Dodaj do ulubionych

"Poród to babska sprawa"

    • ga-ti Re: "Poród to babska sprawa" 23.06.10, 14:54
      Artykułu nie czytałam, wszystkich wypowiedzi też nie.
      Mój mąż był ze mną podczas 2 porodów i bardzo się cieszyłam, że był. Byliśmy po szkole rodzenia, wiedział co i jak będzie się działo i co on może zrobić by mi pomóc. I pomagał. Jako sprawny i w tej chwili myślący trzeźwo, wszystkiego pilnował, podawał, podtrzymywał, podpierał, pytał położną, rozśmieszał nawet, zagadywał, bym mogła pomyśleć o czymś innym, dodawał otuchy - spisał się.
      Myślę, że może kiedyś przy 3 porodzie poradzę sobie sama, ale wtedy dobrze, że był.
      Nie wyobrażam sobie ze mną mamy ani tym bardziej teściowej (nawet nie powiedzieliśmy im, że jedziemy do porodu, dowiedziały się już po), może ewentualnie bardzo bliską koleżankę.
      Zaznaczę, że mąż nie był do niczego przymuszany smile A dumny jest do tej pory, że był ze mną i że pierwszy trzymał nasze dzieci na rękach.

      Na papierosa nie wychodził, bo nie pali, ale byliśmy w sali porodowej jakieś 2 i pół godziny, więc wytrzymał nawet bez obiadu.

      Rozumiem jednak, że ktoś może sobie nie życzyć męża w tej chwili przy sobie oraz, że mąż może nie chcieć - przymus jest zły!
      • grzalka Re: "Poród to babska sprawa" 23.06.10, 15:04
        gdyby była opcja, że może rodzić i być w ciąży partner to bez wahania bym się
        zamieniła- w ogóle nie czuję tej mistyki i poród bez partnera byłby dla mnie
        porażką związku
    • kikki123 Re: "Poród to babska sprawa" 23.06.10, 15:17
      O ile wszystko pójdzie zgodnie z planem, to podczas porodu będzie ze mną bliska
      przyjaciółka a chłop poczeka na zewnątrz. Wystarczy mi świadomość, że jest w
      pobliżu.
    • 18_lipcowa1 iii tam 23.06.10, 19:54
      Nie, nie babska.
      Męska też, jak najbardziej.
      Dopóki nie dostałam znieczulenia zbędny byl mi każdy poza
      anestezjologiem. Mój mąz stał obok mnie cały czas, ale jego
      obecności nie pamiętam i w bólach g.. mnie obchodziło czy jest i co
      czuje.
      Potem jak dostałam zzo to sie przydał bo zwyczajnie umarłabym z
      nudów, bo czułam się super, a poród jeszcze trochę trwał.

      W fazie parcia też raczej pomagały mi położne, męzowi kazałam usiąść
      i zapewniłam że to nie boli, bo wydawało mu się ,że mnie boli jak
      się spinam do parcia.

      Jedynie widok dziecka okazał się niezastąpiony, tzn to że ją
      zobaczył razem ze mną.

      Sam widok porodu wg niego po zzo jest super, nie było krwi, rzeźni
      itp. Po prostu mega wysiłek i tyle.

      Ciesze sie ze był.
      Facet ktory mdleje podczas porodu żony albo się go boi to zwyczajna
      ci..a po prostu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka