Dodaj do ulubionych

Pracujecie bo?

10.04.10, 00:19
Do rozpoczęcia tego wątku natchnęły mnie posty blablabla darujmy sobie wstęp.

Więc tak - mamusie gloryfikujące pracę zawodową pracujecie bo?

A Spełniacie się życiowo.
(Please - spełnia się człowiek kiedy się kształci. Uczy się nowych rzeczy i
tak dalej. Potem jest tylko gorzej)

B Nie ma w domu kasy.
(Na to już nic nie poradzisz. Fakt. Jak nie ma to marsz do roboty. Chyba, że
zaczniesz kraść - duża kasa, ale wiesz... To jakby nielegalne)


C Chcę widywać ludzi. Spotykać się z nimi.
(Do widywania się z innymi służy knajpa. Po to ją zbudowali. Pić można na umór
i szef nie patrzy przez ramię)


Reasumując. Dziwna ta Wasza gloryfikacja pracy. Owszem - gdy się ma powołanie
jest super. Praca to ogólnie beznadzieja Panie moje! Prawda objawiona big_grin
Wstajesz jak Ci karzą zamiast słodko odpoczywać. Robisz coś na co wcale nie
masz ochoty przez cały dzień (ciekawe jak proste czynności mogą być kuszące,
gdy nie możesz ich robić? Jak... pisanie na forumtongue_out?) a na koniec zmęczona
idziesz do domu gdzie właściwie robisz to samo. I tak w kółko.
Kto normalny chciałby pracować?
Desperat...

A na koniec. Ok. Pracujesz. Z powodu? A B lub C. Pewnie znajdziesz D, ale ja i
tak Ci nie uwierzę.

Tak czy inaczej odwal się od matek niepracujących. Nie udawaj, że praca Cię
uwzniośla bo tak nie jest.
Żyj sobie jak chcesz i daj żyć innym.

Amen



Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 00:28
      Pracuję bo muszę jedna pensja to trochę mało a ja lubię ciuchy, wyjazdy i inne
      przyjemnoścismile
      Niestety moi rodzice nie są na liście najbogatszych tak więc milionerką z
      urodzenia nie jestemsad
      Lubię swoją pracę ale lubię też być w domutongue_out
      • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 00:33
        bo jestem dojrzałym, zdrowym, dorosłym człowiekiem, ceniącym sobie
        niezależność finansową, nie wyobrażam sobie być na czyimś utrzymaniu.
    • szyszunia11 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 00:28
      hehe - fajne.
      Mnie tam praca nie uwzniośla, bez tego jestem wystarczająco wzniosławink
      pracuję trochę teraz będąc sobie sterem, żeglarzem, okrętem w branży, którą lubię, ale do biurowego kieratu już się nie wybieram.
      W domu kasa jest, ale ja chcę, żeby było więcej i chcę sama ją zarobić. Dlatego mam coś a'la firma własna i chciałabym, zeby tak pozostało. Narazie "robię" na umowy o dzieło, większosc pracy (pozycjonowanie strony www, poszukiwanie klientów, organizacja)wykonuję w domu ale daje mi to super satysfakcję. Teraz np. organizuję kolację super elegancką dla klientów. To mój zywiółsmile łażę po knajpach, wybrzydzam, studiuję wyszukane menu,, wystrój itd. i jeszcze mam mieć z tego kasęwink
      nie, nie uwzniośla mnie to - jeszcze raz podkreślę. Przynosi doświadczenie, satysfakcję, adrenalinę, jakąś przygodę i kasę (przynajmniej zaczynawink)
      dla wielu osób na forum pewnie i tak "siedzę w domu" nie spełniając wymogów formalnych big_grin a niech sobie mają.
    • demarta Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 00:37
      pracujemy tylko i wyłącznie po to, żebyś mogła na nas spojrzeć
      wzrokiem pogardy pełnym, splunąć z obrzydzeniem przez lewe ramię,
      przekląć i..... będąc w pełni świadomą naszego poniżenia,
      bezsensownego zarobienia, niewartego żadnej kwoty na koncie, nie
      wierzącą w zwrot "być bogatym w doświadczenia" dowartościowała się.
      bo wszystkie księżniczki o naciąganej proweniencji muszą się
      dowartościować innymi sposobami, skoro we własnej skórze tak bardzo
      im nie w smak... wink
    • byakhee Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 00:38
      D) bo jestem dorosla i zdolna do pracy wiec sobie nie wyobrazam,
      zeby ktos mogl na mnie harowac

      E) lubie swoja prace i ludzie na mnie polegaja
    • kkokos Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 00:40
      narsen, można ci tylko głęboko współczuć.

      skoro dla ciebie kontakt z ludźmi polega na chlaniu na umór i nie wiesz, że
      można inaczej
      skoro nie słyszałaś o pracy zawodowej stawiającej wciąż nowe wyzwania i
      zmuszającej do nauki i rozwoju choćby mimochodem, poprzez te wyzwania; pracy, w
      której niemal każdego dnia dowiadujesz się nowych rzeczy; pracy, w której płacą
      ci za uprawianie twojego hobby
      skoro nie słyszałaś o satysfakcji z dobrze wykonanej, oryginalnej, kreatywnej
      pracy w pracy (bo w twoją satysfakcję z pracy domowej - np. usunięcia wreszcie
      tej uporczywej plamy na obrusie - nie wątpię)
      skoro jesteś zależna finansowo i taki stan jest dla ciebie błogosławioną
      oczywistością

      to, powtórzę, mogę ci tylko współczuć. biedna sierotka, desperacko poszukująca
      satysfakcji w zmywaniu podłogi ubrudzonej przez dziecko i w tysięcznym
      powtarzaniu nudnej, prostej czynności będącej wyzwaniem (a przez to ulubionej)
      przez półtoraroczniaka.

      pewnie dorobisz do tego ideologię, że jego uśmiech wszystko ci wynagrodzi, ale
      ja i tak ci nie uwierzę.

      tylko potem nie wyciągaj ręki po emeryturę, bo prasowaniem koszul swojego męża
      na pieniądze zarobione przeze mnie (tak, za zawodowe uprawianie mojego hobby)
      nie zasłużyłaś
      • narsen Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 01:12
        Świetnie współczuj. Tylko, że ja nie jestem matką. Ani pracującą ani niepracującą. W ogóle żadną. Post miał humorystyczny charakter a ta zapinka z Twojej strony sugeruje, że jednak faktycznie jest problem. Tylko, że na szczęście nie mój.
        • demarta Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 01:19
          humorystyczny charakter, powiadasz... a moje poczucie humoru nie
          bawi cię na tyle, żeby ze mną pohumorzyć? szkoda...tongue_out

          wybór postu na który odpowiadasz, a na który nie doskonale wskazuje
          na to, że problem owszem jest, ale nie po jednej, jedynej słusznej
          stronie. jedną z owych stron jesteś i ty.
        • kkokos Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 01:19
          no to gratuluję poczucia humoru! post nie brzmiał jak pisany z humorem, tylko z
          butelką piwa w ręku - tym bardziej podziwiam.

          cieszę się, że swoją zapinką umaiłam ci piątkowy wieczór spędzony na forum,
          którego sprawy cię nie dotyczą. nie ma to jak desperacja w poszukiwaniu czegoś,
          co wypełni pustkę. o ale - jak słusznie piszesz - to nie mój problem.
        • cherry.coke Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 01:23
          > Świetnie współczuj. Tylko, że ja nie jestem matką. Ani pracującą ani niepracują
          > cą. W ogóle żadną. Post miał humorystyczny charakter a ta zapinka z Twojej stro
          > ny sugeruje, że jednak faktycznie jest problem. Tylko, że na szczęście nie mój.

          Tylko nad tym humorem to musisz popracowac, bo chwilowo pozostaje w sferze
          deklaracji.
          • narsen Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 01:36
            Ups... A na wpół humorystycznie może być ;D
    • wieczna-gosia Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 00:41
      bo lubie.

      caly czas ucze sie w pracy nowych rzeczy. A jak przestane sie uczyc
      to znajde sobie nowa prace. A kase sie zawsze na cos wyda. I dobor
      towarzystwa mniej przypadkowy niz w knajpie smile
    • a1ma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 00:41
      A nie dopuszczasz opcji, że jesteś tak samo odpowiedzialna finansowo za rodzinę,
      jak Twój partner?
      Za coś trzeba jeść i opłacać rachunki, dlaczego tylko on ma harować?
      • byakhee Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 00:49
        Byc moze nie kocha swojego partnera i jest on dla niej tylko
        Bankiem. Bo kto normalny pozwala kochanej osobie na siebie charowac,
        a samemu sie siedzi do gory dupa caly dzien. Bo nie uwierze, ze caly
        dzien jak maz jest w pracy mozna sprzatac, gotowac, zmywac. Dobrze
        zorganizowana osoba zrobi to w 2 godziny! Poza tym, nie sciera sie
        kurzy codiennie! A opieka nad dzieckiem nie jest praca, tylko
        przyjemnoscia i obowiazkiem obojga rodzicow!

        Poza tym autorka chyba utozsamia prace z kamieniolomami.
        • gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 08:09
          byakhee napisała:

          > Byc moze nie kocha swojego partnera i jest on dla niej tylko
          > Bankiem.

          Ale głupota !!!!!!!


          Bo kto normalny pozwala kochanej osobie na siebie charowac,
          > a samemu sie siedzi do gory dupa caly dzien.


          Ja bo wychowuje jego dzieci smileI taki między nami układ.

          Bo nie uwierze, ze caly
          > dzien jak maz jest w pracy mozna sprzatac, gotowac, zmywac.


          Można smile




          Dobrze
          > zorganizowana osoba zrobi to w 2 godziny! Poza tym, nie sciera sie
          > kurzy codiennie!


          Chyba u Ciebie w domu


          A opieka nad dzieckiem nie jest praca, tylko
          > przyjemnoscia i obowiazkiem obojga rodzicow!



          A jak jedno jest w pracy to drugie musi się zajmować i prócz tego wykonywać inne
          obowiązki


          > Poza tym autorka chyba utozsamia prace z kamieniolomami.

          Bo nie musi pracować a Ty musisz .
          • cherry.coke Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 12:44
            Wiesz co Gabi, wszystkie twoje posty na ten temat sa dokladna antyteza tego, co
            chcesz w zamysle przekazac smile
          • a1ma Re: Pracujecie bo? 12.04.10, 12:57
            gabi683 napisała:

            > byakhee napisała:
            >
            > > Byc moze nie kocha swojego partnera i jest on dla niej tylko
            > > Bankiem.
            >
            > Ale głupota !!!!!!!
            >

            Nie wiem, czy nie kocha, ale z tym bankiem to już całkiem logiczne.
            Bo widzisz, mój mąż byłby z powodzeniem w stanie mnie utrzymać. Podobnie jak ja
            jego. Ale pracujemy oboje, oszczędzamy, inwestujemy i dzięki temu mamy nadzieję
            przestać pracować po 40, a nie po 60. I razem cieszyć się zasłużoną "emeryturą"
            wink Bo co mi z tego, że ja wylegiwałabym się teraz do góry brzuchem, podczas gdy
            mąż harowałby za nas dwoje? Przecież nawet nie mielibyśmy czas tych pieniędzy
            wydać razem, a samej to już nie tak fajnie.
        • girasole01 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 12:56
          "Bo kto normalny pozwala kochanej osobie na siebie charowac,
          > a samemu sie siedzi do gory dupa caly dzien."
          Nie przesadzasz troche? Piszesz tak, jakby wszyscy ludzie pracowali
          wylacznie dlatego, ze musza. A wiele osob naprawde pracuje, bo chce,
          bo lubi. Juz widze te tlumy mezczyzn chetnych do pozostania w domu z
          dzieckiem, gdy zona urodzi, czy nawet do zmniejszenia wymiaru godzin
          w pracy do pol etatu (zeby oboje mogli sobie pol dnia posiedziec z
          dupa w domu). Otoz niektorzy nie rezygnuja z pracy, bo nie chca.
          Ludzie sa rozni.
    • yenna_m Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 00:48
      pracuja bo pracuja
      rowne motywy kieruja ludzmi
      dlaczego sie z nich wysmiewasz?
      generalnie nie ma nic zlego w pracowaniu - szczegolnie, gdy praca czlowieka
      uszczesliwiai gdy czlowiek lubu to, co robi

      ja z tego samego powodu nie pracuje (przez jakis czas mam zamiar nie pracowac -
      zastrzegam, nie jest to moj pomysl na zycie, znudziloby mi sie). I nie ma
      niczego zlego w swiadomym wyborze doroslego czlowieka. Takim czy innym.
      Troszke szacunku dla wyborow innego czlowieka.
    • cherry.coke Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 01:21
      Bo prace mam ciekawa i jeszcze w dodatku w miare tworcza. A ja lubie ciekawe
      rzeczy, a nie cierpie nudnych. Bo lubie byc miedzy ludzmi, a chlanie w knajpie
      mnie pod tym wzgledem nie satysfakcjonuje. Bo jestem odpowiedzialna za swoje
      zycie i wspolodpowiedzialna za wspolne. A w koncu bo nie wyobrazam sobie
      siedzenia w chalupie calymi dniami smile

      Wstawac nie lubie owszem, ale - newsflash - w domu tez trzeba wstawac. Nie da
      sie spac na okraglo, probowalam i niezle mi szlo, ale jednak nie da sie smile
      • bi_scotti Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 03:26
        KLMN itd. bo chce dlugo zyc. Moja mama pracowala do 80 roku zycia
        (od wczesnej 70-tki na pol etatu), gdy przestala ...
        zaczela "gasnac" i zmarla "na nic" w wieku 83 lat. Miala jeszcze
        znajomych, jeszcze byly jakies podroze, jakies niby hobby ale
        zabraklo codziennego/co tygodniowego poczucia obowiazku, poczucia
        bycia niezbedna, poczucia, ze wciaz jeszcze zarabia (!) pieniadze.
        Ja to rozumiem, geny mam po mamusce wiec poniewaz planuje dlugo
        zyc smile zamierzam rownie dlugo pracowac.
        Amen. I howk tez wink
        • echtom Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 14:28
          > Ja to rozumiem, geny mam po mamusce wiec poniewaz planuje dlugo
          > zyc smile zamierzam rownie dlugo pracowac.

          Ja mam po tatusiu. Po przejściu na emeryturę prowadził jeszcze małą działalność do 84. roku życia. Żył 91 lat.
          • nangaparbat3 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:10
            ja po babci smile
            Pracowala jeszcze po 80., musze dopytac, przez ile lat.
    • elza78 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 06:33
      pracuje bo czuje sie potrzebna bo spelniam sie zawodowo bo spotykam w pracy
      zajebistych ludzi z ktorymi uwielbiam spedzac czas, bo poszerzam swoja wiedze w
      branzy (sorry - ale siedzac w domu trudno byloby raczej przegladac katalogi z
      agregatami chlodniczymi bitzera), w domu robilam inne rzeczy sluzace poszerzaniu
      horyzontow i bede robic je nadal, cyz gloryfikuje prace - nie, ale jesli chodzi
      o mnie psychicznie lepiej sie czuje gdy mam cos do zrobienia wink
    • truscaveczka Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 07:41
      Wykonuję 2 prace - jedną w domu bo A i B, ale głównie A.
      Drugą wychodzącą - bo C i B, głównie B wink
    • gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 08:23

      > Reasumując. Dziwna ta Wasza gloryfikacja pracy. Owszem - gdy się ma powołanie
      > jest super.

      Mało która ma powołanie,porostu muszą pracować .


      Praca to ogólnie beznadzieja Panie moje! Prawda objawiona big_grin
      > Wstajesz jak Ci karzą zamiast słodko odpoczywać.

      Nie bo kredyt trzeba spłacić i trzeba pracować


      Robisz coś na co wcale nie
      > masz ochoty przez cały dzień (ciekawe jak proste czynności mogą być kuszące,
      > gdy nie możesz ich robić? Jak... pisanie na forumtongue_out?)



      Tak to właśnie te ambitne z powołaniem zamiast pracować piszą



      a na koniec zmęczona
      > idziesz do domu gdzie właściwie robisz to samo.

      Robi właśnie i uważa ze jest lepsza bo cały dzień przyklepała na forum w pracy,a
      jakaś panna nie pracująca ma posprzątane ugotowane.A Ona musi to zrobić
      wieczorem po pracy .Więc już wiadomo skąd ta nagonka na nie pracujące kobiety.

      > Tak czy inaczej odwal się od matek niepracujących. Nie udawaj, że praca Cię
      > uwzniośla bo tak nie jest.
      > Żyj sobie jak chcesz i daj żyć innym.
      >
      > Amen
      >

      Zgadzam się do tego te chamskie teksty że matka nie pracująca to pasożyt
      ,darmozjad ,utrzymanka i do tego dzieci podobno wstydzą się nie pracujących mam.
      To wszytko mówią matki które pracują i całymi dniami klepią na forum jakie to
      One sa zapracowane a jakie idealne .
      >
      >
      • byakhee Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 11:47
        > Robi właśnie i uważa ze jest lepsza bo cały dzień przyklepała na
        forum w pracy,
        > a
        > jakaś panna nie pracująca ma posprzątane ugotowane.A Ona musi to
        zrobić
        > wieczorem po pracy

        Ciekawe, bo ja nawet nie mam w pracy internetu smile
        A gotowac tez nie musze, bo jesli wracam wieczorem, to naturalnie
        obiad juz na mnie czeka. To na prawde nie jest tak, ze wychodzimy z
        jednej pracy i przychodzimy do drugiej. Przynajmniej nie w moim
        wypadku.

        > Zgadzam się do tego te chamskie teksty że matka nie pracująca to
        pasożyt

        No w pewnym sensie maja racje. Nie pracujesz, nie placisz podatkow,
        nie budujesz ekonomii. A bys brala z rzadu jakby dali, prawda?


        I na prawde uwierzcie, ze sa miliony ludzi, ktorzy lubia, a
        niektorzy kochaja swoja prace. Owszem, praca w biurze moze nie jest
        za ciekawa, ale sa setki innych opcji... Zreszta znam dziewczyne
        pracujaca biurze, jako sekretarka i praca to jej zywiol! Takze nie
        osadzajcie zbyt pochopnie.
        Dajce nam zyc, a my damy wam, proste smile
        • gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 13:03
          byakhee napisała:
          > Ciekawe, bo ja nawet nie mam w pracy internetu smile


          No to jesteś jedną z nielicznych


          > A gotowac tez nie musze, bo jesli wracam wieczorem, to naturalnie
          > obiad juz na mnie czeka.

          Masz gosposie?

          To na prawde nie jest tak, ze wychodzimy z
          > jednej pracy i przychodzimy do drugiej. Przynajmniej nie w moim
          > wypadku.

          Czyli dom zarasta brudem?



          > No w pewnym sensie maja racje. Nie pracujesz, nie placisz podatkow,
          > nie budujesz ekonomii. A bys brala z rzadu jakby dali, prawda?
          >

          hehheheh jasne ale mój mąż pracuje ,płaci za Nasza rodzinę podatki nie buduje
          ekonomii mam czworo dzieci które wychowuje ,gdzie Ty masz pewnie jedno albo
          dwoje.Ty pobierasz rodzinne i inne dodatki ,ja tego nie pobieram .Jedynie możemy
          odpisać dzieci od podatku .

          > I na prawde uwierzcie, ze sa miliony ludzi, ktorzy lubia, a
          > niektorzy kochaja swoja prace.


          To nie liczni


          Owszem, praca w biurze moze nie jest
          > za ciekawa, ale sa setki innych opcji...

          Na przykład jakich?

          Zreszta znam dziewczyne
          > pracujaca biurze, jako sekretarka i praca to jej zywiol!

          jedna na sto?


          Takze nie
          > osadzajcie zbyt pochopnie.
          > Dajce nam zyc, a my damy wam, proste smile


          Znam wiele pań pracujących za biurkiem,maż ma ich paręnaście i naprawdę to są
          nie które pasożyty
          • byakhee Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 20:58
            > Masz gosposie?

            Nie, partnera smile

            > Czyli dom zarasta brudem?

            Nie, bo jak zgadlas, mam tylko jedno dziecko, wiec musze posprzatac
            raz na tydzien. W pokoju trzeba codziennie troche ogarnac, ale ile
            to zajmuje? A w kuchni wiadomo, jak sie wszystko sprzata na bierzaca
            to jest ok.

            > To nie liczni
            >
            > Na przykład jakich?
            >
            Ja wiem? Sluzba zdrowia, opieka, architektura i dekoracja,
            gastronomia, kierowcy, piloci, wojsko, policja, strazacy, pracownicy
            pogrzebowi, weterynaria, szkolnictwo, inzyneria, informatyka,
            pisarstwo, sztuka, dziennikarstwo, fotografia, ogrodnictwo, z takich
            co mi na mysl przychodza


            > hehheheh jasne ale mój mąż pracuje ,płaci za Nasza rodzinę podatki
            nie buduje
            > ekonomii mam czworo dzieci które wychowuje

            Owszem, nie twierdze, ze zawsze jest mozliwosc pracy obu rodzicow na
            pelny etat. Ale powiedz, nie jest Ci przykro, ze Ty spedzasz caly
            dzien z dziecmi, a ojciec musi isc do tych kamieniolomow? Przeciez
            istnieje rowniez cos takiego jak pol etatu. Jesli oboje rodzicow
            bedzie pracowac na pol etatu i tata, i mama spedzali by tyle samo
            czasu z dziecmi, nie bylo by problemu z wychowywaniem smile


            > jedna na sto?

            Nie wiem, nie znam wiecej sekretarek big_grin


            > Znam wiele pań pracujących za biurkiem,maż ma ich paręnaście i
            naprawdę to są
            > nie które pasożyty

            A nie watpie; tez mam w pracy baby, ktore wola zostawic prace innym
            niz same sie czyms zajac. Ale ja np. biore dume z pracy i nie
            wyobrazam sobie czegos komu innego zostawic (jesli to moj obowiazek
            oczywiscie; jesli ktos inny zwalil na mnie robote, to nie mam
            zadnych wyrzutow sumienia nie robiac jej).

            Tak podsumowujac, wiekszosc moich znajomych ma nie-biurowa prace,
            wiec moze dlatego nie znam wielu osob, ktore na prace narzekaja.
            Nawet Ci z biurowa - nie wszyscy palaja do swojej nienawiscia big_grin

            I tak juz na koniec wypowiedzi. Dla mnie jest wielka roznica
            pomiedzy duza rodzina, z malymi dziecmi, w ktorej mama jest w domu
            wychowujac; a paniusia z dzieckiem w przedszkolu lub szkole, ktora
            caly dzien lazi sobie po znajomych.

            No, moze tak calkiem na koniec big_grin ja jeszcze jestem na
            macierzynskim, ale juz od miesiecy nie moge sie doczekac, kiedy
            wroce do pracy, bo siedzenie w domu mnie po prostu nudzi.
            • gabi683 Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 09:43
              byakhee napisała:
              >
              > Nie, bo jak zgadlas, mam tylko jedno dziecko, wiec musze posprzatac
              > raz na tydzien. W pokoju trzeba codziennie troche ogarnac, ale ile
              > to zajmuje? A w kuchni wiadomo, jak sie wszystko sprzata na bierzaca
              > to jest ok.



              Jedno dziecko dobrze zaprogramowane które siedzi i nic nie robi a mamusia ma
              czyściutko
              >
              >
              > Owszem, nie twierdze, ze zawsze jest mozliwosc pracy obu rodzicow na
              > pelny etat. Ale powiedz, nie jest Ci przykro, ze Ty spedzasz caly
              > dzien z dziecmi, a ojciec musi isc do tych kamieniolomow?

              Nie bo Ja uwielbiam być że swoimi dziećmismilePo to się zdecydowaliśmy na taką
              ilość aby maksymalnie im poświęcać czas smile



              Przeciez
              > istnieje rowniez cos takiego jak pol etatu. Jesli oboje rodzicow
              > bedzie pracowac na pol etatu i tata, i mama spedzali by tyle samo
              > czasu z dziecmi, nie bylo by problemu z wychowywaniem smile



              Ja wiem ale Ja chce być z dziećmi ,czemu na siłę chcesz coś udowodnić


              >
              > No, moze tak calkiem na koniec big_grin ja jeszcze jestem na
              > macierzynskim, ale juz od miesiecy nie moge sie doczekac, kiedy
              > wroce do pracy, bo siedzenie w domu mnie po prostu nudzi.

              Bo jedna mama chce być z dzieckiem a inna dziecko nudzi
              • byakhee Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 10:17
                > Ja wiem ale Ja chce być z dziećmi ,czemu na siłę chcesz coś
                udowodnić
                >

                Nic nie udowadniam, tylko dyskutuje. Po to jest chyba to forum?
                Bo ja na przyklad mam wyrzuty sumienia, ze tata widuje mala o polowe
                mniej i nie widzial kiedy sie pierwszy raz usmiechnela, kiedy sie
                pierwszy raz przewrocila. Wiec ciesze sie, ze jak wroce do pracy
                beda mieli czas tylko dla siebie.


                > Bo jedna mama chce być z dzieckiem a inna dziecko nudzi
                >
                Tak, machanie grzechotka caly dzien nie jest dla mnie szczytem
                swiata, tym bardziej nie jest nim uciszanie rozplakanego dziecka pol
                dnia. I pomimo, ze kocham moje dziecko bardzo, to jednak nie chce do
                konca zycia spedzac czasu TYLKO i WYLACZNIE z nia. Tak samo jak
                przed porodem nie chcialam spedzac czasu tylko i wylacznie z
                partnerem.
      • elza78 Re: Pracujecie bo? 12.04.10, 10:56
        gabi soryy ale ze skladni logicznej twoich postow wynika jasno ze ty z pewnoscia
        jestes osoba ktora nie ma powolania do pracy poniewaz jedyna do jakiej pewnie
        bylabys zdolna jest sprzedawanie kartofli wprost z przyczepy, wiec wolisz
        sprzatac w chalupie smile
        • gabi683 Re: Pracujecie bo? 12.04.10, 22:36
          elza78 napisała:

          > gabi soryy ale ze skladni logicznej twoich postow wynika jasno ze ty z pewnosci
          > a
          > jestes osoba ktora nie ma powolania do pracy poniewaz jedyna do jakiej pewnie
          > bylabys zdolna jest sprzedawanie kartofli wprost z przyczepy, wiec wolisz
          > sprzatac w chalupie smile
          > \\



          Pani psycholog? hehheh od buraków
          • elza78 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 16:59
            prawda w oczy kole ?
            • elza78 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 17:00
              to nie byla analiza psychologiczna to byla analiza logiczna twoich wypocin i sa
              one tak nieskladne ze chyba cofam to co powiedzialam - sprzedaz rowniez odpada -
              mozesz co najwyzej wykonywac prace operatora koparki recznej lub zbieracza malin
              taka malo skomplikowana i wymagajaca myslenia big_grin
              sio do garkow tongue_out
              • deodyma Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 17:32
                oj elza...
                wstyd to krasc.
                ladnie to tak sie nabijac z pracy operatora koparki?
                • elza78 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 18:30
                  recznej?
                  napisze drukowanymi operator ŁO-PA-TY!!!
                  • deodyma Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 18:38
                    mimo wszystko napisze WSTYD TO KRASCsmile
                    wyzej cis tam klepalas tez o sprzedawaniu kartofli z przyczepy.
                    czy ta praca wedlug Ciebie hanbi?
                    czyzbys takimi osobami pogardzala na rowni z KURKAMI DOMOWYMI?big_grin
                    nie ladnie, nie ladnie...
                    • elza78 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 18:43
                      nie zdarza ci sie zartowac?
                      oczywiscie ze praca operatora koparki recznej, sprzedawcy kartofli, zbieracza
                      malin nie jest praca hanbiaca i chwala im wszystkim za to ze ja wykonuja...
                      niestety nie jest tez praca wymagajaca neiwiadomo jak ogromnych kwalifikacji
                      zawodowych i rozgarniecia...
                      do jej wykonywania potrzebne jest pewne minimum sprawnosci niekoniecnie
                      intelektualnej i tyle smile
                      a kurki domowe - to kuri domowe nic na ich temat nie napisalam big_grin
                      jeszcze wink
                      ale kusisz oj kusisz big_grin
                      • deodyma Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 18:56
                        wiesz, nawet sprzedajac te kartofelki z przyczepy, trzeba myslecsmile
                        czytajac Cie zrozumialam, ze nabijasz sie z tej pracy a ja do tej
                        pory myslalam, ze zadna praca nie hanbibig_grin
                        no coz...
                        gdyby kiedys przyszlo przymierac mi glodem, chocby sie walilo i
                        palilo, nigdy w zyciu nie zdecyduje sie sprzedawac kartofelkow z
                        przyczepy, zeby sie ludziska ze mnie nie nabijalibig_grin
                        • elza78 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 19:29
                          ja nie nabijam sie z kartofli tylko z gabi zeby uscislic smile
                          • deodyma Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 19:32
                            to tez zauwazylam.
                            ale jak juz dalas do zrozumienia, nie trzeba byc zbyt rozgarnietym,
                            zeby te ziemniaczki sprzedawac i ja o tym bede pamietac, kupujac je
                            na ryneczkusmile
                            teraz wiem, ze ktokolwiek je sprzedaje, nie nalezy do zbyt
                            rozgarnietych osob, niestety...
                            • elza78 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 21:12
                              na zasadzie ze kazda wrona to ptak ale nie kazdy ptak to wrona odnajdz analogie
                              i zauwaz ze nie zawsze sprzedawca kartofli musi byc srednio rozgarniety smile
                              nie jest to kryterium konieczne do wykonywania tej pracy smile
                              • gabi683 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 22:17
                                elza78 napisała:

                                > na zasadzie ze kazda wrona to ptak ale nie kazdy ptak to wrona odnajdz analogie
                                > i zauwaz ze nie zawsze sprzedawca kartofli musi byc srednio rozgarniety smile
                                > nie jest to kryterium konieczne do wykonywania tej pracy smile
                                >


                                Eliza już Ci kiedyś napisałam że Ci bije na rozum ,chcesz Ja się z Ciebie
                                pośmieje co ?taka zabawasmile
                                • elza78 Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 10:06
                                  tobie bije na oczy jeszcze nie zdarzylo sie abys poprawnie powtorzyla mojego
                                  nicka tongue_out
                                  wystarczy ctr+C, ctrl+V ogarniasz?
                                  dla elizy to Beethoven pisal utwory, ja jestem elzbieta dziecinko
                              • deodyma Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 09:39
                                elza, mimo wszystko to chyba nie fair nabijac sie z ludzi, ktorzy
                                taka prace wykonuja, prawda?
                                w koncu jakis tam dochod ta praca przynosi.
                                • elza78 Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 10:08
                                  ale ja sie nie nabijam ze sprzedawcy kartofli smile
                                  zauwazam jedynie fakt ze praca ta nie wymaga np takiego zaangazowania umyslowego
                                  i odpowiedzialnosci jak praca neurochirurga smile
                                  • deodyma Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 10:11
                                    niestety, jesli ktos ma swoj interes, sprzedaje warzywka i miedzy
                                    innymi kartofelki, praca ta jednak wymaga zaangazowania chocby po
                                    to, zeby interes nie padl i zeby na rynku sie utrzymacsmile
                                    co niektorzy nawet swietnie na tym wychodza.
                                    niestety, nie wszyscy sie nawet do tego nadaja.
                                    praca neurochirurga to juz inna bajka.
                                    • elza78 Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 11:25
                                      dobra podyskutujmy w innym kontekscie, zgodzisz sie ze mna ze sa zawody
                                      wymagajace intelektu poswiecenia i ogromnej wiedzy, sa i takie, do wykonywania
                                      ktorych nie trzeba miec jakichs mega predyspozycji...
                                      wiadomo zadna praca nie hanbi ale z drugiej strony jest podzial na zawody
                                      przestizowe (lekarze prawnicy etc.) i mniej prestizowe sama ta gradacja powoduje
                                      postrzeganie pracy sprzedawcy ziemniaka jako malo wymagajaca (doswiadczenia,
                                      intelektu, poswiecen)
                          • gabi683 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 20:01
                            elza78 napisała:

                            > ja nie nabijam sie z kartofli tylko z gabi zeby uscislic smile
                            >

                            Nabijaj się królewno z siebie i ze swojej rodziny a od menie Ci wara
              • gabi683 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 19:58
                elza78 napisała:

                > to nie byla analiza psychologiczna to byla analiza logiczna twoich wypocin i sa
                > one tak nieskladne ze chyba cofam to co powiedzialam - sprzedaz rowniez odpada
                > -
                > mozesz co najwyzej wykonywac prace operatora koparki recznej lub zbieracza mali
                > n
                > taka malo skomplikowana i wymagajaca myslenia big_grin
                > sio do garkow tongue_out
                >


                Wiesz nie siedzę za burkiem ale jak to mówisz w garach,jesteś porostu
                prostacka i chamska.Wybacz ale z kimś takim nie mam ochoty na wymienianie
                poglądów, Ty do mnie i do moich garnków kochana do piet nie dorastasz.I ze swoim
                zachowaniem nadajesz się do Kampanii Buraczanej niż za biurkosmile
                • elza78 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 21:13
                  gabi porazasz elokwencja big_grin
                  serio mysle ze w gospodarowaniu odnalazlas powolanie - chwala ci za to tongue_out
                  • gabi683 Re: Pracujecie bo? 13.04.10, 22:21
                    elza78 napisała:

                    > gabi porazasz elokwencja big_grin
                    > serio mysle ze w gospodarowaniu odnalazlas powolanie - chwala ci za to tongue_out
                    >

                    Nie obrazisz mnie smileI nie sprowokujesz smileJa nie musiałam brać tabletek
                    wczesnoporonnych ,moja rodzina jest zaplanowano tak jak moje życie.Twoje jak
                    widać nie.A czepialstwo to bardzo nie ładna cecha .Kto mieczem wojuje, ten od
                    miecza ginie.To Ci mówię Ja baba siedząca w grach smile
                    • elza78 Re: Pracujecie bo? 14.04.10, 10:18
                      moja rowniez jest zaplanowana co do miesiaca nawet, co pozwala mi realizowac sie
                      rowniez zawodowo smile wiesz hehe dzieci wedlug diagramu ganta tongue_out
                      no ale co kto woli, mnie garki nie pociagaja nie stana sie nigdy sensem mojego
                      zycia, tak samo moje dzieci poprzez moja pasje beda widzialy swiat inaczej...
                      byl watek o obciachu dla dziecka kiedy matka w garach siedzi...
                      to racja zawod matki ma ogromny wplyw na poczynania dzieci, widze to po moim
                      synu i mojej corce ich zainteresowania zabawowe odbiegaja nieco od sredniej dla
                      2 i 4 latkow, moze dzieki temu kiedys osiagna wiele?
                      moj ojciec zarazil mnie slaboscia do maszyn dokladnie gdy mialam 4 lata -
                      wowczas widzialam w laboratorium jak pracuje robot i w glowie zostalo na dlugie
                      lata i nie widze w zyciu innego zawodu dla siebie niz mechanik energetyk.
                      to sie wszystko przeklada na poglady dalsze funkcjonowanie i pasje naszych
                      dzieci, czym zarazisz swoje - tym ze najwiekszym wypasem na swicie jest
                      przygotowywanie pozywnych posilkow i sokow recznie wyciskanych dla calej rodziny?
                      o czym beda rozmawiac z kolegami, ze widzialy jak matka cytryne wyciska czy
                      gotuje kurczaka w rosole?
                      przeciez to rzeczy zwyczajne wykonujac je owszem poswiecasz sie ale z tego nic
                      nei wynika bo to poziom fizjologii, liczy sie wszystko co powyzej.
                      konlkuzja: by wychowac wybitne jednostki trzeba wykonywac zawod ktory sie kocha
                      druga rzecz - nikt jeszcze nie dostal nobla za gotowanie...
    • xxe-lka Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 09:04
      Pracujemy bo lubimy i dbamy o własną niezależność finansową. Bo nie
      lubię być zalezna od kogokolwiek. Pieniądze dają też trochę fajnych
      mozliwości bez których cieżko byłoby mi się obyć
      Nie gloryfikuję pracy, ale cieszę się, że jest.
      Nie mam też poczucia wyższości wobec osób które wybierają inaczej
    • aluc Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 09:07
      o matko, kolejna nawiedzona z problemami
      • grzalka Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 12:07
        matki niepracujące i ich filozofię życiową mam w odwłoku- o ile tylko nie
        wyciągają pieniędzy z moich podatków

        pracuję bo lubię i mam akurat zawód, w którym można się rozwijać do końca w
        zasadzie, pieniądze to sprawa drugorzędna
    • girasole01 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 12:29
      A nie mozna pracowac po prostu "bo sie lubi"? Bez dorabiania jakiejs
      ideologii pt. "tylko w pracy spelniam sie zyciowo". Dlaczego nie
      bierzesz pod uwage takiej odpowiedzi? Ludzie robia rozne rzeczy, bo
      lubia je robic. I chociaz obecnie jestem mama niepracujaca nie mam
      problemu ze zrozumieniem, ze nie wszyscy, jak to napisalas, w
      pracy "robia cos na co wcale nie maja ochoty przez caly dzien".
      • girasole01 PS 10.04.10, 12:32
        Spelniam sie zyciowo (nawet w Twojej definicji, poniewaz sie
        ksztalce), mam pieniadze i spotykam sie z ludzmi. Mimo to, jak
        dzieci pojda do przedszkola, chce wrocic do pracy. Niesamowite?
    • kawka74 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 13:14
      To miał być tekst z humorem?
      IMO humoru tu brak, ale histeria widoczna na pierwszy rzut oka.
      • edor67 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 13:26
        Pracuję, bo lubię. Pracowałabym nawet gdybym nie lubiła. Dlaczego? Jaś wbiega do
        klasy spóźniony, z bolącym brzuchem i bez pracy domowej. Na pytanie co się stało
        odpowiada: matka była wczoraj u sąsiadki na kawie. Wróciła późno podchmielona
        więc nie sprawdziła zeszytów, nie jadłem kolacji, bo poszła spać. Dziś rano
        zaspaliśmy, nie jadłem śniadania, bo matka wkurzona, ze ją budzę.
        Takie mam zdanie o matkach "pracujących w domu". Ale to moje zdanie i nikomu nic
        do tego.
        Poza tym lubię być niezależna finansowo i rozwijam się.
        • bogoosia a gdzie był ojciec Jasia? 10.04.10, 16:52
          no? pytam się?
          • kawka74 Re: a gdzie był ojciec Jasia? 10.04.10, 17:04
            Ojciec Jasia ogania się od syna niczym od natrętnej muchy, torpeduje działania
            wychowawcze matki (i wzajemnie) i ma pretensje, że żona czegoś od niego chce, bo
            przecież on zarabia i to powinno zamknąć usta wszystkim zainteresowanym.
        • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:27

          edor67 napisała:

          > Pracuję, bo lubię. Pracowałabym nawet gdybym nie lubiła. Dlaczego?
          Jaś wbiega d
          > o
          > klasy spóźniony, z bolącym brzuchem i bez pracy domowej. Na
          pytanie co się stał
          > o
          > odpowiada: matka była wczoraj u sąsiadki na kawie. Wróciła późno
          podchmielona
          > więc nie sprawdziła zeszytów, nie jadłem kolacji, bo poszła spać.
          Dziś rano
          > zaspaliśmy, nie jadłem śniadania, bo matka wkurzona, ze ją budzę.
          > Takie mam zdanie o matkach "pracujących w domu".








          konam ze smiechu;Dbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
          w zamrazarce mamy jeszcze litr zubroweczki, wiec sie dzis
          napijebig_grin;Dbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • ivaz Kobiecy bład 10.04.10, 13:56

      Może lektura tego wywiadu otworzy oczy niejednej niepracującej Pani
      zdrowie.onet.pl/1406712,2040,0,1,,nie_rezygnujmy_z_pracy,styl_zycia.h
      tml
      • ivaz Re: Kobiecy bład 10.04.10, 13:57
        jeszcze raz link
        zdrowie.onet.pl/1406712,2040,0,1,,nie_rezygnujmy_z_pracy,styl_zycia.html
      • kropkacom Re: Kobiecy bład 10.04.10, 13:58
        Masz misję, tak?
        • ivaz Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:08
          ktoś musi uświadamiać społeczeństwo
          • kropkacom Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:16
            Ja ciebie wcale nie chce uświadamiać więc sobie też daruj.
            • ivaz Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:29
              Bo ja tego nie rozumiem jak mozna życ całe życie na krzywy ryj,
              przecież nie tak nas rodzice wychowuję, ty pewnie też chcesz zeby
              towje dzecko było samodzielne, potrafiło umieć żyć na własny
              rachunek, a nie jak jemioła uczepiona do pnia. Jak pień uschnie czy
              spruchnieje to i ona niezdąlna jest do zycia samodzielnego.
              Nie chodzi tu o kobiety, które maja małe dzieci,wykorzystują urlop
              wychowawczy zagwarantowany prawnie, ale te które całe życie są
              utrzymankami swoich mężów - osłów. Jak można tak wykorzystywać
              drugiego człowieka.
              • kropkacom Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:34
                Chce żeby moje dzieci były szczęśliwe. I dopóki nikogo nie będą krzywdzić
                wszystko jedno jak to osiągną.

                > utrzymankami swoich mężów - osłów. Jak można tak wykorzystywać
                > drugiego człowieka.

                Ojej, tak ci żal mojego męża? Wiec to z troski? wink Kolejna matka Teresa na forum.
              • gabi683 Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:41
                ivaz napisała:

                > Bo ja tego nie rozumiem jak mozna życ całe życie na krzywy ryj,

                A czy to jest twoja sprawa ,czy zazdrość przez Ciebie przemawia wink


                > przecież nie tak nas rodzice wychowuję

                Jak każdy ma taki sam model rodziny ?Bo nie rozumiem ludzie są rożni.

                ty pewnie też chcesz zeby
                > towje dzecko było samodzielne


                Moje dzieci są samodzielne i to bardzo .Oby Twoje miły tyle samodzielności co
                moje smile

                potrafiło umieć żyć na własny
                > rachunek

                Już się o to nie boj martw się o swoje

                , a nie jak jemioła uczepiona do pnia. Jak pień uschnie czy
                > spruchnieje to i ona niezdąlna jest do zycia samodzielnego.


                i co ,czy to twoje życie ze tak się martwisz


                > Nie chodzi tu o kobiety, które maja małe dzieci,wykorzystują urlop
                > wychowawczy zagwarantowany prawnie, ale te które całe życie są
                > utrzymankami swoich mężów - osłów.

                hehhehhe ale z ciebie chamka zobacz definicje słowa utrzymanka,i pilnuj swoich
                spraw .


                Jak można tak wykorzystywać
                > drugiego człowieka.


                I tu Ciebie boli bo jesteś takim szarym małym człowieczkiem ze tylko do roboty
                się nadajesz i nie martw się nikt Ciebie maleństwo utrzymywać nie będzie
                • cherry.coke Re: Kobiecy bład 10.04.10, 16:24
                  > I tu Ciebie boli bo jesteś takim szarym małym człowieczkiem ze tylko do roboty
                  > się nadajesz i nie martw się nikt Ciebie maleństwo utrzymywać nie będzie

                  Gabi, musisz byc nieziemsko piekna kobieta. Gratuluje. Bo za inteligencje, klase
                  czy mily charakter ten maz cie na pewno nie utrzymuje. Nawet jesli zlewa ortografie.
                  • kali_pso Re: Kobiecy bład 10.04.10, 18:12

                    Może jest po prostu tania w utrzymaniu?winkp
          • gabi683 Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:27
            ivaz napisała:

            > ktoś musi uświadamiać społeczeństwo


            o matko pozówl ze każdy sam będzie decydował co dla niego jest dobre
            • gabi683 Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:28
              gabi683 napisała:
              > o matko pozwól (miało być) ze każdy sam będzie decydował co dla niego jest dobre
        • ivaz Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:15
          Nawet dzisiejsza tragedia pokazuje jak nieznane są wyroki boskie,
          więc nawet najlepszy mąż nie jest zabezpieczenim na przyszłość
          • kropkacom Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:24
            No dobra, powiem mężowi żeby mnie rzucił. Lepiej? Stanie na Twoim? Ja żyje z
            moim partnerem tak jak sami tego chcemy. Nie potrzebuje jakieś niuni której
            życie dało w kość aby mi udowadniała że skończę tak jak ona. Miłego.
            • ivaz Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:36
              Ja mam cudownego męża, który bez problemu utrzymałby mnie i dzieci,
              ale traktuję go jak partnera równego sobie, a nie jak osła, który ma
              mnie utrzymywać. Robili to rodzice jak byłam dzieckiem, a teraz
              jestem dorosłym, zdrowym i dojrzałym człowiekiem potrafiącym mysleć,
              paracować, i być samodzielną, niezależną kobietą.
              • kropkacom Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:42
                Widzisz, Ty nie kumasz podstawowej rzeczy, że to nie była MOJA decyzja a jedynie
                NASZA. Tak? Dwoje dorosłych ludzi tak sobie układa życie jak im to samym odpowiada.
                • gabi683 zapoznaj sie 10.04.10, 14:49
                  Moja droga z definicji j.polskiego słowo UTRZYMANKA «kobieta
                  utrzymywana przez kochanka»
              • gabi683 Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:43
                ivaz napisała:

                > Ja mam cudownego męża, który bez problemu utrzymałby mnie i dzieci,
                > ale traktuję go jak partnera równego sobie, a nie jak osła, który ma
                > mnie utrzymywać.

                hehehhe tak a krowa to piękny ptak tylko skrzydeł jej brak smile)Tak sobie mów za
                chwile Cię zdradzi i zostaniesz sama jak palec w d...

                Robili to rodzice jak byłam dzieckiem, a teraz
                > jestem dorosłym, zdrowym i dojrzałym człowiekiem potrafiącym mysleć,
                > paracować, i być samodzielną, niezależną kobietą.


                no jasne i nie posiadasz wad ładnie Cie rodzice wytresowalismile
                Powodzenia
                • ivaz Re: Kobiecy bład 10.04.10, 14:55
                  Owszem ze posiadam wady, a jakże!! nawet błędy popełniam. A jak mąż
                  mnie zdradzi, zostawi dla inne baby, czy tez odejdzie naturalnie,
                  jestem w stanie bez niego egzystować i żyć na tym samym poziomie na
                  jakim żyję z nim, bo nie jestem od niego zależna. Mam własną scieżkę
                  kariery zawodowej, która cały czas się pnie. A co bedzie jak ciebie
                  zdradzi, odejdzie, zabierze cały zasób waszego małżeństw czyli jego
                  rozwiniętą karierę, bo twoja chyba stoi w miejscu jeżeli ty tylko
                  podcierasz tyłki dzieciom i planujesz co tu podac na obiad.
                  Autorka cytowanej przeze mnie książki "Kobiecy błąd" wspaniele
                  pokazała kobietom na czym ten błąd polega radzę siegnąć po tę
                  lekturę, i zrozumieć ze praca, która daje niezależność to jest jedna
                  z najważniejszych wartości życia człowieka.
                  • gabi683 Re: Kobiecy bład 10.04.10, 15:04
                    ivaz napisała:

                    > Owszem ze posiadam wady, a jakże!! nawet błędy popełniam. A jak mąż
                    > mnie zdradzi, zostawi dla inne baby, czy tez odejdzie naturalnie,
                    > jestem w stanie bez niego egzystować i żyć na tym samym poziomie na
                    > jakim żyję z nim, bo nie jestem od niego zależna. Mam własną scieżkę
                    > kariery zawodowej, która cały czas się pnie.


                    To się pnij i ciesz się nie nażeraj innym jak mają żyć

                    A co bedzie jak ciebie
                    > zdradzi, odejdzie, zabierze cały zasób waszego małżeństw czyli jego
                    > rozwiniętą karierę, bo twoja chyba stoi w miejscu jeżeli ty tylko
                    > podcierasz tyłki dzieciom i planujesz co tu podac na obiad.

                    A czy ty myślisz że podcieranie tyłka ,to coś okropnego bo piszesz to z tka
                    pogardą jak by to nie było dziecko a coś.Tak lobię planować lobię gotować to co
                    moja rodzina lubi najbardziej dopieszczam ich smile

                    > Autorka cytowanej przeze mnie książki "Kobiecy błąd" wspaniele
                    > pokazała kobietom na czym ten błąd polega radzę siegnąć po tę
                    > lekturę, i zrozumieć ze praca, która daje niezależność to jest jedna
                    > z najważniejszych wartości życia człowieka.


                    Twoja a nie moja
                  • deodyma Re: Kobiecy bład 10.04.10, 18:13

                    ivaz napisała:

                    A co bedzie jak ciebie
                    > zdradzi, odejdzie, zabierze cały zasób waszego małżeństw czyli
                    jego
                    > rozwiniętą karierę, bo twoja chyba stoi w miejscu jeżeli ty tylko
                    > podcierasz tyłki dzieciom i



                    kochanie, moja przyjaciolka pracuje w domu opieki, gdzie podciera
                    tylki starszym ludziom i placa jej za to tysiac zeta miesieczniesmile
                    wiec jak widzisz, nie tylko niepracujace matki musza to robic.
                    Ty sobie tylka nie podcierasz, jak kupe zrobisz?big_grin
                    zyj i pozwol zyc innym.
                    niech kazdy zyje, jak chce i Tobie nic do tego.
                • elza78 Re: Kobiecy bład 14.04.10, 16:03
                  gabi683 napisała:


                  > hehehhe tak a krowa to piękny ptak tylko skrzydeł jej brak smile)Tak sobie mów za
                  > chwile Cię zdradzi i zostaniesz sama jak palec w d...


                  a nie boisz sie droga gabrysiu ze jak twoj cie pusci z jakas inteligentna babka
                  w trabe to ty jak ten palec w dupie bedziesz musiala z nim zostac,
                  zamknac twarz i go nadal dopieszczac kulinarnie, seksualnie i porzadkowo bo
                  inaczej ci nie da kasiorki na utrzymanie big_grin
                  rozsmieszaja mnei takie glupie puste lale, takie kobiety jak ty sa wlasnie
                  obraza dla kobiet pozostajacych z powolania w domu bo taki byl ich wybor - wiesz
                  jaka jest roznica pomiedzy toba a takimi babkami - ty nie mialas wyboru, ty sie
                  do niczego innego nie nadajesz zwyczajnie tongue_out
                  • gabi683 Re: Kobiecy bład 14.04.10, 16:15
                    elza78 napisała:

                    > gabi683 napisała:
                    >
                    >
                    > > hehehhe tak a krowa to piękny ptak tylko skrzydeł jej brak smile)Tak sobie m
                    > ów za
                    > > chwile Cię zdradzi i zostaniesz sama jak palec w d...
                    >
                    >
                    > a nie boisz sie droga gabrysiu ze jak twoj cie pusci z jakas inteligentna babka
                    > w trabe to ty jak ten palec w dupie bedziesz musiala z nim zostac,
                    > zamknac twarz i go nadal dopieszczac kulinarnie, seksualnie i porzadkowo bo
                    > inaczej ci nie da kasiorki na utrzymanie big_grin



                    O to się nie martwsmileJestem z dziećmi odpowiednio ,zabezpieczona i to mi naje
                    niezależność choć jestem kra domową smile


                    > rozsmieszaja mnei takie glupie puste lale, takie kobiety jak ty sa wlasnie
                    > obraza dla kobiet pozostajacych z powolania


                    A Ty skąd możesz wiedzieć dla czego my zdecydowaliśmy że zostanę w domu?To Ty
                    swoim chamskim gadaniem mnie obrażasz,szkoda że nie powiesz mi tego w oczy .nie
                    martw się bez problemu można ustalić Twój adres ,jestem ciekawa czy w tedy
                    będziesz tak bezkarna.




                    w domu bo taki byl ich wybor

                    Tak jak Nasz i nic Ci do tego



                    - wies
                    > z
                    > jaka jest roznica pomiedzy toba a takimi babkami - ty nie mialas wyboru, ty sie
                    > do niczego innego nie nadajesz zwyczajnie tongue_out


                    Twoim zadnim ,tylko kto się z tym zadnim liczy ,możesz sobie nakapać table
                    teczki mozg wyżarły.
                    Lubisz łazić za moja osobą to łaź i tak to nie zmieni faktu ze jesteś zerem
                    ..... bo nie masz szacunku do innych.I ostrzegam Cię chcesz się przekonać jakim
                    jestem zerem ?


                    >
                    >
                    >
                    • elza78 Re: Kobiecy bład 14.04.10, 16:54
                      > A Ty skąd możesz wiedzieć dla czego my zdecydowaliśmy że zostanę w domu?

                      jakie masz wyksztalcenie?
                      gora srednie niepelne smile

                      > To Ty
                      > swoim chamskim gadaniem mnie obrażasz

                      ty nie jestes chamka ze swoim palcem w dupie? smile
                      nie wiem jak matka wychowujaca dzieci w domu moze tak sie wyrazac hehehe

                      > martw się bez problemu można ustalić Twój adres ,jestem ciekawa czy w tedy
                      > będziesz tak bezkarna.

                      moge ci podac - co naslesz swojego mezusia z basebolem? bo pewnie tego pokroju
                      rodzinka jestescie big_grin

                      > table
                      > teczki mozg wyżarły.

                      nie biore zadnych tableteczek kochana, ale tobie by sie jakies psychotropy
                      pewnie przydaly smile

                      > Lubisz łazić za moja osobą to łaź i tak to nie zmieni faktu ze jesteś zerem

                      hahahahahahaha

                      > I ostrzegam Cię chcesz się przekonać jakim
                      > jestem zerem ?

                      nie musze sie przekonywac to wrecz ZIEJE z twoich postow tongue_out
                      • gabi683 Re: Kobiecy bład 14.04.10, 19:38
                        elza78 napisała:
                        > jakie masz wyksztalcenie?
                        > gora srednie niepelne smile

                        Niech tak zostaniesmileTy ze swoimi studiami,a pozom buraka przedstawiasz.

                        >
                        > ty nie jestes chamka ze swoim palcem w dupie? smile


                        Ja nie napisałam tak ,nie kłam brzydka cecha napisałam z palcem d.... winkMamy
                        problemik prawda winkSpecjalista koleżanko specjalista ,ale nie chirurg plastyczny
                        a neurolog zdecydowanie może Ci to pomoże ?


                        > nie wiem jak matka wychowujaca dzieci w domu moze tak sie wyrazac hehehe
                        >
                        > > martw się bez problemu można ustalić Twój adres ,jestem ciekawa czy w ted
                        > y
                        > > będziesz tak bezkarna.
                        >
                        > moge ci podac - co naslesz swojego mezusia z basebolem? bo pewnie tego pokroju
                        > rodzinka jestescie big_grin



                        Hehheeh pracujący od 7 do 15 pracujący z bejsbolem dziecino nie ośmieszaj
                        sięsmileTa tu jedynie dobry Eliza specjalista wink

                        > nie biore zadnych tableteczek kochana, ale tobie by sie jakies psychotropy
                        > pewnie przydaly smile


                        Nie zgapiaj wymyśl coś sama ,ja rozumiem ze leki utrudniają Ci myślenie ale się
                        skupwink



                        >hhehhehehe

                        takie to trochę końskie i nie obraźliwe,oj jestem nie pocieszona




                        > nie musze sie przekonywac to wrecz ZIEJE z twoich postow tongue_out

                        Śmiej się kochana śmiej czy Ty myślisz że problem jest zapukać do Twoich drzwi
                        ?Wiesz już sobie nie pogadamy ,bo Twój poziom jest kochana bardzo niski,taki
                        betoniak z ciebie smilePa baw się dobrze z kotami ,bo na starość takie zgryźliwe
                        babsko tylko one uszanują smile
                        >
                        • elza78 Re: Kobiecy bład 14.04.10, 20:54
                          wpadnij - zapraszam big_grin
                          tylko nie wiem czy bedziemy mialy o czym pogadac przy twoim poziomie mentalnym smile
                          • gabi683 Re: Kobiecy bład 14.04.10, 22:23
                            elza78 napisała:

                            > wpadnij - zapraszam big_grin
                            > tylko nie wiem czy bedziemy mialy o czym pogadac przy twoim poziomie mentalnym
                            > smile
                            >


                            Poglądy się zmieniają jak je się pozna ,a teraz puste gadanie nie prowadzące do
                            niczego
                            • elza78 Re: Kobiecy bład 15.04.10, 09:24
                              nie no spoko grozisz mi ze wpadniesz to ja ci pisze nie musisz zapraszam skoro
                              znasz moj adres smile
                              • gabi683 Re: Kobiecy bład 15.04.10, 18:08
                                elza78 napisała:

                                > nie no spoko grozisz mi ze wpadniesz to ja ci pisze nie musisz zapraszam skoro
                                > znasz moj adres smile
                                >


                                w cale Ci nie grożę Ty dodałaś ideologie o bejsbolowym kiju hi,znów kłamiesz nie
                                ładnie.
                        • elza78 Re: Kobiecy bład 14.04.10, 21:17

                          > Hehheeh pracujący od 7 do 15 pracujący z bejsbolem dziecino nie ośmieszaj
                          > sięsmileTa tu jedynie dobry Eliza specjalista wink

                          kartofle na rynku przerzuca?
                          • gabi683 Re: Kobiecy bład 14.04.10, 22:21
                            elza78 napisała:

                            >
                            > > Hehheeh pracujący od 7 do 15 pracujący z bejsbolem dziecino nie ośmieszaj
                            > > sięsmileTa tu jedynie dobry Eliza specjalista wink
                            >
                            > kartofle na rynku przerzuca?



                            Wiesz aby mieć dobry towar na przykład ziemniaki trzeba wstać o 4 lub 5 rano a o
                            od minach poczytaj w gogle wink Tak i niech tak zostanie smile
                            >
          • gabi683 : ivaz 10.04.10, 15:17
            Umoralniaj swojego mężusia w domu który nie jest osłem,a możne jest skoro ma
            taką heterę w domu
            • ivaz Re: : ivaz 10.04.10, 15:42
              Moj mążuś jest moim partnerem i kochankiem, szanuję go bardzo i nie
              pozwole sobie na to żeby tylko on był jedynym żywicielem naszej
              rodziny. Bo rodziną zakładaliśmy razem, mamy dzieci, dlaczego tylko
              jedna strona ma na nie łożyć.
              Poza tym nie wyobrażam sobie nie wypracować emerytury na starość,
              pewnie ty tak, bo całe życie chcesz przeżyć kosztem innych.
              • gabi683 Re: : ivaz 10.04.10, 16:54
                ivaz napisała:

                > Moj mążuś jest moim partnerem i kochankiem, szanuję go bardzo i nie
                > pozwole sobie na to żeby tylko on był jedynym żywicielem naszej
                > rodziny.


                A jeśli tak dwoje postanawiają ,przy czym bardzo się kochają i szanują



                Bo rodziną zakładaliśmy razem, mamy dzieci, dlaczego tylko
                > jedna strona ma na nie łożyć.

                Bo do chodzą razem do wniosku że tak im będze dobrze

                > Poza tym nie wyobrażam sobie nie wypracować emerytury na starość,
                > pewnie ty tak, bo całe życie chcesz przeżyć kosztem innych.


                nie kosztem innych mój mąż nie jest kimś obcym nie zabiram Tobie ani Twojej
                rodzinie
    • magdakingaklara lubie swoja prace:)) 10.04.10, 14:08
      Pracuje bo:
      - bardzo lubie swoja prace,
      - cenie sobie niezaleznosc finansowa,
      - pracuje u siebie wiec pracuje ile chce i kiedy chce;
      - nie jest praca monotonna;
      - cały czas mam kontakt z ludźmi;
      - moge oderwac sie od garow, sprzatania itp;
      - moge miec swoje niunia przy sobie w pracy;
      Mogla bym mnozyc plusy mojej pracy ale rasumujac UWIELBIAM swoja
      prace i daje mi satysfakcje
      • gabi683 Re: lubie swoja prace:)) 10.04.10, 14:31
        magdakingaklara napisała:

        > Pracuje bo:
        > - bardzo lubie swoja prace,
        > - cenie sobie niezaleznosc finansowa,
        > - pracuje u siebie wiec pracuje ile chce i kiedy chce;
        > - nie jest praca monotonna;
        > - cały czas mam kontakt z ludźmi;
        > - moge oderwac sie od garow, sprzatania itp;
        > - moge miec swoje niunia przy sobie w pracy;
        > Mogla bym mnozyc plusy mojej pracy ale rasumujac UWIELBIAM swoja
        > prace i daje mi satysfakcje



        a Ty kochana pracujesz bo lubisz a w cale nie musiszsmileI jesteś właśnie z tych
        nie licznych ,które nie muszą a pracują bo jest to Twój świadomy wybórsmile
        • magdakingaklara Re: lubie swoja prace:)) 10.04.10, 15:31
          najpiekniejsze jest w zyciu robic to co sie lubi i co przynosi
          satysfakcje. Jedne wola pracowac i spelniac sie zawodowo a inne
          spelniaja sie w ddomusmile Jedno i drugie ma swoje plusy i minusy ale
          nie powinno sie negowac i pietnowac tych ktorzy wola robic czy
          pracowac innaczej niz my same
    • 18_lipcowa1 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 14:50
      - bo chcę mieć swoje pieniądze a także co się z tym wiąże wypracowac
      emeryturę
      - bo chcę się czuć bezpiecznie i mieć zabezpieczone dziecko w razie
      gdyby zostawił/umarł mi mąż, sorry life is brutal, polegam na mężu
      ale bez przesady
      - bo jak mam pracę którą lubię to jest fajnie i jestem szczęsliwa i
      czuję się dowartościowana
      - bo chcę wyjść do ludzi, zaangażować się w coś
      - bo nie chcę wypaść z obiegu, nikt mnie po latach wycierania kup i
      gotowania zup nie zatrudni, no sorry
      - bo bycie pracownikiem zmusza do samodoskonlenia się np. języki ,
      kursy, studia, co daje mi pewność że jak stracę pracę to znajdę drugą

      Ogólnie pracuję bo muszę ( to jasne, gdybym miała mega spadek albo
      była rentierką to jasne że bym nie pracowała ), ale robię wszystko
      by było to przyjemne i miało jak najwięcej plusów.
      • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 15:06
        znalazłam taką definicję "Utrzymanka to kobieta, której zycie
        opłacane jest prze mężczyzn" nie ma słowa czy to żona czy kochanka,
        jest to osoba znajdująca się na czyims utrzymaniu.
        Chyba swoich podpasek nie finansujesz z własnych zarobionych
        środków, a sponsoruje je ci Maż nie?
        • gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 15:13
          ivaz napisała:

          > znalazłam taką definicję "Utrzymanka to kobieta, której zycie
          > opłacane jest prze mężczyzn" nie ma słowa czy to żona czy kochanka,
          > jest to osoba znajdująca się na czyims utrzymaniu.
          > Chyba swoich podpasek nie finansujesz z własnych zarobionych
          > środków, a sponsoruje je ci Maż nie?



          hehhehe www.sjp.pl/co/utrzymanka
          • gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 15:15
            www.joemonster.org/art/3989/Kodeks_etyczny_kochanki_i_utrzymanki
            • magdakingaklara Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 15:36
              a mąż nie jest kochaniek??
              • magdakingaklara Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 15:36
                sorry kochankiem?? tak samo w druga strone zona nie moze byc
                kochanka??
            • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 15:51
              Mogę sobie pozwolić kupić mężowi fajny prezent za własne pieniądze,
              zaprosić go do knajpy i zapłącić rachunek o czym ty możesz sobie
              pomażyć. Twój mąż niestety sam musi sobie wszystko zasponsorować,
              nawet prezent gwiazdkowy, niby nie ważne, ale jakie przyjemne.
              • kropkacom Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 15:55
                > Mogę sobie pozwolić ...

                I dobrze ci z tym, tak? To o co chodzi? Po co te kilkanaście postów?
              • gabi683 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:59
                ivaz napisała:

                > Mogę sobie pozwolić kupić mężowi fajny prezent za własne pieniądze,
                > zaprosić go do knajpy i zapłącić rachunek o czym ty możesz sobie
                > pomażyć.

                Oj biedactwo za faceta płacić ,nie wiem z jakiego środowiska wywodzisz bo dama
                napawano nie jesteś .

                Twój mąż niestety sam musi sobie wszystko zasponsorować,
                > nawet prezent gwiazdkowy, niby nie ważne, ale jakie przyjemne.


                wiesz w życiu są ważniejsze sprawy
                • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 18:19
                  jestem normalną liczącą na siebie kobietą, żyję w czasach gdzie jest
                  równouprawnienie pod każdym względem. Czasy dam i panów już się
                  dawno skończyły, obudź się.
                  • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 18:24
                    ivaz, to dawaj do roboty w kopalnismile
                    w koncu mamy rownouprawnienie, prawdabig_grin
              • el_jot Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:47
                Mogę sobie pozwolić kupić mężowi fajny prezent za własne pieniądze,
                > zaprosić go do knajpy i zapłącić rachunek o czym ty możesz sobie
                > pomażyć. Twój mąż niestety sam musi sobie wszystko zasponsorować,
                > nawet prezent gwiazdkowy, niby nie ważne, ale jakie przyjemne.
                Macie rozdzielnośc majątkową?
        • 18_lipcowa1 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:08

          > Chyba swoich podpasek nie finansujesz z własnych zarobionych
          > środków, a sponsoruje je ci Maż nie?

          a to do mnie?
          • kropkacom Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:25
            A jak to jest z tobą Lipiec? Pracujesz już? I co byś zrobiła gdyby się okazało
            że nie masz szansy na dobrze płatną pracę, dziecko w żłobku pół miesiąca
            choruje, nie masz rodziny pod nosem a mąż ma nieobciążającą ale dobrze płatną
            pracę?
            • 18_lipcowa1 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 19:00
              kropkacom napisała:

              > A jak to jest z tobą Lipiec? Pracujesz już?

              Nie. Jestem na macierzyńskim.

              I co byś zrobiła gdyby się okazało
              > że nie masz szansy na dobrze płatną pracę, dziecko w żłobku pół
              miesiąca
              > choruje, nie masz rodziny pod nosem a mąż ma nieobciążającą ale
              dobrze płatną
              > pracę?


              Gdyby mąz miał dobrze płatną pracę NADAL BYM SZUKAŁA ale bez presji
              po prostu. Wtedy kasę przeznaczyłabym na studia, kurs,
              przekwalifikowanie po prostu.
              Poza tym JA akurat mam szanse na pracę, w której płacą więcej niż
              najniższą.
              A rodzinę pod nosem mam i nie gdybam.
          • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 18:22
            nie, nie do ciebie.
        • panirogalik Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:52
          o co chodzi z tym kupowaniem podpasek za mężowską kasę?? Już nie pierwszy raz
          taki argument słyszę/ czytam. Ja sobie podpaski i tampony kupuję za swoją kasę
          którą zarobił mój mąż i nie widzę w tym nic dziwnego, no kto jak nie ja ma sobie
          kupować podpaski z jego kasy?
          • kropkacom Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:57
            Bo tolerancyjne panie pracujące nie uważają że pieniądze w związku są wspólne
            bez różnicy kto je zarobił. Jak taka pani straci pracę, czy zdolność pracy to
            właśnie będzie kupować sobie podpaski nie za swoje. Mąż jej może wydzieli (no
            chyba ze nie). W sumie smutne.
            • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 18:22
              kropkacom napisała:

              > Bo tolerancyjne panie pracujące nie uważają że pieniądze w związku
              są wspólne
              > bez różnicy kto je zarobił.




              jak to mawia moj maz, ludzie ktorzy maja osobne konta w
              zwiazku/malzenstwie, nie maja do siebie zaufania i tyle.
              znam sporo takich "tolerancyjnych pan", ktore nawet zlotowki z
              wyplaty swoich chlopow nie widza.
              dlatego tez wedlug nich kasa w zwiazku nie jest wspolna. stad to
              myslenie.
              • 18_lipcowa1 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 19:04

                > jak to mawia moj maz, ludzie ktorzy maja osobne konta w
                > zwiazku/malzenstwie, nie maja do siebie zaufania i tyle.


                Ależ ten twój mąż mądry. Pozazdrościć.
                >
                >
                >
                • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 19:07
                  no ale co lipcowasmile
                  racja.
                  jesli ludzie maja osobne konta, jedno nie widzi nawet zlotowki z
                  wyplaty drugiego malzonka, nie maja oboje dostepu do konta, to chyba
                  jest brak zaufaniasmile
                  takich zwiazkow troche znam.
                  • 18_lipcowa1 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 20:00
                    deodyma napisała:

                    > no ale co lipcowasmile
                    > racja.
                    > jesli ludzie maja osobne konta, jedno nie widzi nawet zlotowki z
                    > wyplaty drugiego malzonka, nie maja oboje dostepu do konta, to
                    chyba
                    > jest brak zaufaniasmile
                    > takich zwiazkow troche znam.

                    nie łącz posiadania osobnych kont z brakiem dostępu do konta
                    małżonka, oraz tym że się nie widzi wypłaty

                    mamy z mężem osobne konta ale rządzmy kasą wspólnie
                    • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 21:38
                      ok. Wy rzadzicie kasa wspolnie, chociaz macie oddzielne konta.
                      ze mna i mezem kiedys tez tak bylo, ale pozniej zalozylismy konto
                      wspolne.
                      ale ja pisze o zwiazkach, gdzie kazd ma swoje konto, swoja kase a
                      druga strona nie ma dostepu do konta partnera i nawet grosza z jego
                      wyplaty nie widzi.
                      on sobie, ona sobie. rozumiesz?
                      co innego miec oddzielne konta i zarzadzac kasa wspolnie a co
                      innego, gdy sie ma oddzielne i jest podzial na MOJE i TWOJE.
                      • 18_lipcowa1 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:28

                        > on sobie, ona sobie. rozumiesz?
                        > co innego miec oddzielne konta i zarzadzac kasa wspolnie a co
                        > innego, gdy sie ma oddzielne i jest podzial na MOJE i TWOJE.
                        >
                        >


                        z tego co zrozumialam wrzucilas wszystkich do jednego wora
                        • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:44

                          > z tego co zrozumialam wrzucilas wszystkich do jednego wora
                          >


                          niesmile
                          dlatego zadalam pytanie odnosnie tych kontsmile
              • magdakingaklara Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 20:07
                Gadasz pierdoly. My mamy osobno konta i jakos mi w zwiazku nie
                przeszkadza i zaufanie nie ma tu nic wspolnego.
                • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 21:39
                  ale zarzadzacie kasa wspolnie, czy jest podzial na MOJA KASA i
                  TWOJA KASA?
                  • magdakingaklara Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:24
                    wspolna, ale mnie nie interesuje ile on zarabia i ile ma na koncie
                    bo jakos mi to do szczescia nie jest potrzebne. Obydwoje co miesiac
                    mamy inne wyplaty ale jakos sen z powiek nam to nie spedza ani mu
                    ani mi. Najwazniejsze ze sa wink)
                    • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:27
                      czyli Ty sobie i on sobie?
                      a dlaczego?
                      tak z ciekawosci pytam.
                      • magdakingaklara Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:38
                        a czemu sadzisz ze ja sobie a on sobie??
                        Mam podzielone kto za co odpowiada i za co placi co w tym dziwnego??
                        Mi ani jemu nigdy nie przeszkadzalo ze mamy osobne konta, jestemy
                        upowaznieni do kont, znamy piny itp. Dla mnie nie jest to dziwne
                        wresz przeciwnie wsrod moich znajomych czy rodziny to raczej
                        normalne proceder a jak pisalam nie ma parcie na jego konto.
                        Moze gdybym byla na jego utrzymaniu to bardzo by mnie to
                        interesowalo ale stac mnie na co chce wiec po co mi wiedziec ile ma
                        na koncie?? w kazdej chwili moge isc i sprawdzic ale po co??
                        czy to cos zmieni?? nie rozumiem zdziwienie
                        • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:50
                          bo to tak wygladalo, jakby w Waszym zwiazku kazde zylo sobie.
                          Twoja kasa to Twoja kasa a jego kasa to jego.
                          jesli znacie piny do swoich kont, to chyba po to, zeby z nich
                          korzystac.
                          poki ja i maz mielismy oddzielne konta, znalismy piny do swoich kart
                          i sila rzeczy wiedzielismy, ile zarabiamy, ile jest tej kasy na
                          koncie itd...
                          zadne z nas nie mialo parcia na konto drugiego, ale w koncu
                          zalozylismy wspolne, wszak tak nam bylo wygodniej.
                          w tym wypadku to chyba niemozliwe, zeby zadne z nas nie wiedzialo,
                          ile kasy znajduje sie na konciebig_grin
                          nawet, gdy pracowalam i moja wyplata wplywala na nasze konto, ,az
                          wiedzial, ile zarabiam i wcale o to pytac nie musialbig_grin
                          • magdakingaklara Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 23:09
                            znam ale nie korzystam, jesli potrzebuje to mowie ze potrzebuje tyle
                            i tyle i mi przelewa na konto albo daje. Moze tak jest bo on ma
                            konto firmowe i wiadomo to jest troche inaczej niz przy osobistym
                            ale jakos ani mi ani jemu nie zalezalo i nie zalezy na wspolnym. Ile
                            on zarabia to mniej wiecej wiem ale ze prowadzi dzialalnosc uslugowa
                            sa to zarobki bardzo rozna a i koszta tez sa rozne wiadomo place,
                            kupno narzedzi, podatki itp.
                            gdybym byla na jego utrzymaniu moze chciala bym wiedziec a tak po co
                            mi to?? szczesci mi to nie da a nie jestem tez dociekliwa ani on w
                            stosunku do mojego zarobku. Najwazniejsze ze obydwoje mamy takie
                            samo podejscie do tej kwestii bo gorzej by bylo gdybysmy mieli
                            odmiene zdania. A ja jestem zdania ze jak dwojgu pasuje to trzeciemi
                            nic do tego hehewink)
                            • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 23:23
                              a to dobrzesmile
            • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 19:12
              Panie paracujące zazwyczaj mają oszczędności, a jak nagle straca
              pracę zaraz znajdą drugą.
              Poza tym zawsze bedzie mnie stac na moje podpaski, nie muszę w to
              angazowac męża.
              Gorzej jak takiej kurki maż straci prace i kurka bedzie musiała do
              pracy pojść to bedzie naprawde smutne.
              • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 19:22
                ivaz napisała:

                > Panie paracujące zazwyczaj mają oszczędności, a jak nagle straca
                > pracę zaraz znajdą drugą.




                to zalezy, ile takie pracujace panie zarabiaja bo nie wszystkie
                kobiety pracujace maja oszczednoscismile

                > Poza tym zawsze bedzie mnie stac na moje podpaski, nie muszę w to
                > angazowac męża.


                ale dlaczego nie mialabys kupowac podpasek za kase meza?
                jak stracisz prace, maz Ci na nie nie da i bedziesz musiala na nie
                pozyczac?
                znam przypadek, gdzie babka musiala pozyczyc kase na podpaski, bo
                maz zalowal jej glupich 3 zl na nie.


                > Gorzej jak takiej kurki maż straci prace i kurka bedzie musiała do
                > pracy pojść to bedzie naprawde smutne.




                no to pojdzie do tej pracy i zacznie sie w koncu spelniac zawodoo a
                praca stanie sie jej pasjabig_grin
                • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 19:59
                  Mówimy tu o paniach które są całe zycie na utrzymaniu męża, a nie
                  chwilowo przebywając np. na urlopie wychowawczym, to jestem w stanie
                  zrozumieć, ale nie rozumiem kobiet niepracujących całe życie
                  • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 21:40

                    ivaz napisała:

                    > Mówimy tu o paniach które są całe zycie na utrzymaniu męża, a nie
                    > chwilowo przebywając np. na urlopie wychowawczym, to jestem w
                    stanie
                    > zrozumieć, ale nie rozumiem kobiet niepracujących całe życie




                    ale to ich sprawa i nam nic do tegosmile
                • panirogalik Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 21:14
                  no ale co wy tak na te podpaski się uparłyście? Ostatnio też koleżanki się mnie
                  zapytały, czy jak kiedyś nie pracowałam to na podpaski brałam od męża kasę. No
                  tak i to w dodatku nie od męża a od kandydata na męża, na jedzenie, kosmetyki,
                  papier toaletowy, tarkę do pięt i maść na infekcję też
                  • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 21:44
                    moze one o to pytaly, bo mialy przykre doswiadczenia ze swojego ze
                    swojego zycia.
                    moja kolezanke, ktora byla swieo upieczona mezatka, babki w pracy
                    ostrzegaly przed jej mezem, ze teraz jest wszystko cacy a pozniej
                    maz nawet na podpaski jej nie da.
                    ona sie z teo smiala.
                    jakis czas temu, gdy nie pracowala, dostala okres i jie miala
                    podpasek w domu, maz nie chcial jej na nie dac. musiala pozyczyc
                    kase na nie od kolezanki.
                    wiec cos w tym chyba jest.
                    na szczescie mnie moj maz na podpaski nie zaluje a jak go poprosze,
                    sam mi kupujebig_grin
                    • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 21:52
                      no i tu sie róznimy, ze ja nie muszę się prosić nikogo, bo takie
                      rzeczy jak podpaski kupuje za swoje.
                      • kropkacom Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 21:57
                        > rzeczy jak podpaski kupuje za swoje.

                        Pomnik sobie postaw. Najlepiej z zakupionych za własne podpasek. Litości ...
                        • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:33
                          Ja nie czuję sie z tego względu ze pracuje wyjątkowo, a czuję sie
                          normalnie, jak zdrowy, dojrzały czlowiek, który potrafi utrzymac się
                          sam, mąż mi jest potrzebny do innych celów życiowych niż do
                          sponsoringu.
                          Za bardzo szanuję go jako człowieka, mojego partnera, ale też bardzo
                          cenię swoją niezależność.
                      • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 21:58
                        no to faktycznie, biedna jestessmile
                        na Twoim miejscu zaczelabym sie powaznie martwic, co bedzie, jak
                        stracisz prace.
                        prosic meza o podpaski...
                        toz to ponizej Twojej godnoscibig_grin
                        to takie zenujace...
                        • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:24
                          Znajdę drugą, wiec się nie przejmuj,mój mąż raczej nie bedzie
                          sponsorem moich podpasek.Nie potrafie wykorzystywać ludzi i zyc na
                          czyjś koszt.
                          Oczywiście, że to by było poniżej mojej godności,zgadzam się w 100%
                          • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:30

                            ivaz napisała:

                            > Znajdę drugą, wiec się nie przejmuj,mój mąż raczej nie bedzie
                            > sponsorem moich podpasek.Nie potrafie wykorzystywać ludzi i zyc na
                            > czyjś koszt.
                            > Oczywiście, że to by było poniżej mojej godności,zgadzam się w
                            100%



                            a skad wiesz, ze znajdziesz druga?
                            a to jak juz powiesz mezowi, ktory jest na miescie " czy mozesz
                            kupic mi podpaski" to on czuje sie wykorzystywany?
                            kilka zlotych oznacza, ze zyjesz na koszt meza?smile
                            straszne rzeczy opowiadasz kolezankobig_grin
                            nie zazdroszcze.
                            no, ale zyj sobie, jak chcesz.
                            big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                            • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:44
                              Bo jestem fachowcem, skończyłam dobre studia, mam duże doświadczenie
                              w branzy jakiej pracuję więc o swoja przyszłość się nie martwię.
                              Owszem podpaski to jest tylko marginalna część kosztu utrzymania
                              kobiety, potrzebujesz tez ciucha, kosmetyków, bielizny, wizyt u
                              lekarzy, itp. jak się wszystko do kupy zbierze to jest całkiem
                              niezła sumka, a przez cale życie duży majątek, to jest okradanie
                              własnych dzieci przez ciebie, bo mąż nie tylko musi je utrzymać co
                              rozumiem, ale też dorosłego, odpowiedzialnego za swe czyny człowieka
                              i nie wstydzisz się tak żerować na innym człowieku, to jest
                              zaskakujące.
                              • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 22:54
                                zaskakujaca to jest akurat Twoja glupotabig_grin
                                az dziw bierze, ze przy takiej glupocie jestes fachowcem po dobrych
                                studiachbig_grin
                                skad sie takie okazy jak Ty biora?big_grin
                                • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 23:17
                                  to jest tylko czysta ekonomia, moja droga bo gdybys poszła do roboty
                                  twój chłop miałby jedną gębę mniej do utrzymania, wtedy więcej
                                  pieniędzy przeznaczyłby na przyszłość dzieci. Nie wiem i nie chce
                                  wiedziec na jakim poziomie zyjecie, ale gdybys pracowała to na pewno
                                  stopa zyciowa by wam się podniosła, bo o ile twój mąż ma obowiązek
                                  utrzymac dzieci, to ciebie juz nie. To co wydaje na zdrową babę,
                                  której się nie chce pracować mógłby przeznaczyc na przyszłość dzieci
                                  Z ekonomicznego punktu widzenia tak to wygląda.
                                  Napisałam już ze dziwią mnie kobiety które całe życie siedzą w
                                  domu,a ich ręce nie splamiły sie nigdy pracą, a nie te które
                                  wychowuja małe dzieci lub mają chore dzieci bo to inna historia
                                  • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 23:28
                                    oj ivaz ivazsmile
                                    pracowaalam kochanie i pracowac mam zamiar nadal, gdy moja dziecina
                                    pojdzie do przedszkola, wiec rozczaruje Cie, bo nie naleze do tych
                                    bab, ktorym pracowac sie nie chce a me raczyny nigdy sie praca nie
                                    skalalybig_grin
                                    naleze do tych bab, ktore maja male dziecko, wiec juz sie tak nie
                                    produkuj, bo szkoda klawiaturysmile
                                    tak swoja droga, dlaczego w realu nigdy nie spotkalam kobiety, ktora
                                    glosi poglady podobne do Twoich?
                                    czyzby bylo brak im odwagi do ich wyglaszania?big_grin
                                    • ivaz Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 23:45
                                      no widzisz to się dogadałyśmy wink
                                      Nie wiem czy to są jakieś dziwne poglądy, raczej zdrowy rozsądek.
                                      Po to pan Bog stworzył czlowieka myslącego, dał mu ręcę nogi i
                                      rozum, żeby mógł byc samowystrczalny, a nie cwaniakował i zył
                                      kosztem innych, mąża, brata czy rodziców. Owszem jeśli jest taka
                                      potrzeba,np choroba, małe dzieci w domu to ok takie jest życie,
                                      ktoś musi pracowac, ktoś inny zając się dziećmi, ale przedszkolaki
                                      nie potrzebują juz mamy 24 godz. na dobę, nie wspomnę juz o
                                      nastolatkach. Skłonna jestem zrozumieć też panią która siedzi w domu
                                      z własnego widzimisia, i sam się sponsoruję, odziedziczyłą np duży
                                      majątek więc to jej sprawa na co go przeznacza, więc widzisz nie
                                      wrzucam wszystkich kobiet siedzących w domu do jednego worka
                                      • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 23:52
                                        ale niech kazdy zyje, jak chcesmile
                                        mnie nic do tego, czy ktos pracuje, czy nie.
                                        mam swoje zycie, swoje sprawy i tego sie trzymam.
                                        jesli miedzy dwojgiem ludzi jest taki uklad, ze pan utrzymuje pania,
                                        to ok.
                                        mnie tylko zastanawia to, czemu w realu nie spotkalam osoby, ktora
                                        glosi takie pogladysmile
                                        • ivaz Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 00:11
                                          deodyma nie wiem czemu moje poglądy cię dziwią, juz poczciwy stary
                                          Freud mówił "miłość i praca to dwa niezbędne składniki dojrzałego,
                                          zdrowego, dorosłego życia".
                                          Wystarczy tez przeanalizwoać hierarhie potrzeb wg Maslowa w jego
                                          piramidece zaraz po potrzebach fizjologicznych jest potrzeba
                                          bezpieczeństwa wg niego człowiek po to pracuję, żeby zapewnic sobie
                                          samemu bezpieczeństwo, nikt lepiej nam tego nie zapewni nawet
                                          najlepszy mąż na świecie.O potrzebie samorealizacji nie bede pisała
                                          bo to pojęcie względne. Jedna kobieta bedzie sie realizowała w
                                          kuchni inna w nauce i obie bedą zaowolone.
                                          • deodyma Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 00:16

                                            O potrzebie samorealizacji nie bede pisała
                                            > bo to pojęcie względne. Jedna kobieta bedzie sie realizowała w
                                            > kuchni inna w nauce i obie bedą zaowolone.


                                            o wlasniesmile

                                            co do pogladow, to pisze, ze nie spotkalam kobiety, ktora by glosila
                                            podobne do Twoich w realubig_grin
                      • gabi683 Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:10
                        ivaz napisała:

                        > no i tu sie róznimy, ze ja nie muszę się prosić nikogo, bo takie
                        > rzeczy jak podpaski kupuje za swoje.


                        A mój maż kupuje za Nasze
              • el_jot Re: Pracujecie bo? 11.04.10, 13:54
                ivaz napisała:

                > Panie paracujące zazwyczaj mają oszczędności, a jak nagle straca
                > pracę zaraz znajdą drugą.

                Szkoda, że tak mało jeszcze wiesz.
          • agni71 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 19:46
            panirogalik napisała:

            > o co chodzi z tym kupowaniem podpasek za mężowską kasę?? Już nie
            pierwszy raz
            > taki argument słyszę/ czytam. Ja sobie podpaski i tampony kupuję
            za swoją kasę
            > którą zarobił mój mąż i nie widzę w tym nic dziwnego, no kto jak
            nie ja ma sobi
            > e
            > kupować podpaski z jego kasy?


            Wiesz, ja to jestem TAKA leniwa, ze nieraz mąż mi kupuje za
            zarobione przez siebie pieniądze. Straszne, prawda?
    • sueellen Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 15:23
      Pracuje bo:
      - spelniam sie zawodowo. Moja praca jest ciekawa, pelna wyzwan, cigle sie czegos
      ucze, podrozuje
      - spotykam wielu ciekawych ludzi ktorych nigdy nie spotkalabym w okolicznych
      knajpach, odwiedzam ciekawe miejsca, poznaje obce kultury, lacze przyjemne z
      pozytecznym
      - niezle mi placa, jestem niezalezna finansowo. Kiedy pracujemy oboje, w razie
      klopotow (utrata pracy, rozstanie, wypadki) jestesmy w jakis sposob zabezpieczeni
      - bede miala emeryture
      - mam z czego oszczedzac by miec cos tylko swojego na czarna godzine. Jesli
      czarna godzina nie nadejdzie, bede miala co zapiac wnukom w testamencie smile

      Odwalam sie od matek niepracujacych, nie interesuja mnie za bardzo, a moja praca
      mnie uwznosla i nie moge sie doczekac by do niej wrocic (jestem na urlopie
      macierzynskim).

      A z drugiej strony, po co matkom niepracujacym studia na przyklad???
      Bo generalnie o to samo moglabys zapytac studentow - po co studiujecie?

      > A Rozwijam sie.
      Ksztalcic sie mozna tez samemu na kanapie z ksiazka w reku. Nie trzeba
      wykladow i dyplomow

      B Zeby miec lepszy zawod i lepiej zarabiac
      A po co zawod i chodzenie do pracy? (patrz pierwszy post)

      > C Chcę widywać ludzi. Spotykać się z nimi.
      > (Do widywania się z innymi służy knajpa. Po to ją zbudowali. Pić można na umór
      > i nauczyciel nie patrzy przez ramię)
    • anorektycznazdzira Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 15:54
      Eeeee...już myslałam, że coś odpowiem, ale doczytałam do końca i
      doszłam do wniosku, że post jest durnowaty więc nie ma sensu.
      Frustracja za bardzo przebija.
    • evee1 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:01
      > Robisz coś na co wcale nie masz ochoty przez cały dzień
      Ja uwielbiam robic to co robie w pracy i na dodatek dobrze mi za to placa. W
      domu tego samego nie robie i na dodatek pieniadze z nieba mi nie leca. Wiec
      chyba jest jasne po co chodze do pracy...
    • 18_lipcowa1 W ogóle co to za pytanie.... 10.04.10, 16:07
      pracujecie bo?

      Pracujemy bo kurde żreć musimy, rachunki zapłacić, dziecko ubrać,
      korzystać z możliwości które daje świat.
    • becbec5 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:17
      Bo mam dwie ręce i żołądek, który trzeba co jakiś czas napełnic.
      To tak trochę z przymróżeniem oka.

      A tak serio, to dlatego, że że brzydzę się pasożytami, a ktoś, kto
      żyje dzięki pracy innej osoby to dla mnie pasożyt. Wychowana byłam
      na przyszłego "pracownika", a nie na "gadający mop" (straznie od
      dziś podoba mi się takie określenie" i nie wyobrażam sobie żeby nie
      pracowac, a pieniędzy w domu nad raczej nie brakuje.

      Co innego, że praca to moja pasja, ale to już nie jest kwestią
      przymusu czy nie przymusu, tylko znalezienia dla siebie właściwego
      miejsca.

      aldona
      • kropkacom Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 16:28
        > A tak serio, to dlatego, że że brzydzę się pasożytami, a ktoś, kto
        > żyje dzięki pracy innej osoby to dla mnie pasożyt. Wychowana byłam
        > na przyszłego "pracownika", a nie na "gadający mop"

        Porażająca tolerancja mam pracujących. Ktoś wam każe nie pracować?
        • kra123snal Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:05
          a poza tym jezeli razem partnerzy zgadzają się na taki a nie inny
          układ, to nie jest to pasożytowanie, wykorzystywanie, tylko zdrowy
          partnerski układ. Współczuję kobietom, które cały czas muszą coś
          udowadniać, które muszą koniecznie dowartościować się, traktują
          pracę jako najwyższą cnotę. Co komu do tego jakie realacje panują w
          związku, jeżeli samym partnerom jest z tym dobrze? Niektórzy lubią
          sprzątać, gotować, lubią dzieci, czytać książki, oglądać tv,
          spacerować, biegać, męczyć się na siłowni i/lub pracować zarobkowo.
          Czy ta jedyna kwestia określa nasz charakter, sposób wychowania,
          podejścia do mężczyzn (nota bene dziwna jest wola "ulżenia" facetom,
          skoro w wielu miejscach na świecie, to własnie mężczyźni
          odpowiedzialni są za dramat wielu kobiet)? Może źle dobrałyście
          partnerów, skoro nie robicie co lubicie, tylko udowadniacie sobie,
          jemu i innym własną wartość definiowaną poprzez pracę zarobkową?
      • girasole01 Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:10
        "A tak serio, to dlatego, że że brzydzę się pasożytami, a ktoś, kto
        żyje dzięki pracy innej osoby to dla mnie pasożyt. "
        Mocne slowa. Ale chyba nie do konca chcialas to powiedziec. Bo nie
        uwazasz chyba swoich dzieci za pasozyty? Albo doroslych dzieci,
        ktore studiuja? Albo ludzi chorych, niepelnosprawnych, niezdolnych
        do pracy? Czyli jednak nie kazdy, kto zyje dzieki pracy innej osoby
        jest pasozytem? Swoja droga w domu tez jest jakas praca do
        wykonania. Jasne, pewnie nie potrzeba na nia poswiecac 40 godzin w
        tygodniu, tylko kilkakrotnie mniej, ale jest to praca, ktora ktos
        musi wykonac. Gdyby nie wykonywala tego ta niepracujaca zona, to
        musialby ja wykonac ktos inny, pewnie za pieniadze (bo o ile
        pracujacy samotny facet da rade sie domem zajac, o tyle dzieckiem
        sie nie zajmie pracujac, a opieka do dziecka kosztuje). Wiesz ile
        zarabiaja gosposie, czy tez babysitters (czyli osoby, ktore robia
        to, co te nierpacujace zony)? Wiec rozumiem, ze te niepracujace
        zony, wykonujace prace gospos i opiekunek jednak pasozytami nie sa?
      • deodyma Re: Pracujecie bo? 10.04.10, 17:37

        > A tak serio, to dlatego, że że brzydzę się pasożytami, a ktoś, kto
        > żyje dzięki pracy innej osoby to dla mnie pasożyt. Wychowana byłam
        > na przyszłego "pracownika", a nie na "gadający mop" (straznie od
        > dziś podoba mi się takie określenie" i nie wyobrażam sobie żeby
        nie
        > pracowac, a pieniędzy w domu nad raczej nie brakuje.





        znam kobiety, ktore maja po 2 chorych dzieci. po ich dzieciach
        choroby nie widac a one same nie pracuja.
        dla Ciebie to tez sa pasozyty?
        ciekawe, czy bylabys taka odwazna w realu, zeby powiedziec cos
        podobnego kobiecie niepracujacej. bardzo w to watpiebig_grin


        > Co innego, że praca to moja pasja, ale to już nie jest kwestią
        > przymusu czy nie przymusu, tylko znalezienia dla siebie właściwego
        > miejsca.
        >
        > aldona







        aldonko, nie kazdy ma to szczescie, ze znajduja sobie taka prace,
        jak Tysmile
        w moim miescie sa kobiety, ktore pokonczyly po dwa kierunki studiow
        a pracy dla niech nie ma.
        to tez pasozyty?smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka