kub-ma
22.06.10, 19:16
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96857,7998652,Porod_to_babska_sprawa.html
I dwa fragment wywiadu:
"Dlatego pociąga mnie pomysł: poród - babska sprawa. Wiem, że to
teraz strasznie niepopularny pogląd, ale uważam, że kobiety
pomagające rodzącej często radzą sobie lepiej, bo budzi się w nich
instynkt i wchodzą w rolę."
"Jestem przeciwniczką zmuszania mężczyzn do uczestniczenia w
porodzie. Niestety, presja środowiska jest ogromna: jak nie idziesz
z żoną do porodu, to nie jesteś dobrym ojcem, wszyscy koledzy byli,
a ty nie pójdziesz. To fatalne podejście. Nie wolno ich zmuszać nie
tylko do bycia przy porodzie, ale też do tego, że muszą tam być cały
czas. Trzeba im wcześniej powiedzieć, że mogą wyjść, trzeba im
powtarzać: nie wytrzymasz, to wyjdziesz, i już. Umów się, chłopie, z
żoną, że wyskoczysz na godzinę coś zjeść albo zapalić. Proszę sobie
wyobrazić palacza, który przez kilkanaście godzin musi obejść się
bez papierosa."
Uważam, że poród to sprawa nie tylko rodzącej ale i ojca dziecka.
Dla mnie punktem wyjścia jest uczestnictwo obojga w porodzie.
Dopiero po rozmowach i wspólnych ustaleniach można zdecydować o
innej wersji. Przy czym większą wagę ma głos rodzącej.
Może jestem wredna, ale jeżeli uznałąbym, że partner musi być przy
mnie podczas porodu, to bardzo ciężko byłoby mi zaakceptować jego
odmowę. A wyjście na obiad, a tym bardziej na papierosa byłoby
zakazane. Męczymy się wspólnie. Czyli wredna jednak jestem.
A Waszym zdaniem to babska sprawa ten poród?