katarzyna780 16.10.09, 08:48 dziewczyny czy Wasi partnerzy/mezowie pomagaja Wam w kuchni? Nie chodzi tylko o sprzatanie po obiedzie,kolacji ale np. uczestnicza w decydowaniu co bedzie na obiad badz gotuja za Was?? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
deodyma Re: facet w kuchni 16.10.09, 08:52 moj czesto cos tam w kuchni pichci, ale bywaja dni, gdy mnie to wkurza i go stamtad wyganiam Odpowiedz Link Zgłoś
embeel Re: facet w kuchni 16.10.09, 08:55 nie nazwalabym tego "gotowanie za mnie". W tygodniu zwykle szykuje ja, bo maz wraca pozno ale w weekend to on urzeduje w kuchni. Lubi to i wiem, ze w ten sposob sie odpreza. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamonika Re: facet w kuchni 16.10.09, 09:01 Raczej ja pomagam mężowi w kuchni - on uwielbia gotować i robi to świetnie. Lubimy sobie razem coś popichcić, teraz coraz częściej razem z dziećmi które też to lubią co mnie bardzo cieszy. Specjalizujemy się w szybkich, prostych daniach, rzadko coś wymagającego dużo zachodu. Lubimy nowości i dziwactwa Odpowiedz Link Zgłoś
justyna1212 Re: facet w kuchni 16.10.09, 09:06 Jak to gotuje "za mnie" ?? Gotujemy razem, ale właściwie to mąż gotuje częściej. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: facet w kuchni 16.10.09, 09:10 Mój mąż jest chyba przykładem na szczyt kuchennej nieporadności. Nie robi nic związanego z gotowaniem, ba! nawet zrobienie sobie kanapki jest dla niego nieznośne - jak już musi to bierze pajdę chleba i zagryza pomidorem No umie ugotować jajka na twardo, usmażyć jajecznicy to już chyba nie. Potrafi zrobić kawę i herbatę oraz ugotować żarcie dla psów (tzn. zalać mielone mięso wodą, zagotować i wymieszać z makaronem ) Nie potrafi sobie nawet odgrzać już gotowych dań, kiedyś jak wyjeżdżałam gdzieś to mu zostawiałam coś obiadowego w lodówce, ale i tak zostawało, bo nie umiawszy sobie odgrzać, żarł tylko parówki z kajzerkami i jajka na twardo. Więc teraz olewam. Kiedyś, jak byłam w szpitalu, a on narzekał, że nie ma co jeść, powiedziałam, że w sklepie koło nas są niezłe naleśniki z różnymi farszami, niech sobie kupi i odsmaży - spalił oczywiście Kiedy przychodzi wcześniej z pracy to najwyżej (wyraźnie o to poproszony telefonicznie) obierze ziemniaki albo wyjmie mięso z zamrażalnika. O ile nie zapomni A nawet jak obiad już jest gotowy od poprzedniego dnia, to choćby miał paść z głodu, czeka aż ja wrócę i mu odgrzeję Odpowiedz Link Zgłoś
stillgrey Re: facet w kuchni 16.10.09, 09:37 default, to co opisalas to bym rzekla, ze jest SZCZYTEM SZCZYTOW jezu, ale powaznie nawet w mikrofali sobie nie odgrzeje? musi byc diablo przystojny, inteligenty i swietny w lozku, ze dajesz rade Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: facet w kuchni 16.10.09, 09:59 stillgrey napisała: > default, to co opisalas to bym rzekla, ze jest SZCZYTEM SZCZYTOW > jezu, ale powaznie nawet w mikrofali sobie nie odgrzeje? musi byc diablo przystojny, inteligenty i swietny w lozku, ze dajesz rade Nie mamy mikrofali )) Ale nawet jakby była, to sądzę, że by jej nie użył, skoro nie umie uruchomić pralki No i tak - jest przystojny, inteligentny, superowy w łóżku - no i bardzo pracowity wbrew pozorom, poza kuchnią robi wszystko w domu i w ogrodzie, a ja lubię gotować, a nie znoszę sprzątać, kosić, grabić więc mi to w sumie na rękę Odpowiedz Link Zgłoś
stillgrey Re: facet w kuchni 16.10.09, 10:04 to faktycznie mozna przymknac oko na taka mala niedoskonalosc a mikrofala latwiejsza w obsludze jest od pralki, wiec moze warto sobie zycie ulatwic ja juz sobie nie wyobrazam zycia bez Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: facet w kuchni 16.10.09, 09:12 akurat tak się fatalnie i antyfeministycznie złożyło, że uwielbiam gotować, w związku z tym zostawiam mu zajęcia, których szczerze nienawidzę - sprzątanie po gotowaniu i jedzeniu oraz obsługiwanie zmywarki uczestniczy w decydowaniu (o matko bosko) w taki sposób, że czasem sobie życzy czegoś konkretnego, a ja generalni gotuję to, co wszystkim smakuje mimo to, jak widzę określenia "pomagają" i "za was", to coś mi wzbiera Odpowiedz Link Zgłoś
embeel Re: facet w kuchni 16.10.09, 09:31 aluc napisała: > mimo to, jak widzę określenia "pomagają" i "za was", to coś mi > wzbiera he,he... Odpowiedz Link Zgłoś
aggy80 Re: facet w kuchni 16.10.09, 09:40 u mnie w kuchni to ja pomagam mezowi, wspanialy uklad, choc dosc dziwny dla otoczenia, czasem mam cisnienie zeby cos zrobic ale to tak ze dwa razy na tydzien wspolczuje tym ktorych mezowie nie gotuja i zazdroszcze tym ktore umieja i chce im sie lepic i smazyc i 3 dania Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: facet w kuchni 16.10.09, 10:49 > mimo to, jak widzę określenia "pomagają" i "za was", to coś mi > wzbiera Mnie też Jakby kobieta była przyspawana do kuchni. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: facet w kuchni 16.10.09, 09:42 > obiad badz gotuja za Was?? Oczywiście że tak Kuchnia to nie jest moje królestwo Odpowiedz Link Zgłoś
jasmin80 Re: facet w kuchni 16.10.09, 09:55 U nas zazwyczaj gotuję ja i ja decyduję co bedzie na obiad. Zanim on by pomyślał o tym to już by była pora obiadu./ Czasami gotuje mąż jak ma na drugą zmaine a ja na rano ale zazwyczaj pyta się co ma zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
piegowata9 Re: facet w kuchni 16.10.09, 09:59 Z robieniem kanapek i śniadań generalnie moje ślubne nie ma problemów. Z odgrzaniem obiadu również. Gorzej, że ostatnio zaczyna się interesować kuchnią "od kuchni". Zamiast jak cywilizowany samiec zająć się komputerem, naprawą kranów albo choć obejrzeć jakiś mecz - niedawno wsadził mi nos w gar z konfiturami. Przeszkadzał strasznie, ale duży jest i z kuchni nie dał się wyprowadzić! Odkąd jestem w kolejnej ciąży dopytuje się o składniki sosów, a kiedy źle się poczułam - kazał leżeć i podjął męską decyzję, że sam zrobi knedle (które uwielbia). Zrobił, zjadł. Sam. Konkretnie to trzy dni je jadł. Dzieci poprosiły o kanapki, bo obiad w postaci piłek do tenisa na talerzu lekko je przytłoczył. Nie dość, że gotować to trzeba było trzy razy dłużej niż normalnie, to i tak wyszły tak twarde, że można ich było używać w samoobronie... Mały Żonek się jednak łatwo nie poddaje i wymyśla na okoliczność klejenia knedli jakieś pomysły racjonalizatorskie. Strach się bać, co będzie, jak położę się do szpitala... Odpowiedz Link Zgłoś
stillgrey Re: facet w kuchni 16.10.09, 10:06 piegowata, to ty jestes od tego oslawionego "małego żonka" czy tylko sie zgrywasz? Odpowiedz Link Zgłoś
piegowata9 Re: facet w kuchni 16.10.09, 10:30 Ależ absolutnie się nie zgrywam!!! Nie śmiałabym wręcz. Co więcej - jestem dumna niesłychanie, że Mały Żonek (uprzejmie proszę o zachowanie pisowni oryginalnej) cieszy się tu taką sławą Mam nadzieję, że nieprzemijającą... Odpowiedz Link Zgłoś
emilatys Re: facet w kuchni 16.10.09, 10:37 Mój ogranicza się do zrobienia kanapek, jajecznicy, odgrzania obiadu. Raczej nie lubi gotować. Odpowiedz Link Zgłoś
piegowata9 Re: facet w kuchni 16.10.09, 10:50 Ty mnie tu się nie śmichaj, nie chichocz, tylko jakieś wyrazy dogłębnego oburzenia dopinaj!!! Ot, chociaż jakieś prozaiczne "jak tak można?" albo coś? Proszę trzymać pion i z roli nie wychodzić Odpowiedz Link Zgłoś
stillgrey Re: facet w kuchni 16.10.09, 11:14 "Z robieniem kanapek i śniadań generalnie moje ślubne nie ma problemów." PORAŻKA, kto w ogole takich zwrotow uzywa?!?!?! wspułczóje twoim dziecią jak jakies masz małemu żonkowi tez wspułczóje i calej rodzinie do siodmego pokolenia wstecz tez wspułczóje, apfff poziom jaki reprezentujesz soba na forum jest ŻENUJĄCY!!!! moze byc? Odpowiedz Link Zgłoś
anna.zyg Re: facet w kuchni 16.10.09, 14:54 A ty wiesz, że uje się nie kreskuje? O matko :X. Odpowiedz Link Zgłoś
stillgrey Re: facet w kuchni 16.10.09, 15:23 o kurcze, powaznie?!? pokaz mi to w jakims slowniku bo inaczej nie uwierze! Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: facet w kuchni 16.10.09, 17:16 Nie przejmuj sie, kolezanka moze nie umie wspulczoc Odpowiedz Link Zgłoś
anna.zyg Re: facet w kuchni 16.10.09, 17:24 jak taka idealna jesteś to pisz poprawnie łosiu Odpowiedz Link Zgłoś
anna.zyg Re: facet w kuchni 16.10.09, 17:25 "dziecią" o kur... to jest dopiero porażka!!! apfff śmiech Odpowiedz Link Zgłoś
stillgrey Anno.rzyg tyle czasu nie pisalas o tych dzieciach 16.10.09, 17:42 ,rze jórz siem balam, rze z twoiom spoztszegafczosciom jezd cus nie tak Odpowiedz Link Zgłoś
anna.zyg Re: Anno.rzyg tyle czasu nie pisalas o tych dziec 16.10.09, 20:28 lepiej późno niż wcale! Odpowiedz Link Zgłoś
piegowata9 Re: facet w kuchni 16.10.09, 17:27 Dziękuję, już mi lepiej Przywróciłaś mi wiarę w bezinteresowną podłość ludzką. A już bałam się, że to forum na psy schodzi... W ziemię wdeptałaś mnie modelowo! Odpowiedz Link Zgłoś
stillgrey Re: facet w kuchni 16.10.09, 17:45 polecam sie na przyszlosc, poklady mojej bezinteresownej podlosci i wytryskujacego z kazdego otworu jadu sa niewyczerpane Odpowiedz Link Zgłoś
malwinalis Re: facet w kuchni 16.10.09, 10:44 gotujemy na zmiany (ja czesciej),za to maz robi np salatki. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia191273 Re: facet w kuchni 16.10.09, 10:53 nic nie robi w kuchni, nie gotuje, nie zmywa (mamy zmywarke) Odpowiedz Link Zgłoś
kuksu22 Re: facet w kuchni 16.10.09, 10:53 Gotujemy razem. Kto akurat ma czas, czy pomysł. Z uwagi na to, że częściej jestem w domu mnie w udziele przypadają zwykłe dania i czasem coś wymyślam. Mąż się gotowaniem bawi, lubi to. W związku z tym, gdy wpadnie mu do głowy jakiś pomysł exclusive to nie wchodzić do kuchni Ze sprzątaniem u niego gorzej... Odpowiedz Link Zgłoś
zonkastonka Re: facet w kuchni 16.10.09, 11:14 Mój również się gotowaniem nie para. Nie umie, ale tez go chyba przyzwyczaiłam, że kuchnia to mój teren. Ja lubię gotować, chociaż wolę piec. Zrobi świetną jajecznicę raz po raz - to wszystko. Poza tym obiera ziemniaki i ogólnie poproszony o pomoc przy gotowaniu (np. pokrojenie czegoś), pomaga mi. Aczkolwiek przyjęło się w naszej rodzinie że od gotowania jestem ja. Za to: w tym sezonie ANI RAZU nie podlałam ogrodu (o, przepraszam, czasami moje begonie w donicach), nie pamiętam kiedy ostatni raz posprzątałam łazienkę (z szorowaniem kibla włącznie) no i do pracy spodnie i bluzki mi prasuje przy okazji prasowania swoich koszul Aha! No i ja decyduje co będzie na obiad, czasami jak nie mam pomysłu (b. rzadko) to go zapytam, ale on też nie ma zazwyczaj pomysłu Obiad przygotowany odgrzeje - czy to na patelni czy w mikrofali. Nie przypali. No i - jeśli jestem zmęczona czy zwyczajnie mi się nie chce, nie ma dla niego problemu że na obiad jest gorący kubek i śląska z wody Odpowiedz Link Zgłoś
katia.seitz Re: facet w kuchni 16.10.09, 10:58 Mój nie gotuje. Nie wyniósł tej umiejętności z domu, niestety. Za to pomaga mi (tak, to okropnie antyfeministyczne) bardzo chętnie. Mam postanowienie, że mojego syna będę uczyć gotowania. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: facet w kuchni 16.10.09, 11:41 >Nie wyniósł tej umiejętności z domu, niestety. To niczego nie tłumaczy.Ja tez wynoszac sie na swoje nie potrafilam gotowac, ale sie naumialam juz na swoim.Na to nigdy nie jest za poźno.Kwestia raczej checi. Moj facet długo mieszkal sam, stołowal sie raczej poza domem, potem gotowałam głownie ja, a od kilku lat to on wlasnie wiecej czasu spedza w kuchni.Wplyw na to mysle mial takze przyklad jego nowego przyjaciela, ktory z zamilowaniem pichci rozne potrawy. Odpowiedz Link Zgłoś
diabel.lancucki Re: facet w kuchni 16.10.09, 11:07 nie rozumiem co znaczy "gotuja za was"? nie mam etatu kucharki w domu. i jezeli gotuje to i za mnie i za siebie i za gosci, ktorych mamy na obiedzie tez. Odpowiedz Link Zgłoś
asieksza Re: facet w kuchni 16.10.09, 11:07 Gotuję zazwyczaj ja bo pracuję popołudniami ale weekendy mężuś króluje w kuchni i gotuje chyba lepiej niż ja. Kolacje jak jesteśmy oboje w domu szykujemy albo razem albo mężuś. Jak byliśmy we trójkę a ja późno wracałam z pracy zazwyczaj czekała na mnie kolacyjka przy świecach ( no może nie zawsze coś wykwintnego ale jakże miły gest ), teraz kiedy dziewczynki zasypiają koło 21.00 a w domku totalny bałagan po prostu zazwyczaj nie ma na to czasu a szczerze mówiąc brakuje mi tego. Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: facet w kuchni 16.10.09, 11:10 Kuchnia to nie moje krolestwo, zeby facet mi w niej pomagal. U mnie w domu to nasz wspolny obowiazek i bardzo tego pilnuje. Sniadania i obiady robimy na zmiane, raz on raz ja i nie uwazam, zeby jasnie panu korona z tego powodu spadla. Dzieki temu moj chlop nigdy nie otworzy lodowki z pytaniem, dlaczego jest pusta, tylko sam do mnie mowi, ze musimy jechac na zakupy albo sam idzie je zrobic. I rowniez nie wyniosl tej umiejetnosci z domu, podobnie jak i ja- uczylismy sie i nadal sie uczymy gotowac. Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: facet w kuchni 16.10.09, 11:16 Mój w kuchni odnajduje się wyśmienicie i wygląda na to, że lubi ... no, z myciem garów się ociąga Odpowiedz Link Zgłoś
paolka_82 Re: facet w kuchni 16.10.09, 11:31 Nie lubię gotowac i nie potrafię. Jak mam przed oczami przepis, to jeszcze, jeszcze, ale tak z głowy cos wykombinowac, to nie. Mój mąż za to bardzo lubi i jak tylko jest w domu to gotowanie jest na jego głowie. Najbardziej mnie to cieszy przed świetami wszelkimi czy uroczystościami typu chrzciny, imieniny. Ja zajmuję sie sprzątaniem a mąż gotuje flaczki, piecze mięsa, robi sałatki i ciasta. Odpowiedz Link Zgłoś
larenata Re: facet w kuchni 16.10.09, 11:42 U nas króluję w kuchni ja, bo mam na to czas i ochotę. Mąż też lubi, ale raczej nie ma okazji, chyba że w weekend bawimy się w tej kuchni razem. Lubię też gotować z dziećmi, zwł piec ciasteczka i ciasta. Córka lubi smarować brytfanki tłuszczem,a ja nie Syn za to sypie wszystko do robota - tak więc podział jest. Tak wiec obiady sa na mojej głowie, natomiast poranna kawa i śniadanie dla mnie to zadanie męża Odpowiedz Link Zgłoś
margerytka69 Re: facet w kuchni 16.10.09, 11:59 ale dlaczego POMAGAJĄ????? pomóc to mi może kolażanka, kolega, jak ich poproszę a mąż ma wspólnie prowadzić dom, w końcu to nie hotel, w którym ma obsługę i dlaczego ZA WAS????? to kobiety są w jakiś sposób przyspawane do obowiązku gotowania? gdzie tak jest? uświadom mnie Odpowiedz Link Zgłoś
w_miare_normalna Re: facet w kuchni 16.10.09, 12:33 nie lubię gotować i nie umiem, ale mam nie raz przebłyski żeby zjeść coś ciepłego, więc robię to co umiem (klopsy, kotlety, wątróbka,spaghetti) zawsze pytam K. na co by miał ochotę, jak wymyśla coś czego nie lubię to albo kupuje gotowe, albo robi sam. Niby risotto takie łatwe do roboty, ale mi nie wychodzi, a K. roboty można palce lizać, także nie raz się nie coś przydaje ten mój K. ) Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: facet w kuchni 16.10.09, 13:02 Jako, że jestem Kurą Domową z wyboru (wspólnego) to gotowaniem zajmuję się ja. W tygodniu Weekendy mam wolne. Czasami w owe wolne dni gotuje mąż (umie i lubi, chociaż jak dla mnie nieco za dlugo to trwa , czasami jemy na mieście / u rodziców itp Mąż pomaga, wymysla, sugeruje, sprząta.. i co najważniejsze je z przyjemnoscią bez grymaszenia i narzekania. NIezależnie od tego czy obiad jest wyszukany czy wręcz przeciwnie Zdecydowanie nie moge narzekać. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: facet w kuchni 16.10.09, 13:34 "pomagają"? "za nas"? Że co? Mój gotuje albo robimy to razem, albo zmywa. Partnerstwo, no. Ale jeśli chodzi o zakupy, to zazwyczaj jest "zielony" i nie wie, co mamy, a co trzeba dokupić. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: facet w kuchni 16.10.09, 13:51 Facet w kuchni pożądany w celu samoobsłużenia się, a czasem obsłużenia reszty domowników. Jakbym usłyszała z fotela przy telewizorze: "Kochanie, zrób mi kanapki", to bym umarła ze śmiechu. Takei ekscesy nie mają miejsca. Gotuję lepiej i sprawniej, więc po prostu gotuję częściej. Logiczne. Śniadania, kolacje i zmywanie - każdy we własnym zakresie. Samodzielność męża to święty spokój dla żony. Ale nie podnieca mnie mężczyzna kucharzący zapamiętale, podniecający się niezdrowo przepisami na zupki czy sosiki. A do tego nei daj Boże nie wykazujący się w tzw. męskich zajęciach. Jestem konserwa i Włosi w siatkowych podkoszulkach dopieszczający gromadnie jakieś kluchy i czerwone sosy są zwyczajnie niemęscy. Odpowiedz Link Zgłoś