Dodaj do ulubionych

Dziwactwa ????

02.05.06, 14:01
Czy wymaganie, by osoba zastępująca mnie przy Zosi robiła niektóre rzeczy
podobnie jak ja, to dziwactwo, czy norma? Bo ja się trochę irytuję, kiedy mąż
lub mama ustawia spacerówkę przodem, a nie tyłem do kierunku jazdy, że nie
wie, w jakich proporcjach wymieszać jabłko z Sinlaciem, zeby Zosia to w ogóle
zjadła, którą czapkę założyć w chłodniejszy dzień, że po jedzeniu nie myje
jej zębów, ża na noc zakłada Huggiesa, który jest trochę za duży i jak Zosia
leży na boku, to się przesikuje itd, itd. Dziwaczę, czy nie?
Obserwuj wątek
    • wenus.z.willendorfu Re: Dziwactwa ???? 02.05.06, 14:08
      Mooh, dziwactwem byłoby wymaganie np. żeby bawili siędokładnie tak samo jak ty
      albo chodzili na spacer identyczną trasą.
      Co do reszty (może z wyjątkiem ustawienia spacerówki- przynajmniej mnie by to
      nie przeszkadzało)to po prostu zwykłe podstawy obsługi tego konkretnego
      dziecka. Je to i to,ubiera się tak i tak, nosi takie i takie pieluchy.
      • mooh Re: Dziwactwa ???? 02.05.06, 14:11
        wenus.z.willendorfu napisała:

        > Mooh, dziwactwem byłoby wymaganie np. żeby bawili siędokładnie tak samo jak
        ty albo chodzili na spacer identyczną trasą.

        Tak źle ze mną nie jest smile

        wyjątkiem ustawienia spacerówki- przynajmniej mnie by to nie przeszkadzało


        Mi to nie przeszkadza, tylko mam wrażenie, że Zosia jest jeszcze na tym etapie,
        że bardziej ją interesuje robienie min do taty lub mamy niż obserwowanie świata.
    • ezrapound Re: Dziwactwa ???? 02.05.06, 14:10
      Mooh, myślę że odrobinkę dziwaczysz. Z jednej strony to oczywiste, ze Ty
      najlepiej znasz potrzeby dziecka, więc jest jakaś logika w tym, że chciałabyś,
      aby inni postępowali z Zosią tak samo, jak Ty. Ale z drugiej strony - wydaje mi
      się, że inne bliskie Zosi osoby (jak jej Tata, dla przykładu), mają prawo uczyć
      się bycia z nią po swojemu (nawet uczyć się na błędach). Myślę, że są takie
      rzeczy, gdzie nie powinnas popuścić (mycie zębów po posiłku), ale są też pewnie
      takie, gdzie nic zupełnie się nie stanie od tego, że ktoś coś zrobi trochę
      inaczej. Myślę, że Twój mąż ma prawo robić niektóre rzeczy po swojemu. Ja
      mojemu mężowi pozwalam, chociaż też często wydaje mi się, że coś bym zrobiła
      lepiej, sprawniej, właściwiej. Ale całkiem świadomie powstrzymuję się przed
      krytykowaniem i nie wcinam się we wszystko, co oni sobie razem robią.
      • ezrapound PS 02.05.06, 14:12
        Oczywiście co innego, gdyby chodziło o kogoś obcego, na przykład opiekunkę -
        wtedy, rzecz jasna, masz prawo wymagać, żeby przestrzegała wszelkich Twoich
        instrukcji.
      • mooh Re: Dziwactwa ???? 02.05.06, 14:15
        Ezra, ja się też nie wcinam i nie krytykuję, bo Zosia jest córką mojego męża
        tak samo jak moją i on może się nią opiekować po swojemu (chyba że wyraźnie coś
        robi nie tak, ale nawet wtedy nie krytykuję, tylko raczej podpowiadam, do czego
        Zosia jest przyzwyczajona). Ale to, że sie powstrzymuję od wyrażenia
        dezparobaty nie znaczy, że w duchu ze zniecierpliwienia nie przestępuję z nogi
        na nogę. I to mnie niepokoi.
        • ezrapound Mooh, 02.05.06, 14:21
          W myślach to ja też tak mam. Wydaje mi się, że wszystko zrobiłabym najlepiej.
    • wenus.z.willendorfu Trochę zboczę z tematu 02.05.06, 14:17
      czy myjecie Waszym dzieciom zęby po każdym posiłku?
      Bo Frutka myje sobie (niestety, niestety, ostatnio wszystko musi robić całkiem
      sama i z cholerę nie da sobie pomóc) dwa razy dziennie, czasem trzy. W sumie ja
      przecież też częściej nie myję. Ale może ją uczyć, że po każym jedzeniu myjemy
      zębiska?
      • mooh Re: Trochę zboczę z tematu 02.05.06, 14:20
        Po cycu nie myję, ale po zupie i po owocach raczej tak.
      • ezrapound Wenus, 02.05.06, 14:21
        wiersz co, my trochę z tym myciem zębów jesteśmy na bakier. Powiem szczerze,
        częściej niż raz dziennie raczej nie myjemy, zwłaszcza ostatnio, kiedy królewna
        nie pozwala sobie otworzyć paszczy. Ale pod wpływem tego wątku zacznę jej myć
        co namniej 2 razy na dobę.
        • mooh Re: Wenus, 02.05.06, 14:24
          Zosia już sie przyzwyczaiła do otwierania dzioba. Juz mnie nawet nie gryzie
          podczas wycierania zębów gazikiem, a robiła to niestety nagminnie.
    • kangur4 Re: Dziwactwa ???? 02.05.06, 14:56
      A mi się wydaje, że to jest szerszy problem (nie problem, zagadnienie) i nie
      dotyczy tylko opieki nad dzieckiem. Wiele osób (w tym i ja) ma problemy z
      delegowaniem obowiązków. Są nawet specjalne szkolenia dla menedżerów poświęcone
      radzeniu sobie z poczuciem, że SAM/SAMA najlepiej wszystko robię.
      I tak jak w pracy, tak w życiu prywatnym umiejętność zaufania kompetencjom
      innych osób szalenie się przydaje.
      Nie miałam takiego szkolenia, więc trudno mi fachowo Ci doradzić, ale na
      chłopski rozum:
      1. Trzeba podzielić probemy na te ważne i mniej istotne, czyli te, o które
      bedziesz walczyć do krwi ostatniej i te nad którymi jesteś w stanie spuścić
      zasłonę miłosierdzia.
      Czyli: spacerówka mało istotna, czapka ciut bardziej, zęby - juz zależą od
      Ciebie, bo jesli np. Klusia tylko Tobie pozwala myć zęby, a u mamy czy męża
      ryczy - to ja bym dała spokój.

      2. Trzeba sprawy odpowiednio komunikować. To klucz do sukcesu. Jeśli
      przygotowanie jedzenia w odpowiednich proporcjach sprawia domownikom problem -
      przyklej taśmą kartkę z instrukcją obsługi. Przeprowadź szkolenie w sprawie
      czapek (ja na sprawy ubierania mam jeszcze swój sposób - po prostu pytam męża w
      co jego zdaniem powinnam ubrać M i pokazuję dwie rzeczy do wyboru - w ten
      sposób niejako mimochodem go przeszkoliłam w sprawie garderoby). Zwołaj rodzinę
      i zrób poranną demonstrację obikanych śpiochów. Oczywiście nie muszę dodawać,
      że sukces w komunikacji polega na odpowiednim jej przeprowadzeniu - spokojnie,
      bez pretensji (żadnego "a nie mówiłam?"), z uśmiechem na uściech.

      3. A czasem trzeba umieć przyznać, że pewne rzeczy inni robią od nas lepiej
      (niemożliwe, a jednak). Np. mój mąż dużo lepiej bawi się z Matyldą (ma świetne
      pomysły) i duzo lepiej ją kąpie (ja najchętniej kąpałabym M przez 30 sekund).
      Kiedyś drażniło mnie, w jakiej pozycji moja mama karmi butelką M. Okazało się,
      że jest to pozycja najwygodniejsza z możliwych i teraz nie wyobrażam sobie
      karmić ją inaczej.

      A propos zębów - myjemy raz dziennie. Matylda urządza dantejskie sceny i ciarki
      mnie po plecach przechodzą na myśl, że miałabym to robić częściej. Po każdym
      posiłku daję jej wodę do popicia i łudzę się, że na razie chwacit.

      • mooh Re: Dziwactwa ???? 02.05.06, 15:03
        Święte słowa, Kangurku, zaprawdę święte. Nie mam problemu z delegowaniem
        obowiązków w innych dziedzinach niż opieka nad Zosią. Szkolenie to generalnie
        dobra metoda, ale mój mąż następnego dnia i tak zapomni, co mówiłam.
        • tropikalna Re: Dziwactwa ???? 02.05.06, 15:06
          Mój ma to samo, często więc będąc tutaj gdzie obecnie przez telefon musze
          przekazywać mu instrukcje odnośnie ubioru i karmienia.
          Kiedys tego nie zrobiłam i tak mi dziecko ubrał że po prostu było mi wstyd...
          • mmala6 Re: Dziwactwa ???? 02.05.06, 15:18
            ja chyba nie mam z tym problemu, wiec dla mnie to faktycznie troche 'dziwactwem'
            zalatujewink wyznaje zasade 'czego oczy nie widza tego sercu nie zal', jak
            wychodze to mowie mezowi 'tu jest obiad dla Mateusza, podgrzewasz i dajesz mu
            tyle ile bedzie chcial'.Jezeli w planie jest spacer to zazwyczaj przygotowuje co
            ma mu ubrac albo mowie 'ubierz go jak chcesz', najwyzej ubierze nie kolorystycznie.
            Poza tym wyluzowalam juz na samym poczatku, bo moj maz naprawde bardzo sie
            staral robic wszystko jak najlepiej.Niech robi po swojemu, w koncu to jest
            ojciec Matka, krzywdy mu nie zrobismileA Matek bedzie wiedzial ze pewne rzeczy
            mozna robic na rozne sposoby np karmienie, ja karmie normalnie bez cudowania, a
            moj maz robi lyzka 'samoloty' , 'samochody' i 'parkuje' w buzi Matkawink
            • guruburu mycie zębów 02.05.06, 20:51
              ostatnio gdzies przeczytałam (tylko gdzie?) - że nie ma potrzeby mycia czesciej
              niz dwa razy dziennie ' na tym etapie' bo za czeste mycie sciera za to szkliwo.
              I w koncu nie wiem, jak to jest - bo wydawalo mi sie, ze lepiej po kazdym
              stalym posilku... Ja 'myje' czy tez corka 'myje' dwa razy dziennie.
              • mmala6 Re: mycie zębów 02.05.06, 21:00
                ja sama myje dwa razy dziennie, w porywach do trzech.Matek tylko raz wieczorem
                (ale o tak potem je kasze, hmmmm)rano czasem mizia sama woda jak widzi, ze ja myje.
                Ostatnio w TV pani stomatolog mowila ze lepiej raz a porzadnie, niz po kazdym
                posilku byle jak.I tego sie trzymamwinkpoza tym skoro ja ani moj maz nie myjemy
                zebow po kazdym posilku byloby niekonekwencja wymaganie tego od dziecka.
                Ale, podobnie jak w wielu kwestiach, sa rozne szkoly na ten temat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka