Dodaj do ulubionych

Mały dręczyciel zwierząt

29.07.10, 20:48
Pożyczyliśmy teściowej nasz dom letni na miesiąc wakacji aby mogła
przyjechać z wnukami. Starszą dziewczynkę znam-jest grzeczna i miła.
Trzyletniego chłopca trochę mniej. Przyjechaliśmy na kilka dni w
odwiedziny. Zabraliśmy ze sobą nasze zwierzaki. Mamy dwa psy i kota,
są one łagodne i lubią dzieci a szczególnie przepadają za
dziewczynką, która uwielbia zwierzęta. Teściowa przekonywała, że
chłopiec również lubi zwierzaki ale bardzo szybko przekonałam się, że
jest inaczej. Najpierw dorwał kotkę, próbował na niej usiąść i
jednocześnie wydłubać oko. Kazałam mu zejść i zaczęłam tłumaczyć, że
tak nie wolno, że kot to nie zabawka i go to boli. Niby zrozumiał ale
już po chwili przydybałam go jak chciał ją dźgnąć widelcem. Minęło
kilka minut jak podszedł do mojego małego psa i z całej siły kopnął
go w brzuch. Wkurzyłam się i zareagowałam już dosyć ostro. Teściowa
zamiast go skarcić dopytywała się tylko "kopnąłeś pieska, kopnąłeś?"
i głaskała go po głowie. Po chwili doszło do kolejnego incydentu.
Mały capnął dużego psa za nos i boleśnie go wykręcił. Jeszcze
później, patrząc mi prosto w oczy próbował nadepnąć na łapę śpiącego
psa. Chłopiec wogóle nie reagował na moje zakazy, teściowa się nie
przejmowała a mąż mnie ochrzanił, że jestem przewrażliwiona.
Następnego dnia zgodnie ze wskazówkami przestałam reagować. Mały pies
i kot się pochowały a duży znowu uszczypnięty w pysk przez dzieciaka
odwinął się i go pogonił (dopiero wtedy przerażona teściowa zaczęła
zwracać uwagę na to co robi chłopiec). Jak myślicie skąd się biorą
takie zachowania u dzieci? Ja nie spotkałam się z czymś takim, moja
córka i jej koledzy są bardzo delikatni i nie robią zwierzakom
krzywdy. Jak reagować na zachowanie małego bo zanosi się, że razem z
teściową będą częstszymi gośćmi? Tak na marginesie - chłopiec ma
wogóle dziwne zapędy-kopie siostrę, moją córkę boleśnie ugryzł,
siostrę gryzie do krwi.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 20:54
      To jakieś obce tobie dzieci?
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 20:59
        To wnuki mojej teściowej. Dzieci brata mojego męża.
        • atowlasnieja Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 10:24
          zatem bratankowie twojego męża
    • vefa Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 20:58
      Nie jesteś przewrażliwiona, to straszne, naganne. Reagowałabym tak samo jak Ty
      albo nawet ostrzej!
      Ze swojego doświadczenia wiem, że okrutni ludzie po prostu się rodzą. Mój wujek
      taki właśnie był... Mój ojciec totalnie w drugą stronę... i za oczywistą miłość
      do zwierząt zawsze Go podziwiałam i brałam przykład.

      Przykre, że teściowa nie reagowała... Rodzice muszą nad nim mocno popracować.
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:06
        Teściowa ma niestety podejście takie, że zwierzęta to atrakcyjna
        zabawka dla dziecka.
        I to jest pytanie, skąd takie zachowania? Czy to możliwe, że to kwestia
        charakteru chłopca i czy da się to jakoś naprostować? Może to nie do
        końca mój problem tylko rodziców ale teściowa i dzieci są moimi gośćmi
        i będą nimi często. Mój mąż nie pozwala mi reagować bo twierdzi, że
        krzywdzę jego bratanka a to tylko dziecko...
        • el_jot Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:17
          vivaluna napisała:

          > Mój mąż nie pozwala mi reagować bo twierdzi, że
          > krzywdzę jego bratanka a to tylko dziecko...
          No tak, niech się dzieciak wyładowuje na zwierzątach. Nie wyobrażam
          sobie nie reagować w takiej sytuacji, pies się jeszcze jakoś obroni,
          ale żal kota. Może zaproponuj mężowi, ze zamiast nad zwierzakami
          będzie się chłpopak znęcał nad nim, a to go za nos złapie, a to ucho
          wykręci, a to w łeb uderzy, i broń boże, żeby reagować - toć się
          krzywdę dzieciakowi straszną zrobi.
          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:22
            Bronię swoich zwierzaków a kot też małemu w końcu przyłożył-ma teraz
            pamiątkę na policzku. Mąż ma jakiś szczególny sentyment do tego
            dzieciaka bo teściowa mu wbija do głowy, że mały to wykapany on z
            dzieciństwa. Chyba się poczuł ojcemwink
            Zastanawiam się tylko ile rozumie taki trzylatek, jak do niego trafić?
    • krejzimama Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:01
      Trzeba było strzelić gó...arza w pysk ze dwa razy.
      Tak tylko można ułożyć takie głupie bydle.
      • niezwykladziewczyna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:07
        Nie obrażaj bydląt wink
      • titta Re: Mały dręczyciel zwierząt 03.08.10, 15:29
        Sama sie strzel w pysk - moze otrzezwiejesz.
        Mowa o ...trzylatku, jesli dobrze zrozumialam.
        Pewnie polowa malych chlopcow zachowa sie tak samo, szczegolnie przy
        pierwszym kontakcie ze zwierzetami. Maly w ten sposob zwraca na
        siebie uwage. dla niego lepsza taka, niz zadna. Pies spiacy
        spokojnie jest po prostu...nudny.
        Tu nie ma na co sie zloscic, po prostu trzeba nauczyc rozbojnika
        bardziej cywilizowanych metod...albo pozwolic aby kot go porapal,
        czy wlasnie pies chapnal.

        Ps. moj pierwszy konatakt ze zwierzetami bylo sprawdzanie co zrobi
        kotka, jak jej nadepne na ogon. Nie z checi zadania bolu, tylko z
        ciekawosci. Moze mialam ze dwa lata... pamietam bo skonczylo sie
        spora iloscia krwi. Moja, nie kota. co ciekawe, po tym incydecie z
        kotem sie bardzo zakumplowalismy smile
    • el_jot Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:04
      Mały sadysta rośnie, nie wiem czy bym wytrzymała widząc coś
      takiego...Chyba bym zabrała zwierzaki i wyjechała. A może dzieciak
      chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę, co go w żaden sposób nie
      usprawiedliwia.
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:13
        Trudno mi wyjechać bo ten dom to moja i zwierzaków jedyna odskocznia na
        lato. Siedzieli już miesiąc, który to miesiąc ja z kolei musiałam
        przesiedzieć w Wawie a było jak wiecie strasznie gorąco. Wpadłam tylko
        na trzy dni a potem jeszcze na dwa.
        Ten dzieciak ciągle zwraca na siebie uwagę nieustającym krzykiem i
        piskiem.
    • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:12
      To nie jest normalne.
      Skoro dzieciak jest tak agresywny i do ludzi (jego siostra,Twoja córka) i do
      zwierząt to może ma on jakieś zaburzenia psychiczne?
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:16
        Właśnie nie wiem co z nim nie tak. Może niektóre dzieci takie właśnie
        są, może to kwestia wieku i jakiegoś tam "buntu"? Za cholerę nie wiem
        jak rozwiązać sprawę nie wywołując awantur. Mąż już się do mnie nie
        odzywa.
        • niezwykladziewczyna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:25
          Niestety są też takie złośliwe dzieci.
        • thegimel Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:51
          Albo wychowują małego królewicza najważniejszego na świecie. Próby bicia,
          sprawdzanie reakcji, testowanie granic jest do zniesienia (i wykorzenienia) u
          dziecka 1,5-2 lata. Trzylatek już powinien mieć to dawno za sobą. Albo jest
          rozpuszczonym dzieckiem, które się nauczyło, że wszystko mu wolno, a świat to
          jego zabawka, albo ma faktycznie jakieś zaburzenia.
          • franczii Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 08:02
            Próby bicia,
            > sprawdzanie reakcji, testowanie granic jest do zniesienia (i wykorzenienia) u
            > dziecka 1,5-2 lata. Trzylatek już powinien mieć to dawno za sobą.

            Thegimel za przeproszeniem guzik prawda. Moje dziecko ma 4 lata i wciaz testuje
            w miare jak pojawiaja sie nowe dla niego sytuacje a zaburzen zapewniam nie ma
            zadnych. Gdyby bylo tak jak piszesz to by znaczylo ze proces wychowywania w
            wieku 2 lat jest juz zakonczony. Poza tym tu nie ma testowania granic bo nikt
            temu dziecku granic nie stawia jesli chodzi o kontakt ze zwierzeciem. Z tego co
            zrozumialam poza kilkukrotnym upomnieniem, ze czegos nie wolno nikt go nie uczy
            jak sie ze zwierzeciem bawic w cywilizowany sposob. To dziecko nie potrafi sie
            ze zwierzeciem obchodzic bo nikt go tego nie uczyl a dorosli zamiast jego
            kontaktami ze zwierzakiem kierowac to zostawili mu pod tym wzgledem wolnosc.
            Dziecko socjalizuje ze zwierzeciem tak jak potrafi a 3 latek jeszcze moze nie
            potrafic socjalizowac.

            A napisze ci z mojego doswiadczenia z dziecmi, ktore mialy psa na codzien od
            urodzenia. Najpierw pilnowalam, kiedy zaczely raczkowac bo sie balam o dzieci,
            nie wiedzialam jescze jak pies bedzie na dziecko reagowal. Potem nastapil okres
            ze dziecko sie psem srednio interesowalo i w zasadzie tylko wtedy kiedy ktos
            dorosly sie z psem bawil, cud miod, dzieci sama slodycz wobec psa i myslalam, ze
            pinowanie za mna a tu du.pa zbita bo kiedy starszy mial juz dobrze ponad 2 lata
            to dopiero wtedy zaczal wchodzic w samodzielne relacje z psem i zaczal sie z nim
            bawic i zaczelo dochodzic do niemilych dla psa sytuacji. Kilka miesiecy minelo
            zanim sie nauczyl cywilizowanych zachowan a i w tej chwili moze miec chwile
            niepoczytalnosci.
            • thegimel Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 08:15
              Pewnie masz rację. Mam po prostu inny egzemplarz i tyle. Ale nie podobają mi się
              określenia w rodzaju bandyta i sadysta w odniesieniu do trzylatka. Uważam, że
              jego zachowanie to efekt błędów wychowawczych. Ale jeśli opiekująca się
              dzieckiem babcia nic złego nie widzi i nic w związku z tym nie robi, to
              współczuję dziecku i jego otoczeniu.
              • lolinka2 Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 10:37
                thegimel, w tej kwestii mamy zbieżne poglądy.
        • madzioreck Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:06
          vivaluna napisała:

          Mąż już się do mnie nie
          > odzywa.

          Słuchaj, a może to u nich po prostu rodzinne, skoro i Twój mąż, i jego matka nie
          widzą nic złego w dręczeniu zwierząt?
          demotywatory.pl/1274181/Ale-za-to
          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:06
            Raczej tak.
            • madzioreck Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:24
              No to Ci nie zazdroszczę sad
        • mona_mayfair Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 07:48
          Bez przesady, od razu problemy psychiczne. Dzieci miewają takie zapedy i jezeli
          w porę nie zostanie to przystopowane przez rodzicow ( opiekunow) bedzie sie
          rozkrecac i wydaje mi sie, ze tak sie wlasnie dzieciak rozkrecil, bo mu na to
          pozwolono. Tez mam w domu trzylatka i tez miewal zapedy do kryzienia, kopania
          itp, ale zostalo mu to skutecznie wyperswadowane i juz nie ma z tym problemu. Za
          to syn znajomych zapowiada sie na takiego wlasnie rozpuszczonego sadystę.
    • franczii Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:19
      Nie wiem skad sie to bierze ale moje dzieci, ktore sie wychowuja z psem tez
      miewaja takie zagrania. Sa dla psa bardzo czule, obejmuja go, przytulaja,
      glaskaja, czule do niego mowia a za chwile potrafia dziabnac. Starszemu coraz
      rzadziej sie to zdarza ale byl okres, ze z psem sie chcial ciagle bawic no i
      czasem te zabawy przybieraly wlasnie taka forme. Alez sie musialam napilnowac.
      Mnie sie wydaje, ze nie robia tego w zlej wierze ale takie zachowania trzeba
      oczywiscie tepic. Tlumacze, ze nie wolno, ze to boli itp. ale i tak bywaja
      takie incydenty dlatego mnie dziwi z kolei, ze istnieja dzieci, ktore zawsze ze
      zwierzeciem delikatnie.
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:27
        No tak ale to twój pies, twoje dzieci i je znasz. To jest obce dla mnie
        dziecko. Jak większy pies je skarci to może się to źle skończyć. Nie
        chcę też aby zwierzaki znienawidziły dzieci bo będę mieć problem....
        • franczii Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:38
          no kiedy w gre wchodza obce dzieci to kontakty wylacznie pod scislym moim
          nadzorem, wiem ze to uciazliwe ale robie to nie tylko ze wzgledu na
          bezpieczenstwo dzieci ale tez ze wzgledu na psa. Gdyby pies ugryzl takie
          upierdliuwe cudze dziecko to nie wiem, czy by to mialo znaczenie ze zrobil to bo
          sie bronil, obawiam sie ze i tak byloby na psa i na wlasciciela. Na szczescie
          nie mialam takiej sytuacji, zwykle rodzice pilnuja swoich dzieci. A moj pies
          mial na dzieci alergie zanim sie u nas pojawily a w tej chwili jest bardzo
          przyjaznie nastawiony nawet do obcych dzieci.
          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:54
            Ja też kontroluję ale dotychczasowi moi mali goście jakoś rozumieli na
            czym polega kontakt z psem czy kotem i nie było problemu. Tam gdzie
            mamy dom letni jest wielki ogród więc kontrola jest utrudniona. Jeśli
            dzieciaki szalały na całego to wiązałam psy na 10m linie w końcu ogrodu
            a ten mały piorun zaraz tam lezie. On cały czas śledzi psy lub kota i
            czatuje jakby tu którego kopnąć, dźgnąć, uszczypnąć...
    • deodyma Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:20
      ja synowi nie pozwalam meczyc naszego psa a juz tym bardziej nie
      pozwolilabym obcemu dziecku i reagowalabym ostro majac w nosie to,
      co powie tesciowa.
      nie dziwie sie wcale, ze psy gdyza dzieci.
    • woman_in_love Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:20
      mysle, ze bedziesz usprawiedliwiona jesli dasz "wnusiowi" klapsa -
      babci tez by sie przydalo (i mowie to calkiem powaznie)
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:23
        Wolałabym babciwink
        • woman_in_love Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:35
          "Niemal każdy wie to, co jest oczywiste – że osoba znęcająca się nad
          zwierzętami i ciesząca się ich cierpieniem prawdopodobnie będzie też
          dręczyć ludzi. W przypadku dzieci okrucieństwo dla zwierząt może
          oznaczać przestępcze zachowanie w przyszłości.

          Tak więc, oprócz altruistycznej troski o zwierzęta, my ludzie mamy
          też egoistyczne obawy co do ludzi znęcających się nad zwierzętami.
          Osoby, które lubią krzywdzić zwierzęta zapewne skrzywdzą też nas."
          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:42
            Słyszałam o tym dlatego cała ta sytuacja wzbudziła mój niepokój. Nie
            wiem jak rodzice sobie z tym radzą ale kolejne akty agresji na siostrę
            już przypłacił sporą karą. Ja nie mogę karać tego dziecka bo nie jest
            moje i jest pod opieką babci.
          • titta Re: Mały dręczyciel zwierząt 03.08.10, 15:41
            Mowisz o trzylatku!!! Ludzie odbilo wam? Kwestja "znecania sie nad
            zwierzetami" przyslonila zdrowy rozsadek? Przeciez trzylatek nie
            robi tego zeby zadac bol, tylko traktuje zwierzeta jak zabawke. On
            nie ma jeszcze wyrobionej empati, zrozumienia, ze cos/ktos poza nim
            czuje bol. Tego czeba spokojnie nauczyc.
            Jak sie cztero, piecio czy nawet dziewieciolatki tluka to tez
            prognosujecie, ze to bandytyzm i trafia do wiezienia?
            Przypomnijcie sobie wlasne dziecinstwo. Rozumiem, ze wasze dzieci
            moze chodza jak w zegarku, ale wy rodzenstwa nie mialyscie? Nie
            gryzlo, kopalo i nie ciagnelo za wlosy? (by potem kochac sie i
            wspierac w doroslym zyciu?).
            • titta Re: Mały dręczyciel zwierząt 03.08.10, 15:43
              Ps. nie chodzi mi bynajmniej o przyzwolenie czy brak stanowczej
              reakcji, ale o przylozenie wlasciwej miary (wlasciwa ocene).
              Bo wychodzi na to, ze zwierzeta sa wazniejsze od dziecka.
              • madzioreck Re: Mały dręczyciel zwierząt 03.08.10, 18:49
                > Bo wychodzi na to, ze zwierzeta sa wazniejsze od dziecka.

                W momencie, kiedy to zwierzęciu, a nie dziecku dzieje się krzywda, to tak.
    • karra-mia Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:31
      Dziwię się twojemu mężowi, bo jak rozumiem zwierzaki są i twoje i jego. Powiedziałabym teściowej, że "zabawy" chłopca raz że są nieprzyjemne dla zwierząt, dwa - są niebezpieczne dla chłopca, bo zwierzęciu nigdy nie można ufać i jeżeli chłopiec zrobi im na prawdę krzywdę, to zwierzak instynktownie się obroni, robiąc krzywdę chłopcu. Więc moze lepiej, żeby z chłopcem jeździli na wakacje gdzie indziej, póki dziecko nie nauczy się szacunku. O ile można się tego nauczyć...
      Nie wiem, co więcej poradzić, bo nie spotkałam się z takim przypadkiem w moim otoczeniu. Mój syn od małego wychowywany ze zwierzętami wie, co wolno, a czego nie wolno.
      • grudniowa377 Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:39
        Ja bym mimo wszystko przeczekała. Mój syn, jak był w wieku od 3 do 6
        lat, dręczył niemal wszystkie zwierzęta, włącznie z tymi w domu.
        Żadne dyskusje nie pomagały, a jeżeli już, to na parę minut i od
        początku
        Może to taki jego rodzaj buntu? Próbuje tym zwrócic na siebie uwage
        innych?
        • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:47
          No tak ale to nie moje dziecko. Atak na na psa lub kota może się dla
          niego skończyć nieciekawie. Mamy duży ogród i dzieciak ciągle goni po
          nim zwierzaki więc siłą rzeczy czsami jest dosyć daleko.
          To dziecko nie toleruje, że zwraca się uwagę na coś innego, on musi być
          w centrum. Ja nie zajmuję się nim tylko babcia, która nie pilnuje i nie
          reaguje.
          • annvangier Re: Mały dręczyciel zwierząt 01.08.10, 10:31
            to niehc sie skonczy nieciekawie mowia to całkiem powaznie
            3 letnie dziecko to nie 18 miesieczny dzieciaczek co nie rozroznia psa od
            pluszaka, jak go ugryzie pies tenmniejszy lub kotka podrapie moze przynajmniej
            nabieze szacunku i nie bedzie ich krzywdzil, a
            tak wydaje mi sie ze on ten mały to robi bo wszyscy babcia rodzice biora go za
            takiego super-maluszka a on to wykorzystuje, ale 3letnie dziecko to juz cos
            wiekszego- hmm moze przedszkole go naprostuje;p
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:48
        Myślę, że to dobra rada. Jednak mąż zaprosił ich znowu więc to chyba ja
        będę musiała zostać w domu.
        • karra-mia Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:52
          a może bezpośrednio porozmawiać z rodzicami chłopca? Pewnie nie będzie to ciekawa rozmowa, na pewno nieprzyjemna, ale można im uświadomić, że akurat wasze zwierzak sa dośc łagodne, jednak kiedyś chłopiec trafi na innego zwierza, który już tak dużo cierpliwości wobec niego nie wykaże.
      • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:51
        Przyjechała teściowa z wnukami, nie rodziną tylko dziećmi brata Twojego męża do
        Ciebie na działkę z której łaskawie pozwoliliście skorzystać.
        No to do cholery na kolanach z wdzięczności powinna chodzić a dzieci to już bez
        oddechu w jednym miejscu siedzieć.
        Przyjechałaś na wizytację ze swoim zwierzyńcem i tu zonk- trzylatek to sadysta
        co nad Twoimi pupilami się pastwi.
        No co innego by było jak by przyjechała Twoja matka z dziećmi siostry ale tak.
        Z każdej strony wychodzi iż po pierwsze nie lubisz teściowej i tamtej rodziny a
        na dokładkę nie masz dzieci.
        Nie pochwalam sadyzmu wobec zwierząt, sama mam koty i psa.
        Kot zawsze ucieknie przed dzieckiem jeśli nie chce kontaktu a i pies sobie
        poradzi- z trzylatkiem.
        Dziecko może i niegrzeczne ale na litość boską to trzyletni maluch a nie psychopata.
        Trzeba było zrobić tak jak radzi krejzi- młodego w ryj strzelić- może by zrozumiał.
        • angazetka Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 21:54
          Przyznam, że oniemiałam.
          Pogięło cię?
          • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:15
            angazetka napisała:

            > Przyznam, że oniemiałam.
            > Pogięło cię?

            Nie nie pogięło ale znudziło mi się ciągłe czytanie o wrednych teściowych i
            jeszcze wredniejszej rodzinie małżonka.
            A tu na dokładkę z trzylatka robi się psychopatę, może niech to gdzieś zgłosi
            zabiorą malucha od niewydolnych wychowawczo rodziców- młody jest to i szansa na
            wyprostowanie istniejetongue_out
            Tak więc uznałam że będzie zabawniej jak napiszę tak a nie inaczej, przecież
            wszystkie jak jeden mąż rzuciłyście się na malucha i jak by był pod ręką to nie
            wiem czy z życiem by uszedłtongue_out.
            • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:29
              Gwoli jasności twoja wypowiedź nie była zabawna tylko intelektualnie
              dołująca.
              Malucha trzeba zabrać nie rodzicom a babci, to ona jest niewydolna
              wychowawczo.
              • iwles Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 09:51

                skoro teciowa jest niewydolna wychowawczo, to jak ty możesz żyć z mężem
                wychowanym przez taką osobę ?
                • franczii Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 10:32
                  Totez wlasnie z mezem autorka tez nie moze sie dogadac.
                  • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 14:44
                    Babcie inaczej traktują wnuki niż matka dziecko. Babcie wnuki rozpuszczają i
                    mają do tego prawo o ile rodzice dziecko wychowują. Jeśli nie wychowują to
                    zostają jedynie babcine wzorce.
                    Mój mąż jak pisałam powyżej również został wychowany w pogardzie dla zwierząt.
                    Co nie znaczy że się nie zmienia na plus i coraz więcej rzeczy łapie.
                    Brat męża oddał swojego kilkuletniego psa tuż przed narodzinami pierwszego dziecka.
        • el_jot Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:02
          czar_bajry napisała:

          > Przyjechała teściowa z wnukami, nie rodziną tylko dziećmi brata
          Twojego męża do
          > Ciebie na działkę z której łaskawie pozwoliliście skorzystać.
          > No to do cholery na kolanach z wdzięczności powinna chodzić a
          dzieci to już bez
          > oddechu w jednym miejscu siedzieć.

          Ja mam całkiem inne wrażenie po przeczytaniu postu autorki.

          > Przyjechałaś na wizytację ze swoim zwierzyńcem i tu zonk-
          trzylatek to sadysta
          > co nad Twoimi pupilami się pastwi.

          Zaraz, zaraz, ale to działka autorki, chyba ma prawo przyjechać z
          kim ma ochotę, przyjechała tylko z swoimi zwierzakami, miała je
          zostawić w WArszawie same?

          >
          > Z każdej strony wychodzi iż po pierwsze nie lubisz teściowej i
          tamtej rodziny a
          > na dokładkę nie masz dzieci.
          I co z tego, że nie ma dzieci, ma zwierzaki, za które jest
          odpowiedzialna.

          > Nie pochwalam sadyzmu wobec zwierząt, sama mam koty i psa.
          > Kot zawsze ucieknie przed dzieckiem jeśli nie chce kontaktu a i
          pies sobie
          > poradzi- z trzylatkiem.
          > Dziecko może i niegrzeczne ale na litość boską to trzyletni maluch
          a nie psycho
          > pata.

          Współczuję twoim zwierzakom, może lepiej je oddaj komuś bardziej
          odpowiedzialnemu. Trzyletni maluch, ale zachowuje się jak
          psychopata. To wina rodziców pewnie.

          >
          • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:09
            Współczuję twoim zwierzakom, może lepiej je oddaj komuś bardziej
            > odpowiedzialnemu. Trzyletni maluch, ale zachowuje się jak
            > psychopata. To wina rodziców pewnie.


            Nie musisz im współczuć- mają się świetnie.
            Tak, tak masz rację jak nic psychopata a rodzice pewnie nie lepsi.
            • el_jot Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:13
              czar_bajry napisała:

              > >
              >
              > Nie musisz im współczuć- mają się świetnie.
              Mam nadzieję.

              > Tak, tak masz rację jak nic psychopata a rodzice pewnie nie lepsi.
              Jak będzie mu się pozwalać na wszystko i nie reagować na dręczenie
              zwierząt to wyrośnie na psychopatę. Jedna z forumek przytoczyła
              bardzo mądry cytat, kilka postów wyżej.
            • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:16
              Rodzice są ok. ale dzieci wychowuje babcia, rodzice są w domu tylko
              wieczorem. Na soboty, niedziele i święta a czasami bez powodu dzieci na
              tydzień lądują u babci.
              A dziecko dziwne, nie widziałam jeszcze takiego agresora.
            • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:22
              czar_bajry napisała:

              > Współczuję twoim zwierzakom, może lepiej je oddaj komuś bardziej
              > > odpowiedzialnemu. Trzyletni maluch, ale zachowuje się jak
              > > psychopata. To wina rodziców pewnie.
              >
              >
              > Nie musisz im współczuć- mają się świetnie.
              > Tak, tak masz rację jak nic psychopata a rodzice pewnie nie lepsi.

              szczególnie ten, który po upadku z 10 pietra miał: (cytuję) "pękniętą miednicę,
              podniebienie i złamaną szczękę."
              ??????????
              • el_jot Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:25
                iuscogens napisał:

                > > szczególnie ten, który po upadku z 10 pietra miał:
                (cytuję) "pękniętą miednicę,
                > podniebienie i złamaną szczękę."
                > ??????????
                >
                O rany, to ja już nie mam więcej pytańsad
                • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:58
                  O rany, to ja już nie mam więcej pytańsad

                  A szkoda jak byś miał pytania albo tak skrupulatnie śledziła moje wpisy jak
                  poprzedniczka to miała byś wyobrażenie o tym co piszesz a tak na ignorantkę
                  wychodzisz.tongue_out
              • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:55
                szczególnie ten, który po upadku z 10 pietra miał: (cytuję) "pękniętą miednicę,
                > podniebienie i złamaną szczękę."
                > ??????????

                Ten już się nie czuje świetnie gdyż nie żyje, ale po upadku przeżył jeszcze 10
                lat i zdechł w wieku lat 17.
                Tak więc jak na kota był to słuszny wiek i jeśli masz jakiekolwiek pojęcie o
                rasach to dodam jeszcze iż był to kastrowany Pers.
                I może przeoczyłaś taki drobny fakt jak to że nikt go z okna nie wyrzucił a ja
                wyciągnęłam wnioski na przyszłość.
                Sorry ale chybiłaś.
                Jednak jestem pod wrażeniem iż tak skrupulatnie śledzisz moje posty, co tam
                śledzisz- zapamiętujesztongue_out
                • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:23
                  Ten już się nie czuje świetnie gdyż nie żyje, ale po upadku przeżył jeszcze 10
                  > lat i zdechł w wieku lat 17.
                  > Tak więc jak na kota był to słuszny wiek i jeśli masz jakiekolwiek pojęcie o
                  > rasach to dodam jeszcze iż był to kastrowany Pers.
                  > I może przeoczyłaś taki drobny fakt jak to że nikt go z okna nie wyrzucił a ja
                  > wyciągnęłam wnioski na przyszłość.

                  nic nie przeoczyłam, nie pisałam, ze go wyrzuciłaś. pisałam w kontekście twojego
                  dość lekkiego podejścia do zwierząt, które ujawniło się i w tamtym i w tym wątku.
                  >
                  Sorry ale chybiłaś.

                  nie miałam zamiaru nigdzie trafić, to ze twoj kot wypadł, mial obrazenie jest
                  przecież faktem. trochę smiesznie brzmi zapewnienie ze twoje zwierzeta są w
                  super stanie w zestawieniu z tym, ze sama otwarcie przyznajesz, ze ci kot wypadł
                  z 10 pietra i był połamany.
                  a to, ze wyciagnelas wnioski to bardzo dobrze.

                  > Jednak jestem pod wrażeniem iż tak skrupulatnie śledzisz moje posty, co tam
                  > śledzisz- zapamiętujesztongue_out

                  nie wszystko, akurat w tamtym wątku się wypowiadałam i zbulwersowało mnie twoje
                  lekkie podejście do problemu.
                  • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:37
                    nie lekkiego i w tym i w tamtym wątku pisałam iż są różne sytuacje a nie że
                    tylko czarne i białe.
                    Niestety niektórzy starają się być świętsi od papieża.
                    A w tym wątku nie chodzi o lekkie podejście do krzywdy zwierząt tylko o niechęć
                    autorki do rodziny męża a cała reszta jet tylko dorabianiem ideologi.
                    I nie wmówisz mi iż trzyletnie dziecko znęca się nad zwierzątkami a cała rodzina
                    oprócz autorki oczywiście to olewa.
                    Ja w przeciwieństwie do Ciebie staram się nie oceniać wszystkich jedną miarą i
                    każdemu przypisywać złe intencje a także wydawać wyroków bez procesu to już
                    Twoja działka.
                    Na ale po fance Kaczora niczego innego się spodziewać nie można.

                    • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:43
                      czar_bajry napisała:

                      > nie lekkiego i w tym i w tamtym wątku pisałam iż są różne sytuacje a nie że
                      > tylko czarne i białe.
                      > Niestety niektórzy starają się być świętsi od papieża.
                      > A w tym wątku nie chodzi o lekkie podejście do krzywdy zwierząt tylko o niechęć
                      > autorki do rodziny męża a cała reszta jet tylko dorabianiem ideologi.


                      wycofuje co napisałam, jednak nie rozumiesz tego co jest napisane.

                      > I nie wmówisz mi iż trzyletnie dziecko znęca się nad zwierzątkami a cała rodzin
                      > a
                      > oprócz autorki oczywiście to olewa.

                      cała??? babcia i jej maz to dla ciebie cala rodzina.
                      jeszcze raz napisze, przeczytaj na spokojnie bez dorabiania ideologii.
                      >
                      Ja w przeciwieństwie do Ciebie staram się nie oceniać wszystkich jedną miarą i
                      > każdemu przypisywać złe intencje a także wydawać wyroków bez procesu to już
                      > Twoja działka.
                      > Na ale po fance Kaczora niczego innego się spodziewać nie można.


                      pewnie nie zauwazyłas, ale w tym fragmencie jest sprzecznosc.
                      nie oceniasz wszystkich jedną miarą, tylko, ze własnie mnie oceniłas. i to ze
                      względu na moje polityczne sympatie.
                      >
                      • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:57
                        To Ty nie rozumiesz tego co piszę.
                        Powtórzę jeszcze raz : nie wierzę w znęcanie i w całą tą historię
                        nie muszę czytać jeszcze raz aby dojść do takiego wniosku i jak dla mnie
                        dręczenie jest wyssane z palca.
                        Zrozumiałaś?
                        Owszem żywy trzylatek może być upierdliwy i trzeba go pilnować ale jaki z
                        niego dręczyciel?
                        • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:11
                          Oczywiście to dziecko kocha zwierzęta subiektywną miłością. Dźganie
                          kota widelcem i siadanie na nim to taka forma okazywania uczuć. Ciekawe
                          co powiedzą na takie zachowanie w przedszkolu rodzice dzieci gdy na ich
                          pociechach wypróbuje te swoje metody. W żłobku ma już przerąbane.
                        • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 09:57
                          czar_bajry napisała:

                          > To Ty nie rozumiesz tego co piszę.
                          > Powtórzę jeszcze raz : nie wierzę w znęcanie i w całą tą historię
                          > nie muszę czytać jeszcze raz aby dojść do takiego wniosku i jak dla mnie
                          > dręczenie jest wyssane z palca.
                          > Zrozumiałaś?
                          > Owszem żywy trzylatek może być upierdliwy i trzeba go pilnować ale jaki z
                          > niego dręczyciel?

                          na jakiej podstawie zakladasz, ze autorka kłamie???
                          masz dowody na to, czy tylko swoje urojenie, bo Ci nie pasuje treść do własnej
                          teorii??
                          rozumiem, ze znasz autorkę, jej rodzine i wiesz jak bylo naprawde??

                          jak widac nie tylko fani Kaczora tworzą spiskowe teorie...
                          • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:19
                            iuscogens napisał:

                            na jakiej podstawie zakladasz, ze autorka kłamie???
                            > masz dowody na to, czy tylko swoje urojenie, bo Ci nie pasuje treść do własnej
                            > teorii??
                            > rozumiem, ze znasz autorkę, jej rodzine i wiesz jak bylo naprawde??
                            >
                            > jak widac nie tylko fani Kaczora tworzą spiskowe teorie...

                            A na jakiej podstawie zakładasz iż autorka pisze prawdę i nie koloryzuje?
                            Masz dowody iż dziecko dręczy zwierzęta czy to tylko Twoje urojenie, bo Ci
                            pasuje do własnej teorii?
                            rozumiem że znasz autorkę jej rodzinę i wiesz że tak było naprawdę?


                            A jeśli chodzi o mnie to mam takie a nie inne odczucia- nie mogę?
                            Czy poprawnie było by jak wszyscy- zjechać małolata a nad autorką się pożalić
                            gdyż ma tak przerąbane?
                            I uważam że przekoloryzowała swoją historię aby wywołać zamierzony efekt którego
                            by nie osiągnęła pisząc iż wnuk jej teściowej jest wrednym bachorem a na
                            dokładkę mąż jest w małego wpatrzony jak w obrazek. To co byś odpisała na tak
                            postawioną kwestię?
                            Po prostu urzekła mnie ta historiatongue_out
                            • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 14:47
                              Oczywiście, głównie zależało mi aby olśnić ciebie czar bajry. (uwaga, ironia!)
                  • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:37
                    i jeszcze jedno, czar_bajry. nie zarzucam ci, ze jesteś sadystka czy dreczysz
                    zwierzeta, ale moze sama tego nie widzisz, ale twoje posty układaja sie w bardzo
                    spojna calosc i swiadcza o twoim stosunku do zwierzat.
                    dosc typowym stosunku przyznam szczerze.
                    autorka pisze o znecaniu sie nad zwierzetami, a ty sie do niej czepiasz, ze ich
                    nie lubi, bo to rodzina meza.
                    wybacz, ale albo masz problemy z rozumieniem tekstu, w co wapię, albo po prostu
                    tak lekko podchodzisz do tematu, ze wolisz czepiac sie wyimaginowanych problemów.
                    jakby twoje dziecko bratanek dźgał widelcem, tez byś rozważała czy jesteś mila
                    dla tesciowej?? no w ogole pomieszanie z poplataniem.
                    przemoc to przemoc i nie mozna uczyc dziecka, ze ta w stosunku do zwierzat jest
                    bardziej akceptowalna.
                    • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:45
                      owszem układają się w spójną gdyż ja nie wierzę w to dręczenie.
                      A moja miłość do zwierząt nie objawia się tym iż na forum odsądzę od czci i
                      wiary małe dziecko i czyjąś teściową.
                      Rozumiem to co czytam i nadal będę twierdziła iż to dorabianie ideologi do
                      czegoś innego.
                      Bo co miała napisać?
                      Nie lubię teściowej i jej wnuków a mąż oddał im w użytkowanie naszą działkę.
                      A tak dodała znęcanie nad zwierzętami i poparcie oraz współczucie murowane.
                      • angazetka Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:48
                        > owszem układają się w spójną gdyż ja nie wierzę w to dręczenie.

                        Przepraszam, ale dlaczego? Takie to nieprawdopodobne?
                        Nie mówię, że dziecko się znęca w sposób wykalkulowany na zimno -
                        ale przez to zwierzęcia nie boli to mniej.
                        • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:51
                          angazetka napisała:

                          > > owszem układają się w spójną gdyż ja nie wierzę w to dręczenie.
                          >
                          > Przepraszam, ale dlaczego? Takie to nieprawdopodobne?
                          > Nie mówię, że dziecko się znęca w sposób wykalkulowany na zimno -
                          > ale przez to zwierzęcia nie boli to mniej.

                          no przecież wiadomo, ze podła autorka sobie to dręczenie wymyśliła, bo teściowej
                          nie lubi uncertain
                          • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:58
                            no przecież wiadomo, ze podła autorka sobie to dręczenie wymyśliła, bo teściowe
                            > j
                            > nie lubi uncertain

                            i to takie nieprawdopodobne?
                            • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:17
                              Nieprawdopodobne.
                        • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:02
                          > Przepraszam, ale dlaczego? Takie to nieprawdopodobne?
                          > Nie mówię, że dziecko się znęca w sposób wykalkulowany na zimno -
                          > ale przez to zwierzęcia nie boli to mniej.

                          Mam takie odczucia i już, nic na to nie poradzę.
                          Już pierwsze zdanie mnie odrzuciło... teściowa ze swoimi wnukami...
                          Sama wiesz że rzadko się na kogoś "rzucam" raczej z tych współczująco-
                          pocieszających jestemsmile
                          ale tu nic nie poradzę- tak to odbieram i tyletongue_out
                          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:18
                            Przecież to jej wnuki!
                      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:15
                        A gdybym napisała, że teściową lubię to by zmieniło postać rzeczy? Dom
                        boję się jej oddawać bo wyrywa połowę roślin myśląc, że to chwasty.
                        • anorektycznazdzira Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:24
                          Ja myślę, że gdybyś napisała, nic by to nie zmieniło.
                          Natomiast zmieniłoby dużo, gdybyś lubiła. Nie wnikam zupełnie w
                          powody, "winę" i tym podobne nieinteresujące mnie kwestie. Pozostaje
                          faktem, ze z ludźmi których lubimy rozmawiamy swobodnie, mamy do nich
                          zaufanie, konflikty zażegnujemy na całkowicie wstępnym etapie, łatwo
                          dochodzimy z nimi do kompromisów. Jak kogoś nie lubimy- to nie. Nie
                          jesteśmy w dobrym humorze i nie wypoczywamy w ich towarzystwie. Mamy
                          problem z otwartym a jednocześnie pozytywnym wyrażeniem naszych
                          oczekiwań czy wątpliwości a oni mają problem z pozytywnym tego
                          przyjęciem. Itd, itp, itd. To wszystko jest oczywiste.
                          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:32
                            Cóż to ona mnie pierwsza znielubiła, nie miałam wyboru i poszłam z
                            prądem...
                            • anorektycznazdzira Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:41
                              to może skup się na tym, żeby mimo takiej sytuacji mąż się odnajdował i
                              pomagał unikać konfliktogennych sytuacji zamiast faz nieodzywania. Nie
                              od samej ciebie to zależy, ale jeśli tak będzie funkcjonowało
                              skorzystają wszyscy, aż do psa włącznie wink
                      • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 10:00
                        czar_bajry napisała:

                        > owszem układają się w spójną gdyż ja nie wierzę w to dręczenie.
                        > A moja miłość do zwierząt nie objawia się tym iż na forum odsądzę od czci i
                        > wiary małe dziecko i czyjąś teściową.
                        > Rozumiem to co czytam i nadal będę twierdziła iż to dorabianie ideologi do
                        > czegoś innego.

                        > Bo co miała napisać?
                        > Nie lubię teściowej i jej wnuków a mąż oddał im w użytkowanie naszą działkę.
                        > A tak dodała znęcanie nad zwierzętami i poparcie oraz współczucie murowane.

                        tym gorzej, czytasz, rozumiesz i od razu odrzucasz to co pisze autorka, bo ty
                        wiesz lepiej. pracujesz jako wróżka?? oświecone medium??

                        wymyśliła sobie dręczenie?? no proszę, nie ośmieszaj się.
                        • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:25
                          > tym gorzej, czytasz, rozumiesz i od razu odrzucasz to co pisze autorka, bo ty
                          > wiesz lepiej.

                          A Ty wiesz lepiej? Ja piszę to co czuję i jak odbieram jej post a co nie wolno?

                          pracujesz jako wróżka?? oświecone medium??

                          a nie widzisz po nicku?
                          >
                          > wymyśliła sobie dręczenie?? no proszę, nie ośmieszaj się.

                          Trzylatek w domu pełnym ludzi dręczy zwierzęta, no proszę Cię nie ośmieszaj się.
                          Wiesz jak wygląda trzylatek i jakie są jego możliwości? To jaszcze malutkie
                          dziecko tak więc oprzytomnij kobieto- mówimy o trzyletnim maluchu a nie
                          trzynastoletnim sadyście.
                          Jak by dziecko było lubiane przez właścicielkę zwierząt to post był by o tym....
                          jak on się pięknie z nimi bawi...
                          • moofka Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:37
                            > Wiesz jak wygląda trzylatek i jakie są jego możliwości? To jaszcze
                            malutkie
                            > dziecko tak więc oprzytomnij kobieto- mówimy o trzyletnim maluchu a
                            nie
                            > trzynastoletnim sadyście.

                            wierzchem na kocie jezdzi big_grinbig_grin
                            i oko PROBOWAL wylupic big_grin
                            upiorne zaiste wink



                            > Jak by dziecko było lubiane przez właścicielkę zwierząt to post był
                            by o tym...
                            > .
                            > jak on się pięknie z nimi bawi...
                          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 14:50
                            Czar bajry, chyba miałaś jakiś ciężki wypadek i twój mózg ciągle nie działa
                            prawidłowo?
                      • crises Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 15:25
                        > ja nie wierzę w to dręczenie.

                        A ja wierzę. Mam w rodzinie takiego nieletniego s..synka.

                        W wieku lat ośmiu potrafił spuścić solidne manto dwunastoletniej
                        siostrze, a pozostawione z nim na 5 minut zwierzęta domowe potem
                        sikały z przerażenia na jego widok.

                        Niespecjalnie mu przeszło, zwierząt chyba już nie dręczy, ale
                        ogólnie normalny nie jest.
                        • pelapa Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 16:02
                          crises napisała:

                          > > ja nie wierzę w to dręczenie.
                          >
                          > A ja wierzę. Mam w rodzinie takiego nieletniego s..synka.
                          >
                          > W wieku lat ośmiu potrafił spuścić solidne manto dwunastoletniej
                          > siostrze, a pozostawione z nim na 5 minut zwierzęta domowe potem
                          > sikały z przerażenia na jego widok.

                          Pomiędzi 3 latkiem a 8 latkiem jest 5 lat świetlnych
                          różnicy. A manto to spuszcza sobie 80% rodzeństwa.
                          W przypadku małych dzieci rolą opiekunów jest aby dzieci nie miały
                          możliwości dręczyć zwierząt. Jesli coś takiego ma miejsce jest to
                          wyłączna wina opiekunów . Nie dziecka, zwłaszcza w przypadku 3
                          latka.
                          • madzioreck Re: Mały dręczyciel zwierząt 02.08.10, 15:09
                            pelapa napisała:

                            > Pomiędzi 3 latkiem a 8 latkiem jest 5 lat świetlnych

                            I co, uważasz, że jak tego 3-latka nikt nie przystopuje, to jako 8-latek będzie
                            aniołkiem?
                    • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:31
                      >przemoc to przemoc i nie mozna uczyc dziecka, ze ta w stosunku do zwierzat jest
                      bardziej akceptowalna.

                      Dokładnie.
        • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:06
          Mój brat jest już dorosły i ma swoje sprawy więc jeździ na wakacje ze
          swoją dziewczyną w ciekawsze miejsca.
          Dziecko mam jedno i czasami kilkoro na przechowaniu-koleżanki córki.
          Mój kot nie ucieka przed dziećmi bo nie ma takiej potrzeby, jest
          niezwykle łagodny. Jeden pies jest mały, to pies szkolony do sportów
          i całkowicie pozbawiony agresji. Drugi pies jest duży i poradzi sobie
          z każdym-szkolony do obrony ale nie wiem czy bym chciała.
          Niestety to mój dom i ja go nie wizytuję ale w nim odpoczywam i
          wolałabym aby panowały moje zasady. Na dręczenie zwierząt w ramach
          eksperymentu nie pozwolę.
          Nie twierdzę, że psychopata ale nie spotkałam się z takim dzieckiem
          więc nie wiem co robić.
          Fakt za teściową nie przepadam, to uczucie odwzajemnione ale co ma do
          tego dziecko?
          • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:18
            Fakt za teściową nie przepadam, to uczucie odwzajemnione ale co ma do
            > tego dziecko?

            Sama odpowiedz na to pytanie.

            Na dręczenie zwierząt w ramach
            > eksperymentu nie pozwolę.

            I słusznie.

            Nie twierdzę, że psychopata ale nie spotkałam się z takim dzieckiem
            > więc nie wiem co robić.

            Dzieci są różne, i najlepiej nie zapraszaj teściowej z wnukami- unikniecie stresów.
            • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:25
              Teściowa ma jeszcze wnuczkę, ja lubię...Więc co naganne zachowanie
              chłopca może mieć do mojego nielubienia teściowej?
          • anorektycznazdzira Posłuchaj 29.07.10, 22:28
            Jak to się nie spotkałaś z takim dzieckiem??? Są stada dzieci i część
            jest właśnie taka. Nie wynika to nawet z ogólnych naturalnych
            skłonności, tylko, chociażby, z sytuacji. Jeśli dziecko jest np.
            zestresowane, tęskni za mamą. Jeśli dobrze zrozumiałam, to dzieciak
            siedzi na tej cholernej działce, ciągle w jednym miejscu, bez z
            żadnych szczególnych rozrywek, w obcym miejscu, z dala od rodziców
            PRZEZ MIESIĄC. Dla Ciebie to azyl a dla niego może wygnanie. Jeśli
            babcia nie ma specjalnego polotu, to chłopak się wykańcza z nudów.
            Jest bardzo mały, to nawet nie przedszkolak. Laski się w wątku
            rozkręciły i jadą, jaki to sadysta i temu podobne pierdoły. Dzieciak
            jest 100%wo do wychowania, tylko nie przez całkowicie obcą kobietę,
            którą dla niego jesteś. Jedna jedyna osoba to napisała: to nie jest
            normalne, ze to dla ciebie obce dzieci. A skoro są obce, to czego
            chcesz? Możesz porozmawiać z teściową, żeby zaczęła normalnie
            reagować i mu tłumaczyć. I tyle. Bo normalne dziecko ma gdzieś opinie
            obcych pań i, uwierz mi, jest dla niego całkowita abstrakcją, że to
            twoja działa, a on jest gościem i ktoś mu robi grzeczność organizując
            wakacje. Nie ten wiek.
            • gazeta_mi_placi Re: Posłuchaj 29.07.10, 22:37
              Z naturalnych skłonności i zaburzeń psychicznych też MOŻE wynikać (oczywiście
              nie musi).
            • vivaluna Re: Posłuchaj 29.07.10, 22:39
              Nie przypominam sobie aby dzieci moich koleżanek w tym wieku
              przejawiały jakieś sadystyczne skłonności.
              Jeśli tęskni za mamą to powinien do niej jak najszybciej wrócić.
              Skoro jest do wychowania to niech go wychowują. W moim domu jest
              zakaz bicia i kropka. Nie ja zorganizowałam te wakacje i nie
              odpowiadam za rozrywki. Zrobiłam owszem grzeczność teściowej bo
              zdychała w upale w bloku a tu mogła się przewietrzyć. Z teściową
              gadałam ale też nie kuma. W moim domu dzieci muszą się mnie słuchać i
              jakoś nie zgłaszają z tego powodu pretensji.
              • anorektycznazdzira Re: Posłuchaj 29.07.10, 23:05
                No to chodzi o psa czy o to kto kogo słucha?
                Dla mnie z opisu scenki, jak to chłopiec spoglądając na ciebie i
                obserwując reakcję dokuczał psu, chociaż wcześniej mówiłaś, ze ma
                tego nie robić, wynikało wyraźnie to, co i z tego postu:
                chodzi o słuchanie. Po oczach daje, ze zwracałaś mu wcześniej uwagę,
                on cię nie zna i nie zamierza słuchać, ciebie to wkurza.
                Gdyby nie ta irytacja, wywołana pewnie i tym, że cała ta wizyta
                została załatwiona poza tobą (czy tak?), mnie by było o sadystach i
                bandytach, bo po prostu rozumiałabyś, w czym rzecz.

                Argumentacja o tym czyj jest dom to dla 3latka abstrakcja i w
                zaistniałej sytuacji (rozprawa z 3latkiem) raczej dziecinna tongue_out Dla
                dziecka, o ile wpadłaś tam nagle na weekend, jesteś nowa na terenie a
                nie właścicielką kramu z pierwszeństwem do decydowania. I nie wynika
                to z braku dobrej woli dziecka, to raczej dziwne układy i słaba
                współpraca między dorosłymi.
                • vivaluna Re: Posłuchaj 29.07.10, 23:16
                  Tak chodzi o psy, bo one należą do mnie i to ja wkładam energię w ich
                  wychowanie. Skoro nikt inny nie zwraca dziecku uwagi to muszę to
                  zrobić ja choć tego nie chcę. Nie wkurza, że nie słucha tylko że bije
                  a że nie słucha jedynie zastanawia.
                  Nikogo nie nazwałam sadystą ani bandytą.
                  Wizyta owszem, nie w smak. Sama wiesz lato, ognisko i przyjaciele...a
                  tak pozostało tylko miasto i spacery wokół bloku (w upał nie da się
                  iść z psami zbyt daleko). Wynajęłam sobie więc domek nad morzem,
                  kilka stówek poleciało.
                  Słaba współpraca między dorosłymi-zgodzę się. Ja, że nie wolno inni,
                  że przecież tylko się bawi.
                  • franczii Re: Posłuchaj 29.07.10, 23:26
                    Skoro wiesz, ze nie ma wspolpracy z doroslymi to nie oddaj im tego domku albo
                    daj na krotszy okres np. 2 tygodnie ale w tym czasie nie pokazuj sie tam ze
                    zwierzetami.
                    • vivaluna Re: Posłuchaj 29.07.10, 23:33
                      Tylko to nie zależy całkowicie ode mnie. Umowa była na tydzień a tu
                      niespodzianka...Już zaplanowali u nas Wigilię i Sylwestra. Wtedy
                      wszyscy siedzieliby w chałupie. Jasno powiedziałam, że się nie zgadzam.
                      Na Sylwka zawsze zwalają się znajomi.
                      • czar_bajry Re: Posłuchaj 30.07.10, 00:15
                        Ty ich po prostu nie lubisz i stąd wzięła się cała sprawa.
                        • thegimel Re: Posłuchaj 30.07.10, 08:20
                          Jeśli nie lubi, to ma rację, że się nie zgadza na wspólnego Sylwestra i Święta.
                          Poza tym ja moją teściową bardzo lubię, ale Sylwestra wolę ze znajomymi spędzać.
                          • czar_bajry Re: Posłuchaj 30.07.10, 12:36
                            Zaczęło się od dręczenia zwierząt a nie świąt i sylwestra.
                        • iuscogens Re: Posłuchaj 30.07.10, 09:25
                          czar_bajry napisała:

                          > Ty ich po prostu nie lubisz i stąd wzięła się cała sprawa.

                          ty mieszasz dwie sprawy. Uważasz, ze jakby ich uwielbiała, to wtedy by nie
                          widziała problemu z dźganiu zwierzaka widelcem??
                          kobieta pisze o bardzo konkretnym problemie, ze dzieciak maltretuje jej
                          zwierzęta a ani teściowa ani jej mąż, nie widzą w tym problemu.
                          zwierzak to nie jest żywa zabawka.
                          nie mówię, ze maly to psychopata czy sadysta, ale jak dalej go beda za takie
                          zachowania głaskac po glowce, a autorka bedzie sie zastanawiac czy jest miła
                          ciocią to za parę lat dziecko na sadystę moze wyrosnąc.
                          Ludzie, którzy topią koty, podpalają im ogony, przywiazaują psy do drzewa nie
                          biorą się z kosmosu.
                          • franczii Re: Posłuchaj 30.07.10, 09:40
                            > kobieta pisze o bardzo konkretnym problemie, ze dzieciak maltretuje jej
                            > zwierzęta a ani teściowa ani jej mąż, nie widzą w tym problemu.
                            > zwierzak to nie jest żywa zabawka.

                            No ale jaka na to rada?
                            Tesciowa nie widzi problemu to dziecka nie wychowa w tym wzgledzie. Maz nie
                            widzi problemu wiec niz nie robi.
                            Jedyna osoba, ktora problem widzi jest autorka ale ona tez nic nie robi bo nie
                            chce, bo nie musi. Bo to obce dziecko, wnuk tesciowej.
                            Coz tu wiecej uradzic mozna.
                            • iuscogens Re: Posłuchaj 30.07.10, 10:06
                              franczii napisała:

                              > > kobieta pisze o bardzo konkretnym problemie, ze dzieciak maltretuje jej
                              > > zwierzęta a ani teściowa ani jej mąż, nie widzą w tym problemu.
                              > > zwierzak to nie jest żywa zabawka.
                              >
                              > No ale jaka na to rada?
                              > Tesciowa nie widzi problemu to dziecka nie wychowa w tym wzgledzie. Maz nie
                              > widzi problemu wiec niz nie robi.
                              > Jedyna osoba, ktora problem widzi jest autorka ale ona tez nic nie robi bo nie
                              > chce, bo nie musi. Bo to obce dziecko, wnuk tesciowej.
                              > Coz tu wiecej uradzic mozna.

                              no albo autorka zareaguje, albo długo jej zwierzaki nie pociągną.
                              ja bym bardzo poważnie porozmawiała z mezem, to jego matka i to on powinnien
                              zareagowac.
                              a jak nie to trudno, sama musi zabrać się za wychowanie dziecka.
                              powtarzam, dziecko to nie jest pepek swiata, mozna je ukarac, i trzeba
                              konsekwentnie reagowac, zeby załapało, ze coś jest nie tak.
                              Jak rodzicom dziecka to nie pasuje, to niech sami sie dzieckiem zajma.
                              Rodzice nie, tesciowa glaszcze go glowce, maz umywa rece, a dziecko z widelcem z
                              dloni hasa po orgodzie. Piękna wizja.
                            • vivaluna Re: Posłuchaj 30.07.10, 14:53
                              Jak to nie robię? Reaguję. Wychowywanie cudzych dzieci to nie moja rola.
                  • anorektycznazdzira Re: Posłuchaj 29.07.10, 23:34
                    Już Ci napisałam niżej co jeszcze wink
                    Tak na marginesie, to nie przestanę chyba nigdy podziwiać radosnej
                    beztroski rodziny wpraszającej się posiadaczom domków letniskowych czy zamieszkałych w atrakcyjnych miejscach na jakieś abstrakcyjnie długie
                    okresy- bo to rodzina tongue_out tongue_out
                    Weź męża na bok i spokojnie to omówcie. Wydawałoby się, że ma on szansę
                    przebić się z argumentacją, może nawet do teściowej?
                    • madzioreck Re: Posłuchaj 30.07.10, 00:19
                      Tylko, że mąż się do niej nie odzywa, więc będzie trudno.
                      • czar_bajry Re: Posłuchaj 30.07.10, 00:22
                        madzioreck napisała:

                        > Tylko, że mąż się do niej nie odzywa, więc będzie trudno.

                        A nie zastanowiłaś się dlaczego?
                        • iuscogens Re: Posłuchaj 30.07.10, 10:12
                          czar_bajry napisała:

                          > madzioreck napisała:
                          >
                          > > Tylko, że mąż się do niej nie odzywa, więc będzie trudno.
                          >
                          > A nie zastanowiłaś się dlaczego?

                          wybacz, ale ty masz chyba jakies dziwne relacje rodzinne skoro tak piszesz. Nie
                          masz własnego zdania, słuchasz się rodziny męża jak starozytny niewolnik??
                          gdyby dzieci brata twojego meza dreczyly twoje koty i mezowi by to nie
                          przeszkadzalo, to byś się zastanawiała gdzie jest twoja wina??
                          i bys pozwolila dreczyc zwierze dla spokoju w rodzinie??

                          jak ty masz takie podejscie, to ja się zastanawiam czy twoj połamany kot to
                          jednostkowa sytuacja, bo nie zdziwiłabym się jakby takich kwiatków bylo wiecej.
                          • czar_bajry Re: Posłuchaj 30.07.10, 12:33
                            wybacz, ale ty masz chyba jakies dziwne relacje rodzinne skoro tak piszesz. Nie
                            > masz własnego zdania, słuchasz się rodziny męża jak starozytny niewolnik??

                            To raczej tyczy się Ciebie- ja mam bardzo dobry kontakt z rodzina męża, nie
                            postrzegam ich jak wrogów i nie muszę rywalizować a także nikt nie zmusza mnie
                            do niczego wbrew mojej woli.
                            Jesteśmy rodziną, rozmawiamy i mamy dobry kontakt.
                            Ale coś takiego jest widocznie Ci obce.
                            Współczuję braku rodzinnych węzłów.

                            jak ty masz takie podejscie, to ja się zastanawiam czy twoj połamany kot to
                            > jednostkowa sytuacja, bo nie zdziwiłabym się jakby takich kwiatków bylo wiecej.
                            >
                            Sądzę że posuwasz się za daleko w swoich teoriach spiskowych.
                            Chyba brak Ci już argumentów skoro wymyślasz takie rzeczy.
        • el_jot Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:10
          I jeszcze jedno: skoro uważasz, że kot ucieknie przed dzieckiem, to
          skąd się bierze tyle maltretowanych kotów, z powyrywanymi łapami, z
          wydziobanymi oczami,z powyrywanymi ogonami? Mam kota i rozczula mnie
          jego bezbronność jak się z nim bawimy, i za każdym razem jak się
          rozkłada do zabawy, jak się daje "tarmosić", rozczula mnie jego
          ufność.I tak sobie wtedy myślę - jak niewiele trzeba, żeby sadysta
          zrobił kotu ogormną krzywdę.

          • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:19
            skoro uważasz, że kot ucieknie przed dzieckiem, to
            > skąd się bierze tyle maltretowanych kotów, z powyrywanymi łapami, z
            > wydziobanymi oczami,z powyrywanymi ogonami.

            Naprawdę uważasz że to trzylatki tak maltretują te koty?
            • el_jot Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:23
              czar_bajry napisała:

              > >
              > Naprawdę uważasz że to trzylatki tak maltretują te koty?

              Nie, trzylatki nie, ale trochę starsze już tak. Napisałaś, że kot od
              dziecka ucieknie, dzieckiem też jest 7 i 10-latek a takie dzieci już
              maltretują bezdomne koty.
              • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:29
                Kot zawsze ucieknie przed dzieckiem jeśli nie chce kontaktu a i pies sobie
                poradzi- z trzylatkiem.

                Tak napisałam, celowo dodałam z trzylatkiem bo ze starszymi różnie to bywa. A i
                tak maltretują zwierzęta najczęściej nastolatki.
            • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:25
              Trzylatek nie będzie wiecznym trzylatkiem.
              A jak nie będzie się go odpowiednio karciło i zwracało uwagę na pewne
              niewłaściwe zachowania niewykluczone,że jak będzie starszy będzie maltretował
              zwierzęta z okolicy (miałam takiego byłego sąsiada).
              • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:30
                Trzylatek nie będzie wiecznym trzylatkiem.
                > A jak nie będzie się go odpowiednio karciło i zwracało uwagę na pewne
                > niewłaściwe zachowania niewykluczone,że jak będzie starszy będzie maltretował
                > zwierzęta z okolicy (miałam takiego byłego sąsiada).

                Zgadza się i nie twierdzę że należy pochwalać takie zachowanie.
              • franczii Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 08:18
                Nie tylko karcenie ale tez pokazywanie dziecku co robic i jak sie ze
                zwierzakiem bawic. A tego 3latka nikt tego nie uczyl i nie uczy to skad niby ma
                to umiec?
          • seniorita_24 Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 15:16
            Rozprawiłam bym się z małym dręczycielem stanowczo. Złapałabym za ręce,
            kucnęłabym i silnie przytrzymując patrząc mu w oczy groźnym tonem oznajmiłabym,
            że zabraniam mu tak postępować, zwierzę boli tak samo jak jego i jeśli jeszcze
            raz zauważę, że zwierzę przez niego w jakikolwiek sposób cierpi dostanie karę
            (określiłabym). Przy kolejnej próbie powtórzyłabym, że został ostrzeżony, że ma
            się tak nie zachowywać i wykonałabym karę. W dalszej kolejności zadzwoniłabym do
            matki a jeśli dziecko zachowywałoby się tak dalej albo zażądałabym od matki
            dziecka zabrania go lub lub ustalenia z babcia faktycznej opieki.
            Nie toleruję znęcania się nad zwierzętami. Nie miałabym obiekcji zwrócić uwagę
            obcemu dziecku lub jego rodzicom a co dopiero w moim domu.We własnym domu
            obowiązują moje zasady i nie ma pozwolenia na krzywdzenie zwierząt. Ewentualne
            fochy mamusi czy babci nie interesowałyby mnie.
        • landora Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:10
          Czyli pies ma zrozumieć, że nie wolno mu capnąć dokuczającego mu dziecka, ale
          trzylatek jest zbyt głupiutki, żeby pojąć, że nie wolno mu bić psa? Roczne
          dziecko może nie rozumieć, trzylatek powinien już być wystarczająco kumaty -
          chyba, że jest głupszy od tego psa.

          Reagowałabym ostro - nie wolno krzywdzić zwierząt, poza tym mój pies byłby mi
          droższy od obcego dzieciaka.
        • madzioreck Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:10
          czar_bajry napisała:

          > Przyjechała teściowa z wnukami, nie rodziną tylko dziećmi brata Twojego męża do
          > Ciebie na działkę z której łaskawie pozwoliliście skorzystać.
          > No to do cholery na kolanach z wdzięczności powinna chodzić a dzieci to już bez
          > oddechu w jednym miejscu siedzieć.
          > Przyjechałaś na wizytację ze swoim zwierzyńcem i tu zonk- trzylatek to sadysta
          > co nad Twoimi pupilami się pastwi.
          > No co innego by było jak by przyjechała Twoja matka z dziećmi siostry ale tak.
          > Z każdej strony wychodzi iż po pierwsze nie lubisz teściowej i tamtej rodziny a
          > na dokładkę nie masz dzieci.

          No tak, szczególnie to, że nie ma dzieci i nie lubi teściowej, całą sprawę
          stawia w innym świetle uncertain Chyba oszalałaś.
          • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:20
            No tak, szczególnie to, że nie ma dzieci i nie lubi teściowej, całą sprawę
            > stawia w innym świetle uncertain Chyba oszalałaś.

            Czemu oszalałam?
            Bo śmiem twierdzić że do swojej niechęci dorabia ideologię o dręczeniu zwierząt?
            Moim zdaniem nie chodzi o to że mały męczy zwierzęta tylko o całą resztę, o to
            że nie miała wpływu na decyzję męża i musiała zaakceptować zaistniałą sytuację.
            Wybacz ale trzylatek to malutkie dziecko i daleko mu do sadysty dręczącego
            zwierzęta.
            Dzieciak jej nie zna, wyczuwa to że go nie lubi i jest niegrzeczny a może wcale
            nie jest niegrzeczny może jest po prostu rozbrykanym maluchem który nie
            zachowuje się jak dorosły czego oczekiwała by autorka.
            • madzioreck Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:29
              Wiesz co, czar_bajry, mnie już uszami wychodzą te wszystkie tłumaczenia _to
              _tylko_biedne_malutkie_dziecko. Potem gó...arz ma lat 7, 10, albo 17, jak syn
              mojej sąsiadki (wybił ostatnio szybę, nie dociera, żeby poszedł grać w piłkę na
              boisko), i cokolwiek by nie odwalił, mamunia zawsze powtarza: przecież to tylko
              dziecko! Dlatego uważam, że teściowa nie ma tu nic do rzeczy.
              I nie, nie rozumiem, że trzylatka nie można nauczyć, jakby kto pytał. Rozumiem,
              że go nie można wyszkolić, żeby chodził, jak mały żołnierzyk, ale nie uwierzę,
              że nic totalnie nie dociera. Nie, nie mam dzieci. Tak, ja lubię moich
              siostrzeńców i wiem, że kiedy coś bezmyślnie zrobili mojemu psu, bo wierzę, że
              to się może zdarzyć, to po wytłumaczeniu zaczynali się wstydzić i płakać, ale
              jeszcze nie widziałam, żeby normalne dziecko z premedytacją robiło krzywdę
              ziwerzęciu i jeszcze patrzyło, jaką to wywoła reakcję.
              A mam wrażenie, że cokolwiek by autorka wątku nie napisała, to zawsze jej
              zarzucisz, że kłamie, bo nie lubi teściowej. Zawsze można sobie tym wycierać buzię.
              • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:39
                ale trzylatek to jeszcze faktycznie dziecko i jakoś nie wierzę w to dręczenie.
                Mogę?
                • madzioreck Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:41
                  Oczywiście, że możesz. Dla mnie możesz wierzyć nawet w Świętego Mikołaja i
                  Zębową Wróżkę wink
                  • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:46
                    madzioreck napisała:

                    > Oczywiście, że możesz. Dla mnie możesz wierzyć nawet w Świętego Mikołaja i
                    > Zębową Wróżkę wink

                    Przepraszam czy Ty aby nie sugerujesz że ich nie ma????
                    • madzioreck Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:58
                      Uuuuups... nie wiedziałaś...?wink
                      • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:13
                        madzioreck napisała:

                        > Uuuuups... nie wiedziałaś...?wink

                        I tak umierają złudzeniasmirk
                        • madzioreck Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:33
                          big_grin No ale najwyższy czas był wink
                • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:20
                  Co musiałby zrobić aby nazwać to dręczeniem? Wydłubać kotu oko? Mało
                  brakowało...
                  • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 10:15
                    vivaluna napisała:

                    > Co musiałby zrobić aby nazwać to dręczeniem? Wydłubać kotu oko? Mało
                    > brakowało...

                    no dla niektórych jak widać za mało.
                    • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:45
                      Ale to przecież tylko trzyletnie dziecko a autorka wątku nie lubi teściowej w
                      dodatku ma problemy z mężem więc jest niewiarygodna...
                  • asia_i_p Re: Mały dręczyciel zwierząt 02.08.10, 06:59
                    > Co musiałby zrobić aby nazwać to dręczeniem? Wydłubać kotu oko? Mało
                    > brakowało...
                    Musiałby świadomie chcieć zadać ból - a u trzylatka trudno o taką świadomość.

                    Problem nie jest z dzieckiem, tylko z rodziną, która je wychowuje i to na nich
                    trzeba się skupić.
                • mona_mayfair Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 08:15
                  nie wiem, czy moj trzylatek jest jakis wybitnie inteligentny, ale rozumie
                  doskonale, ze innym sie krzywdy nie robi, bo to boli. Czy to pies, kot, czy
                  kuzyn. Wydaje mi sie, ze znakomita wiekszosc trzylatkow jest na tyle kumata, by
                  to pojąc, a nawet o wiele wiecej.
            • anorektycznazdzira Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:53
              czar_bajry napisała:

              > No tak, szczególnie to, że nie ma dzieci i nie lubi teściowej, całą
              sprawę
              > > stawia w innym świetle uncertain Chyba oszalałaś.
              >
              > Czemu oszalałam?
              > Bo śmiem twierdzić że do swojej niechęci dorabia ideologię o
              dręczeniu zwierząt
              > ?
              > Moim zdaniem nie chodzi o to że mały męczy zwierzęta tylko o całą
              resztę, o to
              > że nie miała wpływu na decyzję męża i musiała zaakceptować
              zaistniałą sytuację.
              > Wybacz ale trzylatek to malutkie dziecko i daleko mu do sadysty
              dręczącego
              > zwierzęta.
              > Dzieciak jej nie zna, wyczuwa to że go nie lubi i jest niegrzeczny
              a może wcale
              > nie jest niegrzeczny może jest po prostu rozbrykanym maluchem który
              nie
              > zachowuje się jak dorosły czego oczekiwała by autorka.

              Też uważam, że chodzi o więcej problemów niż to dziecko. Mąż pozwala
              dręczyć własne psy i koty a do żony się nie odzywa z tego powodu, ze
              ona się przeciwstawiła? Teściowa okupuje jej działkę przez miesiąc,
              ona tam przyjeżdża i jakby nie do siebie przyjechała. Mało tego, już
              się zapowiedziała na sylwestra czy jakoś tak. To takich spraw nie
              ustala się z mężem??? Autorka nie ma kontaktu z rodziną męża, wprost
              pisze, ze są obcy a z teściową nawet nie gada o problemach bo nie
              widzi sensu. To całe męczące ją dziecko (którego mi akurat szkoda, ze
              względu na podejście do niego jego starych) to tylko wierzchołek góry
              lodowej. Nadal uparcie zalecałabym szczerą acz spokojną (o ile się
              da) rozmowę z mężem. Wcale nie o dziecku brata. I to raczej nie
              jedną.
    • atenka11 Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:05
      Absolutnie nie tolerowalabym takiego zachowania, a zwierzat mam
      sporo, byly zanim dziecko nam sie urodzilo i ich relacje sa
      wspaniale. Maly sie troszczy, chce pomagac.
      Tesciowej mozesz wytlumaczyc, ze zwierzeta w samoobronie zrobia
      dzieciakowi krzywde, jak nie bedzie go uczyc jak ma sie z nimi
      obchodzic.
      Co do dziecka-malo o nim wiemy, ale z twoich wypowiedzi wynika ze
      przebywa juz dlugo bez mamy. Takie dysforyczno-agresywne zachowania
      moga byc ekwiwalentem reakcji na rozlake z rodzicami. (U dzieci
      nastolatkow depresja przebiega z zachowaniami buntowniczymi,
      drazliwoscia a nie smutkiem.-choc u malego nie ma podstaw z tego co
      wiemy do podejzewania depresji, za to tesknoty tak) .
      Nalezy tez pamietac ze w tym wieku nie ma empatii, a moralnosc,
      pierwotna ktora zaczyna sie tworzyc jest uzalezniona od
      kary/nagrody. Informacje dla dziecka musza byc bardzo konsekwentne.
      Byc moze to nowosc dla dziecka ze ktos mu stawia jakies granice.
      Co do tego ze w kryteriach sobowosci
      psychopatycznej/socjopatycznej/antysocjalnej jest znecanie sie w
      dziecinstwie nad zwierzetami-to w tym wieku za wczesne takie
      wnioski.
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:12
        Możesz mieć rację, dzieci były bez mamy miesiąc. Wogóle rzadko spędzają
        czas z rodzicami, często są u babci.
        Jak rodzice po nich przyjechali to tak się wystraszyli, że babcia z
        nimi jedzie że podniosły lament. Bały się, że wylądują u babci a nie w
        domu.
        Teściowa nie lubi zwierząt, więc czeka mnie raczej rozmowa z rodzicami.
        Jednak co oni zrobią? Zwierząt nie mają i nie kontaktują się z nimi.
    • anorektycznazdzira Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:12
      Że tak zapytam: wygląda mi, że "wnuki twoje teściowej" są dla ciebie
      całkowicie obce? Ja się nie dziwię, że 3-latek nie słucha obcej pani,
      posłuchałby pewnie fajnej i lubianej cioci.
      Reakcje męża i teściowej faktycznie bez sensu (jeśli nie
      przekolorowałaś opowieści), powinni zwracać uwagę dziecku. Nie
      zmienia to jednak faktu, że apele do 3latka o empatię i zrozumienie,
      ze zwierzę to żywa istota a nie pluszak są wołaniem na puszczy. Wołać
      naturalnie trzeba, ale efekty przyjdą za rok lub nawet kilka lat.
      Dzieci w tym wieku, o ile nie mają naturalnych zdolności do
      "współpracy" ze zwierzętami poprostu się od zwierząt izoluje, a
      krótkie okresy zabawy nadzoruje. Dzieci są rózne, masz jakieś swoje?
      Wygląda- jakby nie, bo mnie akurat gryzienie u 3latków nie dziwi,
      wprawdzie moje nie gryzły, ale były regularnie gryzione przez
      rówieśników. Taki wiek.
      • grudniowa377 Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:16
        Więc tak jak pisałam, mój syn jak był mały to też dręczył zwierzeta,
        a jakoś na psychopate nie wyrósł, ludzie nie krzwdzi.
        • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:20
          To była jednorazowa sytuacja czy przewlekła i w miarę regularna?
          • grudniowa377 Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:24
            Miał taki okres w wieku od 3 do 6 lat, o czym pisałam powyżej,
            dręczył każde zwierze, włacznie z własnymi. Nie pomagały rozmowy,
            kary, proszenie. Jak juz to tylko na troche, a potem znowu.
            Ale to minęło.
            Więc wiem z wlasnego doświdczenia, że tutaj rozmowy raczej nic nie
            dadzą.
            • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:27
              Biedne Twoje zwierzęta,potem się dziwić że nastolatek potrafi pobić i zastraszyć
              matkę lub babcię,co się tu dziwić skoro nawet z trzylatkiem który dręczy
              zwierzęta matka nie potrafi sobie dać radę...
              • grudniowa377 Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:29
                Jakos mój syn jest wyjątkowo spokojny, nikogo nie dręczy.
                Ma juz prawie 16 lat, więc rozumie, co można, a czego nie.
                Małe dzieci nie zawsze rozumieją, że zwierzęta tez czuja.
                • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:30
                  Można je nauczyć.
                  • franczii Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:41
                    To, ze sie je uczy nie znaczy, ze efekty tej nauki zobaczymy z dnia na dzien.
                    Ja tez pisalam, ze moje dzieci maja czasem nieprzyjemne zagrania wobec naszego
                    psa, po dluzszej zabawie, czasem im odbija i zabawa zaczyna sie robic
                    nieprzyjemna. Ale to normalne, ze dzieci miewaja glupie pomysly i nie sa w
                    stanie przewidziec ich skutkow. A moj starszy syn mial okres w wieku wlasnie
                    okolo 3 lat ze ja non stop musialam pilnwac zeby ani psu ani dziecku sie krzywda
                    nie stala. Teraz ma 4 lata i sytuacje te naleza do rzadkosci, to znaczy ze
                    uczylismy chyba ale na wyniki czekalismy kilka miesiecy.
                    A dopoki dziecko ma takie zagrywki to niestety kazdy kontakt ze zwierzakiem pod
                    nadzorem, co jest bardzo upierdliwe ale innej mozliwosci nie ma.
                • anorektycznazdzira Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:33
                  Grudniowa, gadasz z trollem, tylko się nie tłumacztongue_out
                • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: Mały dręczyciel zwierząt 31.07.10, 03:30
                  Nie zdziw sie jak zapuka do ciebie policja ze twoj synalek zgwalcil jaka dziewczyne czy pchal nozem jakiegos kumpla. Zwyrodnialca wychowalas , oby tylko nad toba sie znecal (jak juz bedziesz zbyt slaba by sie obronic)
                  https://www.suwaczek.pl/cache/ee93f61262.png
              • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:29
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Biedne Twoje zwierzęta,potem się dziwić że nastolatek potrafi pobić i zastraszy
                > ć
                > matkę lub babcię,co się tu dziwić skoro nawet z trzylatkiem który dręczy
                > zwierzęta matka nie potrafi sobie dać radę...

                Gazeta umiesz czytać i przy okazji zrozumieć to co jest napisane?
                Jeśli masz z tym kłopot to może przeczytaj kilka razy, zawsze jest szansa iż w
                końcu zrozumiesz.
            • el_jot Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:04
              grudniowa377 napisała:

              > Nie pomagały rozmowy,
              > kary, proszenie. Jak juz to tylko na troche, a potem znowu.
              > Ale to minęło.
              > Więc wiem z wlasnego doświdczenia, że tutaj rozmowy raczej nic nie
              > dadzą.

              Mało efektywne te rozmowy byływink
        • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:26
          grudniowa377 napisała:

          > Więc tak jak pisałam, mój syn jak był mały to też dręczył zwierzeta,
          > a jakoś na psychopate nie wyrósł, ludzie nie krzwdzi.

          Daj spokój grudniowa przecież tak się wciągnęły w obronę zwierząt że straciły
          możliwość racjonalnego myślenia i nic nie dotrze.
          Wredny trzylatek znęca się nad wszystkimi w koło.
          A autorka jest po prostu zazdrosna o uwagę i sentyment jakim jej mąż obdarza
          małego i tyle.
          • angazetka Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:29
            Dobra, uznajmy nawet, że autorka wątku nie lubi rodziny męża i jej
            zołzą stulecia. Czy zmienia to coś w kwestii tego, że dzieciak znęca
            się nad zwierzętami (na miarę możliwości trzylatka) i nikt się tym
            nie przejmuje?
            • madzioreck Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:33
              No jak, to angazetko, nie wiesz? To zmienia wszystko! Autorka wątku kłamie i
              zmyśla niestworzone rzeczy, bo nie lubi teściowej i bratanka męża ;P
              • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:46
                no czar_bajry już wie co jest tematem watku, nie to, ze latek dreczy jej
                zwierzeta, ale ukryta lub nie niechęc autorki do rodziny męża.
                sztuka nadinterpretacji w narodzie kwitnie.
                • anorektycznazdzira Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:05
                  Przecież widać, że nie lubi. Nic w tym specjalnego, nie ona jedna, ale
                  skutkuje to niemożliwością dogadania się z teściową w elementarnych
                  sprawach (1. niech mu mama powie, żeby nigdy więcej nie kopał psa, 2.
                  przecież się umawialiśmy na wizytę tygodniową), nieodzywaniem się męża,
                  rozwalonymi planami wakacyjnymi i nerwem. A po co jej nerwy, chciała
                  odpocząć.
              • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:49
                madzioreck napisała:

                > No jak, to angazetko, nie wiesz? To zmienia wszystko! Autorka wątku kłamie i
                > zmyśla niestworzone rzeczy, bo nie lubi teściowej i bratanka męża ;P

                Dokładniebig_grin
                • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:37
                  Tak, dałam upust swojej fantastycznej fantazji aby dać zabłysnąć
                  czarownej forumowiczce i jej spiskowym teoriom.
                  • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 09:38
                    vivaluna napisała:

                    > Tak, dałam upust swojej fantastycznej fantazji aby dać zabłysnąć
                    > czarownej forumowiczce i jej spiskowym teoriom.

                    nie przejmuj się, twoja reakcja jest normalna, dziecko to dziecko, moze jeszcze
                    nie łapac ze cos jest nie tak, ale własnie od tego sa dorosli, zeby mu wyznaczac
                    granice i konsekwentnie uswiadamiac co mozna a co nie. Dzganie zwierzat
                    widelecem, kopanie ich w brzuch oraz proby wydłubywania im oczy nalezą własnie
                    do tej grupy, której nalezy zakazac.
                    Proponuję wszystkim oburzonym, zeby swoje dzieci podstawiły do dźgania i
                    wydłubywania (tylko mniejsze oczywiście, zeby była odpowiednia nierównowaga) to
                    wtedy porozmawiamy.
                    tylko coś czuję, ze wtedy panie stwierdzą oburzone jak można dziecko do
                    zwierzaka porównywac.
                    tylko, ze zwierzęta tak samo czują bol, strach i to, ze chodzą na czterech
                    łapach nie sprawia, ze można je dręczyć dla przyjemności dzieciaczka.
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:23
        Tak wnuki teściowej są dla mnie obce, nie spędzam z nimi czasu. Fajnego
        i lubianego wujka czyli mojego męża chłopiec ma głęboko w
        d...Dziewczynkę lubię, jest fajna i miła, przyjaźni się z moją córką.
        Mam córkę i znam dużo dzieci. Faktycznie są też dzieci brutalne i
        bezwzględne, wyrosły właśnie z trzylatków gryzących inne dzieci i
        kopiących psy. Te dzici już nie gryzą ale rozwalają celnym ciosem nosy
        młodszych kolegów lub rówieśników.
        • anorektycznazdzira Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:46
          >Faktycznie są też dzieci brutalne i
          > bezwzględne, wyrosły właśnie z trzylatków gryzących inne dzieci i
          > kopiących psy. Te dzici już nie gryzą ale rozwalają celnym ciosem
          nosy
          > młodszych kolegów lub rówieśników.

          Po co takie egzaltowane uogólnienia? Sama piszesz, że dzieciaka NIE
          ZNASZ, ze nie widujesz, jeśli dobrze wyłapałam, to 3 dni go w życiu
          widziałaś. Polecam swój własny post gdzieś powyżej, tak są podane
          przykłady dlaczego zupełnie normalne i sympatyczne dziecko może
          zachowywać się brzydko i nieznośnie. Masz też post jednej z dziewczyn
          (sorry, nie pamiętam nicka) napisany dość ostentacyjnie fachowym
          językiem, ale bardzo dobrze ujmujący o co biega. Streszczę się:
          drażnią mnie uogólnienia typu "sadysta z którego wyrośnie bandyta",
          "czy z tym się jeszcze coś da zrobić" i temu podobna histeria.
          Reagować trzeba, zwierząt bronić trzeba- i tyle. Z twojego postu
          widać tylko, ze bardzo kochasz swoje zwierzaki (to dobrze) i jasna
          cholera cię wzięła (to zrozumiałe). Ale pojęcia o dzieciach 3letnich
          nie widać. Albo jeszcze do tego etapu nie dotarłaś, albo tam byłaś
          daaawno temu, albo uznałaś, że wszystkie dzieci są i powinny być
          takie, jak twoje jedno. Nie ważne, i tak uważam, ze powinnaś pogadać
          z teściową. Jak już się uspokoisz.
          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:07
            Egzaltacja lepsza niż chamstwo. Wolałabym jednak określenie ironia.
            Dzieciaka widywałam częściej. Zachowuje się zawsze podobnie krzyczy,
            skrzeczy, piszczy a potem kopie, szczypie i na koniec gryzie (potrafi
            wygryźć kawałek ciała). Nie chcę go wychowywać ale jednak muszę
            znaleźć sposób aby w moim domu zachowywał się stosownie skoro ma mnie
            odwiedzać. Nie będę z nim walczyć, najwyżej rozwiodę się z mężem i
            teściowąwink
            Poznałam dużo trzyletnich dzieci w swoim życiu-to dzieci znajomych
            przyjaciół itd. Nie miałam do czynienia z takimi zachowaniami dlatego
            pytam...Jako dziecko spotkałam takiego chłopca i to spotkanie
            pamiętam do dziś. Wyrósł na niezłego gbura i domowego terrorystę.
            Z teściową nie ma co gadać ona niezbyt dużo rozumie.
            • anorektycznazdzira Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:29
              Szczerze mówiąc użyłam określenia "egzaltacja" przez delikatność, ale
              skoro już mówisz o chamstwie, to prorokowanie 3letniemu dziecku, że
              zostanie bandytą odbieram jako chamskie własnie.
              Oczywiście rozwodu, i to z powodu bratanka, nie polecam ani nie
              życzę. Skoro piszesz, że on non-stop z babcią bez rodziców, ta babcia
              może typu posiedzę i popatrzę czy sobie krzywdy nie robi (ale już
              zajęć zorganizowanych żadnych)- ja się naprawdę nie dziwię.
              I widziałam takie dzieci. Bo to raz. Masz jakieś szczególne
              szczęście, jeśli w życiu na takowe nie trafiałaś. Syn mojej ówczesnej
              najlepszej przyjaciółki gryzł mi córkę do krwi (byli w jednym wieku)
              i nie dawał sobie przetłumaczyć. Psem jeszcze w wieku 7 lat jeździł
              po mieszkaniu jak pluszakiem. Wyrósł na dobrego i wrażliwego
              chłopaka. A tam wyrósł: cały czas był, tylko miał te durne zagrania.
              Masa dzieci w przedszkolach i na placach zabaw gryzła moje dzieci
              albo piszczała i rzucała się na glebę. Jako dziecko również
              spotykałam takie dzieci, więcej niż raz. Gdyby to wszystko wyrastało
              na psychopatów, to nie dałoby się żyć na tej planecie.
              Pytanie więc odnosi się jedynie do tego, jak TY masz sobie z nim
              ustawić układy i jak uchronić zwierzaki przed głupimi zagraniami
              dzieciaka. Jak dla mnie oczywista jest rola twojego męża, bo piszesz
              wyraźnie, ze do teściowej nie dociera. No i możesz spróbować się
              przełamać i nawiązać kontakt z dzieckiem-degeneratem. Jeśli jest tak
              wynudzony, jak na to wygląda, tak stęskniony za rodzicami i
              spragniony uwagi- powinno to być stosunkowo łatwe, aby zostać ciocią
              roku. Albo chociaż weekendu. Od tego momentu wszystkie polecenia
              powinny zacząć działać.
              • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:45
                Pisząc "chamstwo" nie myślałam o sobiewink
                Nie zostanę jego dobrą ciocią bo nie chcę zostać pogryziona, wolę jak
                trzyma dystans. Raczej pogadam z jego rodzicami.
                Nie toleruję przemocy i nie uważam, że krwawe bójki między dziećmi to
                norma. Z agresją wśród dzieci spotkałam się dopiero gdy córka poszła
                do podstawówki-nigdy w przedszkolu i na placu zabaw. Dwa razy
                wylądowała na ostr.dyż. ze wstrząśnieniem mózgu, raz złamana
                przegroda nosowa, raz podbite oko, ortopedia wielokrotnie. Nie mówiąc
                o innych dzieciach-nawet jedną śledzionę ma na koncie.Wszystko dzieło
                jednego chłopca. Jego mama twierdzi, że jest dobry i wrażliwy.
                • anorektycznazdzira Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:57
                  Wystarczy, że ja myślałamwink

                  Co do podstawówki twojej córki- bardzo współczuję, podstawówka mojej
                  mieściła się w granicach normy, chociaż chodziły do niej różne
                  dzieci, również te gryzące na etapie piaskownicy. Ale to ciekawe, że
                  projektujesz te wydarzenia na obecna sytuację i zgrabnie łączysz z
                  historią o bratanku. Rozmowie z rodzicami nie wróżę wielkiego
                  sukcesu. Jak pisałaś dziecko jest mniej z nimi a więcej z
                  "wyluzowaną" babcią, poza tym poziom wrażliwości ludzi wyprawiających
                  3letniego malucha w cholerę na miesiąc nie może być zbyt wysoki.
                  Może jednak mąż?
                  • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:07
                    Nie łączę, tylko ustosunkowałam się do pewnego postu.
            • czar_bajry Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:16
              vivaluna napisała:
              Nie chcę go wychowywać ale jednak muszę

              Już był taki jeden co też nie chciał ale musiałtongue_out

              • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 01:29
                Nie będę wychowywać, dostanie ścierką przez łeb. Lepiej? Czy może
                spokojnie czekać aż pies go chwyci za twarz? Bo już sama nie wiem.
                Według twoich pomysłów powinnam nawiązać ciepłe relacje z teściową i
                poczekać na reakcje.
            • thegimel Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 08:51
              Poznałam dużo trzyletnich dzieci w swoim życiu-to dzieci znajomych
              > przyjaciół itd. Nie miałam do czynienia z takimi zachowaniami dlatego
              > pytam..

              Miałaś szczęście po prostu. U nas jest trochę takich dzieci, wcale nie z
              patologicznych rodzin, ale dzieci przy każdym wyskoku są upominane, tłumaczy się
              im, że ich zachowania są nieakceptowalne. Jeśli z teściową nie da się pogadać
              pogadaj z rodzicami dziecka.
      • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:29
        Czasem właśnie nielubiana ciocia ma większy respekt u takiego malucha niż ta
        miła i sympatyczna...
    • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 22:19
      Jak mały następnym razem dźgnie Twojego psa w oko kopnij go w d... (oczywiście jak teściowa nie będzie patrzeć)...
      Deela zastosował podobne rozwiązanie i podobno wysoko skuteczne.
      • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:13
        boże jakaś chora dyskusja, czy ciocia miła czy nie, czy lubi teściowa czy nie,
        inne się chwalą, ze ich dzieci tez dręczyły a teraz takie grzeczne i spokojne.
        no w końcu to tylko dziecko.
        paranoja, no naprawdę, jeszcze dziecku sie przykro zrobi jak się dowie, ze nie
        może dźgać widelcem kota. Ludzie weźcie się jakoś ogarnijcie. Dziecko to nie
        jest pępek świata.
        A te maltretowane zwierzęta to się z kosmosu nie biorą, i ludzie dorośli tez tak
        bez niczego nie zaczynają podpalać kocich ogonów. To jest efekt takiego
        lekceważącego podejścia, już od dzieciństwa trzeba uczyc dzieci, ze zwierze to
        nie rzecz i ze tez czuje.
        ze dziecko nie łapie co może, a czego nie, to jeszcze rozumiem, ale ze dorosli
        ludzie uważają, ze zwierzęta to zywe zabawki dla dzieci to nie pojmuję. na
        posiadanie zwierząt powinny byc jakies pozwolenia...
        w zyciu bym nie pozwoliła na takie zachowanie, a jakby mi mąż z taką
        argumentacją wyskoczył, to bym chyba sama widelca użyła...
        • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:16
          a potem się ludzie dziwia, ze pies ugryzie i czy kot podrapie i jak już do
          czegoś takiego dojdzie, to żadnej refleksji, ze każda żywa istota się broni. że
          jak jest akcja, t jest tez reakcja.
          Nie, tylko pędzimy uśpić psa czy kota, bo dzieciątku się krzywda stała.
          w najlepszym przypadku, bo w gorszym przywiążemy do drzewa i dziecko po głowie
          pogłaszczemy.
          • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:44
            Święta racja.

        • angazetka Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:18
          Iuscogens, rzadko mam okazję to powiedzieć: zgadzam się z tobą w
          100% smile
          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:26
            No właśnie a już zaczęłam się zastanawiać czy to coś ze mną nie halo a
            empatia w stosunku do zwierząt zaczęła mi się wydawać godna potępienia.
            Zostanę złą ciocią, trudnowink
          • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:55
            angazetka napisała:

            > Iuscogens, rzadko mam okazję to powiedzieć: zgadzam się z tobą w
            > 100% smile

            zapamiętam tą wiekopomną datę wink
            a tak na serio to milo, ze jeszcze ktoś widzi, ze coś jest nie tak.
            • angazetka Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:58
              Już kiedyś się raz zgodziłyśmy, pamiętam! wink
              Owszem, ja widzę. Widzę też wprawdzie, że autorka zapewne ma
              problemy z komunikacją z mężem i jego rodziną, ale to nie zmienia
              tego, o czym przede wszystkim pisze: że dzieciak robi innym krzywdę.
              A, cholera, nie głosowałam na Kaczora, jak wiadomo smile
        • franczii Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:20
          Ale 3latkowi wlasnie nie wystarczy wytlumaczyc, trzeba go pilnowac non stop
          jesli ma takie zapedy bo za pol godziny po tlumaczeniu juz nie bedzie pamietal
          albo zapamieta, ze widelcem sie nie dzga ale zrobi co innego.
          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:27
            Tylko kto ma go pilnować?
            • franczii Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:33
              Powinni go pilnowac oczywiscie opiekunowie lub ty jesli widzisz, ze dziecka w
              tym zakresie nikt nie wychowuj a masz dobra wole. Jesli ty tej dobrej woli nie
              masz to najlepiej nie uzyczac im juz domku lub nie jezdzic kiedy tam sa. Innej
              mozliwosci chyba nie ma. Bo empatii od 3latka nie mozesz wymagac.
        • anorektycznazdzira Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:46
          Tak to jest, jak ktoś po łebkach przeczyta i jeszcze nie wszystko.
          Większość pisze, że to takie straszne i jak to z sadysty wyrośnie
          bandyta. Tylko mało kto pisze, co zrobić. Parę osób trzeźwo
          zauważyło, ze empatii się od 3latka nie doczekasz. tak samo, jak się
          nie doczekasz karnego wykonywania poleceń, bo je 3latek pamięta 5
          minut. Stąd chore zainteresowanie tym, czy młody będzie w ogóle
          skłonny posłuchać cioci oraz teściową, która jako opiekun chłopca
          powinna być główną osobą od reakcji w takich przypadkach. Nie
          dlatego, ze cioci "nie wolno" albo "nie wypada", tylko dlatego, ze w
          układach które z tym dzieckiem ma (czy raczej nie ma żadnych) gucio
          to da.
          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:06
            Czyli nie zapraszać i kropka. bo:
            -może się to skończyć pogryzieniem
            -atakiem furii z mojej strony
            -rozwodem
            lub zrezygnować z wakacji w swoim domu

            • anorektycznazdzira Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 00:12
              Ja popieram gorąco ideę zapanowania nad takimi wizytami i sprowadzeniem
              ich do nieuciążliwych rozmiarów oraz terminów. Nawet gdyby mi teściowa
              dwa idealne dzieciaki szwagierki, spędzające dzień na siedząco i
              milcząco w kącie, przywiozła, to miesiąc byłby nieakceptowalny.
              Czy to mąż wymógł zgodę na znacznie dłuższy czas pobytu, niż
              zapraszałaś?
    • mathiola Re: Mały dręczyciel zwierząt 29.07.10, 23:12
      Jak myślicie skąd się biorą
      > takie zachowania u dzieci?

      nie wiem, ale coraz bardziej kocham swoje dzieci i już wcale nie uważam, że
      rozrabiają.
      • k1234561 Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 07:03
        Małemu wytłumaczyłabym,że to co wyrabia zwyczajnie boli.Jak nie
        wierzy,niech sam siebie dźgnie widelcem to zobaczy.
        Natomiast teściowej powiedziałabym,że nie pozwalam sobie na takie
        zachowanie względem moich zwierząt i ma dołożyć wszelkich starań,aby
        dzieciaka upilnować przed takimi sadystycznymi zapędami,bo to nie są
        zbawki,a żywe,czujące stworzenia.W związku z tym nie bierzesz
        odpowiedzialności za to jeśli kot dzieciaka podrapie,a pies
        pogryzie.Niech ma tego świadomość,że w razie czego sama będzie
        zaiwaniała do szpitala z ukochanym wnusiem,ktróry na własne życzenie
        się tam będzie musiał znaleźć,jak będzie się źle obchodził ze
        zwierzętami.
        • pierwsze-wolne Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 07:57
          U mnie to jest krótka piłka - ostrzegam ze trzy razy jak przyłapię,
          jak dziecko nie załapie to ma zakaz zbliżania się do zwierzaków -
          nie bawienia się, tylko właśnie zbliżania pod groźbą kary pt.
          posiedzę teraz na ławeczce. Zasada stosowana do wszystkich dzieci z
          obu stron rodziny - mojej, męża i naszych dzieci wink Dzieci to łapią,
          gorzej z dorosłymi, którym sie zdarza lać psa po pysku "bo tak
          trzeba" - to nie mój pies, ale przy swoich dzieciach nie pozwalam
          nawet dorosłym na takie rzeczy, bo nie chcę żeby pies je kojarzył z
          tym, że dostaje przy nich - żeby się "przypadkiem" nie chciał kiedyś
          odegrać...
        • melmire Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 09:49
          Gorzej ze jak pies ugryzie takie male cos, to potem jego uspia, bo jest
          "agresywny".
          • iuscogens Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 10:26
            melmire napisała:

            > Gorzej ze jak pies ugryzie takie male cos, to potem jego uspia, bo jest
            > "agresywny".

            no właśnie, to nagminna praktyka, ślepe panie, które uważają, ze pies, kot
            zawsze ucieknie i dziubanie widelcem to wesoła zabawa, potem jakoś szybko tracą
            poczucie humoru i psa usypiają.

            jak byłam mała podczas zabawy całkiem niechcący naskoczyłam na ogon psa, pies
            mnie ugryzł, nikt nie wpadł an pomysł, zeby go usypiać.
            nigdy potem taka sytuacja nie maiała miejsca.

            przygarnęłam kiedyś psiaka z trudnych warunków, jak do nas przyszedł byl
            zmasakrowany przez poprzedniego właściciela-debila, na poczatku byl dosc
            agresywny, wszystkie się bal, ugryzł mnie parę razy.
            nie uspilam, minelo troche czasu i jedyne co mi grozi z jego strony to zalizanie
            na smierc wink
            tak szalonej psiej miłości to jeszcze nie widziałam.
            ma jakies z 20 cm jak nas widzi to z radości na ponad metr wyskakuje do gory i
            tak parę razy dziennie od paru latsmile

            większość przypadków agresji zwierząt w stosunku do ludzi ( i dzieci rowniez)
            jest efektem głupoty ludzi.
            • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:52
              >no właśnie, to nagminna praktyka, ślepe panie, które uważają, ze pies, kot
              zawsze ucieknie i dziubanie widelcem to wesoła zabawa, potem jakoś szybko tracą
              poczucie humoru i psa usypiają.
              jak byłam mała podczas zabawy całkiem niechcący naskoczyłam na ogon psa, pies
              mnie ugryzł, nikt nie wpadł an pomysł, zeby go usypiać.

              nigdy potem taka sytuacja nie maiała miejsca.

              Dokładnie.
              Za czasów mojego dzieciństwa jeżeli jakiś pies ugryzł dziecko na osiedlu lub w innej sytuacji bo dziecko na przykład go uszczypało albo wzięło kość w trakcie jedzenia to rodzice nie dość,że psa nie karcili to jeszcze dziecku powiedzieli "I dobrze,że Karek/Azor Cię ugryzł,nauczysz się..."

              A w dzisiejszych czasach rozhisteryzowane mamuśki zakładają wątki na 300 wpisów,że w odwiedzinach u rodziców kot SYKNĄŁ na dziecko.
              Aż strach pomyśleć co by było jakby nie tylko syknął...
    • ykke Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 08:27

      Mam nadzieje, że rozmawiałaś już o tym z teściową i bez efektu? No
      nic, moim zdaniem musisz sie tam wybrac na kilka dni i dac małemu
      parę lekcji pamięciowych. Czyli bez przesady-kategoryczny zakaz
      takiego zachowania wyrażony stanowczym i nawet groznym głosem plus
      schlastanie tej reki i nogi za każdym razem kiedy kota/psa uderzy.
      W doopie miej teściową i męża skoro oni nie mogą wyegzekwowac
      normalnych zachowań u trzylatka. Najwyżej bedziesz "beee ciocia".
      Tylko żeby nie było jak pies go w końcu ugrzyzie, że trzeba bedzie
      psa uśpic, bo agresywny uncertain
    • lelija05 Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 10:49
      Znam takiego dorosłego, który jako dziecko też miał takie okrutne zapędy - na
      szczęście z tego wyrósł, jest normalnym facetem, ma rodzinę i zwierzęta, które
      traktuje łagodnie smile
      Więc nie zawsze tak jest, że z takich dzieci wyrastają zdegenerowani dorośli.
      Ale z tym trzylatkiem, to problem jest w tym, że nie słucha, że nie reaguje na
      zakazy.
      Moja dwulatka, jak niedawno miała okazję pobawić się z psem, to myślałam, że ją
      rozniesie z emocji, jej się wydawało, że to taki ruchomy pluszak - więc trzeba
      było pokazać, że pieska to się głaszcze po głowie, drapie za uszami, a nie
      ciągnie za ogon.
      I nie było problemu, pies tak jej się spodobał, że pokazywała mu swoje zabawki i
      dała mu telefon, żeby gdzieś zadzwonił smile

      Może temu chłopcu nikt nie pokazał jak należy traktować zwierzęta?
      No ale w sumie, to pisałaś jak on zachowuje się w stosunku do innych ludzi, więc
      problem jest głębszy i na pewno brak rodziców ma w tym udział.
    • tully.makker Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 10:52
      Mamy 2 psy i malego ASHDowca.
      Strarszy, wiekszy pies zalatwil sprawe krotko - przy kolejnej probie
      drecznia dziabnal tak solidnie, ze skonczyly sie zaczepki ze strony
      dziecka, wowczas tak okolo 3-letniego.
      Gorzej z mniejszym psem, ktoego synek bardzo kocha - ciagle
      przytula, caluje, nosi, a jednoczesnie potafi uszczypnac czy
      przyciskac - synek jakos sie jej nie boi, mimo ze pies sie nie
      ochrzania i jak cos mu sie nie podba to dziabie. Widocznie jest za
      maly, zeby przestraszyc 5-latka...
      • pelapa Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 11:10
        Ostatnio oglądałam program, pokazane były eksperymentu czy dzieci 3
        i 5 letnie rozumieją co wiedzą lub czują inni. Okazało się że
        zdolnośc empatii i rozumienie innych ludzi osiągają dopiero 5 latki.
        Wymaganie od 3 latka aby widział że psa boli itd to chyba za dużo.
        On powinien mieć jasny przekaz pod groźbą kary i nagrody za dobre
        zachowanie że zwierzat nie należy dręczyć. To należy do dorosłych, 3
        letnie dziecko nie jest "winne"
    • sadosia75 Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:33
      Przyjmijmy, ze dziecko 3-letnie nie rozumie co sie do niego mowi.
      Choc moje dziewczyny nigdy nie mialy takich zapedow w stosunku do
      naszych zwierzat. No ale dziecki sa rozne wiec trzymajmy sie
      wersji, ze nie ponimaje.
      Dziecko bylo pod opieka babci. jesli babcia nie reaguje bo zwierze
      wg. niej to zabawka bez uczuc wtedy powinien Twoj maz zareagowac.
      ten jak widac mial wszystko w zopie. To, ze Ty zareagowalas jest
      dla mnie zupelnie normalne. W koncu to Twoje zwierzaki, Ty za nie
      jestes odpowiedzialna.
      To, ze tesciowa ma byc czestym gosciem w WASZYM domu nie znaczy, ze
      WY macie dostosowac sie do tesciowej. Wasz dom- Wasze zasady.
      Powiedz jasno tesciowej, ze dzieci maja szanowac zwierzeta, jesli
      sytuacja sie powtorzy to Ty nie pozwalasz na korzystanie z Twojego
      domu.
      Brutalne byc moze, ale ja bym tak zrobila. I w stosunku do
      tesciowej, mojej mamy gdyby byla taka sytuacja czy kazdej innej
      bliskiej mi osoby.
      • franczii Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:42
        > Przyjmijmy, ze dziecko 3-letnie nie rozumie co sie do niego mowi.
        > Choc moje dziewczyny nigdy nie mialy takich zapedow w stosunku do
        > naszych zwierzat. No ale dziecki sa rozne wiec trzymajmy sie
        > wersji, ze nie ponimaje.

        3latek doskonale rozumie co sie do niego mowi, moze nie rozumiec, ze krzywde
        robi zwierzetom ale to co sie do niego mowi rozumie z tym ze do tego konkretnego
        zdaje sie malo kto mowi a ta, ktora mowi (autorka) jest dla niego obca kobieta
        wiec trudno, zeby miala posluch.
        • sadosia75 Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:50
          zgadzam sie z Toba ale to nie znaczy, ze zwierzeta maja
          byc "ofiara" testowania granic przez dziecko. Mam w domu psa
          policyjnego, z latwoscia potrafi powalic na ziemie 2 metrowego
          chlopa wazacego 100kg. Gdyby to mojego Drago tak dzieciak ciagal za
          nos to bym babci powiedziala wyraznie, ze pies to nie zabawka i ma
          uspokoic wnuczka. Drago jest psem wyjatkowo spokojnym, polowe dnia
          potrafi przespac a druga polowe biegac jak szalony. Wyjazd na wies
          wiaze sie z tym, ze pies bedzie biegal z mezem, za mezem, przed
          mezem obok meza chyba, ze sa nasze corki wtedy chodzi za nimi krok
          w krok i pilnuje. ja zdaje sobie sprawe z sily drago i nigdy nie
          dopuszczam do sytuacji, ze dziecko, osoba dorosla prowokuje mojego
          psa. w sytuacji ataku Drago na czlowieka ( nigdy przez 11 lat nie
          zdarzylo sie to bez komendy ) to my ponosimy odpowiedzialnosc. Ale
          to pies szkolony wiec jestesmy w stanie zareagowac w odpowiednim
          momencie. Autorka pewnie nie oddawala psa na specjalistyczne
          szkolenie. I nie ma pewnosci, ze komenda da jakis rezultat. To
          babcia powinna wyjasnic wnuczkowi, ze tak nie wolno. jesli sytuacja
          sie powtarza odizolowac dziecko od psa nigdy psa od dziecka bo tu
          pies bogu ducha winny, ze dzieciak chce mu cos zrobic.
          • franczii Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 13:37
            Sadosia, masz absolutna racje i ja tak samo jak ty bym postapila. Nie jestem
            szkolona w zakresie wychowania psow takie postepowanie jak opisujesz podpowiada
            mi intuicja i zdrowy rozsadek. Sama mam nieduzego kundelka znajde, ktorego
            wychowalam calkowicie intuicyjnie i intuicyjnie tez sterowalam relacjami
            rodzacymi sie miedzy moimi wlasnymi dziecmi a psem oraz obcymi dziecmi a psem,
            na razie nikt sobie krzywdy nie zrobil a wrecz pies ktory wczesniej dzieci sie
            bardzo bal w tej chwili jest do nich przyjaznie nastawiony.

            A we wczesniejszym poscie chcialam tylko zauwazyc pewna oczywistosc, ktora
            jednak jak widze nie dociera do wiekszosci osob orzekajacych tutaj, ze dziecko
            sadysta, przyszly chuligan albo niekumaty opozniony w rozwoju, ze trzeba z nim
            ostro, nawet karac podczas gdy tego 3 latka nikt nie wychowuje i nikt go nie
            uczy odpowiedniego zachowania wobec zwierzat zwlaszcza, ze dziecko nie wyroslo w
            domu, w ktorym sa zwierzeta.
            • sadosia75 Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 13:45
              Karac jak najbardziej. wlasnie separacja. I to dziecko odseparowac
              bo ono zawinilo a nie pies.
              Ludzie czesto zapominaja o tym, ze zwierze to zwierze. nigdy nie
              masz pewnosci jak zareaguje. ja reke dam sobie odciac jesli ktos z
              wlascicieli psow mi powie, ze ufa swojemu psu bezgranicznie.
              uwielbiam moje psy,kocham je niesamowicie. ale nigdy nie dam nikomu
              100% pewnosci, ze pies nie zareaguje negatywnie w jakiejs sytuacji.
              Owszem wiem jakie zachowania eliminowac, zeby psa nie pobudzac. ale
              nie jestem w stanie przewidziec czy nowe zachowania nie wzbudza w
              psu emocji negatywnych. dlatego tez to wlasciciel zapewnia psu i
              otoczeniu bezpieczenstwo nadzorujac i eliminujac negatywne
              zachowania ale i otoczenie musi dostosowac sie do pewnych zasad.
              a w tym przypadku otoczeniem byla i babcia, i maz autorki. a tylko
              autorka starala sie wyeliminowac zachowania wnuczka,ktore mogly byc
              a na szczescie nie byly przyczyna tragedii.
          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 15:16
            Moje psy są szkolone poczynając od pierwszych dni w moim domu, czyli od
            8-tygodnia życia. Szkolenie z posłuszeństwa, obedience, fisbee, agility. Znają
            komendy i reagują ale nie mogę za nie odpowiadać jeśli ktoś się celowo z nimi
            drażni. Duży pies był szkolony do obrony lecz ze względu na charakter został z
            niego wykluczony co świadczy o tym, że może zachować się odrobinę
            nieobliczalnie. Osobę, która się z nim drażni potrafi ugryźć bez komendy. Nie
            urywa nóg i rąk ale ślad zostaje.
            • sadosia75 Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 15:32
              Oho! Podziwiam smile
              Wg mnie powinnas porozmawiac z tesciowa. W koncu to Twoj dom wiec i
              Twoje zasady. Nie stosuje sie do zasad? nie korzysta z Twojej
              uprzejmosci i Twojego domu. Tu nie chodzi o to, zeby wrednej
              tesciowej dopiec. ale o to, zeby i pies byl bezpieczny i dziecko
              bylo bezpieczne. Porozmawiaj tez z rodzicami dziecka. I trzymaj sie
              swojego twardo.
    • anina-1 Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:39
      Nie wiem czy zwracanie uwagi wystarczy, tu raczej powinna być zastosowana kara. Pytanie tylko kto ją powinien zastosować? Dlatego ja na twoim miejscu zadzwoniłabym do rodziców i poinformowała o zachwianiu pociech. Bo później taka mama założy wątek (klika dni wcześniej był taki), że moje dziecko jest takie grzeczne, a nie wiem czemu kot teściowej syczy na niego. Do tego ktoś jeszcze poradzi, że kota trzeba kopnąć.
      • franczii Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 12:52
        Ale za co maja dziecko karac?
        Jak na razie w tej sytuacji nie bylo ani jednej proby wychowania dziecka do
        cywilizowanych zachowan w stosunku do zwierzat, nikt mu nie pokazal jak ma
        zwierze traktowac a jak nie poniewaz:
        1. Babcia uwaza zwierze za maskotke
        2. maz uwaza , ze nic zlego sie nie dzieje jak dziecko zwierze potarmosi
        3. autorka kilka razy zwrocila uwage ale generalnie sie nie poczuwa bo to nie
        jej sprawa a dziecko jej nie slucha bo jak sama uznala sa dla siebie obcymi.

        Wiec za co dziecko ma byc ukarane?
    • mariolka55 Re: Mały dręczyciel zwierząt 30.07.10, 14:00
      skąd?
      z wychowania,z traktowania zwierząt przedmiotowo przez dorosłych i nie
      reagowania dorosłych na złe traktowanie zwierzęcia, wyznając zasadę dziecko me
      pępkiem świata jest

      moje dzieci od urodzenia wychowane z kotem ,od poczatku żyją w wielkiej
      przyjazni śpiąc razem i czasem spozywając posiłki razembig_grin
      • aneksis85 zastosuj terapię szokową 30.07.10, 23:59

        wyszukaj w internecie drastyczne zdjęcia lub filmiki ludzi
        pogryzionych przez psy lub podrapanych przez koty i pokaż młodemu a
        potem powiedz, że jeśli będzie się znęcał nad zwierzetami to któreś
        się w koncu wkurzy i tak go załatwi ;/
    • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: Mały dręczyciel zwierząt 31.07.10, 03:26
      Proponuje przydybac gnoja jak tesciowa nie patrzy, zlac w dupsko naprawde porzadnie, zagrozic ze jak komus powie o laniu to dostanie tak mocno ze bedzie wyl caly dzien. To maly psychopata, nie da sie mu wykrzywic psychiki, trzeba agresywnie wpajac ze pewnych rzeczy sie nie robi. Jak usiadzie na psa - na nim (bachorze) usiasc. kopnie psa - dzieciaka kopnac z calej sily w noge - nic mu nie bedzie a zaboli. Ja bym tak zrobila!.
      • el_jot Re: Mały dręczyciel zwierząt 01.08.10, 09:55
        Yhm, dobrze, że to nie ty jesteś na tej działce. Przeczysz sama
        sobie: chcesz dzieciaka nauczyć normalnego zachowania wobec
        zwierząt, dając mu przykład nienormalnego zachowania, dobre.
        • thegimel Re: Mały dręczyciel zwierząt 01.08.10, 10:02
          Dokładnie. U nas w piaskownicy jest dziewczynka, która bije inne dzieci, za
          każdą taką próbę dostaje klapsa, co skutkuje tym, że zaraz znowu próbuje komuś
          przyłożyć. Nie wiem jak można kogoś nauczyć, że nie wolno bić- zwłaszcza
          słabszych - samemu bijąc dziecko- czyli robiąc dokładnie to, czego się chce
          oduczyć. Mały dręczyciel nie nauczy się, że takie zachowanie jest naganne,
          najwyżej nauczy się, że musi się z nim kryć.
    • narsen Re: Mały dręczyciel zwierząt 01.08.10, 13:27
      Dowiedz się czy dzieciak moczy się w nocy i lubi zabawy z ogniem. Jeśli tak to
      trzymaj się od niego z daleka.
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 01.08.10, 22:55
        Nie ma się co obawiać, nie mam zamiaru nikogo bić.
        W tym momencie chłopiec jest już u siebie w domu i zamiast moich zwierzaków
        tłucze siostrę i kolegów z piaskownicy.
        Niektóre osoby napisały, że dziecko w tym wieku nie rozumie, że bicie jest be.
        Dziwne jednak, że chłopiec jeszcze dodatkowo okładał swoją mamę (dosyć mocno)
        ale po kilku dobitnych tłumaczeniach (oberwał kilka razy w łapę)zaprzestał tego
        procederu. Teraz bije tylko słabszych (siostrze nie wolno mu oddać). Moja córka
        mu oddała i także nie podnosi na nią ręki ani jej już nie gryzie.
        Myślę, że nie będę miała siły ani mocy perswadować małemu jak się prawidłowo
        zachować wobec zwierząt. Będę zwierzaki trzymać z dala aż mały nie wyrośnie z
        głupich zachowań. Rodzice chłopca jednak wiedzą, że syn męczy zwierzęta.
        Powiedzieli mi, że wiedzieli o tym już wcześniej . Moim zdaniem te wcześniejsze
        akcje nie dotyczyły moich zwierzaków bo nie miał z nimi kontaktów.
        narsen-nie rozumiem co masz na myśli. Dziecko jeszcze nosi pieluchę a ogień
        jest poza jego zasięgiem.
        • pade Vivaluna 02.08.10, 10:36
          Z Twoich wypowiedzi wynika, ze z asretywnością u Ciebie na bakier.
          Twojego męża nie obchodzi to, ze Twoje zwierzęta lub Wasze (jeszcze
          gorzej) są dręczone. Nie liczy się z tym, że chcesz odpocząć U
          SIEBIE i zgadza się na zbyt długą wizytę teściowej. Ty nie masz nic
          do powiedzenia. I chyba to jest największy problem. Mąż nie liczy
          się z Tobą, woli nieznośnego bachora, a Ty zaczynasz go nienawidzić.
          Nie rozumiem Cię zupełnie. Jesteś bezwolną kukłą? Nie masz własnego
          zdania, nie wiesz co trzeba zrobić gdy dziecko znęca się nad
          zwierzęciem? Jeśli nie potrafisz lub nie chcesz zwracać dziecku
          uwagi powiedz teściowej, zeby wracała do domu. PROSTE.
          Przeraża mnie taka indolencja u ludzi.
          Gdybyś miała charakter uzgodniłabyś z mężem jak będzie przebiegała
          ta wizyta: zasady, czas trwania itd. Mąż pomógłby Ci zapobiegać
          dręczeniu zwierząt, dotrzegłabyś, ze 3 latek z pieluchą to po prostu
          złośliwy ale też nieszczęśliwy brzdąc, którego rodzice nie
          sprawdzają się w swojej roli.
          Jego rodzice wiedzą, ze dręczy zwierzęta i co robią? Jadą do pracy,
          niech babcia się martwi wychowywaniem dzieci. Żeby wychować dziecko
          potrzeba cierpliwości i konsekwencji, skoro nikt chłopca nie
          wychowuje, czego się spodziewałaś??? Niektóre dzieci same z siebie
          są grzeczne, inne trzeba tego nauczyć, co nie oznacza, ze są złe.
          Jesteś fatalną ciocią, szkoda mi tych dzieci. I przydałaby Ci się
          terapia małżeńska.
          • pade Re: Vivaluna 02.08.10, 10:37
            asertywnością oczywiściesmile
          • gazeta_mi_placi Re: Vivaluna 02.08.10, 10:41
            >Jesteś fatalną ciocią, szkoda mi tych dzieci. I przydałaby Ci się
            terapia małżeńska.

            Może i tak,ale to w żaden sposób nie zmienia faktu,że głównym problemem w tym
            wątku jest fakt dręczenia zwierząt przez trzylatka.
            Ten trzylatek nie dręczy zwierząt dlatego,że ciocia jest "niefajna" i ma
            problemy małżeńskie.
            • pade Re: Vivaluna 02.08.10, 11:05
              Szkoda, ze nie doczytałaś gazetko.
              Dręczy bo chce zwrócić na siebie uwagę np. wrednej cioci, dręczy bo
              tęskni potwornie za rodzicami, albo dręczy bo...potrzebuje zasad?
              I na pewno jeszcze nie zdaje sobie sprawy co robi, a nikt nie był
              łaskaw poinformować go, ze tak nie wolno.
              Nie twierdzę, ze mu wolno dręczyć zwierzeta czy gryźć dzieci, to
              jest poza dyskusją, ale żeby go tego oduczyć potrzeba kogoś, komu
              się będzie chciało to zrobić. A jak widac w jego otoczeniu nie ma
              takiej osoby.
              • vivaluna Re: Vivaluna 02.08.10, 13:49
                Ciekawe na jakiej podstawie oceniłaś mnie jako wredną, chyba się
                zagalopowałaś.
                To dziecko wiecznie chce aby wszyscy i w każdej sekundzie zwracali
                na nie uwagę, jak nie zwrócą to w ryj...On sobie doskonale zdaje
                sprawę z tego co robi. Nie podniesie ręki na osobę, która odda bo
                jest silniejsza więc chyba umie wyciągać wnioski.
                Dzieckiem powinni się zajmować rodzice a nie ciocie, wujkowie i
                babcie. On ma dwoje inteligentnych, zamożnych rodziców, którym
                niczego nie brakuje. Ja, jako obca osoba-widuję te dzieci dwa razy w
                roku nie będę zajmować się ich wychowaniem. Wychowuję swoje dziecko
                i to całkowicie wystarczy.
                • franczii Re: Vivaluna 02.08.10, 14:20
                  Przestalam sie juz udzielac w twoim watku bo swoje juz napisalamtongue_out
                  Ale pozwol jeszcze, ze zapytam o co tobie wlasciwie chodzi? Dostalas kilka
                  konkretnych rad, co powinnas zrobic w tej sytuacji, co zmienic we wlasnym
                  zachowaniu, niestety to ty musisz tu wykazac sie charakterem jesli chcesz
                  wplynac na zachowanie osob, z ktorymi zdarza ci sie przebywac pod jednym dachem
                  ale widze, ze cie to nie satysfakcjonuje, wiec czego tak naprawde oczekujesz?
                  Odnosze wrazenie, ktore powoli przeradza sie w pewnosc, ze chcialabys tylko
                  uslyszec od innych jaki ten wnuczek tesciowej wredny, sadysta i przyszly bandyta?
                  • vivaluna Re: Vivaluna 02.08.10, 14:33
                    To,że ty przestałaś się udzielać to nie znaczy że ja też przestanę
                    lub inni. Mogę się chyba ustosunkować do nowych postów, czy mi
                    zabronisz?
                    Kilka dobrych rad dostałam ale nie od ciebie, twoje były delikatnie
                    mówiąc infantylne. Z dobrych rad będę korzystać, czytam wszystko i
                    uczę się jak błyskawica. Twoje oczywiście skrzętnie pominę.
                    "Odnosze wrazenie, ktore powoli przeradza sie w pewnosc, ze
                    chcialabys tylko
                    > uslyszec od innych jaki ten wnuczek tesciowej wredny, sadysta i
                    przyszly bandyt
                    > a? "
                    Odnosisz złe wrażenie i błędnie wyciągasz wnioski ale nie wszyscy
                    muszą być inteligentni...
                    • franczii Re: Vivaluna 02.08.10, 14:58
                      A czy ja ci gdzies sie kaze tlumaczyc, z tego, ze odpisujesz na posty? Chyba
                      zwariowalasbig_grin
                      Piszac o dobrych radach nie moje mialam na mysli i nie obchodzi mnie z czyich
                      bedziesz korzystac.
                      A z ocena cudzej inteligencji bylabym bardzo ostrozna zwlaszcza gdybym byla
                      osoba, ktora nie potrafi we wlasnym domu ustalic zasad i wyegzekwowac ich
                      przestrzegania zasad od wlasnych domownikow.
                      • czar_bajry Re: Vivaluna 02.08.10, 15:02
                        Też się przestałam udzielać w tym wątku ale muszę wtrącić swoje trzy groszesmile
                        franczii ośmieliłaś się mieć inne zdanie niż autorka i od razu dowiadujesz się
                        że inteligencji Ci brakbig_grin
                        ew. padnie zarzut iż nie umiesz czytać ze zrozumieniem ale to też o inteligencji
                        świadczytongue_out
                        • vivaluna Re: Vivaluna 02.08.10, 15:12
                          Tu się bardzo mylisz. To nie franczii ośmieliła się mieć inne zdanie
                          tylko inni się ośmielili i "tu jest pies pogrzebany".
                          Rzeczywiście zapomniałam wstawić słynną kwestię o braku umiejętności
                          czytania ze zrozumieniem. Mogę to zrobić teraz czy jest już zbyt
                          późno?
                          • czar_bajry Re: Vivaluna 02.08.10, 15:17
                            Rzeczywiście zapomniałam wstawić słynną kwestię o braku umiejętności
                            czytania ze zrozumieniem.

                            Takie przeoczenie nie świadczy zbyt dobrze o inteligencji.

                            Mogę to zrobić teraz czy jest już zbyt
                            późno?

                            Zawsze możesz jednak to już nie będzie to samo.
                            • vivaluna Re: Vivaluna 02.08.10, 17:13
                              A jak ktoś nie wyczuwa ironii to co powiedzieć o jego inteligencji?
                              Zapomniałam, że tobie trzeba zawsze zaznaczyć "uwaga ironia" .
                              Przepraszam za przeoczenie.
                              • czar_bajry Re: Vivaluna 02.08.10, 22:17
                                vivaluna napisała:

                                > A jak ktoś nie wyczuwa ironii to co powiedzieć o jego inteligencji?
                                > Zapomniałam, że tobie trzeba zawsze zaznaczyć "uwaga ironia" .
                                > Przepraszam za przeoczenie.

                                big_grin nie ośmieszaj się, obiecuję że teraz już za każdym razem będzie uśmieszektongue_out
                                A swoją powyższą radę weź w całości do siebietongue_out
                                • vivaluna Re: Vivaluna 02.08.10, 23:45
                                  Nudna jesteś. Nie strasz mnie, że będzie następny razsmile
                                  • czar_bajry Re: Vivaluna 03.08.10, 00:04
                                    vivaluna napisała:

                                    > Nudna jesteś.

                                    Argumenty się skończyły?tongue_out
                                    • vivaluna Re: Vivaluna 03.08.10, 22:01
                                      a nie szkoda ci czasu?
                      • vivaluna Re: Vivaluna 02.08.10, 15:07
                        Co do inteligencji sama sobie wystawiasz świadectwo poprzez pisanie
                        dla samego aktu pisania. Mowa jest srebrem a milczenie złotem, można
                        tą zasadę zastosować również siadając do klawiatury.
                        • czar_bajry Re: Vivaluna 02.08.10, 15:13
                          Rozbrajasz mniebig_grin

                          To,że ty przestałaś się udzielać to nie znaczy że ja też przestanę
                          lub inni. Mogę się chyba ustosunkować do nowych postów, czy mi
                          zabronisz?

                          Czyżby w tym wątku mogli udzielać się tylko wybrani?


                          > Co do inteligencji sama sobie wystawiasz świadectwo poprzez pisanie
                          > dla samego aktu pisania. Mowa jest srebrem a milczenie złotem, można
                          > tą zasadę zastosować również siadając do klawiatury.

                          Korzystaj z dobrych radtongue_out
                          • vivaluna Re: Vivaluna 02.08.10, 17:18
                            Kurczę, bo znowu zapomnę-"czytaj ze zrozumieniem"!
                            "> Korzystaj z dobrych rad" - Nie "korzystaj" tylko "skorzystam".
                            Nie musisz przepraszać za przejęzyczenie, poprawiłam za ciebie.tongue_out
                            • czar_bajry Re: Vivaluna 02.08.10, 22:18
                              big_grin jesteś powalającabig_grin
                              • vivaluna Re: Vivaluna 02.08.10, 23:48
                                Coś cienka ta riposta. Czekałam na coś lepszego.Jestem zawiedzionasad
                                • czar_bajry Re: Vivaluna 03.08.10, 00:05
                                  Riposta?
                                  To było stwierdzenie faktu.
                                  • vivaluna Re: Vivaluna 03.08.10, 22:03
                                    Jednak nie szkoda ci czasu...a szkoda.
                        • franczii Re: Vivaluna 02.08.10, 15:24
                          Proponuje, abys sama zaczela stosowac te zasady zanim wytkniesz ich brak u kogos
                          innegobig_grin
                          • vivaluna Re: Vivaluna 02.08.10, 17:20
                            Nie, nie, nie...już nie chce mi się tobie odpisywać
                            • franczii Re: Vivaluna 02.08.10, 18:25
                              O jejku ...
                              To po co odpisujesz skoro ci sie nie chce?big_grin
                              • vivaluna Re: Vivaluna 02.08.10, 20:05
                                Z przekorywink
                • pade Re: Vivaluna 03.08.10, 08:31
                  > Ciekawe na jakiej podstawie oceniłaś mnie jako wredną, chyba się
                  > zagalopowałaś.
                  Oceniłam Cię jako wredną ciocię, no bo dobrą czy nawet obojętną
                  ciocią nie jesteś, to widać.
                  > To dziecko wiecznie chce aby wszyscy i w każdej sekundzie zwracali
                  > na nie uwagę, jak nie zwrócą to w ryj...On sobie doskonale zdaje
                  > sprawę z tego co robi. Nie podniesie ręki na osobę, która odda bo
                  > jest silniejsza więc chyba umie wyciągać wnioski.
                  I co? Ma wyciągnąć wnioski z tonu Twojego głosu? Twojej krzywej
                  miny? Ile to Twoje dziecko ma lat? Bo mam wrażenie, ze nie masz
                  zielonego pojęcia o dzieciach.
                  I jeszcze jedno, czy czasem nie jest tak, ze Twoj mąż chcialby mieć
                  syna?....Resztę sobie dopowiedz.
                  > Dzieckiem powinni się zajmować rodzice a nie ciocie, wujkowie i
                  > babcie. On ma dwoje inteligentnych, zamożnych rodziców, którym
                  > niczego nie brakuje.
                  Tia.. Brakuje im chęci do wychowywania własnych dzieci,
                  konsekwencji, miłości, czasu. Ja bym ich dobrymi rodzicami na pewno
                  nie nazwała.
                  Ja, jako obca osoba-widuję te dzieci dwa razy w
                  > roku nie będę zajmować się ich wychowaniem. Wychowuję swoje
                  dziecko
                  > i to całkowicie wystarczy.
                  Wystarczyłoby, żebyś się odrobinę zainteresowała.
                  Skoro rodzina Twojego męża tak bardzo Cię drażni, zerwij kontakty i
                  kropka.
                  • vivaluna Re: Vivaluna 03.08.10, 21:27
                    Może dobrą ciocią to nie jestem ale...trudno jest nawiązać kontakt z
                    dzieckiem które widuje się bardzo rzadko a zawsze jest ono pod
                    czujnym okiem babci, która to babcia na wiele rzeczy nie pozwala.
                    Nie wiem co można robić z dziećmi, które nie mogą się brudzić-piłka
                    odpada, rower też malowanie i lepienie także.
                    Co do tonu głosu-dzieci bardzo dobrze reagują na ton głosu, nie wiem
                    czemu to dla ciebie dziwne.
                    Moje dziecko ma lat 12.
                    Nie wiem czy mój mąż chciałby mieć syna czy córkę, takie decyzje
                    podejmują dwie osoby a nie jedna, nie jestem inkubatorem.
                    Nie chcę oceniać rodziców dziecka negatywnie, bo wiem że się
                    starają. Błędem jest że pozwalają ingerować w wychowanie dziecka
                    teściowej.
                    Dlaczego według ciebie tak bardzo mam się interesować dzieckiem,
                    które ma oboje zdrowych i sprawnych umysłowo rodziców oraz
                    całodobową opiekę babci?
                    Nie rodzina męża mnie drażni tylko jego mama. Moje kontakty z nią są
                    chłodne i bardzo ostrożne po tym co mi zrobiła...
                    • pade Re: Vivaluna 03.08.10, 21:53
                      zawsze jest ono pod
                      > czujnym okiem babci, która to babcia na wiele rzeczy nie pozwala.
                      > Nie wiem co można robić z dziećmi, które nie mogą się brudzić-
                      piłka
                      > odpada, rower też malowanie i lepienie także.
                      i tu jest sedno problemu!
                      Vivaluna, nie będę Cię już smagać słowami, ale zastanów się, jak
                      można zabronić dziecku grać w piłkę albo jeździć na rowerze?
                      Mój syn by się załamał. Gdyby moja córa miała zakaz malowania albo
                      lepienia chyba by mnie ze złości pogryzłasmile
                      To jest wręcz nieludzkie.
                      > Co do tonu głosu-dzieci bardzo dobrze reagują na ton głosu, nie
                      wiem
                      > czemu to dla ciebie dziwne.
                      > Moje dziecko ma lat 12.
                      Widać miałaś spokojną, ułożoną "małą księżniczkę" i nie masz
                      pojęcia, ze dzieci sa bardzo różne.
                      > Nie chcę oceniać rodziców dziecka negatywnie, bo wiem że się
                      > starają. Błędem jest że pozwalają ingerować w wychowanie dziecka
                      > teściowej.
                      Nie starają się, nic a nic. Nie rozumiem jak można wysłać małe
                      dziecko z babcią na tak długi czas. Nie rozumiem jak można zostawić
                      dziecko z babcią choć jeden dzień, skoro babcia się kompletnie nie
                      sprawdza w swojej roli, a wręcz krzywdzi dzieci.
                      Skoro się na to zgadzają, nie są dobrymi rodzicami.
                      > Dlaczego według ciebie tak bardzo mam się interesować dzieckiem,
                      > które ma oboje zdrowych i sprawnych umysłowo rodziców oraz
                      > całodobową opiekę babci?
                      Nie musisz się interesować. Ale następnym razem, gdy go zobaczysz
                      przypomnij sobie, że on też jest okrutnie traktowany. Rodzice
                      pozbywają się go z domu, nie mają dla niego czasu, babcia nie
                      pozwala się bawić...Jeszcze raz powtórzę, szkoda mi tego dziecka.
                      > Nie rodzina męża mnie drażni tylko jego mama. Moje kontakty z nią

                      > chłodne i bardzo ostrożne po tym co mi zrobiła...
                      Wierzę, niepotrzebnie tam pojechałaś.
                      I powtórzę się, powinnaś współczuć temu chłopcu.


                      • vivaluna Re: Vivaluna 03.08.10, 23:02
                        Co do mojej córki-do księżniczki jej daleko i to bardzo...Nazywamy
                        ją "dziecko lasu"-chodzi po drzewach, lubi wytaplać się w kałuży i
                        wisiec do góry nogami na trzepaku. Umie posługiwać się piłą i
                        siekierką, rozpalić ognisko, wybudować szałas w lesie i rozstawić
                        namiot.
                        co do reszty twojej wypowiedzi-też tego wszystkiego nie rozumiem ale
                        znam tych ludzi i wiem, że nie są źli, może się pogubili w pogoni za
                        pieniądzem...Widzę, że dzieci potrzebują ich towarzystwa i bardzo
                        dużo by na tym zyskały ale ja nic z tym nie zrobię, liczę tylko na
                        to, że się kiedyś otrząsną. Czasami splot wydarzeń sprawia, że oczy
                        same się otwierają.
                • anorektycznazdzira Re: Vivaluna 03.08.10, 09:11
                  vivaluna napisała:

                  > To dziecko wiecznie chce aby wszyscy i w każdej sekundzie zwracali
                  > na nie uwagę, jak nie zwrócą to w ryj...
                  Tak się zachowują głęboko nieszczęśliwe dzieci, którymi się nikt nie
                  zajmuje a najwyżej ich pilnuje. Czym innym jest popatrywanie na
                  dziecko, a czym innym prawdziwa zabawa z nim i zaangażowanie. Pewnie
                  tego wszystkiego na co dzień dzieciak po prostu nie ma.

                  On sobie doskonale zdaje
                  > sprawę z tego co robi. Nie podniesie ręki na osobę, która odda bo
                  > jest silniejsza więc chyba umie wyciągać wnioski.
                  Takie wnioski to nawet małpa albo pies wyciągnie.


                  > Dzieckiem powinni się zajmować rodzice a nie ciocie, wujkowie i
                  > babcie. On ma dwoje inteligentnych, zamożnych rodziców, którym
                  > niczego nie brakuje.

                  Nadal twierdzę, że jak ktoś jest w stanie NA MIESIĄC wyprawić własne
                  3letnie dziecko w cholerę, to brakuje mi rozumu, dobrych chęci i
                  pojęcia o dzieciach, ale przede wszystkim brakuje mu serca do
                  dzieciaka, zaangażowania emocjonalnego i prawdziwego zainteresowania
                  nim. Co jak dla mnie wyjaśnia niemal wszystko w tym wypadku. Ja
                  miałam problem z rozstaniem się z każdym ze swoich dzieci w wieku
                  przedszkolnym na tydzień, nie na miesiąc, bo tęskniłam z nimi i to
                  jest dla mnie zdrowy układ.


                  Ja, jako obca osoba-widuję te dzieci dwa razy w
                  > roku nie będę zajmować się ich wychowaniem. Wychowuję swoje dziecko
                  > i to całkowicie wystarczy.

                  Przymusu nie ma, to rozsądne podejście. Biorąc pod uwagę wszystkie
                  okoliczności- na pewno nie dałabyś rady. Nie wyklucza to jednak
                  spojrzenia na bratanka męża ze zrozumieniem i bez niechęci.
              • gazeta_mi_placi Re: Vivaluna 02.08.10, 14:50
                >Dręczy bo chce zwrócić na siebie uwagę np. wrednej cioci...

                Jakby nie było cioci byłby wredny wujek który nie zwraca należycie na nie uwagi
                (tj.nie traktuje jak centrum wszechświata) albo wredna koleżanka mamy lub sąsiadka.
                Nie widzę też korelacji między zachowaniem tego dziecka a problemami małżeńskimi
                ciotki dziecka.
                Dziwny trafem starsza dziewczynka nie uważa cioci za wredną i się lubią.
          • vivaluna Re: Vivaluna 02.08.10, 14:05
            Niektórzy mylą asertywność z chamstwem i buractwem.
            Dom jest nie tylko mój a wręcz bardziej męża niż mój. Na wizytę
            teściowej się zgodziłam ale krótszą - w końcu to jego matka i ma
            prawo ją zapraszać do siebie. Wizyta się przedłużyła ale nie rwę
            szat z tego powodu.
            Nie czytałaś uważnie. Uwagę dziecku zwracałam i to wielokrotnie i na
            różne sposoby. Tłumaczyłam i groziłam, dałam nawet pokaz
            posłuszeństwa psów i frisbee aby zobaczył jak można się bawić ze
            zwierzętami, sam rzucał piłkę do aportu i nauczyłam go kilku
            bezpiecznych komend.
            Co do mojego charakteru to niech cię głowa nie boli. Nie chciałabyś
            się ze mną zmierzyć. Ludzie, którzy zajmują się układaniem psów mają
            nerwy ze stali i mocne, niezłomne charaktery.
            To dziecko nie jest nieszczęśliwe, może trochę tęskniło za rodzicami
            ale bez przesady!
            Niech ci nie będzie szkoda tych dzieci, one nie potrzebują twojej
            litości.
            Uważasz, że po jednorazowym sporze z mężem trzeba się udawać na
            terapię?! Życie to nie bajka i trzeba rozwiązywać problemy cały czas
            a nie snuć się po psychologach z pierdołami.
    • asia_i_p Re: Mały dręczyciel zwierząt 02.08.10, 06:56
      Takim zachowaniom należy postawić kres ostro i natychmiast, separując dziecko od
      zwierząt z wyraźnym "nie wolno, pieska/kotka to będzie bolało". Za drugim razem
      sprawę wyostrzyć, stosując stosowaną w tej rodzinie karę regulaminową - jakiś
      "karny jeżyk", czy co. Na spokojnie porozmawiać z teściową i szwagrem, że
      dziecko samo nie wyrośnie z takich zachowań i trzeba nad nim popracować.
      Twierdzenia, że dzieciak jest przyszłym sadystą, uważam za przesadzone. Znam w
      mojej rodzinie kilkoro dzieci, które w wieku trzech lat były agresywne, ale
      wyrosły na przyjaznych i łagodnych ludzi. Inna rzecz, że nikt ich za agresję po
      głowie nie głaskał (chociaż nikt też ich nie bił).
    • default Re: Mały dręczyciel zwierząt 02.08.10, 09:22
      Na Twoim miejscu postawiłabym sprawę jasno - teściowa może być z tym
      rozwydrzeńcem tylko wtedy, kiedy Ty i Twoje zwierzęta przebywacie w
      mieście. Ty przyjeżdżasz - teściowa wyjeżdża. Koniec, kropka. Nie
      toleruję dręczenia zwierząt przez dzieci w żadnej formie, nawet
      jeśli nie jest tak ewidentne jak w tym przypadku. U mnie rzadko
      bywają jakieś dzieci, a jeśli są, to mają zapowiedziane od razu,
      żeby psy i koty zostawiły w spokoju, mogą się popatrzeć, ewentualnie
      pogłaskać delikatnie, jeśli pies czy kot podejdzie i nie będzie miał
      nic przeciw. Jakiś czas temu byli znajomi męża z czterolatką, która
      nie mogła się odczepić od psa - chodziła za nim, natrętnie głaskała,
      usiłowała wyciągnąć spod fotela, gdzie się przed nią schronił - dla
      już to było przegięciem. Gdybym zobaczyła takie okrucieństwo jak Ty
      opisujesz - dzieciak w jednej minucie byłby za bramą. Razem z babcią
      oczywiście. Współczuję, że mąż zdaje się mieć podobne podejście do
      problemu jak jego mamusia. Mój akurat jest chyba jeszcze bardziej
      ortodoksyjny niż ja pod tym względem.
      Zgadazam się osobami, które pisały, że dzieciak może mieć jakieś
      problemy i chce zwrócić na siebie uwagę w taki chory sposób - ale to
      by mnie w tym wypadku nie obchodziło, niech sobie jego problemy
      rozwiązują jego rodzice i babcia u siebie i we własnym zakresie, a
      nie u Ciebie i nie kosztem Twoich zwierząt.
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 02.08.10, 20:20
        Tak właśnie zamierzam postąpić. Obiecano, że chłopiec lubi zwierzęta
        i umie się z nimi obchodzić. Okazało się, że jest inaczej więc do
        kolejnych kontaktów nie dopuszczę. W pierwszym momencie wydawało mi
        się, że będę to umiała naprostować ale czytając różne posty okazało
        się, że problem może być głębszy i wymagać dłuższego procesu
        wychowawczego a z tym nie zamierzam się już mierzyć.
        Nad mężem pracuję, myślę że wiele już osiągnęłam przez ostatnie lata
        ale jak się okazało kilka rzeczy zostało jeszcze do zrobienia. Teraz
        chłop siedzi na zsyłce na wsi i przetrawia mentalne manto.
        • pade Re: Mały dręczyciel zwierząt 03.08.10, 08:42
          No to chłopiec dręczył już wcześniej czy je kocha? Plączesz się w
          zeznaniachsmile
          To TY pomyliłaś asertywność z chamstwem. Trzeba się było nie zwalać
          do teściowej ze zwierzakami. Skoro mąż "pozyczył" dom teściowej, ona
          przez ten czas była "u siebie", a Ty przyjechałaś w odwiedziny.
          Co do charakteru ze stali...nie rozśmieszaj mniesmile
          • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 03.08.10, 18:47
            >No to chłopiec dręczył już wcześniej czy je kocha?

            Autorce powiedzieli,że chłopiec lubi zwierzęta a w praktyce wyszło inaczej niż
            jej mówiono.Dość często tak bywa,że to co się mówi nie znajduje odzwierciedlenia
            w stanie faktycznym.
          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 03.08.10, 21:36
            To jest również mój dom i pojawiam się kiedy chcę. Byłam dwa razy-
            raz przed wyjazdem nad morze bo w tym domu przechowuję sprzęt
            turystyczny i jak wracałam aby zamknąć dom i go uporządkować bo
            teściowa zwijała się do siebie.
            Spróbuj ułożyć kilka agresywnych lub strachliwych psów lub
            przygotować młode psy do zawodów sportowych to pogadamy o
            charakterach. Pies to potomek wilka, warto o tym pamiętać.
    • wieczna-gosia Re: Mały dręczyciel zwierząt 02.08.10, 14:30
      ustalic jasno i wyraznie- w tym domu zwerzat sie nie bije. Ustalic
      jaka za to grozi sankcja. A tesciowa tez pogonic i zapowiedziec ze
      albo go pilnuje albo nie ma odwiedzin.

      Moj Rodzyn tez ma takie zapedy- walnac i sprawdzic co bedzie- jak
      jestesmy u zwierzakow wisialam nad nim jak miecz Pana monitorujac co
      zrobi. I po kilku razach mu przeszlo i teraz zwierzaki wieksze maja
      luzik. W zeszlym roku torzylam kampanie na rzecz zycia mrowek a w tym
      roku walcze z nie rwaniem lisci i nie tluczeniem po galeziach- ale
      postep jest wyrazny, w przyszlym roku bede glosic wartosc zycia
      kiełzy smile ja jestem przyjaciolka nawet pajakow ktozych sie boja ale
      wole wyniesc niz zabic, bez mrugniecia okiem tlucze komary i gzy,
      zawsze znosilam bezkregowce garsciami do domu, wiec tez mnie
      zaskoczyly zapedy mojego syna. Ale to sie daje wypracowac zapewniam.
      • saraanna Re: Mały dręczyciel zwierząt 02.08.10, 17:43
        wieczna-gosia napisała:

        > ustalic jasno i wyraznie- w tym domu zwerzat sie nie bije. Ustalic
        > jaka za to grozi sankcja. A tesciowa tez pogonic i zapowiedziec ze
        > albo go pilnuje albo nie ma odwiedzin.

        No pogonic to ona moze-kota-a nie tesciowasmileAutorka napisala,ze dom
        jest bardziej jej meza niz jej,a maz nie widzi problemu.
        • makaronnauszy Re: Mały dręczyciel zwierząt 03.08.10, 06:08
          saraanna napisała:

          > wieczna-gosia napisała:
          >
          > > ustalic jasno i wyraznie- w tym domu zwerzat sie nie bije. Ustalic
          > > jaka za to grozi sankcja. A tesciowa tez pogonic i zapowiedziec ze
          > > albo go pilnuje albo nie ma odwiedzin.
          >
          > No pogonic to ona moze-kota-a nie tesciowasmileAutorka napisala,ze dom
          > jest bardziej jej meza niz jej,a maz nie widzi problemu.

          Być może dom od pokoleń w rodzinie męża, może wybudowany rękami teściowej a
          przekazała go synowi z miłości nie biorąc pod uwagę że może się stać w nim
          intruzem sztorcowanym przez synową crying
          • gazeta_mi_placi Re: Mały dręczyciel zwierząt 03.08.10, 18:44
            Zwierząt nie można dręczyć (bez względu na to czy dręczycielem jest 20-latek czy
            3-latek) i sprawiać im niepotrzebny ból.
            Koniec kropka.
            Nie ma tu znaczenia czy zwierzęta znajdują się w domu męża autorki czy jej własnym.
            Poza tym nawet jeśli dom jest męża to większe prawo do niego (nawet pod względem
            prawnym) ma żona niż teściowa (chyba,że zawarli intercyzę).
          • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 03.08.10, 21:44
            Dom nie należy od pokoleń do rodziny męża. Podzieliliśmy się. Ja
            sprzedałam moje małe mieszkanie w Warszawie, dołożyłam zaoszczędzoną
            kasę i kupiłam również mieszkanie w Warszawie tylko na tyle duże aby
            wszystkim było wygodnie. Mąż ze swoich pieniędzy kupił dom na wsi
            jako naszą odskocznię. Mama go wspomogła finansowo ale moi rodzice
            także, mieli przecież wkład w nasze warszawskie mieszkanie co nie
            znaczy, że zaproszę swojego tatę z bratem aby koczowali przez
            miesiąc w pokoju męża i robili głupoty (nawet by nie chcieli bo mają
            ciekawsze zajęcia)
            Nie sztorcuję swojej teściowej gwoli jasności, choć czasami by się
            jej to przydało. Po kilku jej wyskokach interweniował mój mąż.
      • vivaluna Re: Mały dręczyciel zwierząt 02.08.10, 20:31
        Jesteś odpowiedzialnym i mądrym rodzicem. Jak będę miała okazję to
        porozmawiam z rodzicami chłopca o jego stosunku do zwierząt. Choć
        ostatnio dali mi do zrozumienia, że zdają sobie z tego sprawę. Moim
        zdaniem to do nich należy wypracowanie odpowiednich postaw.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka