enja11
12.01.06, 12:38
Celowo użyłam CapsLocka, bom wkurzona przeniebożebnie. Dzisiaj w skrzynce
znalazłam karteczkę, a właściwie liścik, w którym "lokatorzy" uprzejmie mnie
proszą o niezostawianie wózka w bramie, bo nie mogą wnosić "przedmiotów o
dużych gabarytach", a także "mają utrudnione otwieranie drzwi do piwnicy".
Sama święta prawda, gdyby nie brać pod uwagę, że:
1. mieszkam na trzecim piętrze bez windy i chyba nie musze wam tlumaczyć
dlaczego zostawiam wózek na dole
2. rzeczywiście utrudnia on otwieranie drzwi do piwnicy, ale jeżeli ktoś musi
coś wnieść lub wynieść, to przecież może zadzwonić DO DRZWI i poprosić o
wzięcie wózka, a nie zostawiać ANONIMY
3. codziennie nie wnosi się chyba do bramy przedmiotów o dużych gabarytach
(chyba, że się mylę), a jeżeli wózek w tym przeszkadza to przatrz punkt 2.
Strasznie mi sie przykro zrobiło, bo tak to wszyscy do Jaszka jaki on śliczny
i cudny i nie wiadomo jeszcze jaki, ale żeby pomyśleć jak ciężko poradzić
sobie z małym dzieckiem samemu to już za dużo, jak na biedną głowę LOKATORA.
I jeszcze jedno, może trochę mniejszego kalibru i normalnie nie zwróciłabym
na to uwagi, ale w świetle tego liściku nabiera innego znaczenia.
Musiałam iść dzisiaj z Jachem do lekarza, a właśnie dziś przychodzi listonosz
z zasiłkiem (sic!). Napisałam więc do niego kartkę z prośbą o przyjście
troszkę później i wetknęłam ją do skrzynki w taki sposób, żeby wystawał tylko
kawałek z napisem "dla pana listonosza". jak wróciłam to myślałam, że już był
bo kartka nosiła wyraźne ślady wkładania do skrzynki na siłę. A właśnie przed
chwilą przyszedł listonosz - po raz pierwszy. Czyli ktoś był bardzo ciekawy
co też do pana listonosza za romas miałam.
Jaki z tego wniosek? Wcale nie mam takich miłych sąsiadów jak myślałam.