.... że niektórzy właściciele
      psów tak zawzięcie bronią praw swoich pupili (do wolności- bo przecież kaganiec
      i smycz je ogranicza) a za nic mają prawo innych istot żywych do bezpieczeństwa.
      Bo przecież człowiek, inny pies, kot to też istota żywa smile
      • vivaluna Re: małe dzieci a psy co o tym sądzicie? 05.01.10, 00:19
        Sprawa jest prosta-pies pownien chodzić na smyczy. Ja jako
        właścicielka psów nie pozwalam psom podchodzić do wózków i dzieci
        oraz nie pozwalam dzieciom podchodzić do psów i ich głaskać. W parku
        psy są luzem gdy nie ma wokół ludzi a gdy się pojawiają odwołuję psy
        i łapię na smycz. Jeśli jest dużo ludzi w parku to psy biegają na 10
        m linie. Pies, który ma zajęcie - szkolenie czy sport nie będzie się
        interesował innmi ludźmi czy psami oraz zawartością wózków. Kaganiec
        zakładam tylko jeśli dzieci biegają np. z kijami. Mój pies został
        kiedyś uderzony przez takie dziecko i fakt-może zareagować
        agresywnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka